INNE - FORUM
na Onecie o Borysie, Porcysie (w domyśle) i Indie
25 czerwca 2008http://muzyka.onet.pl/0,1494974,wywiady.html
-
postaram się ; pozdro
dawid (28 czerwca 2008) -
hehe, peja nie wglada na tej okladce jakby mial 21 lat. dzizys, dawid, juz dalbys spokoj z ta krucjata przeciwko polskiemu hiphopowi. lato przeciez idzie, slonce, ciesz sie zyciem! :]
rageman (28 czerwca 2008) -
rageman - nie kopej tutej leżących i kwiczacych; zwróć lepiej uwagę na stojacych, autystycznych; http://www.charis-page.com/okladki/okladki/s/Slumms%20attack%20-%20zwykla%20codziennosc%20p.%5BCHARIS-PAGE.tk%5D.jpg
dawidek (28 czerwca 2008) -
>ostatni dziejowy album: http://static.boomkat.com/images/73060/333.jpg –del, 28/6/2008 15:32 raczej
Low (28 czerwca 2008) -
ostatni dziejowy album: http://static.boomkat.com/images/73060/333.jpg
del (28 czerwca 2008) -
@Krzysztof Marcin Co nie zmienia faktu, że grają na jedną nutę cały czas to samo, smęcąc ile wlezie. Czy to nazwiecie Indie, czy Pakistan - dla mnie wsio rawno. Nie mówię, że nie lubię czasem posłuchać czegoś emocjonalnego, ale niech to ma w sobie jakąś energię, jak w przypadku The Muse, czy Radiohead.
JJThompson (27 czerwca 2008) -
Coldplay to rock alternatywny, pop-rock, a nie indie. Indie graja osemkowe rytmy na gitarach z lekkim przesterem bez pogglosu i sie przebieraja fajnie, bo to dodaje glebi do ich muzyki. No wiesz, Rotofobia, OuT i tym podobnie tak z polskiej SCENY INDIE
Krzysztof Marcin (27 czerwca 2008) -
backstreet boys to rzeczywiscie byl dziejowy zespol dla mnie. przynajmniej wtedy. zaryzykuje stwierdzenie, ze dzisiejsze malolaty nie maja okazji dorastac przy tak ladnych melodiach jakie panowany w latach 90tych, pozniej to rzutuje na caly ich dalszy rozwoj muzyczny
gloria (27 czerwca 2008) -
>ostatni dziejowy album powstał w 1997 roku? znaczy ten, no, Spice Girls - Spiceworld? obstawiam bardziej http://en.wikipedia.org/wiki/Middle_of_Nowhere_%28Hanson_album%29 rzeczywiscie to byl bardzo dobry rok, bo ukazaly sie wtedy tez debiuty backstreet boys i aqua, a muzycy konkwisty 88 i honoru wydali przelomowy dla polskiego rocka album "ziemia wiecznych prawd" pod szyldem adam & olaf
rageman (27 czerwca 2008) -
Hmm... w sumie by się nie wykluczało - selfblow ^^
JJThompson (27 czerwca 2008) -
>> Cała brygada indie robi loda Coldplayowi:) A Coldplay to nie indie?
JJThompson (27 czerwca 2008) -
przeciez wszyscy wiedza, ze najlepszym albumem 1997 byl s/t karp.
em c (27 czerwca 2008) -
ostatni dziejowy album powstał w 1997 roku? znaczy ten, no, Spice Girls - Spiceworld?
trrrrrrr (27 czerwca 2008) -
poza tym ej, wiem, że disco-punk to tak naprawdę zaistniał bardzo szybko i bardzo dawno, ale powiedzmy, że nie miał etykietki i w sumie to jest jakiś wkład w dekadę 00. teraz zalatuje obciachem i wszystkich wkurwia, bo narobiło się tego od chuja epigonów różnych, ale najlepsze płyty disco czy tam dancepunkowe są raczej warte odnotowania.
mja (27 czerwca 2008) -
> o lat '90 KONIECZNIE trzeba dodac Trip-Hop Jasne, to jest pierwsze co przychodzi na myśl analizując '90, ale chciałem ograniczyć się do rocka, bo jak trip-hop, to i jego ojciec, czyli hip-hop, na którym się nie znam.
