INNE - FORUM

POLAND - pomoc przy projekcie na studia

24 maja 2008

Bracia i siostry,
robię projekt badawczy na studia o tym forum. Konkretnie
o zagadnieniu "Polandu". Jeśli ktoś były skory do pomocy, proszę o pisanie: jak rozumiecie określenie "Poland" i jak je postrzegacie, jaką widzicie alternatywę wobec "Polandu", jakie zjawiska według Was mają najwiekszy wpływ na polską popkulturę XXI wieku, czy według Was Polska jest otwarta na wpływy zza granicy, na jakie najbardziej itd. itp. Mam nadzieję, że kumacie trop. Nie musi być tylko o muzie - strzelajcie w film, literaturę, modę i sprawy społeczne.
Dzięki z góry dla wszystkich pomocnych.

m.fall
  • polecam pierwszą połowę (conajmniej) doktoratu anny nacher w tym temacie. należy pójść do księgarni
    r (29 maja 2008)
  • Bracia i siostry, robię projekt badawczy na studia o tym forum. Konkretnie o zagadnieniu "Polandu". LOL –dh, 29/5/2008 17:49 Rzeczywiście nie zorientowałem sie, hahahaha
    polandowiec (29 maja 2008)
  • Bracia i siostry, robię projekt badawczy na studia o tym forum. Konkretnie o zagadnieniu "Polandu". LOL
    dh (29 maja 2008)
  • Zjawisko POLANDU To takie zjawisko na porcysiu obawiające się tym że wszystko co inglisz jest kul i floł i najs i oh i ah A wszystko co polskie to już było, albo pidżama porno
    polandowiec (28 maja 2008)
  • większośc przedmówców zapomina, że mówimy o POP KULTURZE, cytując dzieła kompletnie niszowe, znane przez promil społeczeństwa - patrz kapela ze wsi warszawa, wesele, itp. może przydałaby nam się definicja kultury popularnej potrzebnej do tego eseju? obserwacja skłąniają mnie do tego, że polską pop kulturę cechuje nic innego jak właśnie ślepe gapienie się w zachodnie trendy - stąd teza m.falla jest z gruntu chybiona. polska muzyka pop to ślepe, bezwiedne kserowanie estetyk lansowanych w listach przebojów. jedyny przejaw szczerze autorskiej polskiej muzyki popularnej, która jawi się jaki rodzimy wytwór, to disco polo. nie można tego powiedzieć o polskiej fali indie, która przychodzi wiele lat po przewaleniu się podobnej mody na zachodzie, nie można tego powiedzieć ani o HH, ani o polskim soulu, ani o polskim rocku. świadomie pomijam muzykę niezależną, gdyż jej zasięg jest znikomy - płyta sprzedana w 2000 egzemplarzy to nie jest moim zdaniem pop kultura, tylko margines. co do wpatrywania się w lata 80. - ja tego kompletnie nie dostrzegam w płytach eweliny flinty, molesty, lady pank i gosi andrzejewicz - tyle jeśli chodzi o muzykę. ale to dokładnie przekłada się na film, literaturę i sztuki plastyczne. polskie filmy można z grubsza podzielić na nieudolne kalki zachodnich produkcji i nieudolne poszukiwania kina autorskiego które (sorry za uogólnienia) najczęściej sprowadzają się do utyskiwania na to, jak wiele mamy ofiar transformacji. w tym sensie transformacja polskie kino dosłownie zabiła. to 90% polskich filmów. a do najbardziej kasowych produkcji należą obok nich dodatkowo adaptacje lektur szkolnych - i to chyba najbardziej lokalny wytwór polskiego kina. w dodatku kompletnie niezrozumiały dla zagranicznego widza. jeśli chodzi o literaturę - sorry, od 20 lat nie pojawiło się wśród młodego pokolenia nic specjalnie wartego uwagi, a w każdym razie nic przełomowego. mówiąc o popkulturze, o którą zahacza pewno i masłowkska, czy garstka autorów wydawanych przez lampę czy ha art, generalnie powinniśmy mieć n amyśli chmielewską, sapkowskiego, marka krajewskiego, itp. nie robiąoni nic innego, jak kserowanie gatunków i przeszczepianie ich na polski grunt. w zasadzie najlepiej wygląda tu sztuka, ale o czym my mówimy? miało być o pop kulturze, a nie o fundacji galerii foksal, bunkrze sztuki albo rastrze.
