INNE - FORUM
Esmi "Znikający punkt" (sł. M. Hoffmann, muz. B. Dejnarowicz)
19 stycznia 2009Hej!
Zapraszam do odsłuchu nowej piosenki!
Piosenka "Znikający punkt" (sł. M. Hoffmann, muz. B. Dejnarowicz) to pierwszy oficjalny singiel solowy ESMI i doskonały materiał na parkietowy przebój rozpoczynającego się karnawału. Ten niespełna czterominutowy utwór to taneczny szlagier nawiązujący do najlepszych nagrań Kylie Minogue i Roisin Murphy. "Znikający punkt" to nagranie przywracające wiarę we wspaniałą tradycję polskiej piosenki – melodyjnej, inteligentnej, kobiecej. Jeśli brakuje Ci na polskiej scenie muzyki pop z klasą, Esmi wypełnia tę lukę.
www.myspace.com/esmimusic
-
taki podmalowany elektro pop ktory mozna sobie puscic jako podklad do dowolnego zajecia (np: zakupow w galeriach handlowych), bo i tak, nic sie nie bedzie z muzyki pamietalo: niezaczepiajace hooki, wokal dramatycznie malo charakterstyczny... nie, dzieki. a najlepsza z tych piosenek to moim zdaniem 'nie chce zgasnas', a i tak jest o dobra minute za dluga.
em c (28 stycznia 2009) -
PIOSENKA PRZYPOMINA PRZEBOJE KRZYSZTOFA ANTKOWIAKA ALBO ANNY JURKSZTOWICZ. SZCZEGÓlNIE TAKĄ PIOSENKĘ "MAŁY BIZNES ZRÓB". szit totalny :)
Pan Tik Tak (28 stycznia 2009) -
on musi mieć rodzinę w tym polskim spinnerze. ciągle o nim piszą. nie bierz tego do siebie. jestem muzykiem, którego kiedyś skrytykowałeś. przez twoje recenzje załamała mi się kariera, dlatego się mszczę na forum.
hater (28 stycznia 2009) -
http://pl.spinner.com/2009/01/25/dejnarowicz-w-elektro-popowych-klimatach-sluchamy-esmi/
tatromaniak (28 stycznia 2009) -
jeśli nie wynikało to zmojego poprzedniego posta to dopiszę w sumie raczej słabe - jak na AUTORÓW ps. ale nie tacy jak Oni popełniają rezczy poniżej sojego poziomu. Przychodzi laska, trzeba jej zrobić numer. A krawiec kraje jak mu materiału staje. Znamy , wiemy.
I'am (20 stycznia 2009) -
Ja jestem rozczarowany. Gdzie tu nawiązanie do kylie czy roisin jak się powołują. Mimo wielu fajnych momentów całość sprawia zbyt "poslkie" wrażenie w negatywnym tego słowa znaczeniu. Spodziwałem się po Borysie bardziej nowoczesnego podejścia. Mimo fajnych momentów tak zbyt "rozrywkowo a'la polska stara szkoła" to wyszło. (czytaj: o pewne rozwiązania haromiczne choć ambitne podejrzewałbym w takim popie raczej kilku starych dziadków polskiej myśli kompozytorskiej niż młodych zdolnych)
I'am (20 stycznia 2009) -
a -manu g brzmi w ostatnim swoim poscie dziwnie podobnie do odpierajacego zazwyczaj w podobny sposob ataki wspolproducenta muzyki Esmi, bylego wokalisty automobilu w plomieniach, oraz goscia od the ver teem enteu.
darek (20 stycznia 2009) -
Brzmi jak śniadaniowy utworek z Zetki :)
radek (20 stycznia 2009) -
kurczę,mam wrażenie,że fraza "taneczny szlagier nawiązujący do najlepszych nagrań Kylie Minogue i Roisin Murphy" dziwnie katalizuje ten początek dyskusji.Odwraca,niepotrzebnie imo,uwagę do tego,że to jest naprawdę fajne.Jasne,ja nawet nie asocjuję tego z K czy Roisin,nie teraz,więc jak najbardziej ok.W ciut szerszym kontekście:po prostu brakuje mi,i chyba nie tylko mi,takiego delikatnego,nieco introwertycznego popu.Bez urazy,??,ok.
