INNE - FORUM
Pokoloenie beatników
14 lipca 2008co sądzicie?wiecie może gdzie można kupić ksiąki burroughsa?
mam ćpuna i czytałem nagi lunch kiedyś a rezty nie mogę dostać nigdzie
-
kochani, języków się uczcie i czytajcie dobre książki w oryginale a nie zawierzajcie swoją wrażliwość estetyczną tłumaczowi, któren dla odbioru sztuki jest wszak czymś w rodzaju rajfura albo i gorzej.
snob (15 listopada 2010) -
znacie jakieś dobre teksty/opracowania/analizy o bitnikach albo modsach? Może być po polsku, angielsku. Może być link, może być w pdfie. Dziękuję.
1989 (15 listopada 2010) -
nie wiem czy dalej tak jest ale w bibliotece narodowej
siur (17 kwietnia 2010) -
Odświeżam. Literatura na Świecie dalej jest sprzedawana za parę złotych w Warszawie? Gdzie to jest dokładnie?
Twój Stary (17 kwietnia 2010) -
"x ma sie tak do y tak samo jak z" albo bez pierwszego "tak", albo bez "tak samo", i sens będzie
Townes (2 października 2008) -
a jacyś polscy twórcy będący pod wpływem beat generation? –bardzom ciekaw, 14/7/2008 22:34 Podsiadło raczej
Townes (2 października 2008) -
mozna dostać bardzo ciekawą ksiązke biografie ruchu bitników i najwazniejszych postaci.. .. tytulu nie pamietam.. jest do wypozyczenia w bibliotece nr 36 na tylach chmielnej chyba ul kubusia puchatka.. ogólnie kerouac jest dostępny w polsce i na allegro.. z williamem lee jest slabo.. obecnie tylko ćpun jest w ksiegarniach.. ja kupilem kilka lat temu jego ksiazki wydane w polsce..ale nie pozyczam i nie sprzedam :] co do bukowskiego on był totalnie odcięty od wszelkich subkultur, kontrkultur.. był totalnie anty... przy okazji polecam film cronnenberga - nagi luncz...
ax (1 października 2008) -
jakby ktos jeszcze nie wiedział to od niedawna można znaleźć w księgarniach polskie wydanie fear and loathing in las vegas - przyznam, że nie rozczarowuje całkiem dobre tłumaczenie nawet
hendrix (1 października 2008) -
kurwica byłem wczoraj w narodowej i oczywiście zostało tylko 6 sztuk lnś ale już nie dostałem tego numeru o bitnikach teraz sie zacznie handel na allegro
siur (6 sierpnia 2008) -
"stary wyluzuj, mi jest naprawdę przykro, że ta dyskusja wywołuje u ciebie, aż tak bardzo negatywne emocje" jakie negatywne emocje? powaznie. co do reszty, to skonczmy dyskusje na stwierdzeniu, ze zaden z nas nie jest w stanie zrozumiec tego, co mowi drugi. np: "nie widze wiekszego problemu z konstrukcją x ma sie tak do y tak samo jak z" a ja widze. trzeba dopisac "...jak z do y" albo "...jak z do x" albo "jak z do p" bo inaczej twoje zdanie rownoprawnie mozna odczytac (w najlepszym przypadku, w najgorszym w ogole nie ma sensu) na dwa rozne sposoby. dla ulatwienia: "editors maja sie do interpol tak samo jak coldplay". co autor chcial przez to powiedziec? ja nie wiem, a sam przed chwila napisalem to zdanie. ale, wystarczy napisac, "do u2", otrzymujac zdanie: "editors maja sie do interpol tak samo jak coldplay do u2" i juz jest latwiej, czyz nie? ah, chyba ze to ten duch bitnikowski. to ja odpowiem w duchu bukowskiego: wodki! ">" bylo literowka, tudziez znakiem ktory byl na poczatku linijki, ale sie zawinal do srodka przy 'postnieciu' posta.
