INNE - FORUM

Polish Indie Kids

10 czerwca 2008

na Independent.pl piszą o Porcys...



http://independent.pl/muzyka/felietony/?id=0302333717043330383612000101310202313210004600

Indie Kid
  • chuj chuj chuj chuj chuj chuj
    ej (11 czerwca 2008)
  • towarzystwo wzajemnej indiekrynacji?;) czy przypadkiem cala trojka w jednej redakcji pulpa nie siedzi?
    kto sie lubi, ten sie czubi, och (11 czerwca 2008)
  • zgadzam się co do lewackiej pidżamy i naśladującego psychedelic furs t-love. Natomiast Kult to fenomen, bez odpowiednika w świecie. Bo z jednej strony inteligentne teksty Kazika, porównywalne chyba tylko z geniuszem Chucka D (PUBLIC ENEMY) czy Włodzimierza Wysockiego. A z drugiej strony - ogromna różnorodność muzyczna. Od punka i zimnej fali, poprzez psychodeliczny rock, hardcore, hip-hop aż po yass i Tatę Kazika. Właśnie dlatego Kult z tak inteligentnym przekazem osiągnął sukces, bo połączył Polaków o tak odmiennych upodobaniach i kulturze. I to całkowicie niezależnie, bez wsparcia majorsów i wielkich mediów. To daje do myślenia.
    Andrzej (11 czerwca 2008)
  • oj, emil nie zgodze sie, on szum robi juz od jakiegos czasu jesli dobrze ogarniam: ze new rock revolution i w ogole, ze to takie fajne, wow. z tym ze dopiero w tym roku zdobyl zaszczytne miano "najwiekszego znawcy indie po Mahatmie Gandhim" [ha ha, ta podstawowkowa gra slow, no co zrobic, ze bawi zawsze, nie moglem sie powstrzymac od przypomnienia tego hasla reklamowego, sorry eldolatte jesli to czytasz :)].
    tomek wasko nzlg (11 czerwca 2008)
  • –Low, 11/6/2008 10:42 a co robi Macherzyński w 2008 roku? poza pisaniem bloga? http://muzakk.blogspot.com/
    Indie Kid (11 czerwca 2008)
  • http://eldolatte.pl/
    ministerstwo głupich kroków (11 czerwca 2008)
  • hah, dolata. koles, ktory w 2008 roku obudzil sie, ze bylo/jest jakies indie i stara sie robic wokol tego zjawiska szum. hah.
    Low (11 czerwca 2008)
  • czyli docieramy do konkluzji, że polskim indie jest kult i pidżama. no można i tak. ale chyba jedyna sensowna definicja tego zabawnego słówka jest dziś taka, że indie to jakiś zbiór odniesień to innych kapel z historii rocka i popu, a nie żadna wydumana niezależność. kto się inspiruje the smiths ten jest indie, a kto guns'n'roses ten nie jest. dla kogo lata 90te to pixies, pavement, radiohead i blur ten jest indie, a dla kogo pearl jam, soundgarden, czarna metallica i green day - ten nie jest. i pisze to zupełnie bez wartościowania. nie wiem czemu powstawanie chujowej muzyki indie ma samo to słowo tak strasznie dezawuować, skoro miliardy chujowych kapel ciągle nie zdezawuowały słowa punk. inna inszość, że ta celebrowana oryginalność kultu czy t.love'u to jakieś monstrualne nieporozumienie. lecieli na koniunkturę tak samo jak out of tune, tyle, ze akurat mieli lepszy songwriting. a że wtedy nie było z tego kasy? no, oot pewnie też nie ma z tego kasy. i po ostatnie - dlaczego polski wieśniak udający, że jest eddiem vedderem ma mieć nieskończone pokłady swojskości i oryginalności w porównaniu z polskim bywalcem modnym klubów w warszawie, który chce być jak julian casablancas? swojskość i polska oryginalność tego pierwszego wynika tylko z faktu, że takie zjawisko już wrosło w nas, w ziemię tą i dusze nasze, ale nic ponad to.