manu g (20 stycznia 2009) -
manu g- "naturalny pop"? "pierwotna, naturalna potrzeba tworzenia" takie właśnie sprawia wrażenie, że jest to bardziej podciągane pod coś niż realizacja własnej, ugruntowanej wizji. 'naturalność, dziewczęcość' - może i tak, ja słyszę bardzo sterylny wokal, z minimalną dawką feelingu, czy moze nawet jego brakiem. sorry, ale nawet kylie każdą frazę tak wyciąga na polu ekspresji, że się jej wierzy, czuje się, że faktycznie 'she means it'. tutaj trochę tego brakuje. a już o absolutnej wartości własnej, jaką dysponuje roisin i którą sieka prawie każdy numer tak, że zostają po tych ciosach ślady, już w ogóle nie mówmy tu nawet. ok?
?? (20 stycznia 2009) -
http://emsi.muzzo.pl/
pomyliłem literki i zdębiałem (20 stycznia 2009) -
ale no mówisz o truizmach, wiadomo, że chodzi o muzykę i ostatecznie z muzyką się konfrontujemy, ale to tylko opis, a opis ma na celu wskazanie inspiracji i ogólnego klimatu i zachęcenie ludzi, którzy te klimaty lubią.
mja (20 stycznia 2009) -
nie no, ludzie, jakoś się trzeba reklamować. w polsce się strasznie na serio bierze takie pisanie i wszyscy są święcie oburzeni, że arctic monkeys byli ogłaszani następcami beatlesów i jak to tak można. –mja, 20/1/2009 16:54 Co nie znaczy, że to dobry sposób. Zwłaszcza, że raczej chodzi o muzykę, a nie o to, na kogo się lansujemy.
kurnik (20 stycznia 2009) -
"pierwotna,naturalna potrzeba tworzenia" ,"naturalny pop":> --??,jestes niesamowity,ale rozumiem w sumie.Wykalkulowanie bije od Miley Cyrus.Raczej.Jest w tym fajna dziewczęcość,naturalność.Czytam bio Ani/Esmi i nie kumam tego,co napisałeś o "wymyślonym projekcie".Myślę,że ktoś na pewno to wymyślił:)Nieważne.Bardzo fajny numer,startuje jak dziewczęcy odpowiednik Tigercity.Oby to był dopiero początek.
manu g (20 stycznia 2009) -
nie no, ludzie, jakoś się trzeba reklamować. w polsce się strasznie na serio bierze takie pisanie i wszyscy są święcie oburzeni, że arctic monkeys byli ogłaszani następcami beatlesów i jak to tak można.
mja (20 stycznia 2009) -
Rzeczywiście strasznie 'sycząco' nagrane.
koko (20 stycznia 2009) -
"taneczny szlagier nawiązujący do najlepszych nagrań Kylie Minogue i Roisin Murphy" To nie do końca brzmi jak wypisywanie inspiracji. Bardziej jak porównanie i przypuszczenie, że są na takim samym poziomie, nie? Taką muzykę w nierozsądnych ilościach się już robi i można ją nawet w radiu czasem usłyszeć. A na rzucenie dwoma znanymi nazwiskami w opisie oraz znane nazwisko Dejnarowicz jakoś się specjalnie nie nabrałem.
kurnik (20 stycznia 2009) -
nie no bez przesady, wypisywanie inspiracji chyba nie świadczy o megalomanii. głos też przyjemny, mi w ogóle taka muzyka w rozsądnych ilościach dobrze robi, ale no zbyt to wszystko ę ą, żeby jakoś wyskoczyć na parkiet przy tym.