em c (17 lipca 2008) -
ja sadze, ze ">" to literowka. >rozumiem to tak, że jego ‘szczytowe osiągnięcia w jakiejś dziedzinie’ określone są na poziomie jeden.zero w jakiejś skali, dominiemam że z aksjomatu stosujemy tu skalę 0-10. proponuje przewiniecie tego tematu do postu, w ktorym em c dosc jasno pisze, ze zakres skali to 0-1. (a swoja droga 0.46 na tej skali jest juz daleko za nami)
bh (17 lipca 2008) -
(1.0 to szczytowy derrida) w odróżnieniu od (1.0 to szczytowy >derrida) nie znaczy, że derrida jest poza skalą, rozumiem to tak, że jego ‘szczytowe osiągnięcia w jakiejś dziedzinie’ określone są na poziomie jeden.zero w jakiejś skali, dominiemam że z aksjomatu stosujemy tu skalę 0-10
majk (17 lipca 2008) -
>yeahnot >a tak zupełnie z ciekawości, na jakim kierunku można by trafić tu, w Polsce, na najobszerniejszy wykład o beatnikach? amerykanistyka jakaś? filologia angielska? kulturoznawstwo? wyklad to nie wiem, bo na anglistyce wyklady sa raczej z rzeczy podstawowych i ogolnych (lit. amerykanska w wykonaniu sp prof. Nancy Burke rzadzila, chociaz wielu mialo pretensje, ze jakies trudne nazwiska itd, co nas, prawda, odsyla nas do tematu o tym, ze studenci ssa. jak teraz jest, nie wiem), ale wsrod kursow dla specjalizacji American cos o beatnikach na pewno sie znajdzie. >majkel >>em c >>napisalem tak: wlepiam ci 0.46 na skali belkotu (1.0 to szczytowy >derrida). >sorki, ale napisałes tak: wlepiam ci 0.46 na skali belkotu (1.0 to szczytowy derrida). co?
bh (17 lipca 2008) -
>> yeahnot >'pisze o samym tekście' tzn o czym ? o treści? formie? zauważ, że zarzucane beatnikom przez db w tym samym miejscu epigoństwo ma sie tak samo do 'tego jak sie ksiązka broni dziś' jak jej kontekst kulturowy wiec popisujesz sie konsekwentnie pogardą dla logiki nie widze wiekszego problemu z konstrukcją x ma sie tak do y tak samo jak z zgodnie z zyczeniem wersja soft:) nie rozumiem dlaczego w kategorii "ocena samego tekstu" może mieścic się weryfikacja oryginalnosci, a nie moze miejsce tekstu w kulturze, em c odwołuje sie do postu db i stwierdza, że 'db pisze o samym tekście' i 'nie o to DB chodzilo.' i za chwile znowu podkresla to rozróżnienie pomiedzy wartoscia 'samego tekstu', a jego kontekstem kulturowym strzelanie gdzie popadnie? to nie w moich postach znajdziesz średnio wyważone komentarze nt. kerouaca czy derridy,pozdrawiam >>em c napisalem tak: wlepiam ci 0.46 na skali belkotu (1.0 to szczytowy >derrida). sorki, ale napisałes tak: wlepiam ci 0.46 na skali belkotu (1.0 to szczytowy derrida). i teraz w duchu beatnikowskim: stary wyluzuj, mi jest naprawdę przykro, że ta dyskusja wywołuje u ciebie, aż tak bardzo negatywne emocje,jesli pozwolisz to na przyszłośc rada: jak czegos nie rozumiesz to uprzejmie zapytaj, a nie wyskakuj z licealnym sarkazmem i uwierz mi, ze zamiast tracic cenny czas na udowadnianie swoich kompetencji poszerzysz je poza tym to i tak chyba najciekawsze forum muzyczne w naszym języku i fajnie byłoby spotykac wiecej takich ciekawych interlokutorów jak ty na co dzień, pozdrawiam
majkel (17 lipca 2008) -
właśnie, a Sosnowski prowadzi wykłady z literatury amerykańskiej na UW, ktoś coś ?
db (16 lipca 2008) -
a tak zupełnie z ciekawości, na jakim kierunku można by trafić tu, w Polsce, na najobszerniejszy wykład o beatnikach? amerykanistyka jakaś? filologia angielska? kulturoznawstwo?
yeahnot (16 lipca 2008) -
HAHA. nie chce mi się już nawet czytać, natomiast ostatnie dwa dissy z posta powyżej są smieszne. piątka.
