INNE - FORUM
zajebiste zespoły/artyści o kiepskich umiejętnościach technicznych
26 czerwca 2008i czym to nadrabiają. na początek:
mclusky- gitarzysta nie uczył się gry w ogóle, przypuszczam, że nawet z akordami długo się nie zabawiał. ale nadrabiają agresja i świetnymi tekstami
-
zdecydowana wiekszośc porcysowych bandow przerażająco kiepsko opanowała gre na swoich instrumentach, ale przecież nie oto chodzi w tej muzyce ,Krieger pewnie był naćpany
znawca (26 czerwca 2008) -
Z innej beczki: Frusciante który udaje,ze nie umie grać:-)
Olo (26 czerwca 2008) -
No przecież, że The Beatles na początku kariery.
zool (26 czerwca 2008) -
Coś z Polandu - Kryzys
Olo (26 czerwca 2008) -
cure na pierwszej płycie.
Low (26 czerwca 2008) -
Mimo wszystko The Doors, muzycy słabi technicznie - wystarczy posłuchać płyt koncertowych, tych ich improwizacji, gitarzyście po 3 dźwiękach kończyła się inwencja...
Olo (26 czerwca 2008) -
I nie wiem gdzie w takim razie umieścić Ramones, bo tak naprawdę jest to jeden z "najszybszych" i najlepszych technicznie zespołów świata (zresztą co zabawne byli prekursorami Speed Metalu mimo że teoretycznie zalicza się ich do punkowców). Niektóre metalowe zespoły wydają się szybsze, ale to złudzenie, bo z podwójną stopą i naprzemiennym uderzaniem w tłumione strony łatwo sztucznie przyspieszyć tempo kawałka, a w ultraszybkich solóweczkach wcale nie ma tak dużo pracy rąk (ot umiejętne połączenie pull-offów i hammerów), podczas gdy Ramones uderzają struny praktycznie tylko od góry, co przy tempie ich piosenek i dwuipółgodzinnych koncertach jest prawdziwym maratonem i wymaga ekstremalnej kondycji i wyćwiczenia paluchów (czy może raczej nadgarstków). Ludzie z klasycznym wykształceniem muzycznym wymiękają po 15 minutach grania kawałków Ramones.
ratzo (26 czerwca 2008) -
reprezentacja polski
ryba (26 czerwca 2008) -
Hmm, najbardziej klasycznym przykładem takiego zespołu jest chyba Joy Division. Poza perkusistą byli to sami amatorzy, co na gitarach grali od roku, ale zrobili z tego atut. Na swój sposób byli genialnymi debilami, którzy z paru najprostszych zagrywek potrafili ulepić pełne emocji arcydzieło. Tak samo ma się sprawa z The Fall, którzy byli jeszcze gorsi. "Zawsze mogłeś wylądować gorzej, np. jako wokalista The Fall". Często jednak zacierają się granice pomiędzy prymitywizmem, a celowym minimalizmem w wykonaniu osób, które tak naprawdę są wirtuozami.
ratzo (26 czerwca 2008)