INNE - FORUM
fani niezalu wobec rynku mieszkaniowego - plany, prognozy, ocena sytuacji
24 listopada 2008Fani niezalu także chcą gdzieś mieszkać, nie spodziewajmy się jednak, że pośród tego mnóstwa rzeczy, które są w stanie ewokować "loveless" czy "moon and antarctica" znajdzie się przytulne M3. W oblicze tej smutnej acz brutalnej prawdy, traktując osławioną "wspólnotę porcys" jako grupę ludzi rzutkich młodych i inteligentnych, proponuję wątek, w którym pisać będziemy o własnych planach mieszkaniowych, realności ich przeprowadzenia oraz dzielić sie będziemy wiedzą dotyczącą sytuacji na rynku mieszkań.
Argumenty, że wątek jest nie na to forum, tudziez propozycje, by zamieszkać w squacie lub np w wierszu (to niemożliwe, pisał juz o tym b. zadura)jako mało produktywne powinny być ignorowane.
Co do mnie - Lublin, mieszkanie chcę kupić za dwa lata, liczę na ok 20% spadek cen w tym czasie, rozważam 60 - 80 tyś wkładu własnego plus 200 - 250 tyś kredytu.
-
szukam pokoju na tą chwilę najlepiej na Mokotowie albo gdzieś blisko metra,ogarnia ktoś bo kurwa nie mogę znaleźć(drogo albo dla niepalących czy innych gejów)lubię nieporządek i jestem psychopatą
mikus (22 września 2011) -
przecież fani niezalu we wszystkim są ogarnięci więc czemu nie?
siur (19 sierpnia 2010) -
Swoją drogą zajebiste miejsce na takie pytanie, hehe
Twój Stary (19 sierpnia 2010) -
chyba 10 lat temu
kasia (18 sierpnia 2010) -
pytanie
siur (18 sierpnia 2010) -
>daje rade kupić jakiś domek pod warszawą za jakieś 350tyś To stwierdzenie czy pytanie?
Twój Stary (18 sierpnia 2010) -
daje rade kupić jakiś domek pod warszawą za jakieś 350tyś
siur (18 sierpnia 2010) -
przestańcie z tymi prawnikami. untrue.
carmody (14 stycznia 2010) -
tanio, a przy tym oni więcej od nas zarabiają.
jajko (14 stycznia 2010) -
jak tanio w tej Ameryce, tanio, tanio. Że też nas tam nie lubią...
Szop (14 stycznia 2010) -
> –std, 13/1/2010 22:45 i jeszcze powiedz, że t-studentem to policzyłaś...
jajko (13 stycznia 2010) -
dla statystycznego uzytkownika porcys wylacznie na terroromans (31,90 zl za serpent.pl)
std (13 stycznia 2010) -
>ze nie ma ceny na romans geriatryczny A na inny?
Twój Stary (13 stycznia 2010) -
dziewczyna niemoralnej propozycji sie naoogladala :> –sivi, 12/1/2010 22:28 dziewczyna naogladala sie dziewczyn do wziecia;) 'jest wiele mozliwosci, bardzo wiele' nie mniej jednak, redford... chyba jedyny wyjatek od reguly, ze nie ma ceny na romans geriatryczny. sama bym mu jeszcze zaplacila;P http://www.youtube.com/watch?v=v7ohTZm6RaA oooooh! za samo dotkniecie grzywy dalabym sobie wstawic nos barbary streisand!
std (13 stycznia 2010) -
przynajmniej w przeciwienstwie do twojego starego nie musielismy zastawic mieszkania zeby zdobyc kase na strate dziewictwa.
em c (12 stycznia 2010) -
Zastanawiam się co będzie dla statystycznego użytkownika tego forum trudniejsze : stracić dziewictwo czy zdobyć mieszkanie???
chujeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee (12 stycznia 2010) -
http://matura.onet.pl/1592498,0,1,,artykuly.html dopisujemy do listy porad? –std, 12/1/2010 21:16 dziewczyna niemoralnej propozycji sie naoogladala :>
sivi (12 stycznia 2010) -
> powiało pracą domową z gimnazjum –17, 12/1/2010 21:33 no jakby tak do udzielania korepetycji gimnazjalistom dorzucic pisanie ksiazek to moze na ciasne m1 w jakims glogowie daloby rade uciulac
std (12 stycznia 2010) -
lol transkrypcja tego wywiadu powiało pracą domową z gimnazjum
17 (12 stycznia 2010) -
http://matura.onet.pl/1592498,0,1,,artykuly.html dopisujemy do listy porad?
std (12 stycznia 2010) -
dziś był w wiadomościach diss na banki, więc się już w ogóle wkurwiłem, to jest lichwa, którą mam nadzieję coś rozpierdoli. przy pożyczce 200 tysięcy na 30 lat wychodzi, że oddaje się jakoś 417, a może być i więcej! bankowcy powinni mieć w sklepach 2 razy drożej, wszystko.
