INNE - FORUM
fani niezalu wobec rynku mieszkaniowego - plany, prognozy, ocena sytuacji
24 listopada 2008Fani niezalu także chcą gdzieś mieszkać, nie spodziewajmy się jednak, że pośród tego mnóstwa rzeczy, które są w stanie ewokować "loveless" czy "moon and antarctica" znajdzie się przytulne M3. W oblicze tej smutnej acz brutalnej prawdy, traktując osławioną "wspólnotę porcys" jako grupę ludzi rzutkich młodych i inteligentnych, proponuję wątek, w którym pisać będziemy o własnych planach mieszkaniowych, realności ich przeprowadzenia oraz dzielić sie będziemy wiedzą dotyczącą sytuacji na rynku mieszkań.
Argumenty, że wątek jest nie na to forum, tudziez propozycje, by zamieszkać w squacie lub np w wierszu (to niemożliwe, pisał juz o tym b. zadura)jako mało produktywne powinny być ignorowane.
Co do mnie - Lublin, mieszkanie chcę kupić za dwa lata, liczę na ok 20% spadek cen w tym czasie, rozważam 60 - 80 tyś wkładu własnego plus 200 - 250 tyś kredytu.
-
–w trakcie wymyślania nicku, 7/1/2010 17:33 no ale trudno by poczatkujący student rozkminiał czy za 5 lat kupi mieszkanie dwupokojowe czy trzypokojowe, w nowym czy starym budownictwie i czy dostanie kredyt czy nie. długośiężne plany można zawsze mieć ale najczęściej niewypalają. osobiście nie chciałabym nigdy mieszkać na tych luksusowach osiedlach w luksusowych blokach, gdzie mieszka milion osób dookoła, typowo prlowskie osiedla na miare 21 wieku (w stylu neomodernistycznym) jak np osiedle europejskie w kraku http://www.geometra.krakow.pl/zdjecia/europejskie3.JPG gdzie każdy chyba blok ma nazwę jakiejś stolicy (wtf???)brać kredyt i spłacać go całe życie??? brrrr
sivi (7 stycznia 2010) -
Wasze problemy są mi obce. Wynajmuję mały pokoik. Kuchnia i WC są oczywiście wspólne z resztą lokatorów. Wstaję rano piję kawę, czytam porcysa i idę na zajęcia. To wszystko za 400 PLN miesięcznie z portfela ojca bo dochodów póki co to ja nie generuję (cena obejmuje opłaty za prąd, gaz i wodę)
człowiek z dupy (7 stycznia 2010) -
*tez glowny nurt poszedlby w zapomnienie. z drugiej strony, patrzac na mojego brata, wiem, ze to nie jest nie_do_zrobienia. kwestia "chcenia". no, zatem usmiechnij sie jeszcze bardziej :)
w trakcie wymyślania nicku (7 stycznia 2010) -
najpierw byly jakies "powazne" rozkminy a pozniej wpisy z cyklu: jestem poczatkujacym studentem, chce wynajac mieszkanie, nie wiem jak i juz poszlo w ten jakze radosny nurt studenckiego zycia. byc moze za bardzo poszlam w strone, ze na porcysiu tylko z dnia na dzien etc. ale to pierwsze mi sie cisnelo na usta po przeczytaniu kilku postow. zapewne na innych forach, gdzie srednia wieku to 20 i troche w zwyz, glowny nurt poszedlby w zapomnienie.. niewazne to chyba teraz? mnie przeraza swiadomosc, ze za kilka lat bede musiala sie z tym zmierzyc. booozesz ty moooj.
w trakcie wymyślania nicku (7 stycznia 2010) -
Chodzi o to, że to, co ty napisałaś mógłby tu (i nie tylko tu) napisać pewnie każdy, a z jakiegoś powodu uznałaś, że tu jest "tylko porcys, gdzie zdaje sie, myslenie ogranicza sie do dnia nastepnego..". No i nie kumam. Aha, jakby co: nie poczułem się w żaden sposób urażony tekstem o tylko Porcysiu, hehe. Po prostu nie kumam.
Twój Stary (7 stycznia 2010) -
>jeszcze studiuje i byc moze za kilka lat sytuacja na rynku ulegnie takim przetasowaniom, ze kredyt mnie nie zabije, ze moja pensja bedzie na tyle ok, ze wlasne mieszkanie nie bedzie takim odleglym marzeniem jakim jest teraz. na pomoc rodzicow nie chce liczyc, wiec pozostaje mi wiara, ze moje proroctwa sie ziszcza. Do jakich innych wniosków można dojść, jak nie do tego, żeby żyć z dnia na dzień? Myślisz, że nikt tu nie myśli o przyszłości? –Twój Stary, 7/1/2010 14:16 po czym wnosisz, ze "preferuje" zycie z dnia na dzien? doczytujesz sie glebszych sensow, tam gdzie ich nie ma. moje, jak je wczesniej nazwalam, proroctwa sa tylko wrozeniem z fusow, co nie oznacza, ze tylko na nich polegam. gdyby tak bylo, bylabym bardzo naiwna, moje drugie imie to: racjonalna. fakt, ze wypowiedzialam co mi sie marzy, nie jest rownoznaczne z tym, ze siedze i czekam na manne z nieba. usmiechaj sie czesciej, Stary.
