INNE - FORUM

Post-rock

30 lipca 2008

Nie było chyba tematu... Co polecacie?

...
  • są też takie zespoły jak The Pirate Ship Quintet, Foxhole czy naprawde eleganckie Mono
    iwan (30 lipca 2008)
  • Sigur Ros? Jeśli już wrzucamy to do szufladki post rock, to uważam ze tylko ( ) powinno się tam znaleść. I taki mały protest dotyczący Explosions In The Sky - płyta "Earth Is Not A Cold Dead Place" jest wspaniała. A Mogwai jest nudny dość... Debiut owszem, reszta mnie nie chwyta. A moja ulubiona "post rockowa" płyta? It's hard to tell... GYBE - F#A#oo albo Lift Your Skinny Fists...
    turas (30 lipca 2008)
  • Byrjun-sryjrun. autuję się z dyskusji o Sigur. ale rzecz tylko chciałem, że generalnie pan miyagi zapodał ładnie i ja tam uzupełnić trochę chciałem, a nie zaznaczyłem tego. a że postrock to wór bez dna, szuflada na Chińczyków to też wiadomo. no bo go nie ma. postrok_wszystko_nic. To i Abilene i Mouse On Mars tam się wrzuci. Takie ładne słowo, co można nim było szpanować przed czystszymi grandżówami na wóódstocku na przykład. Ale ja to nie wiem, miałem uczulenie na brązową wełnę...
    carmody (30 lipca 2008)
  • Odpierdolka od Agaetis Byrjun, co nie
    PKS (30 lipca 2008)
  • Abilene znam i raczej jako post-rock bym go nie zakwalifikował, chociaż dziwniejsze rzeczy już do tego wora wrzucano, więc czemu by nie. Two Guns, Twin Arrows świetne jest. A z Sigur Rós się nie zgodzę, bo Von jest naprawdę znakomitą płytą. Surowa, piękna, brudna, taka nieoszlifowana. Świetnie się tego słucha, naprawdę. W ogóle z tego co zauważyłem wielu znajomych "fanów" SR nawet jej nie słyszało, nie wiem jakim cudem. AB też bym w dalszym ciągu bronił. The Drift wypadli u mnie z kolejki do odsłuchania jak doszedłem do wniosków jakie podałem w pierwszym swoim poście w tym wątku. Tape nie znam. Jak to będą te wyjątki, o których pisałem, to będę bardzo zadowolony.
    plejeru (30 lipca 2008)
  • Sigur Ros należy wykreślić z historii kuli ziemskiej. Wystrzelić wszystkie istniejące nagrania w kosmos, będą zdobywały nowe planety za nas. Życie we wszechświecie zniknie - ufoludki powieszą się z żalu, albo zasną z głową na przycisku autodestrukcja. Nuda i gówno. Slint to raczej koniec lat 80tych boi. I generalnie Louisville sound rządzi. Slint, Rodan, June Of 44, ee Shipping News i jeszcze tam jakieś. Rachel's! A potem Abilene z Erskinem. W ogóle wszystkie bandy z Fredem Erskinem, z tych mniej hardcore/noise'owych - no przyklęk przy tych ostatnich, ale skoro postrok to postrok. Albo nie - w sumie różnica między tym nurtem a mniej wyziewiastym math-rockiem żadna. Blah blah Juropejskie elektroniki Tarwater, To Rocco... bla bla. Kante! Surrogat! Bardzo. Pan Am! plejeru - bulszitting. Posłuchaj Tape (np Luminarium), posłuchaj The Drift. Sprawdź ten Abilene świeży w miarę. A że postrok się nudzi to wiadomo. Można się centralnie zerzygać na buty co drugiemu zespołowi, który dostaje takiego taga na laście na przykład. A że postroka nie ma to już w Brumie pisali chyba. A najgorszy jest postrok, wiem bo słuchałem cały rok parafrazując klasyka Easy Jerzego z występującej tu ostatnio Killi Familli.
    carmody (30 lipca 2008)
  • też tak właśnie patrze, że same jakieś eksploszyny i godspidy, a nikt nawet niczego z niemiec nie wymienił.... jaka jest średnia wieku na porcys?
    m669 (30 lipca 2008)
  • nie no ale w sumie to sie z nim zgadzam
    Tomek (30 lipca 2008)
  • No klasyka dużo lepsza, młodziaki nie dają rady.
    plejeru (30 lipca 2008)
  • plejeru poznaje klasykę i feruje wyroki, kryjcie się!
    no fun (30 lipca 2008)
  • Żadne Red Sparowes, żadne Explosions in the Sky. W ogóle weźcie zakopcie gdzieś te kapele razem z wszystkimi Caspianami, Yndi Haldami, Evpatoriami, God is Astronautami, Monami czy inną California Stories Uncovered. Ostatnio coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że takiego post-rocka nie ma i nie było. Najlepiej sobie prześledzić od początku te wszystkie "proto-post-rocki" i rzeczy z drugiej połowy lat 90. czyli Talk Talk, Slint, Disco Inferno, Bark Psychosis, Tortoise, Cul Del Sac, Labradford, Godspeed You! Black Emperor, Mogwai, pierwszy Sigur Rós... Te kapelki moim zdaniem najciekawsze rzeczy odstawiały, ze szczególnym wskazaniem na GY!BE, ale to prawie wszyscy wiedzą, że dla mnie F#A# to 10.0, ideał i koniec świata. Zabawę z post-rockami można by śmiało zakończyć na roku 2000 z drobnymi wyjątkami jak Born Into Trouble as the Sparks Fly Upward Silver Mt. Zion (chociaż to raczej sentyment osobisty), Sings Reign Rebuilder Set Fire to Flames (bardzo niedoceniana płyta, nie rozumiem czemu) czy Random Avenger Magyar Posse'a (tutaj miazga na całego, Terry Riley się kłania i w ogóle kolesie odlatują na całego, nie spodziewałbym się po dwóch przeciętnych płytach). Nie wiem czy po prostu mi się te crescendowe brandzlowania znudziły, bo za dużo tego się nasłuchałem, czy po prostu przejrzałem na oczy i te tanie sztuczki nie robią już na mnie wrażenia.
    plejeru (30 lipca 2008)
  • http://postrock.bo.pl/
    wymierające forum post-rockowe (30 lipca 2008)
  • http://www.stylusmagazine.com/articles/staff_top_10/top-ten-postrock-albums.htm
    mrowkaweed (30 lipca 2008)
  • a silver mt zion? czy juz za bardzo zdissowane
    Tomek (30 lipca 2008)
  • stereolab, wczesny mogwai, gy!be, slint, for carnation, tortoise, sea and cake, gastr del sol, labradford, don caballero, "piłka, wyniki i takie coś"
    pan miyagi (30 lipca 2008)
  • young team obowiazkowo. red sparowes, explosions in the sky,
    qq (30 lipca 2008)
  • wszystko od GY!BE, Slint.
    rojal (30 lipca 2008)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)