INNE - FORUM
morrissey w polsce?
12 stycznia 2009http://muzyka.onet.pl/10174,1895439,newsy.html
-
podobnie, prawie identyczna setlista, uciekł po 75 minutach. ludzie raczej osobliwi, niewielu znało teksty. morrissey troche zadyszany, ale walczący.
overoverover (25 lipca 2011) -
jak było w stodolle? dał radie?
spineless swines (25 lipca 2011) -
(...)Mozz nie ma chyba już siły na dłuższy występ(...) taaa, to prawda: widac było, że ma problemy z wychylaniem sie do publicznosci. jak przykucnal w jednym momencie, to ledwo sie podniosl, no i ten przeciety palec. chyba to juz serio jest ostatnia trasa mozza. na scenei bylo o wiele spokojniej niz 2 lata temu.
sivi (24 lipca 2011) -
kacperski –hjehje, 23/7/2011 21:01 no i w trakcie wymyślania nicku też
jeszcze większe hjeje (24 lipca 2011) -
Na początku trochę drętwo było, od ok. 20 min (Every day is like sunday ) rozkręciło się i do końca było już fajnie. Akustyka słaba, było zdecydowanie za głośno. M był w dobrej formie i na pewno warto było przyjść posłuchać. Większość ludzi stała jakoś bez entuzjazmu, liczyli na więcej The Smiths? (nie)Długość koncertu to duże rozczarowanie, chociaż patrząc na setlisty poprzednich koncertów, to niestety Mozz nie ma chyba już siły na dłuższy występ.
jack (24 lipca 2011) -
Bez przesady. Wiadomo ze pierwszy raz zawsze wywołuje większe emocje. A Mozz jest kimś takim że w sumie jeden koncert wystarczy. Chyba że ktoś jest fanem wielkim. Jak dla mnie bardzo fajny koncert. Podobało mi się
deszcz (23 lipca 2011) -
nuuuuuuuuuda! 60 min + 1 bis 2 lata temu koncert byl swietnejszy wg mnie.
sivi (23 lipca 2011) -
kacperski
hjehje (23 lipca 2011) -
wybiera ktos sie jutro do stodoły?
szklana_cebula (23 lipca 2011) -
Na pewno warto. Widziałem niemal cały koncert Morisseya z glastonbury i jest w świetnej formie. Mam już bilety na Kraków http://www.youtube.com/watch?v=fDEDXv76zkw
Marcin (5 lipca 2011) -
Morrissey dwa lata starszy, do tego po zasłabnięciu na scenie... Warto iść w tym roku(Kraków, Warszawa)?
jack (4 lipca 2011) -
śpiewa elegancko, minę też próbuje robić, jednak mam wrażenie, że na końcu wychodzi nieco topornie. bryan ferry z niego średni.
Marnow (14 lipca 2009) -
>poza tym sam Mozz, wybaczcie, lecz gość mocno się postarzał i wystarczy objerzeć jakieś nagrania live sprzed 15 lat, by stwierdzić, że nie służy mu to szczzególnie. Lol, nikt nie robi się młodszy, a Morrissey starzeje się akurat całkiem nieźle.
bh (14 lipca 2009) -
no w sumie to mógłby rzeczywiście wyrzucić kawałki the smiths ale przynajmniej na rzecz wiekszej ilosci starych hitów z kariery solowej, bo z tego co sie orientuje to koncertowy materiał to w tej chwili rzeczy z trzech ostatnich albumów. nie wiem, nie byłem.
JJ (14 lipca 2009) -
właśnie tu bym się Tomku z Tobą nie zgodził, uważam, że Mozz gra aktualnie z bardzo przeciętnym zespołem. doskonały gitarzysta zagrałby np. w 'This Charming Man' należne arpeggia, a nie katował chamską reedycję tematu w formie podziału na prostacki riff. poza tym sam Mozz, wybaczcie, lecz gość mocno się postarzał i wystarczy objerzeć jakieś nagrania live sprzed 15 lat, by stwierdzić, że nie służy mu to szczzególnie. koncert 3/5. dzień później Jane's Addiction pokazali za to, co to znaczy przyjebać secik.
Marnow (14 lipca 2009) -
>Life is a Pigsty mnie zabiło. a dla mnie z kolei najsłabszy moment koncertu, istne marillion. na maksa nie lubię tego numeru. zresztą w ogóle druga połowa występu nieco słabsza od pierwszej. zacząłem się też poważnie zastanawiać, nie po raz pierwszy zresztą, czy właściwszą drogą nie byłaby rezygnacja z numerów the smiths na jego solowych koncertach. z jednej strony niby czeka się na nie bardzo, ale z drugiej bez marra to jest absolutnie nie to samo - niezależnie od tego jak świetni muzycy by mozowi nie akompaniowali. a trzeba przyznać że zespół miał doskonały.
tomek wasko (13 lipca 2009) -
Dokładniej to koszulę zerwał kończąc wers "But then you open your eyes, And you see someone, That you physically despise". Natomiast po "Girlfriend in a Coma" zakrzyknął przewrotnie: "No, no applause. Let me die unhappy, please let me die unhappy!". Ot i cały Morrissey:). Wokal i image sceniczny na wielki plus. Choć standardowo 20 kawałków, to za krótko, oj za krótko. Life is a Pigsty mnie zabiło.
