INNE - FORUM
Pegasus- lepszy od Wii i X Boxa 360
22 grudnia 2008Pegazus...
Na tym można było grać i grać... do dziś wspominam słodkie czasy spędzone na grze w Mariana czy Wielkiego Nosa, nieśmiertelne Tanki,Islandera, Dizzy, Micro Machines.. jak i Contrę. Czysta magia. Do dziś gram czasem w tytuły na NESa, ale niestety na komputerze (za to z padem w ręku).
Kiedyś przejście jakieś gry bez odpowiedniego przygotowania czasu mijało się z cudem. Człowiek tracił kilka godzin życiorysu by przejść niektóre tytuły.(Ale kilka udało mi się przejść) Emulatory w tym względzie tracą na swojej hardkorowości. Co nie zmienia faktu, że czasy gdy posiadałem Pegazusa, należą do najwspanialszego okresu doświadczeń gracza.
A wy jak wspominacie waszego pegasusa?
-
Ech.. Przez was chyba sobie kupię Pegasusa po świętach...
szczelajom! (25 grudnia 2008) -
przede wszystkim to nie podroba nes'a tylko famicon'u, wersji nintendo na krotkie kartridże (to slowo do dzisiaj wywoluje u mnie dreszcz), i byla to kurwa SUPER klimatyczna podroba. Sam fakt lokalnej swiadomosci terminu 'pegasus'. Nie zapomne jak u mnie japonski mega man 2 (po super mario land 3 moj fave) byl "rock man'em" :), a czy lepsze od wii, ciezko powiedziec, wszak wii znakomicie emuluje te ponadczasowe giery
bigos (23 grudnia 2008) -
>Pegasus to marna podróba NESa. Aaaa. A jakie to dodatkowe atuty miał NES? Coś przeoczyłem ? Z tego co pamiętam pady w oryginalnej konsoli były małe i niewygodne
olo (23 grudnia 2008) -
jak to gówniana? Prostota, nie snobstwo szacunek budzi. Wolę polskie gówno w polu niż fiołki w Neapolu.
rojal (23 grudnia 2008) -
Pegasus to marna podróba NESa. Za pomocą wujka zza zachodniej granicy miałem szczęscie w szczenięcych latach NESa mieć.
edvard (23 grudnia 2008) -
http://en.wikipedia.org/wiki/Light_gun
em c (23 grudnia 2008) -
ach wiec tak dzialal pistolet, genialnej w swej prostocie
lazek (23 grudnia 2008) -
>no jak dzialal ten pistolet No normalnie, trzeba było dobrze wycelować;) Też, z tego co pamiętam, miałem z tym irytujące problemy, ale później nauczyłem sie celować - trzeba było mieć kaczkę na muszcze w ten sposób, że gdyby lufę pistoletu przedłużyć aż do ekranu tv to dotykałaby kaczki. Chyba tak to było (oczywiście gdy przytknęło się lufę bepośrednio do ekranu to się nie dało zestrzelić, hehe). Gorzej było z grą w dziki zachód, przegrywałem z kowbojami...
quid (23 grudnia 2008) -
o tak to byly czasy pamietam jak kolega kupil sobie comandore czy jakos tak wchodze do jego pokoju a on stoj nie ruszaj sie bo gra sie laduje... heheh a pegazus ahh mario ta ostatnia runda z tym smkokiem mnie dobijala bo nie bardzo bylo wiadomo gdzi isc nieszczesny labirynt ale potem juz wiedzialem heheh
lezka w oku sie kreci (23 grudnia 2008) -
no jak dzialal ten pistolet
cas (23 grudnia 2008) -
pegasus to bylo cos. ja mialem jeszcze simpsonow. i cos a la kevin sam w domu. pozyczalem od kumpla co piate klase oblal przez zbyt namietne granie. ale i tak najczulej wspominam mario, micromachines, stuntmana, tanki. po prince of persia przestalem grac. magia prysla.
m; (23 grudnia 2008) -
> –t_b Były 2 gry o wojowniczych żabach na Pegaza: 1. Battle Toads - dużo lepsza i super innowacyjna 2. Battle Toads & Double Dragon - sequel i popłuczyny po części pierwszej. Miałem jeszcze animki i Disneyland :P
Lordofdragonss (22 grudnia 2008) -
u mnie też pegasus rządził w domu przez długi czas, tylko z tym że pierwszy wytrzymał długo,ale w końcu coś się tam w nim popsuło a drugi szybko się zepsuł. ale pistolet do gry w kaczki nadal gdzieś leży :) no i oczywiście mario, tanki i contra, choć chyba najwięcej graliśmy w mario, bo taka mało drastyczna ta gra była, a miałam wtedy małych braci.
