INNE - FORUM
Czy pojawi się polski zespół który ma szansę na "karierę" za granicami naszego kraju?
21 maja 2008Czy doczekamy się polskiego artysty, który będzie regularnie grał koncerty w całej Europie, w tym regularnie będzie występował na dużych europejskich festiwalach?
Duńczycy mają The Reveonnettes, Belgowie dEUS, Szwedzi The Hives, Słoweńcy Laibach, Szwajcarzy Young Gods, Islandczycy Bjork, Rosjanie i Ukraińcy Gogol Bordello
Nie będę wspominał o zespołach brytyjskich, amerykańskich, kanadyjskich, nowozelandzkich czy autralijskich, z oczywistych przyczyn...
Nie będę tez wspominał o Vader i Behemoth, gdyż są to wyjątki potwierdzające regułę...
-
ok, odniosles sie do: Czy doczekamy się polskiego artysty, który będzie regularnie grał koncerty w całej Europie, w tym regularnie będzie występował na dużych europejskich festiwalach? –wizjoner, 21/5/2008 11:44 gdzie nastepnie padly takie 'marki' jak bjork czy the hives. i jak do tego odniesc ckod, sing sing penelope, pose rite? na jakich duzych europejskich festiwalach graly te polskie grupy (poza openerem;)? kzww grala na roskilde, owszem, ale poza tym to chyba slabo to wyglada, bo sam fakt, ze ktos zagral pare razy gdziekolwiek w europie jeszcze nie znaczy, ze mamy do czynienia z sukcesem na skale swiatowa. a wydaje mi sie, ze istotne znaczenie ma tez rozpoznawalnosc. stanko ma ogromna rozpoznawalnosc na calym swiecie, a takie ckod jedynie w waskich kregach. a grupy o analogicznych sukcesach znajdziesz chyba w kazdym zakatku europy. tzn., zeby bylo jasne- ja nie atakuje, ja jedynie jakby ostudzam nadmierna egzaltacje;) nie jest najgorzej, ale jakos wybitnie z nasza muzyka w wielkim swiecie tez przeciez nie jest. czy moze byc, to czas pokaze. dobrze, ze w ogole cos sie dzieje. bogdan raczynski wyjechal z rodzicami z polski jako male dziecko. dorastal i zaczynal zabawe z muzyka w usa, pozniej go nosilo po calym swiecie, m.in. kariere robil w japonii. do jego 'korzeni' krytycy odnosza sie ze wzgledu na jego 'egzotycznie' brzmiace nazwisko, a cala reszta jego osoby i biografii jest jakby 'kosmopolityczna'. poza tym mysle, ze to zgola inny start, niz takiego sienkiewicza, ktory wyplynal prosto z warszawy. licytowanie sie, kto odniosl wiekszy sukces tak naprawde nie ma wiekszego sensu, bo nie bedziemy obiektywni. mnie tez jest milo, ze taki skalpel sie wybil, ale patrzac realnie, to nie stanowi on czolowki reprezentantow ninja tune i w tych kregach znaczy mniej niz amon tobin, coldcut, dj vadim (rosjanin!;), jaga jazzist itd. z bariera jezykowa i mentalnoscia nie chodzilo mi o to, by z polski robic wies, a z polakow idiotow. daleko mi do tego. jednakze chocby akcent to kwestia, z ktora dalej mamy problem, w przeciwienstwie np. do skandynawow. watku polskiej mentalnosci juz nie chce mi sie poruszac. odnosila sie bardziej do potencjalnych swiatowych pop ikon straight outta polska, natomiast jak widze, skupiamy sie tu na muzyce alternatywnej, chociaz w przypadku tejze niektore nasze cechy 'narodowe' rowniez stanowic moga pewnego rodzaju przeszkode. o metalu itp. nie wypowiadam sie, bo moja znajomosc tematu jest bliska zeru.
