INNE - FORUM

xiu xiu w polsce (unsound festival)

9 czerwca 2008

http://www.myspace.com/unsoundfestival

Dr Oetker
  • coś dziwnie cichawo tutaj o Unsound festiwal znowu chce zarządzić,oprócz Emeralds jest Tim Hecker,Skackleton,Joy Orbison,James Blake,Actress,Lindstrøm czy Moritz von Osvald Trio (a to zaledwie wycinek z line-upu) ktoś się udzielał kiedyś w wolontariacie tam? http://unsound.pl/en/general/volunteer
    kacperski (21 czerwca 2010)
  • o kurwa, emeralds na unsound w tym roku.
    grossvan (21 czerwca 2010)
  • Jeśli ktoś z Wrocławia wybiera się na niedzielny koncert Xiu Xiu w Poznaniu, proszę o wiadomość na poniższyy numer g-g.
    9263009 (21 maja 2010)
  • sotl bardzo mocarnie moim zdaniem, chociaż w drugiej połowie koncertu była pewna obniżka formy. biosphere momentami nudnawo, ale ogólnie całkiem przyzwoicie. inna sprawa że sotl >> biosphere (który tak jak słyszałem przed wejściem dla niektórych był gwiazdą tego koncertu). ma ktoś w ogóle jakieś foty?
    łh aka poliszmnie (28 października 2009)
  • a, i przy untold oraz kode9+spaceape fajnie sie pląsało, w ogole fajnie w tym krakowie
    krwki (28 października 2009)
  • lamie celibat bo mam potrzebe wypowiedzi - bylem tylko w sobote - soap & skin: droga przez mękę, ostatnim utworem a capella troche sie zrehabilitowala i dala nadzieje na przyszlosc, natomiast muhly & co - zajebioza, dawno nie bylem na tak dobrym koncercie; 'bitch went over', zdecydowanie a, i na muhly oraz amidona zwrocilem uwage dzieki porcysowi, dziekuje porcysie!
    krwki (28 października 2009)
  • stars of the lid fajnie, w czym na pewno pomogly wizualizacje zrobione tak ze nakladaly sie bezposrednio na organy, sciany i sufit co dawalo efekt freskow kalejdoskopowych :> monolake podobal sie, ale czemu byl tak pozno. soap & skin podobalo sie, gdy juz sie przyjmie taka konwencje to elementy histerii nie przeszkadzaly. ale to co bylo potem tzn nico muhly i spolka - totalne rozczarowanie..podobnie jak biosphere
    z (28 października 2009)
  • no co wy, soap and skin rewleka, lepsza niż na płycie (jak już ktoś zdążył zauwarzyć)a zog nit keynmol wykonane a capella na koniec powaliło. nico & co. = <3 Sam Amidon lepszy niż na płycie, o wiele wiele lepszy
    sivi (27 października 2009)
  • w kwestii koncert sotl to ja mam jedną zasadniczą uwagę, ale nie do zespołu a do publiczności. mianowicie taką, że dla mnie wyidealizowany koncert sotl odbywałby się w idealnej ciszy, a takiej w kościele na pewno nie było. niestety nie miałem za dobrej miejscówki bo obok mnie odbywały się pielgrzymki do wyjścia i z powrotem, nie wspominając już o innych sytuacjach. kurwa, pod koniec koncertu już w ogóle było absurdalnie bo jakaś 1/3 ludzi zaczęła opuszczać lokal. zawsze mnie to dziwiło czy ludzie naprawdę nie mają na co wydawać kasy niż na koncerty, których w ogóle nie chce się im słuchać. ale pewnie w tym przypadku zadział owczy pęd bo koncert odbywał się w kościele i pewnie w chuj ludzi uznało, że trzeba tam być, a co tam będą grali to już nieistotne. cały problem sprowadza się do tego, że np sotl mogli zagrać w ramach festiwalu a nie na pojedynczym koncercie, na którym publika i warunki odsłuchowe byłyby pewnie inne. koncert soap&skin? jakaś groteska. rozhisteryzowana pani. bałem się, że w końcu zrobi sobie krzywdę.
    grossvan (27 października 2009)
  • biosphere niestety nuda, bardzo monotonnie. stars of the lid bardzo fajnie ale trochę poniżej oczekiwań (buczące głośniki w momentach ciszy). za to sobota o wiele lepsza, soap&skin przeegzaltowana ale o wiele lepiej brzmiała niż na płycie no i nico muhly z chłopakami na luzie wspaniały występ.
    taki koleś (27 października 2009)
  • jak stars of the lid i biosphere?
    b'skitu (27 października 2009)
  • no niech ktoś weźmie Janka!
    łh aka poliszmnie (22 października 2009)
  • wybiera się ktoś może na SOTL z Wrocławia? Samochodem najlepiej. Tzn, chętnie bym się zabrał (nie, że sprawdzam przepustowośc A4). Pzdr
    janek b (21 października 2009)
  • ja widzę że niektórzy nie ogarniają tego jak DUŻO dobrego się dzieje na tegorocznym unsound (moja własna selekcja): 21.10 Grouper 22.10 James Blackshaw, Jóhann Jóhannsson 23.10 Stars of The Lid, Biosphere 24.10 Sam Amidon, Ben Frost, Valgeir Sigurðsson, Nico Muhly, Kode9 25.10 Sunn O)))
    łh aka poliszmnie (27 września 2009)
  • sunn o))) doszło. tak sobie myślę, że ten fest za dobry jest, żeby trwał niemal cały tydzień. chciałbym zobaczyć wszystko, a przez dojazd + czas trwania nic z tego.
    ks (3 sierpnia 2009)
  • http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,6739003,Kultura_tnie_i_odwoluje___nie_bedzie_sylwestra.html nie wierze, ze odwolaja, ale niepokojace to.
