INNE - FORUM

najlepszy debiut ever

6 maja 2008

joy division?

qq
  • pamiętamy [*]
    f (8 września 2008)
  • No i Jeff Buckley, nie zapominajmy
    Twój Stary (8 września 2008)
  • Autechre "Incunabula"
    szuszuszu (8 września 2008)
  • murmur
    kko (8 września 2008)
  • Tak jak się spodziewałem, to nie jest All Lights Fucked.
    plejeru (19 maja 2008)
  • No dzięki, sprawdzę. Boję się jednak, że fake. To zawsze jest fake. ._.
    plejeru (19 maja 2008)
  • Szkoda, nikt tego chyba nie ma. Na RYM-ie niby to ludzie mają pooceniane, ale jeszcze nikt na moją prośbę nie odpowiedział. –plejeru, 18/5/2008 21:58 http://rapidshare.com/files/69233439/Godspeed_You__Black_Emperor_-_All_Lights_Fucked_On_The_Hairy_Amp_Drooling.rar
    zajelo to 5 minut (19 maja 2008)
  • RENTON oczywiście
    Gosia^^ (18 maja 2008)
  • Szkoda, nikt tego chyba nie ma. Na RYM-ie niby to ludzie mają pooceniane, ale jeszcze nikt na moją prośbę nie odpowiedział.
    plejeru (18 maja 2008)
  • zapomniałem o niej, przepraszam, mea culpa mea maxima culpa
    rojalista (18 maja 2008)
  • –rojalista, 9/5/2008 15:07 Masz tę kasetkę All cośtam Drooling cośtam? Podziel się!
    plejeru (9 maja 2008)
  • GYBE nie debiutowało, ono zawsze tam było.
    szczur (9 maja 2008)
  • debiut GYBE, The Jesus And Mary Chain i Television
    rojalista (9 maja 2008)
  • tele-echo, by irena dziedzic.
    ?? (9 maja 2008)
  • heh, ja właśnie skończyłem, jakieś tele? a dla mnie on jest dość równy jak blat, dobry, ale nic mnie tam nie powala. lubię tę płytę, ale nie mogę tam znaleźć nic powyżej pułapu 'fajnego i miłego'.
    yeahnot (9 maja 2008)
  • właśnie słucham debiutu Eels. dobry, choć miejscami nudnawy. highlighty świetne (rags to rags, mental, guest list, day in hell). on za grosze niedawno był w sklepach, może wciąż jest. Counting Crows to niekoniecznie.
    ?? (9 maja 2008)
  • o, przypomniało mi się: nie mówię, że to naj debiuty, jakieś trzysetne może, ale który lepszy: Counting Crows "August..." vs eels "Beautiful freak" ?
    yeahnot (9 maja 2008)
  • najlepszym debiutem jest My Aim is True Elvisa Costello moze jeszcze Mellow Gold Becka
    Tomek (8 maja 2008)
  • Spirit no. –ws, 7/5/2008 20:02
    Qfwfq (8 maja 2008)
  • –turas, 8/5/2008 00:05 jej debiut o nazwie Debut, łajzgaju
    anty (8 maja 2008)
  • Clash, Unknown Pleasures, VU, Blue Lines, Suede. coś z tych.
    ?? (8 maja 2008)
  • Coma - Pierwsze Wyjście Z Mroku
    geje jedne (8 maja 2008)
  • (...) bjork (...) –zespół, 7/5/2008 23:14 e, że niby ta płyta z 79 bodajże, jak miala z 13 lat? e?
    turas (8 maja 2008)
  • jaki masz zespół?
    rojalista (7 maja 2008)
  • ale debiut kc to najżałosniejsza chyba pozycja w dyskografii. z mojej strony: the doors, bjork, scianka i muchy.
    zespół (7 maja 2008)
  • Have A Nice Life - Deathconsciousness!!!!!! Ameryka, szaleństwo na golasa!!!!
    turas (7 maja 2008)
  • in the court of the crimson king freak out!
    prapradziadek (7 maja 2008)