t (13 lipca 2009) -
no, było tak, jak myślicie, że było. stodoła pełna psychofanów wystylizowanych na morrisseya z różnych etapów kariery, trochę zawiedzeni, bo zabroniono nam wnosić kwiaty i aparaty. Mozz zmieniał koszulę cztery razy, różową zdjął i rzucił w oszalały tłum śpiewając "think about someone you physically admire", pod sceną odbyła się walka na śmierć i życie o jej najmniejsze skrawki, sznurki i guziki. Przed "The world is full" nawiązując do swoich ponoć skandalicznych wypowiedzi na temat Jacksona powiedział, że tym razem o tym panie ani słowa, przed "Why don't you find out for yourself?" podał mikrofon fanom stojącym pod barierkami. "First of the gang" na bis. Chyba nikogo nie zdziwię, jak napiszę, że jest w tysiąc razy lepszej formie jeśli chodzi o wokal niż był za czasów the smiths czy chociaż "viva hate". W ogóle bootleg: http://louderthanbootlegs.blogspot.com i nie wiem, co więcej powiedzieć.
sugarcube (13 lipca 2009) -
na pewno był ktoś. napisze ktoś coś?
JJ (13 lipca 2009) -
najlepszy dojazd z centralnego to prawie kazdy tramwaj (chyba wszystkie poza 19) jadacy w strone mokotwa z aleji jana pawla (przystanek po drugiej stronie jana pawla niz centralny, pod wiaduktem). wysiasc trzeba na chyba piatym przystanku o nazwie metro pole mokotowskie. wersja2: dojsc do metra centrum (jakies 500m) wsiasc w metro w strone kabat i tez wysiasc na metrze pole mokotowskie. w metrze sa mapki, ale wystarczy kogos zapytac - stodola jest 100 metrow obok na ul. batorego, wszyscy wiedza gdzie.
em c (7 lipca 2009) -
na przyszlosc Tomku, podawaj takze adres ;-) nie wszyscy sa z warszawy. i nie chodzi o to, czy moge wpisac w google czy nie, chodzi o udzielanie pelnych informacji przez organizatora. storna stodoly koszmarna.
sivi (7 lipca 2009) -
koncert przeniesiony do stodoły. więcej info: http://go-ahead.pl/pl/nowosci,1,153,page=1.html
tomek wasko (15 czerwca 2009) -
It May All End Tomorrow...Morrissey afterparty. By przedłużyć celebrację tego szczególnego dnia w życiu każdego polskiego fana Morrisseya, po Jego koncercie w Palladium kolektyw Double Trouble z nieocenioną pomocą DJ Hoaxa z V/A Team poprowadzi specjalną imprezę wypełnioną dokonaniami Mozza, zarówno solowymi jak i tymi pod szyldem The Smiths. Spodziewajcie się rzadkich nagrań, wersji koncertowych, coverów i b-side'ów. Oprócz tego pojawi się solidna reprezentacja muzyki lat 80'tych, z Joy Division, New Order, The Cure, The Jam, Gang Of Four, Davidem Bowie i Ultravox na czele. Dodatkowo przewidujemy wizualizacje oraz projekcje koncerów i teledysków. Nie zapomnijcie zabrać kwiatów! http://myspace.com/musicfromdoubletrouble http://myspace.com/houks Jadłodajnia Filozoficzna ul. Dobra 33/35 Start: 22.30 WSTĘP WOLNY Jak dotrzeć?: Dojazd autobusami z przystanku "Metro Świętokrzyska 03": 102, 125, 150, 155, 174, 506, N13, N63. Przystanek docelowy: "Topiel". Potem na skrzyżowaniu w lewo i po 200 metrach wejść w podwórko po lewej stronie. 15 minut na piechotę: http://maps.google.pl/maps?f=d&source=s_d&saddr=ul.+z%C5%82ota+7%2F9,+warszawa&daddr=jad%C5%82odajnia+filozoficzna,+warszawa&hl=pl&geocode=%3BFV4bHQMd7NlAASH-h4_snpM6-w&mra=ls&dirflg=w&sll=52.236053,21.019936&sspn=0.013246,0.027466& ie=UTF8&ll=52.23579,21.021523&spn=0.013246,0.027466&z=15 Albo 5 minut taksówką za około 12 PLN. Taxi Grosik: 22 646 46 46 Taxi Bayer: 229667 Taxi Elle: 228111111 Taxi Glob: 229668
DT (11 czerwca 2009) -
sprzedam dwa bilety na koncert Morrisseya w Berlinie (20.06.2009) cena: 240 zl/szt kontakt: glosniejodbomb@gmail.com
glosniejodbomb (1 czerwca 2009) -
jedziemy! :D
sivi (21 kwietnia 2009) -
sivi, jedziemy razem?
dejw (21 kwietnia 2009) -
kto to jest ten tomek krasko?
vasco da gama (21 kwietnia 2009) -
Po koncercie afterparty w Jadlo Filo.
FAN (21 kwietnia 2009) -
ja sie wybieram :) pociagiem :///
sivi (21 kwietnia 2009) -
Ktos sie wybiera z Krakowa samochodem, albo w ogole sie wybiera?
dejw (20 kwietnia 2009)