INNE - FORUM
Dlaczego robią tak słuchawki aby się psuły mechanicznie?
5 czerwca 2008Już nie daje rady. Wydałem z 1000 zł łącznie na róznego rodzaju słuchawki i zawsze pękają. Przecież nie mam głowy jak arbuz... i dlaczego uszkodzenia mechanicznego nie obejmuje gwarancja?
-
Właśnie nie musiałem:) aczkolwiek po jakims tam czasie już trzeba, ale i tak wychodzi taniej niż kupować nowe.
socjomaton (14 czerwca 2009) -
>–socjomaton, 12/6/2009 22:59 Nie wspomniałeś o 40 złotych, które (zapewne) musiałeś im zapłacić za przyjęcie do naprawy
Twój Stary (14 czerwca 2009) -
wszystko to wygląda na szeroko zakrojony spisek żydokomuny i masonów
radek (14 czerwca 2009) -
Znalazłem ostateczne rozwiązanie kwestii psujących się słuchawek - Koss ur29 w sklepie na Andersa w Warszawie (tak, wiem, że te słuchawki nie są ubah ale nie są tez bardzo złe). Kosztowały 160 zł - w cenie dożywotni bezpłatny serwis bez względu na rodzaj i powód uszkodzenia:) Padł mi prawy kanał - po trzech dniach dostałem nowe.
socjomaton (12 czerwca 2009) -
w sumie to nie mój problem, ale kolega mi płacze: Rzecz ma się tak: Mam słuchawki GRADO ALESSANDRO MS-2i i Lewy kanał padł Chociaż nie do końca… Albowiem po włączeniu przez chwilę gra Po czym znika i dopiero energiczne poruszenie gałą VOLUME na wzmaku je ożywia Lecz niestety tylko na chwilę I tak wkoło Co robić?? Gdzie szukać człowieka co je ożywi?? POMOCY!!!!!!!! Przecież nie będę ich wysyłał za ocean….. może ktoś mu coś poradzi...
MatRu - kolega kolegi (11 czerwca 2009) -
Tak jak wczesniej przewody miedziane szly otoczone izolacja, tak teraz na moje oko pokrywaja je tylko jakims lakierem/farba i to jednoczesnie robi za izolacje i powoduje, ze zlutowanie samemu jest ciezkie. –d_nac, 5/6/2008 14:00 Ja próbowałem ogniem - lakier izolacyjny spłonie, metalowy przewód zostanie. Udało się.
Szop (27 kwietnia 2009) -
mam sluchawki sennheisera, jeszcze zyja, a wygladaja na bardzo delikatne. jedynie z wtyczka bylo cos nie tak, szczesciem, znajomi bawi sie w takie rzeczy i zlutowal. wczesniej mialam takie o: http://www.panasonic.com.pl/images/products/mid/rp-ht225e-k_12.jpeg wytrzymaly dwa miesiace.
w trakcie wymyślania nicku (25 kwietnia 2009) -
ja mam problemy z jackami. sympatyczny pan wąsacz zalutował ślicznie nowego jacka w sennach px200 (z 10x ładniej niż ja bym miał to robić), wziął 10zł i po kilku dniach było tak samo źle, tzn. źle, ale trochę lepiej niż ostatnio (nie przerywa dźwieku w słuchawce całkowicie). tak jak wyżej w temacie, te druciki akurat w tych sennach są baaardzo cienkie, delikatne i łamliwe, a po tej operacji obchodziłem się z tym jak z jajkiem - nic to, i tak się "łamie" dźwięk w jednej słuchawce i trzeba pomagać ręką. straciłem więc niejako wiarę w pana wąsacza, a tym bardziej we własnoręczne tego zlutowanie (pewnie chwilowo). dla równowagi dodam, że w dużych, "domowych" AKG (ale tylko model K66) po dramatycznym niegdyś szarpnięciu (a przeszły naprawdę wiele pomniejszych i średnich szarpnięć oraz upadków, zrzuceń, zwaleń, itp.) podjąłem się próby przylutowania 3 kabelków do oryginalnego jacka (nawet nie wiem, jak bym miał go zastapić innym, a podobnym: w środku 3 kabelki wychodzą z kabla i niejako wtapiają się w powiedzmy-że-gumową masę jacka i łączą z małymi blaszkami jacka na różnych jego poziomach z różnych stron jacka; musiałem okroić nożem tę masę z pewnych stron, żeby mieć w ogóle dostęp do miejsc lutowanych i kabelków). przylutowałem, owinąłem 158 razy taśmą izolacyjną i gotowe - działają fantastycznie. także różnie w różnych modelach to bywa. z tymi sennami to nawet nie wiem, o co chodzi. niby wszystko wygląda ok, jeden kanał, drugi, masa, ale pewnie wystarczy, że jeden z tych pieprzonych cienkich drucików gdzieś tam (nawet nie wiem gdzie: jeszcze w kablu? już w jacku?) ma niedozwolony styk z drucikiem drugiego kanału czy masy (nie wiem, przyznaję, co się z czym nie może stykać w środku, a co może) i całe to lutowanie i oddzielanie na nic. ale zapewne będę próbował dalej.