    mja (11 czerwca 2008)
  • ale jak zauważył kiedyś Borys, współczesne "indie" to tylko estetyka bez przekazu, stąd niektórzy próbuję zrobić z tego modę, tzn. aby zespoły "dobrze wyglądały" a nastolatki wieszały sobie nad łóżkiem ich plakaty. Z takim podejściem tracimy cakowicie pierwotne korzenie indie, bo np. The House Of Love czy Joy Division nie wyglądali "dobrze" na plakatach, a jednak stworzyły podstawy tej muzyki. Po drugie - obecnie gdy większość kapel jest mega wtórna i nagrywa dla wytwórni "zależnych" robienie z nich "independent" to po prostu hipokryzja. Po trzecie - po co to dążenie do wtórności? Wyobraźmy sobie brytyjskie kapele naśladujące disco polo. Wyglądałyby równie karykaturalnie jak polskie naśladujące np. Franz Ferdinand. Po czwarte - to bzdura, że w Polsce lat 80. nie było muzyki "independent". Mieliśmy przecież Bożenę Sitek i Pawała Sito, którzy tworzyli "polski independent" - listę przebojów Rozgłośni Harcerskiej, gdzie obok The Smiths słuchaliśmy np. Siekiery, Madame, T-Love Alternative czy Kultu. I właśnie te kapele tworzyły nasz oryginalny polski indie, zwłaszcza, że w następnej dekadzie większość z nich nagrywała dla wytwórni niezależnych.
    Andrzej (11 czerwca 2008)
  • nie lykam totalnie stylistyki tych kapel (choc pare dzwiekow mialo trafionych, no ale cos takiego to chyba moze kazdemu artiscie sie przytrafic), ale jesli kapela w ciagu paru lat istnienia potrafi sprawic, ze zadne juwenalia nie potrafia bez nich sie odbyc, ze nie maja problemu z wyprzedaniem koncertu, to zawsze to jakis szacun bedzie z mojej strony. tworzyc gowno to jedno, ale sprzedawac je jeszcze w ilosci ultrahurtowej to juz jest sztuka wyzsza. lubie po prostu jak ktos odnosi sukces, artystyczny, komercyjny, jakikolwiek. taki fetysz. tym bardziej ze potrafia grac te kapele, tzn ich piosenki powstaja prawdopodobnie dluzej nich numery kalwi i remi. no i co najbardziej u mnie punktuje - taki happysad jest tak obezwladniajaco prosty i swojski w swym attitude, ze az ujmujacy. moze prowokuje wpierdol, no ale bez kitu - tej kapeli mozna zarzucic absolutnie wszystko tylko nie to, ze sa pozerami. rzeklem
    rageman (11 czerwca 2008)
  • regeman, jak lubisz come i happysada to powiedz, nie bedzie wpierdolu
    IndieKomando (11 czerwca 2008)
  • http://subkultury.elity.org/ nie damy sie glupim emo indie kids!
    skejci i metale (10 czerwca 2008)
  • artykuł i tyle dziwny że nie oddziela twórców od odbiorców. może i byliśmy/jesteśmy twórczo zacofani,nie mamy takich fajnych kolorowych błyszczących topowych lansowanych w nme mega zespołów jak na zachodzie ( w ogóle czy mówimy tu o zachodzie? bo chyba głównie to o uk/usa. wskażecie mi francuskie/włoskie/holenderskie/niemieckie... brzmienie z epoki chociażby a la the smiths?). ale halo halo. mamy ODBIORCÓW. ktoś u nas tej super ekstra muzyki z uk/usa slucha. nie uwieżę, że 5 lat temu wszystkie PIK-i tudzież użytkownicy porcys sluchali tylko nirvany, metalliki i rhcp i odkryli indi dopiero przy openerze/debiucie ckod/skacząc po kanałach trafili na mtv2. nie nadążamy z nagrywaniem ale na "słuchalność" nie narzekam. przecież już 15 lat temu słuchaliśmy britpopu. a jakieś 20 lat temu jak pojawiła się w Polsce kablówka mogliśmy oglądac stone roses na mtv. no halo.
    franco (10 czerwca 2008)
  • w aferze jest duzo ludzi, nie znam wszystkich.
    tomek wasko (10 czerwca 2008)
  • wasko znasz tego goscia? w aferze prowadzi programy. powiedz mu ze ma swoje 5 minut na porcysie
    roger (10 czerwca 2008)
  • (ej ale indie-rock to inaczej "polaczenie elektroniki z rockowym graniem", tak?)
    tomek wasko (10 czerwca 2008)
  • alternatywny hmmmm? kojarzony z powszechnie nie znanym, innym dodatkowo dobrze by było dookreślić pojęcie rock
    sin (10 czerwca 2008)
  • A, i wiem że w jednym wątku odpowiedziano na pytanie "czym jest rock alternatywny", ale odpowiedź "Stone Temple Pilots" mnie nie zaspokaja.