w trakcie wymyślania nicku (7 stycznia 2010) -
jakże zabawnie, że ten wątek został teraz odkopany - za kilka dni podpisuję umowę przedwstępną. jak widać nie wyczekałem dwóch lat, a spadki cen pozostały płonną nadzieją. lublin jest tym cudownym miastem, w którym ceny w zasadzie nie drgnęły. Co do wcześniejszych ustaleń - za mieszkanie płacę 315 tyś, 56 m, 80 tys wkładu własnego. Na pocieszenie jedna z najlepszych lubelskich inwestycji mieszkaniowych, ładne bloczki, świetna lokalizacja. Niestety parter. Zyję w lekkiej drżączce, że coś się posypie z kredytem, ale niby mam zdolność ze sporym zapasem. Ale i tak drżączka. Dziękuję za uwagę.
developer in spe (7 stycznia 2010) -
btw, bardzo fajna ta somalia, trzeba ją obczaić.. a jak wam się podobają realia cenowe w polsce to gratuluję, bierzcie dożywotnie kredyty i oddajce swoją wolność bankom.
Chujcina Imię (7 stycznia 2010) -
Fani sie ciesza http://www.trulia.com/foreclosure/2008969035--Hasty-Pl-NW-Atlanta-GA-30318
intoeyes2001 (7 stycznia 2010) -
Na co byś wtedy narzekał? –Twój Stary, 7/1/2010 15:43 na kumke olik
Chujcina Imię (7 stycznia 2010) -
>–Chujcina Imię, 7/1/2010 15:23 Na co byś wtedy narzekał?
Twój Stary (7 stycznia 2010) -
jak chcesz 'wreszcie' zyc po ludzku to zapraszam do kraju, gdzie srednia roczna temperatura za dnia to 28 stopni, plusem tez dostep do morza: http://pl.wikipedia.org/wiki/Somalia
Jędrzej (7 stycznia 2010) -
nie ma co żyć w tym kraju.... w każdym cywlilzowanym kraju ludzi tuż po studiach stac na własne mieszkanie, stosunek zarobków do ceny metra kwadratowego jest zupełnie inny.. w naszych gównianych realiach m2 powinien kosztować 1500-2000zł. żyło by się po ludzku a tak gówno pierdolony kraj zniszczony przez pierdolonych pazernych polaczków
Chujcina Imię (7 stycznia 2010) -
to pisz mi na maila. –dzieciak, 7/1/2010 14:33 Sorry dzieciak ale o jakieś 100tyś poza mym zasięgiem. Ale chętnie bym pił poranną kawę patrząc na morze.
Jaksy (7 stycznia 2010) -
a jak ktoś próbował pisać na gadu to już odblokowałem ...
dzieciak (7 stycznia 2010) -
–Jaksy, 7/1/2010 14:27 to pisz mi na maila.
dzieciak (7 stycznia 2010) -
nie no z tymi 500 tysiącami przesada - wystarczy ze 370tys. Mieszkanie oczywiście nie moje - tak informuje bo mnie tam znajomy poprosił, bo jakoś nie chce się sprzedać, choć cena niewygórowana i lokalizacja zajebista. Co do szans na mieszkanie i takich tam, kiedy tylko się ustabilizuje moje życie zawodowe, biorę kredyt i buduje domek gdzieś w pobliżu gdańska, co obecnie będzie dużo tańszym rozwiązaniem niż kopno mieszkania - nawet na obrzeżach miasta. A z tego co się orientuję, banki lubią młodych małżonków z dużymi perspektywami, bo - jak to mówią co poniektórzy znajomi - jestem ustawiony, bo moja przyszła żona będzie dentystką. Ostatecznie - budowa małego domku (o ile posiada się ten kawałek gruntu) jest najbardziej opłacalną rzeczą jaką można teraz zrobić.
dzieciak (7 stycznia 2010) -
Ja jestem właśnie w trakcie szukania mieszkania w sumie to nie w Sopocie ale na drugim końcu Polski ale chętnie łyknął bym to"przytulne dwupokojowe mieszkanko z widokiem na caaaałe morze w sopocie na kamiennym potoku". Póki co wraz z narzeczoną rozglądamy się za jakąś dwupokojową kawalerką. Przerażają mnie ceny tych 35-40 metrowych"apartamentów". Ktoś ma jakieś doświadczenia czy tu same dzieciaki?