mja (20 stycznia 2009) -
Przyswajalne jest bardziej niż Ścianka chyba. Przez te wszystkie egzaltowane wzdychające gimnazjalistki, które nie do końca łapią się na Dżagę. Tyle, ten kawałek jakiś taki nijaki. A już mówienie, że podobne to do Roisin, to szczyt megalomanii. Ta pani to Roisin mogłaby z pralni odbierać różowe bereciki co najwyżej. 3 X NIE
kurnik (20 stycznia 2009) -
problem w tym, że zawojowywanie karnawałowych parkietów trzeba zacząć od czegoś autentycznie tanecznego. nawet z lekkim wyskokiem w kierunku jakiejś radosnej przesady, tu wszystko jest już tak wysmakowane i introwertyczne, że ciężko zauważyć, że może możnaby było sobie przy tym zatańczyć. żadnych cresend jakichś nagłych, kozackich przejść przed refrenem czy samego refrenu jaki by jakoś ruszał sam ciałem, bardzo miła i elegancka muzyka, ale to jest na polskie warunki bardziej alternatywne niż Ścianka, w sensie potencjalnej przyswajalności przez masy.
mja (20 stycznia 2009) -
no i pseudo Esmi kojarzy się z tym: http://www.gosiakosik.pl/plyta.php
?? (20 stycznia 2009) -
elegancko wyprodukowane i do tego nie można przyczepić się. progresje borysa z czasów zabronionego zespołu znać, to jest też jakaś jakość. natomiast sprawia to wrażenie projektu wymyślonego, a nie wynikającego z czyjejś potrzeby tworzenia, takiej pierwotnej i natchnionej. nie pamiętam żadnej melodii z tych trzech numerów, sytuacja wokalno-liryczna sterylna jak klamki na położniczym. obawiam się, że tak jak daleko tu do zasięgu kylie czy roisin, tak czysto komercyjnie też może nie zażreć, bo u nas nie zwykło się czytać tego typu songwritingu. zresztą, zwykło czy nie zwykło, słynnych hooków nie stwierdziłem. ale to dopiero początek, jak mniemam.
?? (20 stycznia 2009) -
ej ale jak to brzmi w ogole strasznie. tak twardo i technicznie, ze uszy mi sie marszcza. zero dolu, srodka znikome ilości, wszystko syczy.
tranisurfer (20 stycznia 2009) -
ten trzeci to definicja "wypełniacza". ale co tu wypełniać?
JJ (20 stycznia 2009) -
Znikający punkt to okolice 0.0 jak dla mnie, tak szczerze mówiąc, to coś o przestrzeni trochę lepsze, trzeciego już mi się nie chciało słuchać nawet.
glootech (20 stycznia 2009) -
Ten niespełna czterominutowy utwór to taneczny szlagier nawiązujący do najlepszych nagrań Kylie Minogue i Roisin Murphy –..., 19/1/2009 17:36 chyba żeście dziś nie srali
Filip Golarz (20 stycznia 2009) -
No rzeczywiscie nie czuć, że to tekst Afrodzieja. Ale przyzwoity, podoba mi się. Wokal niczym ciekawym nie stoi. Jak ma mnie coś atakować z radia to ja chcę, żeby był to "Znikający punkt". A 2 pozostałe songi na majspejsie to jednak kompletna nuda. Aranże git, ale kompozycje brzmią jak odrzuty z Izabelli Trojanowskiej.
carmody (20 stycznia 2009) -
introwertyczny, "shoegaze'ujący" pop (dużo warstw, senność taka), który chciałby być przebojowy. coś jak Sally, tyle że z innym zestawem ynspyracji (wszystko bardziej funky oczywiście). ale c'mon to dopiero początek jak mniemam. jeśli ten duet producencki dłużej podziała, to powinno trafić się coś wielkiego no i "Przestrzeń" to świetny kawałek już dziś, tylko kompletnie anty-singlowy. w pozostałych trackach wydaje mi się, że więcej mogloby się dziać w bicie, tak sądzę. no i nie widać w tych tekstach Afrojaxa za bardzo
PK (19 stycznia 2009) -
trochę za bardzo wokal na przodzie, ale ja jestem jebnięty na tym punkcie. no i jednak nie ma błysku jakiegoś singlowego.
mja (19 stycznia 2009) -
ja i moj kot juz zapomnielismy o tej piosence. w warstwie instrumentalnej ujdzie. wokal natomiast to mega-przecietna-polska srednia ukrecajaca kark przyzwoitej gdyby-nie-to calosci.
129kcal (19 stycznia 2009)