jajko (10 stycznia 2010) -
–Szop, 9/1/2010 19:12 i bardzo dobrze, że Ci się tak kojarzy. W większości tego rodzaju osiedla to po prostu blokowiska XXI w. różnica pomiędzy blokowiskami powstałymi w latach 70 i tymi współczesnymi jest taka(pomijając oczywiście technologie), że wtedy żeby mieć tam mieszkanie trzeba było mieć znajomości i ew. kasę na łapówki, natomiast teraz wystarczy sama kasa. Poziom intelektualny ludzi w blokach z wielkiej płyty i w nowych osiedlach się nie różni. Przedstawiłem tylko punkt widzenia zawarty w jednej z tych lewackich książeczek - co nie oznacza, że to mój punkt widzenia. ---- jeżeli kupujesz przez biuro to z ich prowizją możesz dociągnąć do 20 tys. Samych pieprzonych dodatkowych kosztów. –developer in spe, 9/1/2010 17:01 Co prawda, to prawda. Obecnie jedyni zainteresowani mieszkaniem, o którym pisałem wyżej są jedynie biura nieruchomości. a to oznacza koszty - trzeba dokładnie czytać umowy...
dzieciak (9 stycznia 2010) -
"temat jest bardzo, bardzo rozległy. kiedyś czytałem taką anarchosyndykalistyczną rozprawę na temat osiedli strzeżonych. Napisali w tym, że ludzie bogaci izolują się od ludzi mniej bogatych, bo się ich boją. Podobnie jest z wyprowadzaniem się na przedmieścia - bogaci uciekają przed biedą z miast." Tylko, że często zupełna nieprawda - grodzą się najzwyklejsze blokowiska, które ani odrobinę nie wyglądają na bogatsze od innych. A człowiek to zwierzę terytorialne, i tak komuna poniszczyła własność prywatną jak i szacunek do wspólnego. To chyba przeideologizowany temat, kojarzy mi się z niemieckimi lewakami w koszulkach z Che.
Szop (9 stycznia 2010) -
procent - 6.5 rocznie, czyli calkiem korzystna stawka dziś dla kredytu złotowego, w ING dałoby sie zejść do ok 6.2. lepiej wygląda oprocentowanie przy walutowych, ale wtedy musisz mieć większe dochody, żeby uzyskac zdolność no i dochodzi jeszcze ryzyko kursowe, a ostatnie 2 lata pokazały, że nie jest to ryzyko małe. Pomijam już te drobnostki, które wcale drobnostkami nie są, że koszty notarialne (wraz z podatkiem) dla mieszkania o takiej cenie (jeśli kupujesz z drugiej ręki) to kwestia 11-14 tys, jeżeli kupujesz przez biuro to z ich prowizją możesz dociągnąć do 20 tys. Samych pieprzonych dodatkowych kosztów.
developer in spe (9 stycznia 2010) -
> –developer in spe, 8/1/2010 10:43 jak, kurwa? to ile to jest procent? no rozumiem, dzięki za uświadomienie.
jajko (9 stycznia 2010) -
bardzo polecam ponizszy art: http://www.inwestycjealternatywne.pl/publikacje/artykuly/artc_448,0,1,0__polska_norma_czyli_mieszkaniowy_dobrobyt_na_wstecznym_biegu.html
main (8 stycznia 2010) -
–w trakcie wymyślania nicku, 8/1/2010 18:04 nie no oczywiscie, ze nie ;-) moja wypowiedz tyczyla sie bardziej zdania "...ze ludziom sie zwyczajnie nie chce szukac pracy w Polsce zgodnie z ich kwalifikacjami i zgodna z ich wymaganiami placowymi. czesciej wola jechac i pracowac ponizej swoich mozliwosci..." to, ze ktos wyjezdza za granice by parcowac nie jest rownoznaczne z tym, ze jest leniem i nie chce mu sie szukac pracy w polsce, czy tez pracowac za mniejsza stawke :) tez warto wspomniec, ze praca za garnica to nie sa tylko zmywak i sprzatanie domow. serio mozna znalesc prace biurowa i nie musicie tam miec dwuletniego doswiadczenia i studiow ukonczonych do tego, by zostac sekretarka czy asystentka szefa. tam ludzie daja innym szanse na wyprobowanie sil w czyms innym, dlatego moze studia nie sa tam tak popularne jak u nas (kazny z nas pewnei slyszal nie jeden raz haslo o "bezrobotnych magistrach" w naszym kraju)tam parcodawca zapeni ci szkolenie i sru, smigaj ^^ oczywiscie nie pisze tu o zawodach lekarz, czy prawnik, wiadomo by je wykonywac trzeba miec wiedze i studia. wiadomo, ze nie bedzie zarabiac sie kokosow, ale spokojnie bez spinki przezyje sie od wyplaty do wyplaty. skoro mozna tak za granica, to po co siedziec w polsce i "przebolewac kilka miesiecy" targac sie w stresie i myslec ile by sie zaporzyczyc do wyplaty u kumpla. rok temu wakacje spedzilam w irlandii i wyszlo mi, ze za tydzien pracy bez glodowki typu jem suchy chleb i pije wode :)spokojnie moglabym sobie kupic mac'a. w polsce musyialabym wziac na niego kredyt i splacac jakies 3-4 lat (zakladajc ze zarlabialabym wiecej niz najnizsza krajowa) warto sie az tak spinac? przejzyjcie oferty na zagranicznych portalach, tak btw :)