yeahnot (25 kwietnia 2009) -
albo tu: http://www.sennheiser.com.pl/index.php5?theme=pricelist&task=print_product&product_id=640
kk (25 kwietnia 2009) -
jejeku... zima, lato, zima, lato + zwijanie kabelka daje swoje. Tanie słuchawki są na jeden rok i potem trzeba kupić nowe (wymiana kabla jest karkołomna). Zapłać nieco więcej i kup słuchawki z wymiennym kabelkiem: http://www.sennheiser.com.pl/index.php5?theme=pricelist&task=print_product&product_id=1794
kk (25 kwietnia 2009) -
>zlutowanie słuchawek to ponoć robota dla debila, ja jednak, wydawszy kasę na lutownicę, poległem po kilku godzinach Kurde, weź nic nie mów. Kupiłem wtyczkę, poprosiłem w necie o instrukcję i przystąpiłem do pracy. Lutowanie to robota dla ludzi, którzy nie chcieli zostać chirurgami. Na dodatek kable są zrobione w jakiś dziwny sposób, były w innych kolorach i poplątane jakoś inaczej niż na instrukcji. (BTW, po dłuższej walce z wymianą wtyczki, postanowiłem dolutować kabel z wtyczką (kable łatwiej się lutuje, no nie?). Pamiętałem, że miałem coś takiego, zaglądam do szuflady - jest! - walczę z oderwaniem izolacji, potem z wyrównaniem kabli, zaczynam lutować... Kabel z drugiej strony wcale nie miał wtyczki.) >sekretem jest zawiązanie supełka kabelkiem wewnątrz słuchawki. W tanich wielkich Philipsach miałem tak fabrycznie. >znacie jakieś metody na przedłużenie ich życia? koszulka termokurczliwa nałożona jakoś na wtyczkę zda egzamin? na pewno nie tylko mnie się to zdarza, licze na jakieś rozwiązania ciekawe, bo to dość jednak irytujący problem... Może i to idiotyczna rada, ale zastanów się nad odtwarzaczem z gniazdkiem na dłuższym boku. Jak będziesz go miał w kieszeni pionowo, to kabel z zagiętej wtyczki pójdzie w górę. Jak poziomo, to kabel zagnie się dopiero na kablu, a nie będzie wyrywany we wtyczce. Wydaje mi się, że kabel rozrywają zamki w ubraniach. Tzn. wchodzi między zębatki w zamku błyskawicznym i jest tam chwilę przytrzymywany i się napina. I jeśli owiniesz go sobie wokół szyi, gdy nie będziesz słuchał, to też się napina. A jak trzymasz odtwarzacz w kieszeni spodni to już w ogóle. W sumie zawieszanie odtwarzacza na szyi ma jakiś sens, chociaż głupio tak po ulicy chodzić.
Twój Stary (24 kwietnia 2009) -
kup oryginalne
Artur (24 kwietnia 2009) -
> –kk, 24/4/2009 09:32 jak w pozostałych sennheiserach można wymienić? chyba nie we wszystkich, bo w px'ach jak by to miało wyglądać?
jajko (24 kwietnia 2009) -
kabelek w akg poszedl mi ze cztery razy, piec minut zabawy lutownicą- sekretem jest zawiązanie supełka kabelkiem wewnątrz słuchawki.
szczur (24 kwietnia 2009) -
Sennheiser hd 555. można w nich wymienić kabel, bo to on najczęściej pęka. w pozostałych Sennheiserach też jest taka możliwość... niemcy mają łeb
kk (24 kwietnia 2009) -
zlutowanie słuchawek to ponoć robota dla debila, ja jednak, wydawszy kasę na lutownicę, poległem po kilku godzinach i zaniosłem do pana elektronika, który za 20 zł zrobił wszystko elegancko w 5 minut(plus w tych dwóch dychach był supertrwały metalowy jack). także wszelkie przerywanie ---> spacerek do kanciapy jakiegoś sympatycznego wąsacza i problem rozwiązany
c-u (23 kwietnia 2009) -
Ja wolę chodzić bez koszulki.