    1234 (28 maja 2008)
  • argument przedniej jakości raczej
    Merfolk (28 maja 2008)
  • >Widzisz, badaczu kultury, robisz doktorat, a wciąż nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Smutne. "nie umiesz czytać ze zrozumieniem" - ile razy jeszcze redaktorzy Porcys chcą wytaczać ten zestaw słów jako wątpliwej jakości argument? widzisz, nie pomogę Ci, bo polska kultura nawet, gdy była pod sowiecką okupacją potrafiła tworzyć dzieła oryginalne. posłuchaj Niemena, Breakoutu, Janerki, Osjana, Brygady Kryzys czy Republiki. polski kompleks bycia pomiędzy wschodem, a zachodem każe szukać uwstecznienia, opóźnienia, a przecież w słowiańskości są zawarte muzyczne wartości same w sobie. popatrz na sukces Kapeli Ze Wsi Warszawa.
    kultura badacza (27 maja 2008)
  • no ale te wyjściowe załozenia to jednak jakas padaka panie marku, mętne, nieprecyzyjne, poparte osobistym przeświadczeniem a cała kategoria poland nawet jako skrót myślowy pretensjonalna. "poloandpostrzegam jako pewnego rodzaju zjawisko hermetyczności rodzimej popkultury na wpływ Zachodu (między innymi) i potężną gloryfikację lat 80" tak w duzym skrócie to zdanie jest malo sensowne. rodzima popkultura musi być hermetyczna jeśli ma być rodzima,(kto nie byl do niej inkulturowany jej nie przyjmie) co nie wyklucza aktualizacji innych wzorców kulturowych a z koleji czy skoro takie na przykład Wilki grają na gitarach (czyli korzystaja z rokendrolowego instumentariumm wywodzacego sie z us) to świadczy to o hermetyczności czy otwartości danej kultury. co i jak jest hermetyczne w twoim polandzie?
    nie doktor a badacz rownież (27 maja 2008)
  • nie wydaje mi sie, zebym kiedykolwiek napotkal angielski odpowiednik "czytania ze zrozumieniem"
    feelolog (26 maja 2008)
  • niekoniecznie znudzona, lecz okiem rzucilam, tylko co tamtem watek ma do 80s, polandu, porcys, niezalu i neurotyzmu lacznie?;) tam o studiach bylo zdaje sie, chyba ze nie ten link upolowalam a dlaczego m.fall nas olal? czas powrocic do watkow o dziewczynach i milosci;(
    studentka (26 maja 2008)
  • Widzisz, badaczu kultury, robisz doktorat, a wciąż nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Smutne.
    m.fall (26 maja 2008)
  • lol, jak sie wygoogluje gacek i ksiezyka razem, to wyskakuje jakis watek sprzed 4 lat, gdzie porcys jest dissowany
    bardzo znudzony (26 maja 2008)
  • http://www.glissando.pl/index.php?s=czasopisma_opis&id=374&t1=374&t=1 (juz chyba lapie, jaki zwiazek maja 80s, poland, porcys, niezal i neurotyzm;)
    studentka (26 maja 2008)
  • >jak rozumiecie określenie "Poland" i jak je postrzegacie, jaką widzicie alternatywę wobec "Polandu", osobiście nie rozumiem określenia i prosiłbym o szersze nakreślenie zjawiska. takoż szukanie alternatywy wobec nieokreślonego jest bezzasadne. podejrzewam, iż zbytnio zainspirowałeś się serwisem muzycznym Porcys w doborze swych opracowań na studia. poszerz horyzonty chłopcze, nie tylko prostym podziałem niezal/mainstream czy osłuchany/nieosłuchany kultura stoi. postaw sobie raczej pytanie: kto decyduje o tym czy inny miłośnik sztuki jest w danej dziedzinie jest obeznany i na ile ta opinia jest miarodajna. tymczasem zmykam do tomów przepastnych w trosce o swój doktorat.
    badacza kultury (25 maja 2008)
  • http://facet.interia.pl/news/nasze-dziewczyny-z-polandu-czesc-i,899259,,2 http://facet.interia.pl/news/nasze-dziewczyny-z-polandu-czesc-ii,900338
    dziouchy z polandu (25 maja 2008)
  • pewnie nie przyda sie do eseju, ale mnie poland uwiera głównie w kwestii estetyczno- zapachowej. że jak jade tramwajem np. to na 50 osób jest tylko z 5 na które bym sie nie zrzygała. smród, brud pod paznokciami i cekiny.