... (27 czerwca 2008) -
Ach, i jeszcze jedno. Ogólnikowo i w przybliżeniu: '60 - tam wszystko ma swój początek :) '70 - glam, punk, post-punk, new wave, gothic itd. '80 - industrial, noise rock, rock alterntywny, indie rock itd. '90 - lo-fi, shoegaze (nasilenie), post-rock (nasilenie), slo/sad-core (nasilenie) itd. (piszę nasilenie, bo pionierzy byli pod koniec poprzedniej dekady, ale nurt nie był silny) itd. '00 - ? Ktoś mi powie co było oprócz revivali? Na serio pytam, bo nie wiem. Czy powstał jakiś nowy gatunek czy nurt w tej dekadzie? –..., 26/6/2008 14:42 do lat '90 KONIECZNIE trzeba dodac Trip-Hop. Toz to znaczacy i wazny gatunek powstaly w latch 90 i takze bardzo trafnie definujacy ta epoke. co do lat '00 to jesli sie zastanowic to powstal gatunek "microphones" (nawet porcys -bog-nasz jest zdania ze phil z niczego nie powstal) i gatunek "person pitch". No tylko ze jeszcze nikt ich nie nazwal i nie rozreklamowal
sas (27 czerwca 2008) -
Pan Upadek zapomina, że w poprzednich dekadach kupowało się 1-2 płyty/kasety miesięcznie - człowiek jak sobie znalazł ulubiony zespół, to się go trzymał. Dziś w miesiąc możesz se ściągnąć 100 nowych albumów i co z tego zostaje w głowie? Niewiele. Czasy 2001-dziś to problem nadmiaru. Stąd hi=steryczxne akcje NME, który co pół roku wynajduje nowych następców Beatleasów. Robią ludziom wodę z mózgu. Ciekawe, zauważcie, że większość z tych kapel wymienionych w tekście, pochodzi z UK - z tym się zgodzę, że wyspy są producentem taśmowej muzycznej sieczki. Dlatego apel - szukajcie muzyki poza UK, jest tyle ciekawych kapel z innych części Europy i świata, po co się pierdolić z kolejnym "disco-punkowo-rave'owym" syfem ze stajni NME A z konkluzją artykułu się nie zgadzam - muzyka rockowa przetrwa, a czy to się będzie nazywało indie czy inne coś, to chuj z tym. Ten sam wywód można by odnieść do muzyki elektronicznej. Czy elektronika jest twórcza? Nie sądzę, wszystko już było, a nurtów i kapel też jest tyle, że można dostać pierdolca.
jeżuu (27 czerwca 2008) -
> probowalem to sobie wyobrazic, jak sie ciebie czyta? wielokropek? czik czik czik? "Forumowicz wcześniej znany jako Prince"
... (27 czerwca 2008) -
Brzmi jak chwalebny comeback Ani Gacek do TR ! (jeśli chodzi o wieszczy styl). Jenyyy, która to już debata z tezą : 00s < wszystkie dekady wcześniej, po czym niektórzy chcą udowodnić, że wcale nie, po czym inni zaczynają cos o statystyce, procesie diachronicznym, teorii informacji. Interpol dla mnie w 100 dekady,debiut.
db (27 czerwca 2008) -
>byli oszołomieni moim geniuszem i krzyczeli: "Niech żyje ... !" probowalem to sobie wyobrazic, jak sie ciebie czyta? wielokropek? czik czik czik?
em c (27 czerwca 2008) -
lata 00: sludge (nasilenie), Ulver, Agalloch, Drudkh (itp.)
anon (27 czerwca 2008) -
o prosze kobieta a jednak mądry czlowiek ;-)
janek (26 czerwca 2008) -
–janek, 26/6/2008 21:43 ale ja jestem ○, a nie △ –..., 26/6/2008 21:53 >przez >>jałowość późniejszej dyskusji, - jasnowidz fatalista, >zwłaszcza że >>omawiana dekada się jeszcze nie skończyła - ale jednak z jakas nutka optymizmu! to trzymam kciuki za egzamin:))
std (26 czerwca 2008) -
–std, 26/6/2008 19:18 Napisałem długą odpowiedź, ale poszła się pieprzyć przez błąd na forum. W skrócie: zmiażdżyłem cię swoją elokwencją i błyskotliwymi argumentami. Nie było co zbierać, a wszyscy forumowicze z borysem na czele byli oszołomieni moim geniuszem i krzyczeli: "Niech żyje ... !". Z miejsca zostałem redaktorem prowadzącym i wprowadziłem Porcys w XXII wiek. Na serio to nie chce mi się odpowiadać, nie przez brak argumentów (srutu tutu :)), ale przez jałowość późniejszej dyskusji, zwłaszcza że omawiana dekada się jeszcze nie skończyła a ja mam jutro egzamin :).