    ... (10 czerwca 2008)
  • Od jakiegoś czasu chciałem zadać to pytanie, ale nie wiedziałem w jakim wątku. Ten wydaje się dobry. Skoro indie to rock alternatywny, to czy ktoś wytłumaczy czym dzisiaj on jest? Alternatywny, ale wobec czego? Czy Feel, Doda itp. to alternatywa? Co to jest rock nie-alternatywny? Przykłady?
    ... (10 czerwca 2008)
  • a to sorry, roger, myslalem ze bijesz do mnie mja, uzylem proporcji 8 na 10. sa wartosciowe kapele, jak w kazdym gatunku, ale jak w kazdym gatunku na ktory jest koniuktura aktualnie przerazajaca wiekszosc to szit. a w polsce to tego szitu jest jeszcze wiecej, bo amerykanie czy brytole jak zgapiaja to z tego co sie gralo kiedys. a my zgapiamy wlasnie z tych brytoli i hamerykancow ktorzy graja teraz, a czasem dokladamy inspiracje tym co bylo kiedys. poza tym wkurwia przy tym otoczka, ktora wytwarza sie przy tym, ze "my to prawdziwa alternatywa, ze co to jest Coma, ej". dupa, przestali byc alternatywa zanim w ogole zaczeli nia byc. i niech juz kucinska przestanie tak forsowac te polskie indi wynalazki, bo tak naprawde krzywde robi tym zespolom. przedwczesnie uwierza ze sa wielcy, a gdy dojdzie do wydania plyty to nikt jej nie kupi, chyba ze zblazowane fanki ktorzy kupuja wszystko co wyjdzie spod szufladki "polskie indi" i co ma ladna grzywke. polski fan rocka i tak bedzie wolal kupic myslovitz, negatyw czy happysad, fan indie grania kupi kazda inna produkcje z zachodu, a audiofil czy fan technicznego grania nawet nie musnie tej plyty paznokciem. zeby jeszcze chociaz sie single sprzedawaly, coby odnotowac sukces w cv, no ale z braku takowego rynku w polsce to raczej w tym temacie tez kiepawo. a ludzi w polsce kupujacych plyte w ciemno lub dla jednej piosenki poza fanami produkcji dla targetu >40 lat nie odnotowalem. wiec koniec koncow taka kapela albo popelnia zbiorowe samobojstwo rzucajac sie z lokalnego mostu albo dissuje kolezanke dziennikarke na songu umieszczonym na majspejsie za obiecanki cacanki wielkiej kariery. jednym slowem, przejebane jest byc polska kapela indie.
    rageman (10 czerwca 2008)
  • indi to ściema indi imprezy - indi srezy - indi dziewczyny - indi portale - jak ktoś stwierdzi że na małolatach zasysających wszystko co się da z internetu da się zarobić powstaną - składanki indi sygnowane logiem rmf fm będzie radio "eska indi" i nawet doda będzie indi - indi to w gruncie rzeczy taka sama chujnia jak emo or samthing - indi to jakiś worek do którego coś tam próbuje się wcisnąć - Kiedyś nazywano to alternatywą teraz to indi - CKOD to indi? chyba przestanę słuchać - gdybym miał laikowi wytłumaczyć co to indi, to powiedział bym że to taki alternatywny rock Gdybym miał określić polską scenę indi (podkreślam scenę, bo scena to cos więcej niż tylko muzyka) to jest to nurt przeciwstawiający się grungeowi, post grungeowi. W Polsce scena indi nie bedzie nigdy istnieć, będzie ona marnym powielaczem zachodnich wzorców, bo nie powstaną zespoły niezależne, a scena nie będzię się rozwijać wokół artystów, tylko w okół portali skupiających dzieciaków co nie lubią perl jam, a każde brytyjskie zająknięcie traktowane jest jak pierdnięcie boga
    Sprzedaje koszulki "jestem indi" (10 czerwca 2008)
  • regeman, 'ustawiasz sobie przeciwnika'. bierzesz flagową kapelę srindipindi i określasz nią cały nurt, do którego zaliczane są też takie rzeczy jak drivealone czy setting the woods on fire. chyba wreszcie zaczyna być normalnie skoro wewnątrz jakiegoś nurtu są rzeczy mniej i bardziej wtórne, lepsze i gorsze.
