INNE - FORUM

Lista wszechczasów Borysa Dejnarowicza

26 maja 2008

Gdyby Borys Dejnarowicz ułożył swoją listę płyt wszechczasów, obstawiam, że mogłaby wyglądać tak (top 17 + dwa inne strzały zupełnie z kosmosu):
1. Stg. Pepper’s lub Loveless
2. Loveless lub Stg. Pepper’s
3. Pet Sounds
4. Moon & Antarctica
5. Kid A
6. Dark Side Of The Moon
7. Remain In Light
8. Poniżej Krytyki
9. Skylarking
10. OK Computer
11. The Queen Is Dead
12. któraś z płyt Rolling Stones
13. Secaucus
14. Illmatic
15. Revolver
16. Spirit They’re Gone, Spirit They’ve Vanished
17. Crooked Rain, Crooked Rain
...
43. The Glow, Pt. 2
...
112. 13
...

co o tym sądzicie?
  • albo Low boskiego Davida.
    argo (26 maja 2008)
  • Albo Low boskiego Davida.
    21 (26 maja 2008)
  • brakuje VU i london calling pewnie.
    argo (26 maja 2008)
  • –szczur, 26/5/2008 18:06 W takim razie jeszcze Agaetis Byrjun i już.
    Czy może nie? (26 maja 2008)
  • od razu nie wyszło i nie wyszło. czy moje łódzkie czarnowidzenie to jakaś samospełniająca się jest? ja już nie chcę tak. u mnie też świeci słońce, ale ulica prawdę Ci powie i temat się kończy. oj myślisz, że jestem jakimś rewanżystą, ponurakiem? nie jestem. każdy kto tak myśli - :( z Tobą jest jakoś tak, że bardzo Cię lubię, cenię Twoją wiedzę (ale słodzimy no), często Cię bronię, ale mam wrażenie nieodparte również, że bardzo Ci przypasowała taka rola masterminda-kabotyna, te pozowane miny na zdjęciach, wszystkie 'yoyoyoyo', a stać Cię na więcej no. mamy w sumie tyle samo lat. że się nie zgadzamy co do wagi amerykańskiego popu z tej dekady czy Tedego to już nieważne. chodzi o to, że z mojej perspektywy, miejsca w którym mieszkam, to wygląda trochę jak festiwal bałnsu, to co czasami robisz. a ludzie Cię cenią za wiedzę i błysk chyba, niekoniecznie za wywiady z Herbuś Edytą. powinieneś o tym pamiętać. ja się boję dokąd my tutaj zmierzamy w PL, każdy ruch jest ważny, nie można o tym zapominać. i nie spinam się wcale. nie zdążyłem tylko obniżyc sobie oczekiwań przez ostatnie lata. może mnie to zgubi, kto wie..
    ?? (26 maja 2008)
  • A jeśli z naciskiem na subiektywność, to pewnie E&I.
    szczur (26 maja 2008)
  • Chyba nie Muchy - Terroromans?
    szczur (26 maja 2008)
  • d dr dru drum drumm drummi drummin drumming DRUMMING
    bloody bastard (26 maja 2008)
  • in the aeroplane over the sea być może albo kinks –borys d, 26/5/2008 17:09 pełen szacunek
    malk (26 maja 2008)
  • brakuje Limp Bizkit, Korn i Piotra Rubika
    18 (26 maja 2008)
  • SMILE ?
