INNE - FORUM
na Onecie o Borysie, Porcysie (w domyśle) i Indie
25 czerwca 2008http://muzyka.onet.pl/0,1494974,wywiady.html
-
to masz szczescie. reszcie pozostaje neurotuczne sluchanie 'turn on...', czy wrecz samobojstwo jak u cobaina
std ntk (25 czerwca 2008) -
bo to proste: jutro spotykam mase ludzi obu plci, kazdy z tych ludzi doznawal w swoim czasie przy Smithsach, Explosions in the Sky, De La Soul, M83 itd itp., a z innymi sie nie socjalizuje
bywalec (25 czerwca 2008) -
brawo dla kozla za chwytliwe haslo na szczescie ja tak nie przejmuje sie rockiem, nie mniej jednak powialo groza i teraz to juz naprawde czuje, ze armageddon jest blisko. the revolution will not be televised, the revolution is here (dlatego odwiedzam porcys) nie chcialabym nikomu zlamac zycia, ale ostatnio chlopak kolezanki pytal sie mnie, czy znam pixies (chlopak w stylu bywalca dawnego ground zero, pytanie w kontekscie 'czego sluchasz, rocka?') no to chyba nie jest tak zle... chociaz, zaraz, rzeczywiscie, na gg sie pytal, liczy sie?
std ntk (25 czerwca 2008) -
>chuja idz wyjdz na ulice i sie zapytaj kto zna pixes kurwa ja mam czasem wrazenie ze wy siedzicie tylko przed komputerem Może zbyt dosadnie to powiedziałeś, ale czasami ja tez mam wrażenie, że wielu ludzi stąd tkwi w nieco zbyt zamkniętych kręgach towarzyskich. Nie chcę tu zmieniać tematu, ale prawda taka, że mało kto w Polsce wie, kto to np. The Smiths (biorąc pod uwagę znaczenie tego zespołu)/
Twój Stary (25 czerwca 2008) -
pixies moze kidys byli niedocenieni w polsce. dzis kazda pizda ze swoim psem to fani pixies. –em c, 25/6/2008 19:55 chuja idz wyjdz na ulice i sie zapytaj kto zna pixes kurwa ja mam czasem wrazenie ze wy siedzicie tylko przed komputerem i z domu nie wychodzicie a co do artykulu to strasznie pesymistyczny mysle ze az tak zle nie jest ok moze nie byly to lata zajebiste ale mowic ze wszystko to podroba lat 90 lub wczesniejszych to troche jednak przesada
jurek (25 czerwca 2008) -
smiesznie, ze kompletnie pomija sie tam zasadniczo wszystko, co sie zdarzylo w tej dekadzie
jackhammer (25 czerwca 2008) -
jezu. litosci. tzn. napisane wporzo, kilka punktow trafnych (i oczywistych), ale zakonczenie? >Prawda jest bolesna - ostatni dziejowy album powstał w 1997 >roku. Ponad 10 lat temu. Dziś zadowalamy się półproduktami, >znaczkami w klapach marynarek i modnie ułożonymi grzywkami. >Rewolucja się skończyła. raczej oczywiste ze juz nie bedzie albumow "dziejowych" w znaczeniu takim jak w czasach przed internetowych (w sesnie, do tak ogromnego stopnia wladajacego wyobraznia tzw. wszystkich) ale w takim rozumieniu dziejowosc nie ma nic wspolnego z jakoscia, i nigdy nie mialo. a jesli chodzi o muzyke-muzyke, to jak dla mnie ostatnia dekada rucha lata dziewiedziesiate jak chce, trzeba tylko siegac glebiej niz sugeruje NME, a sieganie glebiej niz sugeruje NME sugeruje autor, wiec tym bardziej nie rozumiem. i pixies moze kidys byli niedocenieni w polsce. dzis kazda pizda ze swoim psem to fani pixies.
em c (25 czerwca 2008)