INNE - FORUM

Najlepsze płyty XXI wieku?!

25 stycznia 2009

Moon & Antarctica (chociaż to 2000 będzie...)
Person Pitch
Source Tags & Codes
TOTBL
Mount Eerie
Through the Windowpane
Satanic Panic In The Attic
Silent Shout
All Hour Cymbals
o!

takie porcysiowe troche te strzały

makowa panienka
  • "No więc mamy takie Kid A i problem, czy rok, w którym wyszła ta płyta, reprezentuje lata 90 czy pierwszą dekadą XXI wieku nie no, to falszywa alternatywa. lata 90-te mozna uznac za okres 90-99, a pierwsza dekade XXI wieku za lata 2001-2010, przy przyczym, pierwsza dekada XXI wieku to nie ten sam okres co lata 00-te, czyli lata 2000-2009, mimo ze ten okres to tez dekada, tylko ze inna. hahaha. moze te wszystkie dyskusje sa napedzane przez krytykow, ktorzy nie moga sie zdecydowac ktore albumy wybrac, wiec wyrzucaja/dolaczaja jakis rok zeby im bylo latwiej?
    em c (26 stycznia 2009)
  • "zamknął etapu postmodernizmu w muzyce" (zawsze intrygowało mnie co właściwie autor miał na myśli). –PK, 26/1/2009 10:38
    janek b nzlg (26 stycznia 2009)
  • >>ale akurat można się spierać, czy "KID A" rzeczywiście jest punktem kluczowym w pewnej historyczno-rockowej narracji London Calling, exactly. Lata 70. The Clash z Pink Floyd na jednej liście. Jak to pogodzić? Który z nich decydował bardziej o obliczu dekady? Jak wartościować ich płyty mając do dyspozycji kategorię tak abstrakcyjną, jak "Płyta dekady"? Gdy sobie zadajemy tego typu pytania to dociera do nas cały bezsens tworzenia rankingów tego typu, co jest właściwie przypadłością specyficzną dla działalności krytyczno-muzycznej. Widział ktoś z was podsumowanie 10-lecia w literaturze? Oczywiście, może tak być, że akurat Kid A jest tutaj czymś na specjalnych prawach, bo tak się złożyło, że wyznacza ten krążek jakąś nową epokę w historii muzyki i jednocześnie został wypuszczony na rynek na przełomie wieków. Tylko równie dobrze mógłby on być wydany w 1999 i wcale nie unieważniałby ten fakt dyskusji o tym, czy - jako się rzekło - Kid A aby czasem nie zamyka okresu postmodernizmu w muzyce. Przykładowo. Przejście z jednej dekady do drugiej nie ma tutaj raczej nic do rzeczy.
    ryba (26 stycznia 2009)
  • ja od dawna żyję sobie spokojnie w przekonaniu, że po prostu tak się kiedyś zaczęło robić rankingi i ok, więc na ich potrzeby rok 2000 to już nasza dekada. a że stan faktyczny jest inny no to po się spinać? rankingi to tylko konwencja. ich znaczenie to też tylko konwencja.
    mja (26 stycznia 2009)
  • jakkolwiek to brzmi 2000 rok, to dla mnie ostatni rok, ostatniej dekady XX wieku, czyli lata 90te. Inną rzeczą jest, że w rankingach będzie figurowało w tej dekadzie, za to w tamtej uwzględniało się 1990. Nie wiem czy ktoś się jebnął na początku świata, czy po prostu lepiej to wygląda. Tak czy owak, myślę, że Kid A powalczyłoby o pierwszą dychę w 90tych.
    janek b nzlg (26 stycznia 2009)
  • ale jaka przepasc miedzy 90s a 00s bo jesli kid a mogloby sie znalesc w top10 tej dekady, to i tak mialoby problem wejsc do setki najlepszych plyt lat 90tych.
    roger (26 stycznia 2009)
  • czy London Calling, które wyszło w grudniu 1979 to 80's czy 70's? itd. myślę, ze w rankingu płytowym noughties powinny się znaleźć reedycje i skladanki i to w znacznym procencie, inaczej obraz dekady będzie nie do uchwycenuia
    PK (26 stycznia 2009)
  • ale akurat można się spierać, czy "KID A" rzeczywiście jest punktem kluczowym w pewnej historyczno-rockowej narracji, w tym sensie dyskutowanie 00s vs 90s jest jak najbardziej produktywne. albo jak napisał Borys, czy album ten nie "zamknął etapu postmodernizmu w muzyce" (zawsze intrygowało mnie co właściwie autor miał na myśli).
    PK (26 stycznia 2009)
  • ej, dajcie spokoj, rok 2000 to napewno nie sa lata 90... co nie zmienia faktu, ze (jezeli nie nastapi cud) obiektywnie najlepsza plyta tej dekady pozostanie Kid A, ktore faktycznie zostalo nagrane jeszcze w latach 90 i wynika z tamtych czasow ale liczy sie data wydania i basta.