db (16 lipca 2008) -
+++"niewiem czy moze być cos bardziej obiektywnego i wymiernego niż analiza wsparta argumentami naukowymi, a takie podejście do kerouaca jawnie kontrastuje z przedstawioną przez db krytyką" Co moze byc bardziej wymiernego i obiektywnego? predkosc samochodu. wysokosc budynku. ilosc strzelonych goli w meczu. a i tak do kazdego z tych przypadkow mozna robic setki przypisow (predkosc w stosunku do czego? wysokosc liczac odkad dokad? ilosc goli prawidlowo strzelonych czy uznanych przez sedziego? i tak bez konca). wyskakiwanie ze slowem "obiektywny" w kontekscie rozwazan o literaturze czy w ogole sztuce to bardzo odwazny krok. ale niezaleznie od tego: "+++"'pisze o samym tekście' tzn o czym ? o treści? formie?" o ksiazkach. DB pisal o ksiazkach, o tym czy one sa grafomanskie czy cos tam. ty doszukujesz sie wartosci obiektywnych nie w ksiazkach tylko w naukowych analizach tychze ksiazek, a przynajmniej tak to ujales (w kilku podejsciach). mozna zrobic bardzo dobra naukowa analize szmatlawca, jak i zupelnie nie trzymajaca sie kupy analize ksiazki genialnej. wiec wartosci obiektywne (pomiajac jak bardzo na wyrost uzyte jest slowo 'obiektywne') w analizach nie przekladaja sie na wartosci obiektywne (pomijaja jak etc) w ksiazkach. dlatego (wracajac do tego co wkleilem na poczatku) naukowe podejscie do kerauca nie moze kontrastowac z krytyka (w obecnym znaczeniu tego slowa, czyli 'wyrazanie niepochlebnych opinii', a nie 'analiza') jego tekstow. chyba ze jedno bedzie napisane wielka czerwona czcionka na seledynowym papierze w formacie A3, drugie skromniutko wystukane na maszynie, i ktos polozy te kartki obok siebie. wtedy faktycznie, beda ze soba kontrastowaly. +++"zauważ, że zarzucane beatnikom przez db w tym samym miejscu epigoństwo ma sie tak samo do 'tego jak sie ksiązka broni dziś' jak jej kontekst kulturowy wiec popisujesz sie konsekwentnie pogardą dla logiki" ty mi chyba chcesz na zlosc zrobic. napisalem: "ah, i mnie zawsze duzo bardziej interesowaly ksiazki i to jak sie bronia dzis (inaczej: co ja o nich sadze), a nie ich kontekst kulturowy". nie wiem jak to mozna ujac inaczej. moze tak: ksiazka albo mi sie podoba albo nie, nie bardzo interesuje mnie jak bardzo sie podobala i jak byla wplywowa w momencie ukazania sie (choc sa wyjatki, oczywiscie). nawet nie wiem jak to odniesc do tego co zacytowalem powyzej. pomijajac juz standardowa u ciebie pogarde dla regul polsugiwania sie jezykiem polskim, ktora wylozyl yeahnot. choc moze nie, nie wiem czy mozna ja pominac, bo miedzy innymi dlatego nie sposob jest zrozumiec twoich postow. w 100% zgadzam sie z toba w jednym: jeden z nas faktycznie musi miec powazne braki z logiki. +++"próbuję zrozumiec przedstawione przez ciebie kryteria oceny" proboje zrozumiec "przedstawione przeze mnie kryteria oceny", czyli, zgaduje, to zdanie: "ah, i mnie zawsze duzo bardziej interesowaly ksiazki i to jak sie bronia dzis (inaczej: co ja o nich sadze), a nie ich kontekst kulturowy" i, probojac je zrozumiec, dochodisz do nastepujacego wniosku: +++"wydaje mi sie ze jedynym jest twoje skrajnie subiektywne" BINGO! moje 'skrajnie subiektywne' (btw, czym sie rozni odczucie 'subiektywne' od 'skrajnie subiektywnego'?) odczucie jest zaiste jedynym kryterium jakie stosuje oceniajac na ile podobaja mi sie ksiazki. trafiles! ale za chwile przechodzisz do tego: +++ "...więc jeśli podpisujesz sie pod 'kerouac - proza dla pięciolatków' to świadczy tylko o poziomie twojej refleksji" uhm... a jezeli teraz stoje na sczycie lodowca to porcys jest najbardziej czytana strona w internecie. tylko co to wnosi do tego tematu? +++"btw jak mam rozumiec '0.46 na skali belkotu' ze 0 to najwyzsza forma belkotu?" napisalem tak: >wlepiam ci 0.46 na skali belkotu (1.0 to szczytowy >derrida). wyjasniajac: 1.0 to najbardziej belkotliwe teksty derridy (osoby chcace popisac sie swym sarkazmem i zacytowac ta linijke z dopiskiem "caly swiat jest tekstem" proszone sa do tematu o pisaniu "huj" czolem i zostanie w nim tak dlugo az im sie uda) 0.46 to twoje posty 0.0 to (p->q) ^ ~q -> ~p ++++"pozostając przy dotychczasowej skali ocen przyznaję 9.7 w kategorii spamu" nie wiem jak udalo ci sie tego nie zauwazyc, ale to inna skala niz dotychczasowa.