studentka (21 maja 2008) -
honor nawet nagrał płyte po hiszpańsku to to pies? wśród swojego światka jest dosyć znany
dudu w łeb (21 maja 2008) -
@Jożin-nie no, dużo osób uczy się angielskiego, tylko mało umie się w nim porozumieć ;)
sivi (21 maja 2008) -
te, dlaczego nikt nie wspomina o Antigamie, ktora wydaje w tej samej wytworni co dillinger (relapse, jak ktos niezorientowany). a poza tym decapitated. te nazwy naprawde sa kojarzone za granica (o ile ktos siedzi choc minimalnie w temacie) no w metalu nam sie wiedzie. i ja tam bym sie z tego cieszyl, bo akurat antigama to naprawde niebyleco. no i jesli ktos siedzi w temacie hc/punk to wie, ze nazwa Sunrise dla hardkorowcow zza granicy tez sporo znaczy
rageman (21 maja 2008) -
pan piotr
"Amok" Korynckiej-Gruz (21 maja 2008) -
–studentka, 21/5/2008 17:42 odniosłem się do: Czy doczekamy się polskiego artysty, który będzie regularnie grał koncerty w całej Europie, w tym regularnie będzie występował na dużych europejskich festiwalach? –wizjoner, 21/5/2008 11:44 Raczyński jest Polakiem, bo ma polskie korzenie i występuje 'za granicą', czyli de facto u siebie - w Europie Sing Sing Penelope regularnie gra koncerty za granicą, a o to pytał założyciel wątku podobnie Riverside, którzy są najbardziej znanym zespołem z Polski najmniej znanym w Polsce o KZWW czy Skalpelu chyba nie ma co dyskutować czym dla Ciebie jest sukces muzyka, studentko? bo wg mnie to możliwość grania koncertów w całej Europie, dystrybucja płyt w innych krajach poza Polską (w krajach, gdzie grasz koncerty) i możliwość utrzymania się z koncertów czy sprzedaży płyt. >ale sing sing penelope nie odnislo jakiegos spektakularnego sukcesu, podobnie jak poise rite (ckod, myslovitz itp. rowniez) Sing Sing Penelope i Poise Rite odnieśli większy sukces, niż CKOD, a na pewno większy niż Myslovitz (a szkoda, że im się też nie udało). CKOD grali przed Iggy Popem, wydali płytę w Japonii, mieli tam grać koncerty, ale nie mieli sponsora. Myslovitz grali w Europie, grali przed Simple Minds, wydali płytę anglojęzyczną, ale sami mówili, że z tą karierą zagraniczną nie wyszło tak, jak chcieli. O Poise Rite pisze anglojęzyczna prasa, znaleźli się na składance TOP 20 UK Unsigned - Chromium Records i UV Magazine (m in z Clearlake) sukcesy Sing Sing Penelope - między innymi: Angielska rozgłośnia radiowa Last.fm z Londynu wytypowała na swoich łamach 10 najlepszych albumów z awangardową muzyką jazzową za rok 2005. Obok Vandermark 5, czy BarKokhby Johna Zorna na 10 pozycji pojawił się debiutancki album Sing Sing Penelope. mało?:) >jego kariera nie byla 'wygenerowana' z polskich zasciankow. >bariera jezykowa jest jednak zbyt duza, poza tym do wypracowania sobie i udzwigniecia takiego sukcesu potrzebna jest inna mentalnosc. już nie rób z Polski takiej wsi, a z Polaków idiotów. mało osób uczy się angielskiego? o jakiej mentalności piszesz?
Jożin (21 maja 2008) -
ale chyba nie ma co rozpatrywać, czy iksiński ma plskie korzenie, czy nie itp. chodzi raczej o podejscie do muzyki; zdolnych mamy muzyków, tylko mało kreatywnych, no.
