INNE - FORUM

Po prostu The Beatles

23 czerwca 2008

Aż się boję co z tego wyniknie, ale co mi tam.

Ostatnio zacząłem się edukować muzycznie. Ściągnąłem sobie z neta dużo mp3 (proszę, bez dyskusji na ten temat, kupuję średnio 2 oryginały miesięcznie, na więcej mnie nie stać). Kawał historii rocka od 1957 do dziś. Aktualnie jestem na etapie 57-66. Słucham Buddy'go Holly'ego, Yardbirds, Who, Beach Boys, Rolling Stones, Animals, Sonics, Monks, Boba Dylana, Zappy, Byrds i in. W tym The Beatles. I próbuje, próbuje i po prostu nie dostrzegam geniuszu. Owszem, ładne melodie, owszem, ciekawe eksperymenty, "Revolver" jest bardzo przyjemny (ale nie 10.0, którą ocenę był dał gdyby "psychodeliczne odjazdy" nie były tylko ozdobnikami) ALE: pod względem melodyjności przegrywają z Byrdsami, Who i Stonesi przebiją pod względem energii (że nie wspomnę o Sonicach, ułaaa), Dylan pisał po prostu piękniejsze piosenki itd. Pierwsze 3 płyty denerwują infantylizmem i wymuszoną przebojowością. Nie sluchałem jeszcze Sgt. Peppersa i późniejszych. Czytałem opinie Scaruffiego o Beatlesach (już później, zanim poznałem te albumy) i częściowo się z nim zgadzam, choć momentami przesadza w swojej krytyce.

I dyskusja: Czy The Beatles to najlepszy, czy najbardziej przereklamowany zespół w historii? Na spokojnie, bez bluzgów, bez przytyków.

PS: Żeby nie pojawił się argument, że słuchając mp3 nie mogę osądzać - "Please Please Me", "A Hard's Day Night", "Revolver" i "With the Beatles" po raz pierwszy słyszałem z winylów.