  • no tak, ale my tu mamy temat 'najlepszy debiut', zas na slizg.com 'najwazniejsza plyta pl hh'. w 1 kwestii 'nastukafszy' w oczywisty sposob zjada 'skandal'- bity, rymy, flow. natomiast w kwestii drugiej, to sie zgodze, ze skandal byl (jest) najwazniejszy i tak, jak to tam flint (on zyje, wow! to byl taki borys d. pl rapu troche hehe;) slusznie zauwazyl, molesta zdeterminowala nagrywki 3/4 polski, niestety. dp i artifacts to dobre plyty, ale w przypadku 'najlepszego debiutu' z tej kategorii obstawiam pete rock & cl smooth, bo to bezapelacyjnie 1 z najlepszych rapowych plyt w ogole. a dilated peoples juz w niedziele za free w w-wie. kto by (kiedys, kiedys) pomyslal...
    studentka (7 maja 2008)
  • heh, temat będzie chyba zawsze poruszany: http://www.slizg.eu/forum/viewtopic.php?p=83133&sid=7fac76e83aa0fbbffe82feff417e6efe ja bym się również skłaniała do "skandalu' ale kto ma wfd na winylu ten.. farciarz! i żeby nie było offtop'u: debiuty Delated Peoples i Artifacts z kategorii 'dobry rap'
    kulka (7 maja 2008)
  • - http://youtube.com/watch?v=zusi9kNsKMI - Molesta - Niebieskie Mendy/deszcz 3:0 - Liga Mistrzów - 1997 - kontekst: wszyscy zwyciezcow rozgrywek upatruja w czarodziejach z kalibra 44. yaro slusznie odpada juz w fazie grupowej. wzgorze ya-pa-trzy gra pieknie, ale takiej solidnej druzyny bez indywidualnosci to jednak nikt na podium nie upatruje. wydaje sie wiec, ze o final beda grac slabiaki pokroju liroya czy bolca, gdy nagle... czarny kon rozgrywek. Molesta. kolejno rozwala zaskoczonych przeciwnikow w kolejnych fazach. slaba technika, ale entuzjazm i determinacja przypominaja wielbicielom pamietne sukcesy orłów górskiego czy bułgarów w '94. wielki final. bezlitosny atak od pierwszych minut. pierwsza polowa nalezy do experta ofensywnej pomocy Włodiego. w 12 wersie ladnie atakuje z "Nikt nie ma dokumentów bo nikt nie jest pierdolnięty", niestety sedzie dyktuje spalonego. co sie odwlecze to nie uciecze, juz niedlugo rehabilituje sie akcja przeprowadzona niemal calkowicie w pojedynke, zfiniszowana solidnym "Potrzebuję moich ludzi tak jak skrzypiec futerał". 1:0 do przerwy. druga polowa to juz popis jednego napastnika - Vienia. "Od kilku lat klepiemy tą samą dolę, co pijesz? Goudę browar colę", "Najebany wszędzie zaliczałem gleby, nawet nie pamiętam kto komu wypłacał chleby". obrona przeciwnika praktycznie bez szans. w ostatnim kwadransie troszke sie uspokaja, ale jednym zaskakujacym "Jak nie przyjdę na czas to będzie niezły wrzut, wrzut, wrzut. Wszyscy gdzieś pójdą a ja kaput, kaput, kaput" prosto w okienko decyduje o koncowym rezultacie. zyciowe do bolu, trafiajace w samo sedno liryki wygrywaja z plataniem sie we wlasnnych rymach i pierdolami o rowerach i kangurach. (choc warto zaznaczyc, ze w druzynie yaro debiutuje na tych mistrzostwach zawodniczka reni jusis, ktora na szczescie przerzuca sie z czasem na inna dyscypline).
    rageman (7 maja 2008)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)