    hanys (26 stycznia 2009)
  • No więc mamy takie Kid A i problem, czy rok, w którym wyszła ta płyta, reprezentuje lata 90 czy pierwszą dekadą XXI wieku. I jakże pięknie obnaża to słabość przyjmowania wyraźnie zakreślonego okresu, w tym przypadku dekady, do wszelakich podsumowań, tak jakby każda dekada zaczynała nową opowieść w muzyce. Osobiście nie widzę żadnej różnicy w tym, czy Kid A zostanie przypisane do lat 90 czy do 00', w obu przypadkach ranking wyznacza dekada, a jako taka jest tworem nic nie mówiącym o ewolucji muzyki popularnej i spinanie się w tym temacie jest dla mnie jakimś nieporozumieniem, tym większym, że spinają się niemal wszyscy. To samo zresztą się podsumowań rocznych.
    ryba (26 stycznia 2009)
  • nie, zaraz, jakie kid a, co ja pierdole.
    em c (26 stycznia 2009)
  • http://www.nowaksvd.opoka.net.pl/biblia/datanarodzin.htm a moze zacznijmy propagowac wersje w ktorej nowe tysiaclecie zaczelo sie miedzy 1995 a 1998? wtedy do rankingow wchodziloby i kid a, i ok computer. po za tym trzeba doliczyc te dni co to je kiedys przeskoczylismy bo sie cos komus w latach przestepnych jebnelo.
    em c (26 stycznia 2009)
  • a kurwa, fakt, sorry ziom, nie zauważyłem, że tam jest 'nie' i się zwiesiłem. mea culpa, 17 dobrze gada, kajam się!
    mja (26 stycznia 2009)
  • ale przecież 17 dobrze gada ??? nie zauwazyłeś dopiski z gwiazdką?
    spokojna itd. (26 stycznia 2009)
  • trudne, bo to nie prawda. nie należy. chociaż we wszelkiego rodzaju rankingach liczy się inaczej i przyjmuje tą konwencję. jednak rok 2000 to nieodwołalnie i ostatecznie wiek XX i koniec kurwa kropka, jak się ma 17 lat to się słabo pamięta dyskusje wokół 2000, wierzę, ale uwierz, że ja mam ten temat omówiony raz na zawsze i tak jest.
    mja (26 stycznia 2009)
  • *dwudziestego peirwszego! argh
    17 (26 stycznia 2009)
  • czy tak trudno jest zaakceptować fakt, że rok 2000 nie przynależy do dwudziestego wieku?
    17 (26 stycznia 2009)
  • Proste, że Endless Summer.
    glootech (25 stycznia 2009)
  • spytajcie sie Andrzeja. on sie zna na rankingach! o! co do moich typów, to na pewno przez nikogo nie uwzglednione tutaj coldhouse. jasne, pewnie powiecie ze za 50 lat nikt nie będzie pamiętał, pff... no i cocorosie też, the adventures of ghosthorse and stillborn. i jeszcze napewno modest mouse i radiohead. o ile andrzej się zgodzi ze 2000 to XXI wiek
    dzieciak (25 stycznia 2009)
  • cocorosie i porcupine tree
    anka (25 stycznia 2009)
  • mbv...
    wendell gee (25 stycznia 2009)
  • sigur ros, radiohead, mbv i modest mouse
    i po temacie (25 stycznia 2009)
  • –jasiu, 25/1/2009 18:16 Ja, wczoraj (ciekawe, który już raz).
    Qfwfq (25 stycznia 2009)
  • nie mam zadnych problemow z pogodzeniem sie z mysla, ze pierwsza dekada miala 9 lat, pierwszy wiek 99 lat, a pierwsze milenium 999 lat. to bylo w chuj dawno i nie pamietam. ale rok 2000 nalezacy do lat 90-tych? bez jaj.
    em c (25 stycznia 2009)
  • > Satanic Panic In The Attic to taki hajp porcysowego kółka wzajemnej adoracji za kilka lat nikt, poza porcysem, nie będzie o tej płycie pamiętał (czy ktoś tego jeszcze słucha?)
    jasiu (25 stycznia 2009)
  • rok 2000 to: XX wiek pierwszy rok "zerowej" dekady pierwszy rok trzeciego tysiaclecia
    ooop (25 stycznia 2009)
  • !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! (soooooo?) (rok 2000 nie jest brany pod uwagę w rankingu lat 90tych. hmm)
    17 (25 stycznia 2009)
  • rok 2000 mimo, że należy jeszcze do XX w., nie jest brany pod uwagę w żadnych rankingach z tego wieku, np. lat 90., tylko do 1. dziesięciolecia XXI w. ?|>
    luk (25 stycznia 2009)
  • dzieci spac!
    henryk (25 stycznia 2009)
  • Through the Windowpane ja pierdole All Hour Cymbals ja jebie
    ej (25 stycznia 2009)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)