em c (16 lipca 2008) -
szukam momentu w którym http://infobot.pl/r/CPf (powiedzmy) zastąpiła http://biblioteka.pwsz.nysa.pl/Skany/2005_Wrzesien/10.jpg
db (16 lipca 2008) -
–majkel, 16/7/2008 17:44 wtrącę się tylko na moment, żeby zauważyć, że dyskusję z Tobą, jak sobie wyobrażam, utrudnia bałagan pojęciowo-składniowy, jaki stosujesz. przyznaję, że do tej pory mam problem ze zrozumieniem zrównania czy przeskoku, jaki zastosowałeś - "kontekst lingwistyczny czyli ujęcie systematyczne", ale powiedzmy, że ja tu myślowo niedomagam. to byłby przykład bałaganu pojęciowego (plus te kwestie 'meta', które wskazał em c). co do składni zaś: stosujesz konstrukcję X (zarzucane beatnikom przez db w tym samym miejscu epigoństwo) MA SIĘ TAK SAMO DO Y ('tego jak sie ksiązka broni dziś') JAK M (jej kontekst kulturowy) wiec popisujesz sie konsekwentnie pogardą dla logiki (kończysz zdanie) gdzie przed "więc..." powinno być jakieś 'do N': X ma się tak samo do Y, jak M (ma się) do N. a nawet, kiedy myślę, co mógłbyś wstawć pod N, to nie mam pojęcia: epigoństwo ma się tak samo do 'tego jak się książka broni dziś' jak jej kontekst kulturowy do...???. acha, do tego samego Y 'tego jak sie ksiązka broni dziś', tak? ale to pisz wyraźniej czy precyzyjniej i o co wtedy tutaj chodzi? zauważ proszę, że czepiam się głównie sposobu, w jaki ta dyskusja przebiega po Twojej stronie, a nie tego, co chciałbyś przekazać (sam zaproponowałeś rozróżnienie treści i formy...). wygląda to bowiem jak tzw. wesoła twórczość albo przypomina myśliwego, który wpada z fuzją do lasu i strzela gdzie popadnie, chcąc trafić jakąś zdobycz. to tyle ode mnie, pozdrawiam.
yeahnot (16 lipca 2008) -
niewiem czy moze być cos bardziej obiektywnego i wymiernego niż analiza wsparta argumentami naukowymi, a takie podejście do kerouaca jawnie kontrastuje z przedstawioną przez db krytyką 'pisze o samym tekście' tzn o czym ? o treści? formie? zauważ, że zarzucane beatnikom przez db w tym samym miejscu epigoństwo ma sie tak samo do 'tego jak sie ksiązka broni dziś' jak jej kontekst kulturowy wiec popisujesz sie konsekwentnie pogardą dla logiki próbuję zrozumiec przedstawione przez ciebie kryteria oceny i wydaje mi sie ze jedynym jest twoje skrajnie subiektywne odczucie, więc jeśli podpisujesz sie pod 'kerouac - proza dla pięciolatków' to świadczy tylko o poziomie twojej refleksji btw jak mam rozumiec '0.46 na skali belkotu' ze 0 to najwyzsza forma belkotu? pozostając przy dotychczasowej skali ocen przyznaję 9.7 w kategorii spamu
majkel (16 lipca 2008) -
>>>em c - specjalnie dla ciebie: 'czy nie odnajdujesz kategorii mierzalnych w ujęciu naukowym tekstu on the road klasyfikującym go m.in. jako dzieło sprawcze dla pokolenia 'dzieci kwiatów', dzieki Bogu Twoje przezabawne posty utrzymują poziom tego forum, ban&ignore –majkel, 16/7/2008 01:19 terefere. jezeli to co napisales teraz odniesc do postu DB (bo pierwotnie twoj post byl odpowiedzia/nawiazaniem) to jasno widac ze DB pisze o samym tekscie, a ty przeskakujesz na poziom wyzej od niego, na poziom meta-meta, (tekst->ujecia naukowe tekstu->doszukiwanie sie wartosci mierzalnych w ujeciach naukowych tekstu). Wiec odpowiadajac na twoje pytanie: nawet jezeli znajdziesz w ujeciach naukowych tekstu wartosci obiektywnie mierzalne, to i tak, nie o to DB chodzilo. ah, i mnie zawsze duzo bardziej interesowaly ksiazki i to jak sie bronia dzis (inaczej: co ja o nich sadze), a nie ich kontekst kulturowy ("historia to dno, bo mnie tam nie bylo - lobo*"), i pewnie dlatego zupelnie nie rozumiem jak mozna stawiac bukowskiego obok kerouca. lobo: http://www.camkennedy.com/I/lobo.gif
em c (16 lipca 2008) -
podejrzewam, że podobnie jak większości czasopism wydawanych przez pan nie mozna kf zakupic za grosze, ale zawsze mozna sie przejsc do zrodla i zapytac :] tylko że ludzie tam raczej są mocno wkurwieni , i nie słuzą pomocą :]
db (16 lipca 2008) -
a tak apropo to czy może wiecie gdzie mozna archiwalne numery kwartalnika filmowego zakupic na podobnych warunkach co literature na świecie? –siur, 15/7/2008 19:51 właśnie nie wiecie?