    na jod (25 maja 2008)
  • ale co z tym Polandem? i co ma do tego porcys, czy m.fall moze sie wypowiedziec?
    no dobra, (25 maja 2008)
  • Nie nie; było na tyle bystre by zaisntieć; niestety odbiorcy to co innego...
    d (25 maja 2008)
  • wesele nie przepadlo, tylko bylo niekomercyjne
    jest pewna roznica (25 maja 2008)
  • A może Krauze zekranizuje Dukaja i Stańko zrobi muzyke? Marudo kino to nie jest matematyka; 2+2+3 nie zawsze oznacza sukces; tym bardziej pod jakąś bliżej nie określona banderą polskiej sprawy; Szulkin jest wporzo a Złota palma idzie poki co do europy Srodkowej wschodniej czy poludniowej za dziela typowo polityczne; innymi słowy zachód nagradza nas za łatki którymi sam potrafi nas określić; zresztą to nie jest wyznacznik; Polski film Wesele był zrobiony na poziomie co najmniej europejskim a przepadł nawet u Nas; Myslę że dobrym słowem na określenie tego co sie dzieje aktualnie z kulturą Polandu jest "przypadek".
    dawid (25 maja 2008)
  • >Doceń te strajki; dzięki nim możesz sobie dziś klikać myszką. Kurwa, następny. Na podstawie czego wykombinowałeś, że ich nie doceniam ? Próbujesz mi w tej chwili wmówić, że jeśli "Człowiek Z Żelaza" nie jest moim zdaniem arcydziełem (od strony czysto filmowej), to od razu pluję na historię i jestem jakimś ignorantem, tak ? Uważam po prostu, że fajnie jakbyśmy dostali Złotą Palmę za film dlatego, że jest naprawdę dobry, a nie ze względu na kontekst historyczny. Ja nawet lubię ten film, ale lepszy jest "Człowiek Z Marmuru" - taki polski Obywatel Kane ;). Co do kina fantasy/sc-fi, to na razie każdy poważnie potraktowany projekt okazywał się sukcesem, ale to w sumie kilka filmów na krzyż, w tym świetne filmy Piotra Szulkina z lat 80tych doceniane i nagradzane na zagranicznych festiwalach i "Seksmisja", która jest chyba drugim najbardziej znanym polskim filmem (moim zdaniem zbyt mocno inspirowanym "Śpiochem" Allena)
    maruda (25 maja 2008)
  • to poprzednie to ja, rojalista.
    rojal (25 maja 2008)
  • masta' debata' - to było coś w stylu "okej, odpowiesz na to, to przedstawię argumenty". marudo - pełna zgoda.
    masta' debata' (25 maja 2008)
  • W Warce pobili dzisiaj amerykańskiego żyda, 19-latka; został pobity przez grupę 15-latków ; ganiali go po miasteczku i krecili wszystko na komórkach; A Kolski i Bagiński? Bolesna kolka mogła byztego się wykluć; Marudo pierwszy polski film fantasy który rozniesie amerykański Box office jest w twoich rękach!! Doceń te strajki; dzięki nim możesz sobie dziś klikać myszką.
    dawid (24 maja 2008)
  • Rojalisto - czy ja w którymkolwiek miejscu skrytykowałem Labirynt Fauna ? Czytaj ze zrozumieniem. Bardzo istotnym elementem jest to, że jest to kino autorskie, a akcja toczy się w Hiszpanii podczas wojny domowej. A jakby zwerbować do jednego filmu Kolskiego i Bagińskiego, połączyć realizm magiczny, mitologie-słowiańską i stworzyć coś zarówno ciekawego fabularnie jak i bardzo efektownego wizualnie, to bez problemu moglibyśmy zrobić film, który byłby światowym hitem nie dlatego że opiera się na tym, że strajki w stoczni czy jakieś Katynie, tylko byłby po prostu czymś obiektywnie dobrym.