cyowiek bez nicka
  • lennon mccartney harrison starr
    jw (5 grudnia 2008)
  • 1.george 2.john 3.paul 4.ringo
    yuhu (5 grudnia 2008)
  • Najlepszym beatlesem był ringo!!!
    ona (5 grudnia 2008)
  • The Monks imho jeszcze ciekawsze z garage rocka i zespołów wymienionych przez człowieka, ale to jest inna opcja niż Beatles. Kolesie z Ameryki byli właśnie anty-Beatlesami, oni położyli podwaliny pod punka, to na tym wyrośli MC5, VU i Stooges. Beatles natomiast stworzyli kanon piosenki popowej i jeśli porównywać ich z kimś zza oceanu raczej z BB, Left Banke, Montage czy Free Design, bo inaczej to nie ma sensu i zawsze wyjdzie że pieprzyć harmonie i melodie bo przecież Sonics mieli powera, zią.
    xx (24 czerwca 2008)
  • No właśnie, wymądrzamy się a nie znamy rzeczy (znane cbn), które mogły być faktycznie ciekawsze niż Beatlesi...
    a'tomek (24 czerwca 2008)
  • http://www.porcys.com/Others.aspx?id=154 W tym miejscu muszę pogratulować porcysiakom za dział "Nuty dźwięki". Trafiają się zapomniane perełki. Pewnie nie dotarłbym do Sonics gdyby nie ten tekst.
    człowiek bez nicka (24 czerwca 2008)
  • O, fajne. Jak to możliwe, że w ogóle wcześniej o nich nie słyszałam.
    Mroczny Mściciel (24 czerwca 2008)
  • > ponoc mieli fajnie brzmiace bebny Parę próbek: http://pl.youtube.com/watch?v=W-_0V0IXEkc http://pl.youtube.com/watch?v=f7Nffq0bOgE&feature=related http://pl.youtube.com/watch?v=aV3JD9eniKE&feature=related W ogóle polecam, razem z Velvetami otworzyli mi uszy na muzykę z lat 60.
    człowiek bez nicka (24 czerwca 2008)
  • co ciekawe, podobno na gitarze w The Sonics grał ojciec Victorii Beckham
    Andrzej (24 czerwca 2008)
  • Tak, sam już znalazłem. Zwracam honor.
    a'tomek (24 czerwca 2008)
  • byla taka ekipa The Sonics w latach 60 -http://www.allmusic.com/cg/amg.dll?p=amg&sql=11:jifuxqr5ld0e ponoc mieli fajnie brzmiace bebny
    sas (24 czerwca 2008)
  • Autorze wątku, czy pisząc Sonics miałeś na myśli Sonic Youth? Jeżeli tak, to co ta grupa robi w powyższym spisie? Jako żywo nie kojarzą mi się z latami 60tymi. Równie dobrze mógłbyś mieć pretensje do Beatlesów, że nie grali z takim czadem jak Dead Kennedys czy nie korzystali ze średniowiecznych harmonii jak Dead Can Dance.
    a'tomek (24 czerwca 2008)
  • juz nawet byl watek o tym: http://www.porcys.com/Forum.aspx?id=5629
    koterski (24 czerwca 2008)
  • ej, o co chodzi z tą stylizacją językową polegającą na dodawaniu "jakby" na końcu zdania ?
    Mroczny Mściciel (24 czerwca 2008)
  • po równo rozdzielony. ciekawe sformułowanie.
    xx (24 czerwca 2008)
  • nie no spokojnie prawda jest jedna - dyskografia beatlesow to najmocniejsza dyskografia w historii i nikt jej nigdy nie pobije wez 14 zagorzalych fanow beatlesow to kazdy wybierze inny album jako swoj ulubiony wez pierwsze z brzegu rankingi muzyczne (wezmy zupelnie rozne pod wzgledem kryteriow, ale jakos tam wazne): RYM - Abbey Road Rolling Stone - sgt peppers acclaimed music - revolver itd. kazdy znajdzie cos dla siebie, dla innych to cale zycie p.s.: co nie zmienia faktu ze Brian Wilson dwa razy wystrzelil wyzej od beatlesow i od wszystkich innych, wiadomo o czym mowa... ogolnie watek nie ma sensu, nic juz iwecej o fabsach sie nie napisze, autorze watku, daj nam tylko znac kiedy w koncu doznasz
    sas (24 czerwca 2008)
  • nie powiedziałbym, że półka. różne względy tu mają wpływ, ale songwriterski talent jest dla mnie zupełnie po równo rozdzielony.
    mja (24 czerwca 2008)
  • ja tak sobie myślę,że szczęśliwi są ci,którzy swoją muzyczną edukację zaczynali od the beatles.dzięki temu mają doskonały punkt odniesienia.wpływ fab four na późniejszą muzykę jest nie do przecenienia.zainspirowali ogromną rzeszę artystów.aha,z całym szacunkiem ale beach boys to jednak półka niżej,nie nagrali tylu kapitalnych albumów co the beatles.
    paj (23 czerwca 2008)
  • o to, czy Beatles byli najlepszą kapelą na świecie, czy nie chyba nie ma się co spierać. myślę sobie jednak, że autor wątku zrozumie, dlaczego są uważani za najważniejszych, gdy dojedzie w swej edukacji do lat 70, 80 i 90. chyba tylko VU mogą mieć większe grono followers na amg. i to jest obiektywne jakby.
    xx (23 czerwca 2008)
  • problem w tym ze oceniasz dorobek beatles nie znając najważniejszych ich albumów –N, 23/6/2008 22:40 Jeny, ale głupie! Gdyby tylko przy Abbey Road pół ludzkości doznawało. The Beatles ma pozycję ugruntowaną także przez pozycje sprzed Revolvera. I w ogóle kto jak kto, ale cbn świetnie argumentuje. A kierunek tej dyskusji już od hipsterskiego zarania nabiera na zajebistości. Nie żebym podzielał te poglądy, nie nawet, żebym je brał na poważnie, ale.