    mja (10 czerwca 2008)
  • nie wiem nie czytalem twojego posta odnosilem sie do artykulu, ktorego link podal indie kid na poczatku
    roger (10 czerwca 2008)
  • ej, nazwa "indie" jest tak spaczona teraz, ze ja nie smiem tego co dzialo sie w latach 90tych w polsce zwac indie. dlatego wole ten caly aktualny bajzel (nie obrazajac kolegi Bajzla) nazywac nu rockiem czekajac jak przeminie podobnie jak nu metal. i dlatego tez napisalem, ze dla mnie ckod blizej protoplastom tej sceny, czyli wlasnie temu co dzialo sie w 90tych latach w PL. scianki, tymony, starzy singers, sle, ok - myslovitz tez. zespoly ktore mialy styl i jaja. rozumisz jusz?
    rageman (10 czerwca 2008)
  • nikt oprocz myslovitz nie gral alternatywy w latach 90tych? ckod to poczatek indie w polsce? przeczytalem 2 akapity i stwierdzilem, ze nie bede tracil czasu dla jakiegos ignoranta
    roger (10 czerwca 2008)
  • od kiedy w postach nie mozna uzywac skrotu literowego T C I O F ? probowalem uzyc to mi odrzucalo. w sumie lol, nawet jesli pamietam co w regulaminie forum jest napisane.
    rageman (10 czerwca 2008)
  • Negatyw? ej, akurat lili marlene lubie. wspolczynnik pozerstwa nie jakis diametralnie nizszy niz w innych wypadkach, ale pare piosenek sie ratuje. polskie indie... wielki lot na koniukture pod plaszczykiem "opozycji do Comy". walka z zasciankowoscia, gdy tymczasem w wiekszosci przypadkow jest to zasciankowe powielanie wzorcow z zachodu. nie chodzi o to, by nagle dalo sie uslyszec inspiracje Skaldami czy Niemenem. ale w takich zespolach jak... no, 8 na 10 kapel ktorych nazwy czesto padaja w kontekscie "nadziei polskiego indi"... no i ja w tych zespolach nie wyczuwam nic wlasnego. xero, slysze xero, xero slysze! ckod pojawilo sie w tym czasie co pierwsze zespoly nu rock revolution. fajnie. dlatego imho blizej im nawet do protoplastow sceny niz ich faktycznych tworcow. muchy ratuje mega przebojowosc i jednak jakies drobiny wlasnego stylu. plonacy samochodzik nawet wiecej niz drobiny, z mniejszym wspolczynnnikiem przebojowosci. no ale kuewa, oot z jednym dobrym numerem (ktory i tak na brytyjskiej liscie przebojow i tak by sie paletal gdzies na jej obrzezach) i z lansem na ciuchy z londynu? ej no prosze. moze i maja te zespoly potencjal, ktory czeka na rozwiniecie. na razie mamy do czynienia z fonograficznymi falstartami, z czego oot w emi bedzie falstartem najwiekszym. choc polska majorsowa fonografia w sumie od zawsze lubiala zaskakiwac dziwnymi wydawnictwami. to ja juz wole blenders, jesli mam sluchac polskiej mieszaniny rocka, popu, disco, krzesla i ratlera.
    rageman (10 czerwca 2008)
  • oj kurwa, spokojnie, nie będzie tak źle. wszyscy się zachowują jakby dobrych kapel nie było sprowadzając wszystko do rotofobii, lili marlene i out of tune. a jest drugie tyle naprawdę okejowych (halo, znam ludzi, którzy używają tego przymiotnika na serio) zespołów, które też się mniej więcej mieszczą w tym nurcie.
    mja (10 czerwca 2008)
  • wyszedl Tełłołomans, najlepsze plyta polskiego indi, przeciez. teraz czas na rewolucje w wykonaniu out of tune i mozemy spokojnie umierac
    rageman (10 czerwca 2008)
  • zazdrościcie mu popularności i jak się zmieniła polish indie scena przez ten rok?
    Indie Kid (10 czerwca 2008)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)