    muzyn (20 czerwca 2009)
  • no przecież grał rok temu ;P w dodatku wypadl najslabiej, ale moze miejsce nie to :P
    qq (27 marca 2009)
  • to niech się podnieca dalej, bo Jamie z Xiu Xiu zagra w maju w Poznaniu i Wawie
    młodzieżowy detektyw (27 marca 2009)
  • ej no bez takich akcji! bo człowiek już się podniecił, że xiu xiu...
    kak (27 marca 2009)
  • AAAAAAAAAaaaa zajebiście! stars of the lid!!
    qq (27 marca 2009)
  • stars of the lid i biosphere na unsound 2009 http://nowamuzyka.pl/news.php/6191/Biosphere-zagra-w-Polsce
    e.agent (27 marca 2009)
  • pan american rzeczywiscie troche rozczarowal. pewnie wplyw na to mialy oczekiwania zwiazane rowniez z miejscem koncertu. odnosnie fuck buttons i bena frosta zgadzam sie z przedmowcami. dziwia mnie troche zawiedzione oczekiwania w stosunku do richtera i hauschki, przeciez przed koncertem dokladnie wiadomo czego sie mozna bylo spodziewac. jednym z lepszych koncertow, jak dla mnie, byl wystep autistic daughters. jestem fanem ich tegorocznej plyty, a zagrali ja prawie w calosci.
    grossvan (27 października 2008)
  • ben frost miał momenty - faktycznie lepszy był od pan american (kolejne rozczarowanie - przynajmniej w kontekście live, bo z płyty na płytę wydają się co raz ciekawsi) i od rafaela antona irissari - który skojarzył mi się ze starą dobrą szkołą el-muzyki (choć jego debiut zdanża). no ale przyznasz, że przy wyjących wilkach trochę się scyzoryk w kieszeni rozkładał... miał jednak fajny poziom intensywności, co w kościelnej przestrzeni jakoś uwalniało ciary na plecach. richter w ogóle zadziwia - jak na wychowanka luciano berio i - jeśli wierzyć biografii, że "his work evolved from the Xenakis-inspired music", to mamy do czynienia z jakąś zajebiście wsteczną ewolucją.
    hardkor (27 października 2008)
  • no coś w tym jest... fuck buttons z tego co widziałem rzeczywiście chyba najlepiej wypadło... ben frost też całkiem nieźle... richter mega patos i dłużyzna.. ale może sie nie znam. pan american troche jednak słabo. hauschka nawet w porządku, ale trochę, za długoooo...
    * (27 października 2008)
  • xiu xiu - dość żałosny koncert - jeden z najgorszych na unsoundzie. niebywale denerwujący początek - utwory 20-50 sekundowe, jakieś fragmenty, strzępy. po 3-4 uderzeniach w cymbałki - przerwa. oklaski, uwacje. sorry, ale xiu xiu musza chyba odrobić lekcję z grania na instrumentach, nie mówię już o publiczności, która powinna się nauczyć, że 4 razy w cymbałki to może uderzyć sama. wokalista xiu xiu potwierdził swoją klasę histeryka, który miota się i krzyczy jak zarzynany morrisey. dość dużo ludzi wychodziło, ja w połowie wymiękłem. hauschka - dość nudne fortepianowe prepary z emocjonalnością 15-latka, w kółko grał to samo - i trwało to 1,5 godziny. na szczęście nie mam za sobą szkoły muzycznej,a le i tak było słychać, że to co on robił było kurwa tak banalne i autotematyczne, że głowa boli. richter o pół klasy lepszy, ale też w pewnym momencie branzlowanie nad intrem do sonaty księżycowej staje się męczące - znowu, naiwna do bólu emocjonalność, tyle że z klimatem. o reszcie koncertów nie chce mi siępisać, bo byłą dośćprzeciętna. najlepsze zdecydowanie the necks i fuck buttons. ani nie byli naiwni, ani infantylni, ani na nikogo się nie zgrywali - zrobili kurwa swoje i pokazali co to znaczy nietuzinkowa intensywność. to hajlajty tego festiwalu, który pokazał, że "znane" alternatywne nazwiska potrafią być mocno przereklamowane.
    hardkor (27 października 2008)
  • No i po. Bylem na Xiu Xiu, i mam mieszane uczucia... Kiedy koncert juz sie zaczynal rozkrecac, podziekowali i zeszli ze sceny. Zadnych bisow (a ludzie robili niezly halas). Grali chyba niecala godzine (z programu wynikalo ze pociagna jeszcze z 20 minut). Psst: Ta pani od klawiszy... Uderzajace podobienstwo do siostr Przybysz (nie moge sie zdecydowac do ktorej bardziej).
    dejw (26 października 2008)
  • klimat na richterze mnie powalil. jeden z najlepszych koncertow roku. hauschka takze dal rade. generalnie calosc wypadla wspaniale.
    qq (24 października 2008)
  • nie, bylo w chuj daleko od chujowo. hauschka i richter grali w sumie jakies 2.5 godziny. jesli o mnie chodzi to moglbym tam siedziec kolejne 2.5, mimo ze krzesla mega niewygodne.
    grossvan (24 października 2008)
  • Niech ktoś kto był wczoraj na Richterze napisze mi że było chujowo i nie warto. Proszę...
    łh nzlg (24 października 2008)
  • acha no jestem debilem(!) bo nie zauważyłem ze temat był założony dobre 2 miesiące temu... ola boga co za niefart.
    fiu fiu xiu xiu (6 września 2008)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)