    szczur (23 czerwca 2008)
  • >którzy onanizują się przy Radiohead (oczywiście mam na myśli onanizm mentalny) nie bylbym taki pewny tej "mentalnosci".
    em c (23 czerwca 2008)
  • Nie no, A Hard zna przecież:-)
    a'tomek (23 czerwca 2008)
  • problem w tym ze oceniasz dorobek beatles nie znając najważniejszych ich albumów
    N (23 czerwca 2008)
  • Ejno, nie ma co się czepiać, człowiek bez n. w sumie sensownie uzasadnił swoje zdanie. Ma prawo uważać, że Dylan miał lepsze piosenki, choć ja np. twiedzę, że miał lepsze teksty:-) Może twierdzić, że The Who bardziej żywiołowi, a np. Moon lepszy od Starra. Ale niech mi kurwa nikt nie mówi, że perkusja w She Said czy Rain nie jest genialna, jednostajny, mantrowy rytm w Tommorow Never Knows wymyśliłby w tamtych czasach każdy sprawniejszy muzyk, solówka w Strawberry Fields to nic takiego a wydzieranie się McCartneya w Darling to popiskiwanie myszy. Na co zwróciłbym szczególną uwagę pana bez n. to aranżacje. Może tylko Beach Boysi mieli podobne (czy też lepsze jeżeli chodzi o chórki). Jeżeli ktoś nie doznaje przy Eleanor czy Here Comes The Sun, nie widzi wyjątkowości tych numerów na tle tamtych i obecnych czasów, no to jak tego kogoś przekonywać, że, jak powiedziała Tori Amos, to oni stworzyli najpiękniejsze piosenki na świecie. Nie ma takiej opcji. PS. Wymuszona przebojowość. Co to takiego? Infantylizm w 1963-64? A kto w tym czasie był dorosły?
    a'tomek (23 czerwca 2008)
  • btw czlowieku bez nicka. abbey road cię ruszy, widzę że jeszcze nie słuchałeś w ogóle zabawne
    17 (23 czerwca 2008)
  • k****, zamiast "przyznaję im zasługi na" miało być "uznaję ich zasługi w"
    człowiek bez nicka (23 czerwca 2008)
  • >co do wokali, posluchaj mccartneya w np. (...) helter sketler –sas, 23/6/2008 21:03 O, przyznaję, zajebisty kawałek. IMHO proto-punkowy choć zaraz ktoś mądrzejszy powie mi, że nie i w ogóle to mnie nie ma. >Ej, ale czego oczekiwałeś - piszesz, że The Beatles nie do konca genialni itd. nie biorąc pod uwagę wpływu, jaki Fab Four wywarło na całą muzykę popularną. –Jimmy, 23/6/2008 21:03 I tu częściowo jest pies pogrzebany. Swoją "edukację muzyczną" zacząłem przede wszystkim żeby poznać, kto miał wpływ na kogo. Słyszałem, że Fabsi wynaleźli heavy metal, ale nie, bo pierwsi byli Steppenwolf. Ale przyznaję im zasługi na rozpropagowaniu psychodelii i faktu eksperymentowania w utworach stricte popowych, choć byli nieco zachowawczy (wspomniałem o tym przy "Revolverze"). A, niech będzie jeszcze jeden argument, że jednak trochę sympatyzuję z Liverpoolczykami. "Revolver" to jedyna płyta, którą przesłuchałem dwukrotnie _w całości_ w ciągu jednego dnia, bez poczucia nudy.
    człowiek bez nicka (23 czerwca 2008)
  • btw w rozmowach o wpływie beatles'ów, argument o sitarze zawsze mi się strasznie drętwy wydawał i zawsze padał na początku przy czem nie prowadziłem nigdy poważnej rozmowy na ten temat i się nie znam. wolę słuchać
    17 (23 czerwca 2008)
  • "ej, co Harrison robi z tym sitarem, przecież on nie kuma tego instrumentu, a głos Lennona w ogóle mi nie leży". –człowiek bez nicka, 23/6/2008 20:37 Na wyspach wydaje sie taki zajebiscie szanowany miesiecznik o world music "songlines", ostatnio zrobili lista 50 najwaznijeszych momentow w historii world music... George Harrison grajacy na sitarze w norwegian wood znalazl sie na 12 miejscu... Przed norwegian wood nikt nie wiedzial ze taki instrument w ogole istnieje a on sam kupil go w jakims sklepie z rupieciami i nie wiedzial jak na nim grac, wiec gral jak na gitarze (dopiero pozniej ravi go zaczal uczyc) i to jest wlansie kurwa to, geniusz harrison nie zalamuje rak, bierze instrument o ktorym pierwszy raz slyszal, uczy sie tak jak potrafi i wpieprza go z bombowym efektem do nagrania pop. To jest to czego jeszcze nie doznales. co do wokali, posluchaj mccartneya w np. long tall sally, oh darling, helter sketler, here there everywhere czy jak spiewa dzis w wieku 66 lat to pogadamy o tym jakie ma warunki wokalne. o wokal solowego lennona?
    sas (23 czerwca 2008)
  • Ej, ale czego oczekiwałeś - piszesz, że The Beatles nie do konca genialni itd. nie biorąc pod uwagę wpływu, jaki Fab Four wywarło na całą muzykę popularną.
    Jimmy (23 czerwca 2008)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)