katarzyna (22 grudnia 2008) -
pamiętam do dziś jak sknerus mckwacz skakał na swojej laseczce. i Micro Machines!!! To była chyba najlepsza gra w jaką grałem kiedykolwiek, chociaż czołgi i helikopterki były dla mnie nie do przejścia. Cała Złota Piątka była świetna. I była jeszcze taka jedna rewelacyjna gra, ale tytułu nie pamiętam. Grało się albo jedną z 3 zmutowanych żab, albo jednym z dwóch kolesi. Na statku kosmicznym rzecz się działa, żabol szedł i załatwiał przeciwników (miał też swoje combosy), potem jechało się na takim skuterku-poduszkowcu w tunelu kosmicznym, potem znowu się leciało statkiem kosmicznym aż się dolatywało na taką rakietę, i potem znów szło w tej rakiecie. Dalej nie doszedłem.Może ktoś kojarzy jaki to był tytuł ?
t_b (22 grudnia 2008) -
Strzelanie do kaczek z pistoletu (dopiero niedawno sie dowiedziałem jak to działa) –turas, 22/12/2008 11:29 A ja nie wiem, a kiedyś grałem. Jak to działało?
Mitu mitu (22 grudnia 2008) -
Podłączał ktoś Pegasusa do Plazmy, albo LCD powiedzmy 37"-42"? Jak wrażenia?
Kozioł (22 grudnia 2008) -
Wiadomo, że Atari 130XE/XL było lepsze!!! Klątwa, River Raid, Boulder Dash, Kick Off,Miecze Waldgira, The Gonnies, World Karate Championships no i Fred tak na szybko, szum magnetofonu, system Turbo, gdzie gra wgrywała się 30 jednostek a nie 300, przycisk SELECT na obudowie, joystick Skorpion z 2xAutofire, "Bajtek" i stare "Secret Servicy" no i "Top Secret" dziwnej wielkości, zielony monitor, a i jeszcze pisanie własnej gry przepisując jakieś kody z Atari&Commodore przez pół dnia, ehhh.... Kto da więcej???
mrdk (22 grudnia 2008) -
Pegasus najlepsza konsola ever! Contra, Mario, Tanki, Strzelanie do kaczek z pistoletu (dopiero niedawno sie dowiedziałem jak to działa), Diamonds, Dizzy, Goal 3 - bez końca można wymieniać. Pamiętam, jak sie jarałem, że udało mi się dostać kardridż 168 (taki fioletowy). I w ogole, jak sie do kumpla chodziło i sie grało godzinami aż oczy bolały. A zestawy miałem chyba 2 - najpierw taki czarny co po tygodniu przestał czytać kardridze, a potem szary, co działa w sumie do dziś (ale w piwnicy siedzi). Ostatnio emulatora sobie zainstalowałem nawet, ale to już nie to samo..
turas (22 grudnia 2008) -
O I jeszcze chip i dale! Rany ile się namęczyłem by to przejść a i tak zawsze ginąłem na ostatnim poziomie :/ Pamiętam jeszcze jak dorwaliśmy się do mario to mieliśmy własne nazewnictwo tych stworzeń wszelakich xD Były Kaczki(zółwie)sowy(Goomba), i różyczki(kwiatek który dawał strzelanie) xD. W sumie chyba miałem ze 3 konsole! W jednej popsuł się przycisk do włączania to kładliśmy na to książkę. A jaki ryk był jak ktoś nogą ją trącił i gra sie wyłączyła xD
Lordofdragonss (22 grudnia 2008) -
pady sie psuly strasznie, zwlaszcza krzyzaki i te gumki w srodku, ale jak bylo juz ich wiecej, to mozna bylo probowac poskladac, albo spirytusem przeczyscic plytke. Jednak jakos nigdy z wlasnej woli zadnego nie skrzywdzilem. za to przypomnialo mi sie wymienianie tych kardridzy na targu najpierw za 3zl potem 5, jaka to byla radosc trafic na cos dobrego. w ogole mialy taki charakterystyczny zapach, dobre czasy to byly.
lazek (22 grudnia 2008) -
A rozwalaliście czasami pady o ścianę tudzież kopaliście w jednostkę? W ogóle pady były strasznymi psujami.
rojal (22 grudnia 2008) -
pegasus rzadzi, wiadomo. Bomberman! to była gra. Tanki, Mario, wiadomo, ale Contry nigdy nie lubilem. pamietam, ze trzeba bylo telewizor jakos ustawic, nie wiedzialem, jak to robic i gralem na takim zasniezonym, dopiero pozniej pogrzebalem i mialem piekny obraz, wtedy bylem szczesliwy.
lazek (22 grudnia 2008)