INNE - FORUM

TS: "wracają" VS "dekada kiczu"

7 czerwca 2008

które sformułowanie jest bardziej wyeksploatowane?

"lata osiemdziesiąte wracają"

czy

"lata osiemdziesiąte to dekada kiczu"

?

bd nzlg
  • dzisiaj rano Marek Niedźwiedzki w TVN24: "słyszałem, że wraca moda na lata 80."
    ... (6 lutego 2009)
  • http://www.zeberka.pl/art.php?id=1302
    wracaja zdecydowanie (15 czerwca 2008)
  • (zresztą pod koniec dekady cały wysyp hip-hopu. bardzo mocno społecznie uwarunkowanego. to był punk tylko dekadę później i na innych nieco roszczeniach ufundowany. do dzisiaj cały old-school się broni znakomicie.)
    ?? (12 czerwca 2008)
  • jeszcze o czym warto może wspomnieć - dużo wyrazistej, dobrej muzyki powstało też wtedy ze zmęczenia tym co dookoła, ze złości na pewne normy społeczne, estetyczne. cytując jeden z klasycznych singli dekady "80s. I'm living in the 80s. push, struggle!". głównie alternatywa operowała takimi nastrojami, wiadomo, husker du, smiths, replacements, midnight oil, the the, r.e.m.. także wtedy działało wszystko - od fabryki popowych przeboików po dział reagowania. dzisiaj szczególnie brakuje właśnie takiego wentyla bezpieczeństwa, alternatywnych zespołów, którym chodzi o coś więcej niż pstrokata, pusta w środku indie-gejowska emancypacja czy podtrzymywanie etosu 'jack daniels macho' za pomocą podkradzionych klasykom 70s riffów z drugiej strony.
    ?? (12 czerwca 2008)
  • http://www.youtube.com/watch?v=bpb4I6sSj80 jak dla mnie definicja lat 80. opener z Forever Young właśnie. niech wraca, dekada kiczu!
    xx (11 czerwca 2008)
  • >a teraz to niby jest takie cool? gdyby marynary nie były cool, nie byłoby wysypu takich kapel Interpol czy The Hives (chodzi o wizerunek) >każdy kiedyś przeżywał przynależność do jakiejś subkultury byłem do niedawna kimś w rodzaju punka (tzn. glany i ciuchy z bundeswehry). potem stwierdziłem, że punk jest no future.
    ... (11 czerwca 2008)
  • >za 20 lat zespoły w trampkach do marynarek to będzie total-kicz-retro, a nie cool wizerunek. a teraz to niby jest takie cool? przecież to chujowe pozerstwo, wioska i lans, no, chyba, że w Warszawie to cool być indie ;) bardziej śmieszne, niż żałosne, każdy kiedyś przeżywał przynależność do jakiejś subkultury
    !! (11 czerwca 2008)
  • "I loathe Alphaville". wyślę Wam takie koszulki, dajcie adresy. "Take My Breath Away", "Total Eclipse Of A Heart", "Forever Young"...
    ?? (11 czerwca 2008)
  • Forever Young nie jest obleśne. –xx, 7/6/2008 20:50 ukradles mi posta
    stary porcysiak (11 czerwca 2008)
  • >jeżeli chodzi o kiczowate klimaty to chyba jednak ace of base czy dr alban najlepiej nie świadczą o 90's –mailman, 8/6/2008 17:38 Ciągle się gada, że 80's do dekada kiczu. Każda dekada traktowana pobieżnie jest kiczowata. I jestem pewien, że za 20 lat zespoły w trampkach do marynarek to będzie total-kicz-retro, a nie cool wizerunek.
    ... (11 czerwca 2008)
  • wczoraj znów w jakiejś rozmowie słyszałem o tym, że "wracają" (OMG). i myślałem, że się porzygam.
    PK (11 czerwca 2008)