... (26 czerwca 2008) -
–std, 26/6/2008 19:18 brawo dla kolegi trafnie to ujal
janek (26 czerwca 2008) -
o mamo, bo rzeczywiscie, wszystkie te nurty byly takie samorodne, zaden, bron boze, nie wychodzil od zabawy stara forma. zreszta wy wiece swoje, od zarania dziejow do 97, wiecej juz do siebie nie dopuscicie, bo z gory wiadomo, ze nie warto. dzisiejsza muzyka jest tak eklektyczna, ze ciezko mowic zarowno o trzymaniu sie starych nurtow, jak i o tworzeniu nowych. wymyslane sa podgatunki podgatunkow gatunkow, tworza sie hybrydy hybryd i te wszystkie revivale, indie rewolucje, niezal wzloty i upadki, to i tak tylko nac pietruszki w zupie wielowarzywnej instant. w dobie internetu, przy tak latwym dostepie do muzyki z kazdego zakatka swiata, przy tak wielkim zalewie nowych produkcji ciezko jest to wszystko ogarnac, porozgraniczac i ostatecznie wartosciowac. zastanow sie jeden z drugim, jak dana plyta nie chwyci cie przy 1 przesluchaniu, to czy nie idzie w odstawke, bo w kolejce czeka jeszcze 100 do sprawdzenia i nie ma co tracic czasu? nie mozesz byc przeciez mniej kumaty od kolegow z forum. odpowiedz sobie szczerze, czy kazda wielka plyta z lat 90. powalila cie na kolana na wstepie, czy byla to tez kwestia osluchania sie, bo czas pozwolil, gdyz budzet nie pozwolil na zakup 100 innych w to miejsce. a dzis ile czasu katujesz swoje ulubione plyty, zanim przyznasz im wysokie miejsca w rocznym podsumowaniu?
std (26 czerwca 2008) -
część osób rzuca tutaj jakimiś nazwami nurtów, które powstawały wcześniej i mówi, że dzisiaj to już nie ma nic oprócz powtórek z rozrywki i revivali. Mi się wydaje, że kwestii formalnej (tak jak i w muzyce technik kompozytorskich się już nie wymyśla od bardzo dawna) nie da się już zrobić praktycznie nic. Oczywiście wiadomo, można powiedzieć 'zaraz przyjdzie pan X i zrobi coś po czym nam buty spadną'. Ok, tylko, że teraz będzie to coraz rzadsze i trzeba się oswoić z myślą: teraz będą tylko revivale, a potem revivale revivali. Nie ma co tutaj się napinać na nowatorstwo stylistyczne, bo mam okres postmodernizmu i gówno z tym możemy zrobić.
2+2=5 (26 czerwca 2008) -
Pytałem o nurty z ciekawości. Ale brak takowych sugeruje wtórność i brak innowacyjności. Bo czym innym jest bawienie się wewnątrz formy, a innym tworzenie nowej.
... (26 czerwca 2008) -
no to w koncu jestesmy kontent, jak mamy nurty, czy jak mamy genialne albumy? i jak to ma sie do ostatecznego wyroku m.falla, ze dzis zadowalamy sie polproduktami, znaczkami i grzywkami? pomijajac licytowanie sie, co bylo/jest lepsze, ten fatalizm pana autora jest dla mnie przesadzony.
std (26 czerwca 2008) -
w latach 00 powstawały genialne albumy ale nie powstawały nurty (w takim znaczeniu jak np. new wave, gothic, grunge, glam itp poza tym wielkie albumy powstawały jakby z boku machiny promocyjnej. i to jedyna różnica, bo co do ilośći płyt wybitnych to wcale gorzej nie jest –N, 26/6/2008 16:59 AMEN
-- (26 czerwca 2008)