    17 (26 maja 2008)
  • (a i jeszcze chyba, że się zgadzam z postem plejeru. i chciałem od siebie dorzucić hasło *subiektywizm* i wyśmiać hasło *obiektywizm* i spinkę z nim związaną. pozdro)
    17 (26 maja 2008)
  • ale zobacz, Marcin vel "??". był sobie jakiś wątek który dotyczy mnie. ani mnie to ziębi, ani grzeje, ale wszedłem i odniosłem się miło do posta założycielskiego. a ty nagle pojawiasz się z jakąś złośliwością, zazdrością, agresją, zupełnie bez powodu. jeśli coś ci nie wyszło w życiu, to nie odreagowuj sobie tego na bogu ducha winnych ludziach, którzy cię szanują. fajne piszesz recki do PULP, znasz się świetnie na muzyce, darzę cię z tego powodu sympatią - więc po co ta postawa konfrontacyjna... nie bój się, nikt ci tu nic złego nie chce zrobić, a już na pewno nie ja. może jutro ktoś założy temat zgadujący twoje ulubione zespoły - sądzisz, że będę tam wchodził i coś pisał o twoim ego? nie, raczej sam spróbuję trafnie wytypować. wyluzuj i nie wiem jak u ciebie, ale u mnie słoneczko świeci, śliczna wiosna za oknem. więcej pozytywnej energii życzę. PS 1: tak, Dark Side to moja płyta lat 70-tych. PS 2: użytkownik "17" kapitalne tu uzupełnienia daje. właściwie jeszcze dwa tytuły i chyba będę rozszyfrowany! czuję się trochę jakby ktoś ze mnie zdejmował ubranie.
    borys d (26 maja 2008)
  • fajny wątek, ma potencjał. a wy pierdolicie dobra, teraz ja postrzelam sobie z nudów (co do listy borysowej, otwierającej wątek. nie co do mojej): -brakuje love supreme w pierwszej dziesiątce -loveless na pierwszym -pet sounds wyżej niz sgt pepper -skylarking wyżej niż remain in light -poniżej krytyki za wysoko -rolling stones za wysoko jednak (może led zeppelin raczej) -gdzieś abbey road, początek drugiej dziesiątki :> -i to doldrums, choć ciężko powiedzieć, czy nie żart, ale pewnie nie -miles davis - kind of blue w drugiej dziesiątce -soft bulletin - koniec drugiej dziesiątki
    17 (26 maja 2008)
  • > 6. Dark Side Of The Moon Ale poważnie?
    I (26 maja 2008)
  • emil blefuje, marcin mowi prawde borys mowi prawde objawiona temat zalozyl ghettoblaster borysa /the end
    wyrocznia w delfach (26 maja 2008)
  • jak będę spełniony to Ci powiem, specjalnie przyjadę. ale to nie będzie chyba jakoś niedługo, bo mam rozległe plany. no i teraz to ty wyluzuj, buddę-figurkę ze złota już mam, tylko jej oddaję cześć bez krzty ironii. mimo wszystko lubię Borysa D. serio.
    ?? (26 maja 2008)
  • dostrzegam jakiś motyw niespełnienia w tym poście, Marcinie...
    borys d (26 maja 2008)
  • no tak, zabrakło pewnie Kind Of Blue, choćby. ale efekt został osiągnięty, skoro ego Borysa nie ucierpiało a nawet urosło kolejny milimetr kwadratowy może. strzelam, że to Edyta Herbuś jest autorką wątku, conajmniej. "redakcja zastrzega sobie możliwość kasowania"
    ?? (26 maja 2008)
  • ale to "redakcja zastrzega sobie możliwość kasowania". a co do listy - albo założyciel wątku to jakaś w miarę bliska mi osoba która mnie dobrze zna albo ktoś pilnie śledzący moje artykuły. kimkolwiek jest, muszę pogratulować dużej ilości trafień, choć kilku oczywistych pozycji zabrakło (wskazówka: jest jeszcze na świecie coś takiego jak JAZZ). i od Crooked wyżej stawiam Slanted. reszta całkiem realna. pozdro.
    borys d (26 maja 2008)
  • ponoć usuwa się tu posty 3. ...charakteryzujące się zerem treści. Pojęcie to obejmuje: regularny spam
    wtf? (26 maja 2008)
  • Przecież takie listy układa się just for fun, a nie żeby obiektywnie coś komuś udowodnić. Raz Abbey Road jest nad Spirit They've Gone, raz na odwrót. Wielkie mi halo. Takie podsumowania są ok, bo można zawsze coś ciekawego podpatrzeć i tyle.
    plejeru (26 maja 2008)
  • a ty jak zwykle emil nic nie kumasz i pierdolisz. pewnie, że się zacierają. ale czy to znaczy, że można wypunktować na jednej liście shellaca i de la soul? co będziesz porównywał? hooki? riffy? bo jeśli nie, to będziesz punktował na oko. a jeśli na oko, to po chuj w ogóle ustawiać jakąkolwiek kolejność?