  • lol, ale pierdolicie. brzmienie 80's ma swój niesamowity urok. Jak można nie lubić brzmienia the smiths, the cure, czy prince'a? zajebista, pomysłowa i bogata produkcja. spójrzcie na skylarking a daydream nation to najlepiej brzmiąca płyta sonic youth. jeżeli chodzi o kiczowate klimaty to chyba jednak ace of base czy dr alban najlepiej nie świadczą o 90's, co nie zmienia faktu, że dużo dobrej muzyki wtedy też było podobnie jak dekadę wcześniej
    mailman (8 czerwca 2008)
  • ostatniego miejsca dla lat 80 nie zmienie, za malo arty things bylo w tej dekadzie a za duzo patos-romantic, zespoly gitarowe tez mnie nie kreca z tej epoki, jedyne co sie zgodze to z poczatkimi hip-hopu, to jest plus. natomiast sprawa 90s vs 70s nie jest taka latwa jednak, chyba dalbym znak rownosci, lata 70 niszcza te wszytskie patos piano ballady o milosci
    sas (8 czerwca 2008)
  • nie wiem, mi się 80's kojarzą z Sonic Youth, Swans, Diamandą Galas, Laurie Anderson, Big Black, Minor Threat, Spacemen 3, Napalm Death, Princem, Madonną, Jacksonem, Grace Jones, Atkinsem/Saundersonem/Mayem, The The, Talk Talk, Spandau Ballet i mimo, że mam beznadziejne braki w osłuchaniu rzeczy z tej dekady (jak i z innych), to mi to wystarcza, żeby lubić sposób, w jaki mi się ona kojarzy.
    yeahnot (8 czerwca 2008)
  • no masz prawo oczywiście. a ja zacząłem wypisywać... ...Pixies, PIL, The Smiths, JAMC, Madonna, The Replacements, The The, Echo & The Bunnymen, Human League, The Fall, Prince, SY, Husker Du, REM, U2, Beastie Boys, Talking Heads, Grandmaster Flash, De La Soul, New Order, Grace Jones, MARRS, ABC, XTC, Japan, Siouxsiee And The Banshees, Talk Talk, Midnight Oil, B-52's, Run DMC, Style Council, Camper Van Beethoven, Prefab Sprout, Cure, Depeche Mode, Kate Bush...
    ?? (8 czerwca 2008)
  • u mnie ranking dziesiecioleci jest prosty (nie licze '50) 1. '60 2. '90 3. '70 4. '00 5. '80 wiec tak, chyba odpowiedz jest prosta, lata 80 to najwieksze gowno i pomylka jaka mogla spotkac swiat, jak to sie w ogole moglo przydarzyc? wstyd mi zatem ze klimaty disko lat 80 wrocily i sa w duzej ilosci obecne w mlodej muzyce, sprawia to ze malo mi sie podoba, a wkurwia mnie ze nizal serwisy je promuja
    sas (8 czerwca 2008)
  • >80sy wygrywałyby u mnie z 70s walkowerem, a tak jest mniej >pewne, ale nadal zwycięstwo. się podpisuję
    PK (90s is the new 60s) (8 czerwca 2008)
  • :( rozpisałem się i błąd wyskoczył, wszystko zjadła czarna dziura. będzie więc skrótowo. zabawa z 80s polega na sprytnym przedzieraniu się przez te mniej strawne brzmienia do tych intrygujących, poza tym muzyka to całość doznań - wspomniane tricki produkcyjne, ale i melodie, energia, cała warstwa emocjonalno-plotowa: teksty, niuanse, konteksty. ja też nie znoszę brzmienia the smiths, ale uwielbiam the smiths, coś na tej zasadzie. w sumie też, jeżeli o żywą perkusję chodzi, wolę to brzmienie 60s/70s, głębokie, organiczne, naturalne. tylko co to zmienia? gdyby nie końcówka świetności Motown, Bowie, Roxy Music, kilka disko-singli i na koniec dekady punk-zamieszanie, 80sy wygrywałyby u mnie z 70s walkowerem, a tak jest mniej pewne, ale nadal zwycięstwo. jednak ilość tych krążków zamkniętych-światów, komiksowych takich, ze świetnymi melodiami z 80s jest ogromna no. alternatywa w połowie dekady mocno przysnęła, ale i tak znajdziemy wszyscy z 10 takich załóg z 80s, na poczekaniu, że dzisiaj nie mają już konkurencji. jakby ilość, mnogość wydarzeń - od REM po Public Enemy, od Duranów po Happy Mondays. kto to wymieni? zabraknie czasu..
