INNE - FORUM
"Buraki hip-hopu" czyli Robert Leszczyński nie traci formy
8 lipca 2008http://tiny.pl/k3lj
[treść artykułu usunięta przez moderatora]
-
nawet bloga ma: http://www.wprost.pl/blogi/robert_leszczynski/
miniJoe (9 lipca 2008) -
jacy tam rockowcy, to te jebane cioty z guns n' roses...
znacznie ci lepiej w kolorofonach (9 lipca 2008) -
ale nie oszukujmy się - to rockowcy powiedzieli, że dla żydów i polaków nie zagrają !
db (9 lipca 2008) -
ja na to patrzę inaczej wiadomo, że artykuł na maksa naiwny, niezamierzony obciach, zdradzający przynależność autora do grupy zgredów, którzy słuchają U2 ze łzami w oczach, wierząc, że Bono uratuje Afrykę przed AIDS itd., zostali w blokach na wysokości O.N.A. i nie rożumią, że hip hop to dobra muzyka ale z drugiej strony cieszę się, że ktoś to wreszcie odważnie powiedział - 90% gwiazd hip hopu to totalne buraki obwieszone złotem. niewielu ma styl i bawi się konwencją (np. Snoop), większość to jebane prostaki w wynajętych do teledysków ekstra gablotach. dlaczego niby mamy przed tym klękać jak przed ołtarzem. może trochę przejaskrawiam, ale wiecie, o co mi chodzi
tomek g (9 lipca 2008) -
ja pierdole przeczytalem jeden akapit, ale to jest złe dużo gorsze od tego złego Jaya
fan Roberta (8 lipca 2008) -
a może ryba z tego forum to leszczyński?
ja (8 lipca 2008) -
znowu powtarzali 1 edycje idola i ogladajac to mozna naprawde wczuc sie w postac roberta. on juz te pare lat temu mocno dawal rade. np do wydry na castingu 'jestes tym czego szukam' albo do dziewczecia melorecytujacego cos z o.n.a. pod nosem - 'mnie sie to podoba', ale przyklady nic tu nie dadza, tu by sie przydaly jakies dziela zebrane. ogolnie swietny kabaret choc niby w oklepany sposob, ale jednak wciaz smieszne
z (8 lipca 2008) -
nie wiem czy już o tym pisałem tutaj. swego czasu (w ubiegłym roku) taki wywiad-rzękę z "rybą w nazwisku" można było usłyszeć na antenie (niestety) radia afera. mój ulubiony fragment, to ten kiedy leszczyński opowiada, że on teraz, kiedy gra imprezę, między kawałki sepultury i soulfly'a wrzuca taki "najnowszy krzyk mody z anglii, muzykę, która nazywa się LONDON BREAKBEAT, no co rockowa publika reaguje bardzo żywiołowo" i tutaj poleciał fragment takiego jungle, jakie grało się 10-15 lat temu.
m669 (8 lipca 2008) -
ale no czemu wszystich szokuje, że głupek napisał głupi artykuł? on od zawsze ma świat w szufladkach.
mja (8 lipca 2008) -
Mój ulubiony fragment: "Sprowadzenie kobiety do roli ozdobnego przedmiotu jest absolutnie niemożliwe do zaakceptowania dla członków rockowych subkultur, dla których emancypacja i równouprawnienie różnych mniejszości - społecznych, seksualnych, rasowych, religijnych czy ekonomicznych - było podstawowym postulatem niepisanego programu." Generalnie to ja rozumiem, że można nie kumać czy nie czuć hip-hopu, ale walenie takich bredni jak tutaj to kompletne żenua, świadczące o jakimś umysłowym ograniczeniu (żeby nie powiedzieć upośledzeniu).
łh nzlg (8 lipca 2008) -
harakterystyczny wanderwall
ichuj (8 lipca 2008) -
"Z podziwem patrzy się za to na polityczne zaangażowanie Bono z U2, który więcej czasu poświęca ostatnio na oddłużanie Trzeciego Świata niż na własną karierę. Nic to, że jest multimilionerem, ważne, że ubiera się jak Che Guevara. Można to uznać za ściemę i marketing, ale zaangażowania odmówić mu nie sposób." "Na wskroś brytyjski zespół Coldplay, największa gwiazda Glastonbury w 2005 r., wydał album "Viva La Vida", który zadebiutował właśnie na szczycie amerykańskiej listy bestsellerów płytowych. Uczynili to bez pajacowania, wysiłku i najmniejszych ustępstw na rzecz "komerchy"."
Twój Stary (8 lipca 2008) -
jay>>>>>>>>>>>>coldplay
z pretensjami do tronu, tronu po napoleonu (8 lipca 2008) -
nie wszystko jeszcze stracone!
mam nowe powiedzionko (8 lipca 2008) -
NIEZLE
idol polsat (8 lipca 2008) -
miałem lezsczyńskiego za poważnego człowieka, ale po tym artykule to szkoda gadać. dno totalne. najlepsze cytaty (o jayu-z): "Fortuny nie dorobił się zresztą na własnych płytach, tylko na krążkach zdolniejszych kolegów" "Mało kto zna jednak choć jeden jego samodzielny przebój."
... (8 lipca 2008)