INNE - FORUM
czy 2008 bedzie najslabszym rokiem tej dekady?
29 maja 2008chyba na to sie zapowiada, mamy pol roku i albo ja spie albo dupa blada.
mamy tak:
przehypowane zespoly ktore mialy byc super - MGMT, Vampire Weekend, Foals
mamy po raz kolejny zalew idiotycznego indie
mamy brak plyt wybitnych
w zapowiedziach tylko MBV ktore moze polepszyc statystyke
po raz kolejny dawke tych idiotycznych dzwiekow sceny synth-80s = m83 (jak mozna bylo tak sie spieprzyc w stosunku do pierwszej plyty,o tragedi drugiej juz nie wspominam)
jeden powrot ktory daje rade = portishead
choc na scenie "world" powrot Toumani Diabaté to miazga
na RYM przoduja zespoly metalowe
w popie ciage rzadzi styslistyka disco i lat 80 lub bycia bialym murzynem
no to jak? 2008 do smietnika czy do dziennika?
-
może to kwestia tego, że mi jakoś bardziej pasują, frapują mnie pomysły na granie sprzed roku 2000, ale nuda jest jakaś okrutna teraz już całkiem. chociaż ting tings tacy mają dobry singiel czy dwa, a teenagers czasami fajnie poustawiają te gitary, choć przy checkpoincie i tak bym ich nie przepuścił. wiadomo, co chwilę trafi się przyzwoity singiel komuś, ktoś nagra poprawny electro-kolaż. ale generalnie to nie widać coś tych nowych the bendsów czy blue linesów. attitude music - gdzie to się podziało? no bo gogol bordello jakoś mi nie konweniuje w tym kontekście, sorry etno-punks. z kimś gadałem niedawno, że z gitarowej perspektywy to dzisiaj franz ferdinand i strokes wydają się naprawdę nieźli, taka nędza przyszła. ja wciąż mam do gitar dość dużą słabość i nie ma czego kupować! sposób w jaki teraz ludzie grają na tym instrumencie, w zabawnych trzecioligowych britpopowych drużynach byli tacy goście, że dzisiaj mało kto podskoczy. swada, polot, volume, pomysły.. (wombats to takie głupole, że anglio-wstyd. dla kogo oni grają?)
?? (29 maja 2008) -
To prawda jak narazie jest stosunkowo słabo. Ja osobiście czekam na płyty polskich wykonawców m.in Afro Kolektyw. Dotychczas podobały mi się jedynie płyty Atlas Sound, Badu, Juvelena. Co do Timbalanda to ja w nim nie widzę nadziei już od dobrych kilku miesięcy. Wydaje mi się, że koleś ma za sobą swoje 5 minut (fakt, że doskonałe momentami). Boję się MBV w przypadku gdyby mieli wypuścić nowego długograja, ale z tego co gdzieś czytałem mają być tylko reedycje. Szkoda też wielka, że Nicole ma problem z wydawcą i jej płyta nie może się cały czas ukazać. AAAA i od wczoraj czekam na nowe Sigur Ros gdyż nowy singiel podoba się mnie. Z polskich płyt Renton jak najbardziej na tak natomiast CKOD nagrali płytę dobrą na tydzień i raczej nie wrócę do niej szybko. A tak swoją droga to czekamy czekamy!!! bo takie gdybanie w momencie gdy minęło pół roku jest troche jak wróżenie tematów na maturę albo dyskusje na temat "Polska na Euro 2008" hehe.
Fanny Aleksander (29 maja 2008) -
niby rzeczywiście coś jest na rzeczy. nawet zauważam pewien konsensus. mianowicie wszyscy moi znajomi których poważnie traktuję w rozmowie o kondycji bieżących wydawnictw muzycznych uważają tak samo - że tak źle na prawie-półmetku nie było od ho ho ho. ale poczekajmy z diagnozami, bo na przykład wszystkie miażdzące albumy z 2000 ukazały się począwszy od czerwca dopiero. (oczywiście nic nie wskazuje, żeby historia miała się powtórzyć w 2008.) poza tym ja na razie kontroluję tylko głośne premiery oraz te, na które prywatnie sobie czekam. niszowe sytuacje zacznę tradycyjnie ogarniać jesienią i w tych niszach zawsze się czai sporo dobrego.
borys d (29 maja 2008) -
Jeśli chodzi o stylistykę 80's, to wedle wszelkich zasad powinna w końcu ustąpić jakiejś nowej modzie, ale jej ostatnie podrygi są jeszcze w stanie nie raz i nie dwa pozytywnie zaskoczyć Indie rock zapętlił się tak, że już trudno coś wyłowić ciekawego, fakt Wydaje mi się, że ten rok będzie raczej upływał pod znakiem singli, niż całych płyt. Do tej pory ukazało się naprawdę sporo wymiatających pojedynczych piosenek, ale płyty w których ja przynajmniej pokładałem nadzieję, całościowo zawodzą (patrz: Sam Sparro, Neon Neon, The Presets, Zeitgeist, Hadouken! , Does it Offend You, Yeah? itd itp). Tylko Juvelen się całościowo obronił, ale ten pan za często powraca tutaj w rozmowach :) W nigga klimatach cały czas jeszcze czekają na wydanie płyty Cassie i Keri Hilson (w Timbalandzie już nadziei na razie nie widzę, chyba że czymś zaskoczy) Co do powrotów, to ja nie wiem, jak dla mnie Portishead średnio dało radę.
Emdżi (29 maja 2008) -
Zapowiada się najsłabszy, ale nigdy nie wiadomo co będzie w drugim półroczu. Sobie na RYM-ie układam listę dekady (alfabetycznie) i z 2008 mam tylko jedną pozycję - Have a Nice Life. Jasne, że są fajne płytki, ale po za Deathconsciousness nie ma nic takiego co pamiętałbym będąc starym dziadkiem ze wzruszeniem spoglądającym na swoją kolekcję płyt. Może się rozkręci jeszcze.
plejeru (29 maja 2008) -
uważam, ze MGMT nie do śmietnika, za reszta zamknę pokrywę, tylko najsłabszym pod jakim kątem? ok sa potworki a la wombats ale wyszłu duzo dobrej elektoniki pozatym mamy dopiero maj
pyza (29 maja 2008) -
na pewno koncertowo ten rok będzie mega. przynajmniej dla niektórych.
Vicky Cristina Barcelona (29 maja 2008) -
MGMT nawet ok, chociaż to taki śmietnik bardziej niż przemyślana wypowiedź. to tak apropo.
?? (29 maja 2008)