    maruda (24 maja 2008)
  • abstrahujac kompletnie od tematu: argument "nie zrozumiales tego dziela kultury" to jest argument z najglebszej mozliwej dupy chociaz wsrod polakow slysze najczesciej w sumie
    master debater (24 maja 2008)
  • Od Labiryntu wara, reakcjoniści :). Widać nie zrozumiałeś o co w nim chodzi, marudo, ale cóż.
    rojalista (24 maja 2008)
  • napisz, że polacy nie lubią żydów, są zawistni, śmierdzą w tramwajach i autobusach, rządzą nimi debile, słuchają zazwyczaj chujowej muzy, większość jest mentalnymi wieśniakami rozwiń to jakoś , wymyśl wstęp i zakończenie i nie dziękuj mi: na prawdę mie ma za co. Jeśli jeszcze mógłbym w czymś pomóc.....
    Ja (24 maja 2008)
  • pierwsze, zasadnicze pytanie, mowimy o zainteresowaniu zachodnimi 'modami' wsrod polskich odbiorcow, czy tylko o konkretnej artycznej odpowiedzi, tworzeniu *polskich odpowiednikow* biezacych trendow w muzyce itp.? bo jezeli chodzi o samo zainteresowanie, to nie przesadzajmy z tym 10-15 letnim opoznieniem. na pewno nie w przypadku hip hopu. ogolnoswiatowy boom na rap najsilniejszy byl wlasnie w drugiej polowie lat 90., kiedy to dominowaly w mediach jego komercyjne formy. inna sprawa to zlota era amerykanskiego hh, ktora miala miejsce w stanach pod koniec lat 80 i w pierwszej polowie lat 90. wowczas boom sie tak naprawde dopiero zaczynal, w zwiazku z szerokim zaistnieniem tej muzyki w mediach muzycznych typu mtv (yo! mtv raps np.) na co u nas takze byl duzy odzew, kiedy to na poczatku lat 90 ludzie w koncu mieli satelity i kablowki. w tym samym czasie naplynela do nas ze stanow zajawka na deskorolke i dlatego tez hh i sk8 byly u nas ze soba mocno zwiazane, co nie mialo miejsca na zachodzie. takze 5 lat opoznienia nie stanowilo zadnego wyjatku, tyle mniej wiecej wynosilo ogolnie. po prostu pl media sie tym wszystkim nie interesowaly, natomiast pl mlodziez jak najbardziej. sytuacja zmienila sie, gdy polski hh stal sie taki popularny, wowczas przyciagnal uwage roznego typu przypadkowych osob typu sylwester latkowski (i jego nieszczesni 'blokersi') i sie to wszystko potoczylo tak, jak kazdy widzi. >a ostatnio najmodniejszy jest pop-rock-grunge rodem z początku lat 90tych tego to kompletnie nie zauwazam. wydaje mi sie, ze wlasnie w 'dobie internetu' jestesmy mniej wiecej na biezaco z obowiazujacymi trendami, natomiast inna sprawa, ze odpowiedz w samej tworczosci przychodzi z lekkim opoznieniem, ale nie sadze, ze za 10 lat np. pojawi sie u nas silna scena 2step, skoro nie pojawila sie 5 lat temu;)
    studentka (24 maja 2008)
  • Co do filmu to kolejnym przykładem skrajnego debilizmu jest to, że nie robi się u nas kina fantasy. Pojawia się coś takiego jak Labirynt Fauna i cały świat jest zachwycony, bo jest to coś pięknego i egzotycznego. Ciągle jakieś Narnie itd. Ostatni film fantasy jaki zrobiliśmy to Wiedźmin z fanowskim budżetem, z czasów kiedy możliwości grafiki 3d były zbyt kiepskie, żeby to miało ręce i nogi. Teraz mamy armię młodych grafików komputerowych, którzy za swoje animacje krótkometrażowe będące pracami dyplomowymi dostają oskary. Jak powstaje gra komputerowa "Wiedźmin" to jest hit na całym świecie (swoją drogą wstawki animowane poza samą grą są w niej właśnie najlepsze), a nikt nie wpadnie na to, żeby zrobić w końcu porządny film fantasy, zrobiony po nowoczesnemu (95% na komputerze) gdzie pojawiają się wątki nawiązujące do mitologii słowiańskiej. Takie kino nie wymaga w obecnych czasach budżetu, tylko zdolnych ludzi, których akurat w tej dziedzinie nam nie brakuje.
    maruda cd (24 maja 2008)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)