Jaksy (7 stycznia 2010) -
Trochę jesteś niekonsekwentna, najpierw piszesz >ale to tylko porcys, gdzie zdaje sie, myslenie ogranicza sie do dnia nastepnego a potem piszesz coś takiego: >jeszcze studiuje i byc moze za kilka lat sytuacja na rynku ulegnie takim przetasowaniom, ze kredyt mnie nie zabije, ze moja pensja bedzie na tyle ok, ze wlasne mieszkanie nie bedzie takim odleglym marzeniem jakim jest teraz. na pomoc rodzicow nie chce liczyc, wiec pozostaje mi wiara, ze moje proroctwa sie ziszcza. Do jakich innych wniosków można dojść, jak nie do tego, żeby żyć z dnia na dzień? Myślisz, że nikt tu nie myśli o przyszłości?
Twój Stary (7 stycznia 2010) -
czytajac rozpoczynajacy temat, wpis dewelopera in spe, myslalam, ze dyskusja rzeczywiscie pojdzie w strone oceniania swoich realnych szans na "zdobycie" mieszkania.. ale to tylko porcys, gdzie zdaje sie, myslenie ogranicza sie do dnia nastepnego.. ale do rzeczy. znam ludzi, ktorzy maja po te 30 lat (i wiecej) i wciaz tulaja sie po mieszkaniach wynajmowanych, ale wszyscy albo sa singlami albo maja luzne zwiazki i nie mysla by to zalegalizowac. to nie wynika z ich niezaradnosci czy tez nieprzystosowania do zycia, po prostu realna szansa by mloda osoba, bez wsparcia malzonka, dostala kredyt, jest zwyczajnie za mala. do tego jeszcze dochodzi przekonanie, ze lepiej wynajmowac niz bawic sie w kredyty na iles tam lat. a przeciez raty moga byc(!) porownywalne do oplat za wynajem. jeszcze studiuje i byc moze za kilka lat sytuacja na rynku ulegnie takim przetasowaniom, ze kredyt mnie nie zabije, ze moja pensja bedzie na tyle ok, ze wlasne mieszkanie nie bedzie takim odleglym marzeniem jakim jest teraz. na pomoc rodzicow nie chce liczyc, wiec pozostaje mi wiara, ze moje proroctwa sie ziszcza.
w trakcie wymyślania nicku (7 stycznia 2010) -
Ile trzeba mieć w portfelu? Z 500Tyś?
Jaksy (7 stycznia 2010) -
Hej, jeśli ktoś by chciał sobie kupić przytulne dwupokojowe mieszkanko z widokiem na caaaałe morze w sopocie na kamiennym potoku, to śmiało zapraszam, gg: 7416380 nefton@o2.pl
dzieciak (7 stycznia 2010) -
poszukuję: "pijących, palących, potrafiących zachować nieporządek i rozpierdol w trakcie oddawania się procesowi masturbacji lokatorów, czy tam potencjalnych psychopatów." amen. mieszkanie na saskiej kepie, 2 duże pokoje po 500 zl jeden szczegóły przesle mailem -> bangbangrock[at]gmail.com
lece na film do csw (18 lipca 2009) -
tak sobie myślę, że podstawa to nie iść do ciulów od "szukamy niepijących, niepalących, potrafiących zachować porządek i ciszę w trakcie oddawania się procesowi masturbacji, lokatorów, czy tam potencjalnych psychopatów." a ja to nie wiem. "od zawsze" miałem mieszkanie, więc nie musiałem szukać dla siebie. a moje poszukiwania lokatora to inna historia. przy czym żadnego nigdy nie znalazłem, ale to też inna historia. generalnie poszukuję nie szukając. obecnie chyba nie szukam. to bardzo złożone jest. przy czym sorry. chyba cię nie mogę pomóc :). nie mam doświadczeń specjalnych. powodzenia.
17 szukam lokatora. mieszkanie na mokotowie. gg 3147616 (18 lipca 2009) -
no, 17, podziel sie doświadczeniami :> pomyslalem o Tobie piszac ten temat
lech poznań (18 lipca 2009) -
ekhem, ekhem
17 (18 lipca 2009) -
najlepiej chyba w okresie przedwakacyjnym, kiedy studenci się wyprowadzają, szukać mieszkania. albo zrobic jak ja i przefutrowac znajomych az ktos sie zlamie i zalatwi.
Low (18 lipca 2009) -
przede wszystkim musisz osobiście(!) obejrzeć mieszkanie. i zacznij go szukać już teraz. nie licz na to, że w trakcie roku akademickiego znajdziesz jakiekolwiek. bierz wszytko jak leci. sprawdzaj czy umeblowane :>. tyle
dobra rada (18 lipca 2009) -
Ja może z innej strony - jako przyszły student zacząłem szukać mieszkania. Czym się kierować w ofertach, żeby nie mieć, kolokwialnie mówiąc, przejebane?
lech poznań (18 lipca 2009) -
co do argumentu podniesionego przez grossvana - ciągły brak mieszkań - proszę choćby taki artykulik: http://www.polityka.pl/mieszkania-na-lepsze-czasy/Lead30,1091,272054,18/
deweloper (25 listopada 2008)