sivi (21 maja 2008) -
–Jożin, 21/5/2008 14:59 wszystko to, co podajesz w linkach ladnie wyglada, jednakze czego tak naprawde dotyczy temat? artystow polskich z krwi i kosci oraz zameldowania, ktorych zauwazono i doceniono na szeroka skale takze poza granicami kraju? bo jesli tak, to niestety polowa twoich typow odpada. raczynski ma polskie pochodzenie i na tym koniec. jego kariera nie byla 'wygenerowana' z polskich zasciankow. na mocno limitowanej 'muzyce dla imigrantow' oddaje hold swoim rodzicom, nie ojczyznie. podawanie go wiecznie jako przyklad polaka, ktory zrobil kariere w wielkim swiecie jest mimo wszystko naciagane. basinski tez ma w jakims stopniu polskie korzenie, lisack z bloc party, ktorys z editors i paru jeszcze sie znajdzie, wiec idac taka droga, wyjdzie na to, ze trzesiemy polowa swiatowego, roznogatunkowego rynku muzycznego;) nie sztuka tez chyba podawac polskie grupy, ktore rzeczywiscie, wystepowaly gdzies poza granicami kraju, ale nie odbilo sie to wielkim echem. moge sie mylic, ale sing sing penelope nie odnislo jakiegos spektakularnego sukcesu, podobnie jak poise rite (ckod, myslovitz itp. rowniez). chociaz w tych pierwszych mozna pokladac jakies nadzieje, w koncu polski jazz od lat cieszy sie duzym uznaniem, co by wspomniec komede czy stanko. btw. noon tez sie podobal w holandii, gdzie go wydano wczesniej niz w pl, nie znaczy to zaraz, ze mamy polskiego shadowa. inaczej sytuacja wyglada w przypadku jacka sienkiewicza i kapeli ze wsi warszawa. jednak smutna prawda jest to, ze, zwlaszcza tego pierwszego, znaja i darza uznaniem ci polacy, ktorzy sluchaja zagranicznej muzyki, zdecydowana wiekszosc nie wie nawet o jego istnieniu i 'powodu do dumy'. poza tym sa to jednak niszowi artysci, nie ikony popkultury, bo na takich polakow w wielkim swiecie raczej nie mamy co liczyc. bariera jezykowa jest jednak zbyt duza, poza tym do wypracowania sobie i udzwigniecia takiego sukcesu potrzebna jest inna mentalnosc. lady pank od 20 lat w kazdym wywiadzie opowiada, jak to podczas swojej amerykanskiej trasy mieli zagrac z madonna, ale odmowili, bo wowczas byla ona dla nich gwiazda zbyt malego formatu czy jakos tak (to taka anegdotka bardziej, niz przyklad zmarnowanej szansy;)
studentka (21 maja 2008) -
a ckod?
przecież grali przed idżim popem (21 maja 2008) -
George Dorn Screams, zwlaszcza na producenta drugiej plyty i wydanie jej na calym globie.
Enzo Scifo (21 maja 2008) -
>–em c, 21/5/2008 15:37 walka o wolność wyznania vs walka z totalitaryzmem Laibach vs Behemoth&Vader niestety, a raczej na szczęście nie mam czasu na rozwijanie tematu: dlaczego moim zdaniem Laibach jest ciekawszym zespołem, niż Behemoth i Vader. jeśli nie zrozumiałeś o co chodzi nie pomogę ci. sama walka o wolność wyznania nie jest mniej ważna od walki z totalitaryzmem. zwróć uwagę na kontekst mojej wypowiedzi, muzykę, jaką grają oba zespoły i ich siłę oddziaływania. >juz w ogole nie rozumiem w jaki sposob totalitaryzm jest mniej mainstreamowy, niż religia. religie (wyznania, wierzenia) były zawsze, systemy polityczne, a w szczególności totalitarne - nie
Jożin (21 maja 2008) -
ale to chyba nie zmienia faktu, ze robią większą karierę poza granicami naszego kraju, niż w? a może?
sivi (21 maja 2008) -
ja nie wiem (a moze raczej: wiem, ze nie jest) czy walka o wolnosc wyznania jest mniej wazna niz walka z totalitaryzmem (pomijajac, ze te tematy bywaja zbiezne) ale juz w ogole nie rozumiem w jaki sposob jest mniej mainstreamowa.
