INNE - FORUM
wybralem sie do zoo aby zobaczyc dinozaury
28 listopada 2008od dawien dawna fascynuje mnie jedna rzecz, powiedzcie mi
jak to jest z tym, z ta niesamowia checia uczestnictwa, bycia, tam, odbebnienia, odkreslenia, zobaczenia dinozaura.
Mowa oczywiscie o 60letnich gwiazdach z przeszlosci. Wydawanie kupe kasy by posluchac najwiekszych przebojow granych jak z albumu i obejrzenie goscia na telebimie.
Albo NAWET jechanie do czech by zobaczyc Mccartneya czy Dylana. Niby oczywisci super, ale czy cos to nam da? skoro wiemy ze macca bedzie gral stadion i nic z tego nie bedzie, a dylan ma w dupie to co gra i to jego niekonczace sie turnee jest tylko po to, by na swoja legende naciagac ludzi - ("heeej Heniu, rozpoznajesz ten kawalek?).
Sam np. pojechalem do innego miasta na koncert Briana Wilsona (inny niz promujacy SMiLE) i to byl moj ostatni koncert tego typu. Powiedzialem sobie dosc.
OK, wiec jak z tym jest, czy kieruje nami AZ taka silna checi poprostu bycia, zobaczenia, posiadania wrazenia ze widzielismy legende (w pewnym sensie), bo wiadomo ze duchowych wrazen raczej nam nie dostarcza
-
bo Brian Wilson już ssie na żywo. widziałem na yt. ale macca chyba w formie, z tego co sie orientuję.
JJ (29 listopada 2008) -
>jest właśnie TA muzyka, z TEGO albumu i to jest TEN Gilmour gdyby jeszcze Gilmour sobie uswiadomil, ze "On An Island" absolutnie nie nadaje sie do prezentowania w calosci na stadionach (zwlaszcza w sytuacji gdy znaczna czesc publiki byla dosyc przypadkowa, sam stalem obok dowch panow-wygladajacych-na-stoczniowcow, ktorzy co jakis czas puszczali teksty typu "niech juz kurwa zagra ta Sciane" [szkoda ze nie Scianke, heh]), to caly koncert moglby byc zajebisty, a nie tylko jego polowa a stadionowosc bywa i przyjemna - vide U2 @ Chorzow 2005. mega realizacja, a ze material nie ograniczal sie tylko do pierwszych plyt? oh well...
rageman (29 listopada 2008) -
Jeszcze nie slyszalem "Live In Gdansk", a na koncercie tez bylem. Cos poprawiali (w sensie usuneli rozne drobne wpadki)? –arnold, 28/11/2008 23:38 Usunęli WSZYSTKIE wpadki: tam gdzie Gilmour nie dociągał, tam gdzie spieprzyli totalnie Time, tam gdzie Wright wszedł za szybko w Astronomy Domine, Fat Old Sun jest już tylko w wersji udanej itd. Fajnie, że słychać w końcu orkiestrę porządnie, ale jednak to już nie to.
glootech (29 listopada 2008) -
W tym roku, w maju, byłem na koncercie Watersa w ramach trasy z okazji 25-lecia Dark Side Of The Moon. Raz, że był to najlepiej przygotowany technicznie koncert jaki w życiu widziałem, dwa - Waters grał dobre 2.5h, najpierw trochę własnych kawałków oraz utwory z różnego okresu działalności Pink Floyd (proporcje tak pół na pół), a następnie calutkie Dark Side, tak jak Pan Bóg przykazał, w kolejności jak na albumie. Dźwiękowo był to absolut, całość odbyła się na średniej wielkości boisku piłkarskim, a nagłośnienie było rozmieszczone wszędzie wokół, co w odpowiednich momentach skutkowało mega doznaniami dla uszu. Plus naprawdę ujmująca postać Watersa i serio, to był jeden z moich koncertów życia.
łh nzlzg (29 listopada 2008) -
–glootech, 28/11/2008 22:59 ja własnie po tym koncercie, doszedłem do podobnych wniosków jak mieszko, dla mnie to było totalne rozczarowanie. wcześniej widziałem np. stonsów i dylana i w sumie nie było najgorzej (przynajmniej w przypadku stonsów). w każdym razie z dinozaurów już sie wyleczyłem
darw (29 listopada 2008) -
W chorzowskim zoo sa dinoaury, na prawde
bosley (29 listopada 2008) -
Bootleg (ze wszystkimi błędami) jest genialny, a Live in Gdansk co sprzedają, to takie rejony dwójkowe-trójkowe w sumie, kompletnie nie oddaje atmosfery koncertu. –glootech, 28/11/2008 22:59 Jeszcze nie slyszalem "Live In Gdansk", a na koncercie tez bylem. Cos poprawiali (w sensie usuneli rozne drobne wpadki)?
arnold (28 listopada 2008) -
Ja na Gilmourze byłem, i co by nie powiedzieć, to jednak w pewnym sensie te duchowe wrażenia były. Pomimo tego, że koncert w stoczni gdańskiej, ludzi cała masa, a ja jednak kawałek do sceny miałem, to nie wiem... To było takie uczłowieczanie legendy właśnie, że legendy też popełniają błędy, a przy tym to jest właśnie TA muzyka, z TEGO albumu i to jest TEN Gilmour (i Wright wtedy, święć Panie nad jego duszą). I było zajebiście. Bootleg (ze wszystkimi błędami) jest genialny, a Live in Gdansk co sprzedają, to takie rejony dwójkowe-trójkowe w sumie, kompletnie nie oddaje atmosfery koncertu.
glootech (28 listopada 2008) -
No bo skąd pewność, że dzieci/wnuki docenią, że byłem na Radiohead, Animal Collective, czy Modest Mouse.
sas (28 listopada 2008) -
a potem bede mowil dzieciom 'tak, bylem na koncercie rogera watersa na gwardii i bylo super!' przydaje sie
moh (28 listopada 2008) -
Żeby potem móc powiedzieć "Beatlesi? Ta, byłem na koncercie McCartneya - wspaniała sprawa"
sas (28 listopada 2008)