kwartalnik (16 lipca 2008) -
>>>db - nie do przecenienia jest przede wszystkim oddziaływanie społeczne prozy kerouaca(ale co do tego się zgadzamy) trudno jednak ignorowac inne wymierne aspekty jego tworczości od oryginalności (zarówno w formie jak i treści) po wyjatkową szczerośc i odwagę >>>em c - specjalnie dla ciebie: 'czy nie odnajdujesz kategorii mierzalnych w ujęciu naukowym tekstu on the road klasyfikującym go m.in. jako dzieło sprawcze dla pokolenia 'dzieci kwiatów', dzieki Bogu Twoje przezabawne posty utrzymują poziom tego forum, ban&ignore
majkel (16 lipca 2008) -
aha, czyli ujecie systematyczne jest mierzalna wartoscia? mamy mierzyc ujecie systematyczne jakiegos tekstu? w takim razie mamy tekst, ktory jest przez pare osob ujmowany systematycznie (cokolwiek by to znaczylo), a my patrzymy na efekt ich pracy, wprowadzamy jednostke w jakiej mierzy sie ujecie systematyczne (np. majkelki) i przyznajemy kazdemu z 'ujec systematycznych' okreslona ilosc majkelkow. ujecie najbardziej systematyczne otrzymuje najwieksza ilosc majkelkow. to TOTALNIE wyjasnia twoj wczesniejszy post. wlepiam ci 0.46 na skali belkotu (1.0 to szczytowy derrida).
em c (15 lipca 2008) -
kontekst lingwistyczny czyli ujęcie systematyczne, lingwistyka korzysta niekiedy z kategorii, które moga jednocześnie słuzyć naw w ocenie hmm sztuki
majkel (15 lipca 2008) -
"A czy nie jest wartością mierzalną kontekst lingwistyczny, w którym ta ‘bełkotliwa’ tkanka odnajduje się jako nieskrępowana apoteoza odkrywająca dla kolejnego pokolenia whitmanowski etos wolności będący niedługo potem podstawą etyki całego ruchu kontestatorskiego ery hippisowskiej." lol, jaki kontektst lingwistyczny? jezeli kontekst w sensie cos poza tekstem, to oczywiscie, ze nie jest wartoscia mierzalna, jezeli kontekst lingwistyczny to kontektst tekstu to piszesz ze tekst "odnajude sie jako [...] (dla) calego ruchu kontestatorskiego ery hipisowskiej" w samym tekscie. tak czy inaczej, 5+ za onanizm slowny. studiujesz kulturoznastwo, prawda?
em c (15 lipca 2008) -
a tak apropo to czy może wiecie gdzie mozna archiwalne numery kwartalnika filmowego zakupic na podobnych warunkach co literature na świecie?
siur (15 lipca 2008) -
A czy nie jest wartością mierzalną kontekst lingwistyczny ale jaki kontekst lingwistyczny ? Serio pytam, bo bez doprecyzowania czuję jakbyśmy ślizgali się po pojęciach zdecydowanie niezmierzalnych :) Kerouacowska idylliczna kraina (..) A nie wiem, bo ja staram się podejść do wartości literackiej z perspektywy czasu, a nie , że ludziom się podobają krainy idylliczne. Co do konsensusu krytyki to też bym nie przesadzał, badacze literatury amerykańskiej są raczej zgodni, że najważniejszy wokół beat generation jest kontekst socjologiczny (to o czym mówisz), bardziej niż znaczenie w ujęciu historycznoliterackim, czy jakaś przelomowość. "I know he's a pretty good read". Bez Kerouaca nie było by Dylana i Beatlesów i tego forum. Tak samo można popisać się ignorancją zarzucając epigoństwo czy brak warsztatu np. Beatlesom. jestem zupełnie innego zdania.
db (15 lipca 2008)