Księżniczka Sara (23 kwietnia 2009) -
–turas, 23/4/2009 10:39 OMG, jakbyś pisał o mnie. Też proszę o rady.
... (23 kwietnia 2009) -
chciałem nowy temat założyć, ale w sumie ten podchodzi jakoś pod to co chciałem napisać, wieć zapytam tu. co sobie sprawię / pożyczę jakieś słuchawki do mp3, to po jakims czasie zaczynają one przerywać - nie grają najpierw w jednej słuchawce, a niekiedy nawet obie przestają działać. żeby było ok muszę ciągle jakoś trzymać kabel przy wtyczce, co jest dość niewygodne. czyli słynne przełamywanie kabla. znacie jakieś metody na przedłużenie ich życia? koszulka termokurczliwa nałożona jakoś na wtyczkę zda egzamin? na pewno nie tylko mnie się to zdarza, licze na jakieś rozwiązania ciekawe, bo to dość jednak irytujący problem...
turas (23 kwietnia 2009) -
> –yeahnot, 5/6/2008 13:33 Z tego co zauwazylem od jakiegos czasu wsrod wytworcow sluchawek jest tendencja do robienia kabli tak zeby bylo trudniej je naprawic samemu. Tak jak wczesniej przewody miedziane szly otoczone izolacja, tak teraz na moje oko pokrywaja je tylko jakims lakierem/farba i to jednoczesnie robi za izolacje i powoduje, ze zlutowanie samemu jest ciezkie. Sam probowalem naprawic Sennheisery i Creative'y i obie pary mialy wlasnie takie przewody i obie nie byly podatne na lutowanie, a starsze modele zawsze dawaly rade. Wyglada na to, ze producenci chca domoroslych elektrykow zmusic do wydatkow, albo korzystania z gwarancji.
d_nac (5 czerwca 2008) -
a nie lepiej dwie godzinki pouprawiac pickpocketing w jakims praskim burze? bedzie i na nowe sluchawki i adrenalinka wskoczy...
Doktur_Szatan (5 czerwca 2008) -
"latwo rozwiazac" –em c, 5/6/2008 11:28 no ja też czytałem, że to robota-na-5-minut i nie-sposób-tego-spieprzyć. kupiłem tego Jacka, raz, że mi zajęło z pół godziny, dwa, że drucik w tych sennach się mocno prószy, to trzy - podłączam, nic nie działa, brawo. niby wszystko okej, prawy kanał, lewy kanał, masa - to jednak przerasta najwyraźniej moje moce manualne. może się tam coś nie ma prawa ze sobą stykać, może to, może siamto. a nade wszystko, robota dla ludzi o nerwach na pewno mocniejszych niż te druciki. ale i wstyd zanosić to do serwisu.
yeahnot (5 czerwca 2008) -
sory, to nie szatan chciał gwarancji. ups. sory
skrupulatny (5 czerwca 2008) -
szatan chcesz gwarancji na odporność mechaniczną słuchawek na twoje dupsko?
skrupulatny (5 czerwca 2008) -
o wlasnie, moje senki sie zjebaly w ten sposob, ze przy jacku wlasnie i ja se nie poradze z tym sam, ile kosztuje taka usluga u panow specjalistow z serwisow jakichs?
eric (5 czerwca 2008) -
mi zawsze kot przegryzał kabel. żeby to jeszcze był mój kot.
lutownica (5 czerwca 2008) -
poxypolem. –em c, 5/6/2008 11:28 LOL, poxypol, zapomniałem o jego istnieniu, dawno temu takie klimatyczne reklamy było, no nie moge
sentymentalista (5 czerwca 2008) -
kabel prawie zawsze psuje sie przy jacku, wiec mozna to latwo rozwiazac za pomoce nowego jacka i lutownicy. palak zawsze staram sie ratowac tasma klejaca i poxypolem.
em c (5 czerwca 2008) -
przełamywanie sie kabla jest najbardziej wkurwiającą sprawą...w sumie ja teraz kupuje duże słuchawki do 100 zł trzymają mi sie zwykle tak do 5 miesięcy i kupuje nowe, próbowałem podmieniać kable ale niestety elektrykiem nie jestem nie mam talentu do tych spraw:)
flegma (5 czerwca 2008) -
ja tam mam tylko problem z przelamywaniem sie przewodu wewnatrz kabla... no i raz po pijaku zmiazdzylem parke wlasnym dupskiem (nota bede gdzie upadlem tam chcialem zostac i spac)
Doktur_Szatan (5 czerwca 2008)