em c (21 maja 2008) -
ale wcale nie trzeba na nic czekać to czytelnicy Porcys nie nadążają za polskimi zespołami: www.myspace.com/singsingpenelope - koncerty w całej Europie www.myspace.com/warsawvillageband - koncerty na całym świecie www.myspace.com/poiserite - koncerty w Wielkiej Brytanii www.myspace.com/agent30 - Bogdan Raczyński, wytwórnia Rephlex Aphex Twina, koncerty tamże, tu i ówdzie http://www.myspace.com/riversidepl - koncerty i płyty w Europie co prawda żaden z nich nie gra indie, ani nawet ydnie (może poza Poise Rite), ale nie grają tras koncertowych tylko na przestrzeni od morza do Tatr, poza tym Behemmoth i Vader, o gustach się nie dyskutuje >Myślę, że Laibach jest bardziej mejnstrimowy (jeżeli w >ogole mozna użyć tego słowa w tym kontekście) niż Vader i >Behemoth Radzę się bardziej zagłębić w twórczość Laibach i ideologie, do których się odwoływali i odwołują oraz systemy, z którymi walczyli. Vader i Behemoth odwołują się tylko do rzekomej wolności wyznania, wyboru, walczą o nie. Obrabiają non stop tę samą stylistykę ciężkiego grania. Laibach walczył z faszystowskimi ideologiami i totalitaryzmem - znacznie poważniejsza sprawa i mniej mainstreamowa. Ostatnio zmierzyli się z problemem narodu nagrywając hymny kilku krajów. W ich muzyce nie chodzio tylko o robienie sobie jaj z maniery muzyki industrial i metal czy przebojów pokroju Life is life. I muzyczny eklektyzm większy, niż u Vadera i Behemotha.
Jożin (21 maja 2008) -
ej, a ogarniacie, gdyby teraz na zachodzie nastąpił boom na granie lo-fi ska / harcerskiego punku? po raz pierwszy w historii bylibyśmy do przodu. i gdzies w usa zaczętoby organizowac jarocin festival. daamn.
zespół (21 maja 2008) -
>Dziwna ta logika, uznajemy Laibach (dla mnie śmieszny trochę, chociaż w twórczośc za bardzo nie wnikałem) a nie uznajemy Behemoth czy Vader. Myślę, że Laibach jest bardziej mejnstrimowy (jeżeli w ogole mozna użyć tego słowa w tym kontekście) niż Vader i Behemoth
vlad (21 maja 2008) -
A Riverside? Jeśli chodzi o ciężkie granie, to polska muzyka jest tak samo charakterystyczna i rozpoznawalna na świecie jak np norwerska. Moim zdaniem to wina mediów. Na zachodzie docenia się przebojowy potencjał kapel rockowych grających modnie i nowocześnie, a u nas wciąż grunge revival panuje, bo ludzie słuchają tego co słucha brat/kolega/chłopak, a najczęściej jak ktoś "słucha muzyki" to najczęściej jakiś długowłosy brudas co czyta Pratchetta i Tolkiena. Podejrzewam, że to wynika z wielu rzeczy. Trochę homofobii, trochę lęku przed "komercją" i że jak w muzyce nie ma sążnych riffów to jakieś pedalskie zawodzenie pewnie i obciach tego słuchać
figo fago (21 maja 2008) -
jacek sienkiewicz
qq (21 maja 2008) -
na pewno zespoły grające electropop mają taką szansę, że wymienie Loco Star czy Miloopę. Jacaszek zaistniał na zachodzie, ale to ekstremalna niszówka. jest szansa, że pewne zamieszanie wywoła Julia Marcell. na 100 % nie będą to kapele pokroju Renton, jako że takiej popowej tandety jest w każdym europejskim kraju pod dostatkiem
dokładny (21 maja 2008) -
Dziwna ta logika, uznajemy Laibach (dla mnie śmieszny trochę, chociaż w twórczośc za bardzo nie wnikałem) a nie uznajemy Behemoth czy Vader. Ale tak ogólnie to tak, kiedyś na pewno. Kiedy wymrą ostatnie HappySady i Pidżamy (BTW podobno te zespoły wśród młodszej młodzieży powoli robią się passe).
Twój Stary (21 maja 2008) -
a vader, a behemoth, a kapela ze wsi warszawa?
sivi (21 maja 2008) -
(znienawidzony w Polsce, bo nie doprecyzowałem)
/\ (21 maja 2008) -
Może tak, może nie, ale jeśli się pojawi, to szybko zostanie znienawidzony i to nie tylko przez forum porcys.
/\ (21 maja 2008) -
>Rosjanie i Ukraińcy Gogol Bordello a to akurat średnio tak.
a psik! (21 maja 2008)