    ?? (8 czerwca 2008)
  • ale pierdolenie
    anglista (8 czerwca 2008)
  • lata 80te to dekada gównianego brzmienia perkusji. i zasadniczo to gównianego brzmienia wszystkiego. klasyczne zrewerberowane i schorusowane brzmienie 80s = smierć.
    Low (7 czerwca 2008)
  • Forever Young nie jest obleśne.
    xx (7 czerwca 2008)
  • nie było żadnej fali neo80s przebojów, dostrzeżonych płyt, u nas. Super Girl And Romantic Boys mignęli tylko jako podziemna gwiazda. także hasło 'lata 80e wracają' było mocno na wyrost. u nas takie slogany-wytrychy z łatwością śmigają. ale to się nie wydarzyło po prostu. powroty Papa Dance czy Kapitana Nemo przemilczmy, tym bardziej Kombiii. 'lata 80te - lata kiczu'. to jest wyeksploatowane, zdecydowanie. od pewnego czasu sięgam z lubością do alternatywnych zakamarków 80s, ale i do mainstreamowego popu nierzadko. uwielbiam sposób w jaki wtedy produkowano wiele płyt, takich brzmień dzisiaj już nikt nie odtworzy. pod względem wielobarwności soundów, przebiegłości produkcyjnych tricków to nawet 90s nie wiem czy mogą się równać (pamiętajmy, że 80s to wciąż ręczna, analogowa robota, posluchajcie choćby singli Prince'a, cuda). songwritingowo też to były jeszcze wciąż wysokie standardy. do tego cały ten aspekt naiwnego, ale cudnie 'kwaśnego', miodnego po prostu futuryzmu, zupełnie jakbyśmy przed dekadę mieszkali na Marsie. również często fajnie prezentowało się designerstwo z tamtych lat - samochody, elektronika, klocki lego wtedy też fajne były (zastrzegam - ciuchy i 80s sex to DNO). może to kwestia dystansu też, mineło trochę czasu, nie muszę słuchać zespołu Cinderella czy obleśnego "Forever Young", wracam do czego chcę, jasne. oczywiście - pudel rock czy Rick Astley - od tej strony patrząc było strasznie. i że niby jako jedyne alternatywy punk-metal Guns n' Roses i "Joshua Tree", prawdziwa muza człowieku. no ale takimi kalkami to doktor Mirosław Pęczak się posługuje, ja nie muszę. 80s ruled!
    ?? (7 czerwca 2008)
  • o, czyli już więcej niż 6 lat...
    yeahnot (7 czerwca 2008)
  • co to znaczy TS tutaj? znalazłem 'tough shit' i 'true statement' odnośnie internetowych skrótów, jeszcze coś innego? a w temacie: chyba jednak "lata osiemdziesiąte wracają", bo wracają już z, hmmm, 6 lat. nie wiem, czy już wróciły i proces się zakończył, czy może jego niedomknięcie jest wpisane w to zjawisko. zastawiałbym się poza tym, czy od tych dwóch sformułowań nie jest jeszcze popularniejsze "lata osiemdziesiąte (znowu) w modzie". co do drugiego stwierdzenia, tak na marginesie, to zawsze (niepotrzebnie może) irytowało mnie takie krótkie załatwienie tematu (80's =kicz) - głownie swoją pobieżnością, ale i może (z czasem) oceną estetyczną tego nurtu, do którego się odnosiło. i to pisze ten, kto w dużej mierze zaczynał słuchanie muzyki na bieżąco od produkcji Stock Aitken Waterman.
    yeahnot (7 czerwca 2008)
  • "lata 80. wracają" u nas już od 10 lat prawie, bo pamiętam, że w 1999 w Machinie ukazał się duży materiał o Super Girls And Romantic Boys i Królach Życia z taką właśnie tezą
    PK (7 czerwca 2008)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)