    zdruzgotany (26 maja 2008)
  • takie listy są do dupy w postaci numerkowanej, ponieważ jest wystarczająco płyt, które mają 9.9 albo 10.0 w historii muzyki i można najwyżej wymienić te, które się uważa za takowe absoluty. a niby według jakiego klucza miałoby się jeszcze je szeregować?
    mja (26 maja 2008)
  • >ale jak porównać (numerycznie) hip-hop z rockiem? albo noise z popem? nie, no fajnie, że ludzie jeszcze myślą gatunkami. w końcu mamy dopiero rok 2008 i muzyka nie udowodniła, że gatunki się nie liczą, bo się zacierają. oh, wait..
    Low (26 maja 2008)
  • alfabetycznie.
    i po problemie (26 maja 2008)
  • Co do tego dziesiątka dziesiątce nierówna - "Dobra, możemy sobie usiąść i kłócić się kto jest większym malarzem: Michał Anioł czy da Vinci, ale oszczędźmy sobie czasu i przyznajmy, że obaj są wielcy."
    hasz (26 maja 2008)
  • temat jest kretyński, ale poruszono tutaj bardzo ciekawą rzecz. bigos jest zapewne użytkownikiem RYM. od jakiegoś czasu tam zaglądam i widzę, że większość ludzi urządza sobie tam wyścigi w ocenianiu płyt. lepiej, nawet się tam chwalą tą prękdością. tak się dziwacznie porobiło, że ze słuchania muzyki się robi zawody. ale to dygresja. natomiast rzecz najważniejsza - niektórych płyt nie da się ze sobą porównać. wiadomo, można niektóre szanować za wartość historyczną, ale można mieć po prostu sentyment. albo po prostu cholernie lubić jakąś płytę. ale jak porównać (numerycznie) hip-hop z rockiem? albo noise z popem? piczfork porównywał, ale to był wynik wyliczenia list redaktorów (choć oni też robili listy, więc to samo gówno). i stąd moje pytanie, jak można w spokoju ducha uszeregować płyty na liście? policzyć ilość dobrych kawałków? wyliczyć ile gatunków zapoczątkowali? i jak wybrać najulubieńsze? czy największe arcydzieła dla "dojrzałego i wysmakowanego" słuchacza automatycznie stają się najbardziej ulubionymi? dla mnie takie listy to rzecz szczeniacka. naprawdę myślicie, że za kilka(naście) lat będzie wam jeszcze stanowiło czy postawiliście tę płytę na siódmym, czy na czwartym miejscu? będziecie wyliczać jakość muzyki na punkty? gdzieś w tym wszystkim się zapodziało słuchanie. i zgadzam się z popolem. dziesięć dziesiątce nierówne.
    zdruzgotany (26 maja 2008)
  • Hm, ja traktuje miejsca troche na zasadzie pieciu dziesiatek (od 5 do 1), a nie piecdziesieciu miejsc, to znacznie ulatwia sprawe i, jak dla mnie, ma wiekszy sens.
    bigos (26 maja 2008)
  • poniekad chodzilo o literowke, ale nie tylko. Jednym slowem, ukladanie nawet osobistej listy ulubionych albumow mija sie troche z celem. Sam, bigosie, zauwazasz, ze swoja konstruujesz juz przeszlo od roku. Jak dla mnie, cholernie trudno jest wartościująco uszeregować moje ulubione płyty. Z kazda wiaza sie inne wspomnienia, przezycia itp, mimo nawet jasno przyjetych kryteriow (np. swietne melodie + niezle teksty + koncept + wrazenie artystyczne czy cokolwiek), okazuje sie ze kazda cenimy za co innego. Wreszcie, miejsce na ktorym "ustawiles" dana plyte rok czy pol roku temu niekoniecznie pokrywaloby sie z twoimi dzisiejszymi upodobaniami. Nie zaprzeczam faktu istnienia plyt-monumentow, ktore zawsze i wszedzie beda na poziomie 10.0, ale tak czy inaczej, 10.0=/=10.0 w wiekszosci przypadkow.
    popol_v (26 maja 2008)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)