sivi (8 stycznia 2010) -
–std, 8/1/2010 18:01 hahahah :) –sivi, 8/1/2010 15:09 nie no, oczywiscie, ze nie pracowalam, nigdy pracy nie szukalam. przez caly moj studencki zywot leze, pachne i goraczkowo sprawdzam konto czy juz moi rodzice przyslali mi pieniadze ;) na tyle ile to mozliwe, sama siebie sponsoruje. wiadomo, ze to nie sa powazne prace, ale moje CV ma sporo pozycji i nie sa to rzeczy typu: call center (chociaz i to bylo). zgadzam sie z reszta Twojej wypowiedzi, ze pracodwaca polski woli zatrudnic kogos mniej "wymagajacego", ze czesto szukanie pracy przypomina walke w ktorej i tak zwyciezca zostal juz dawno okreslony. ale. nie lepiej czasem przebolec iles tam miesiecy za jakas zenujaca stawke i w miedzy czasie rozgladac sie za czyms innym? biedolenie nad sytuacja na rynku pracy i tak niczego nie zmieni. przyjecie postawy biernej jest chyba najgorsza z alternatyw. nie mam doswiadczenia, wiadomo pracy dorywczej/wakacyjnej nie mozna nawet odrobiny porownac ze zderzeniem jakie czeka po zakonczeniu studiow.. tylko czy z tego powodu mam plakac i rozpaczac, bo pracodawca nie chce mnie zatrudnic za 5 tys? teraz nie zaplaci, to zaplaci pozniej, kiedy potrzebne doswiadczenie zbiore.
w trakcie wymyślania nicku (8 stycznia 2010) -
a ja doznaje, ze na porcysie nie bylo jeszcze tematu '5000 najzajebistszych porad na zycie' i stawiam sakramentalne 'anyone?' "jak kupić mieszkanie?" - 60 - 80 tyś wkładu własnego plus 200 - 250 tyś kredytu. - nabyć swoje własne M83 - w okresie przedwakacyjnym, kiedy studenci się wyprowadzają, szukać mieszkania. albo przefutrowac znajomych az ktos sie zlamie i zalatwi. - myslenia nie ograniczac do dnia nastepnego - nie byc singlami albo nie miec luznych zwiazkow (zalegalizowac) - brac na przyszla zone dentystke - Ostatecznie - budowa małego domku - nie ma co żyć w tym kraju.... (wyprowadzic sie do somalii) - usmiechac sie czesciej - uzyc kombinacji (łeb + chuj; łeb+ tylek) - sprzedac nerke - wykupic mieszkanie komunalne czy gminne -wykupic w Dęblinie mieszkanie powojskowe od 350 zł z metr - skończyc studia o podobnym kierunku do ustawionych znajomych (dzieciaka) - emigracja zarobkowa. - osiedlenie sie poza polska lub wynajmowanie lokum do konca swych dni - patrzec na bliska ci osobe, (brata) - ogladac filmy z sharon stone i nie kupowac mieszkania na strzezonym osiedlu (snoberka/spoleczniaki) - nie lubic anarchosyndykalistów - nagrac 'the glow pt.3' a tak serio, to nie rozumiem tych, co nie rozumieja tamtych. poza pewnymi faktami oczywistymi wynikajacymi np. z realiow ekonomicznych licza sie rowniez ASPIRACJE I POTRZEBY, ktore sa sprawa cholernie indywidualna. jeden nie wyobraza sobie zycia na kredycie, a drugi zycia na walizkach. –sivi, 8/1/2010 15:09 zgodze sie. niestety, obecna sytuacja na rynku pracy zmusza czlowieka do pewnych kompromisow i przykrej pokory. masz wybor taki, ze albo przyjmujesz gorsze warunki albo przyjmuja kogos na twoje miejsce. nie mniej jednak jestem zdania, ze kryzys sie kiedys skonczy a wowczas nadarzy sie szansa by wyjsc w koncu na swoje.
std (8 stycznia 2010) -
I pytanie: czy tak jest w tylko naszym kraju? przecież w Stanach nie jest lepiej - ten wielki zły kryzys rozpoczął się przecież przez złamanie rynku nieruchomości w stanach.
dzieciak (8 stycznia 2010)