INNE - FORUM

Paktofonika | Krytyka Polityczna (przewodnik)

30 października 2008

Zbitka tych dwóch instytucji do tej chwili wydawała mi się tak absurdalna jak zestawienie np. Wojciech Kowalczyk i Sonic Youth

a jednak

http://www.krytykapolityczna.pl/Przewodniki-Krytyki-Politycznej/Paktofonika/menu-id-104.html

PK
  • kurwa, czemu zespoły, które zdobyły fejm dzięki śmierci HARYZMATYCZNEGO LIDERA!!!!!!!!!!1111oneone zawsze są takie hujowe i przehajpowane ---> Paktofonika, Joy Division, Queen, Doors, The Jimmy Hendrix Experience, The Stooges?
    retard (8 grudnia 2008)
  • http://www.infomuzyka.pl/Muzyka/1,92328,6029400,Paktofonika___najpierw_ksiazka__potem_film_.html
    main (8 grudnia 2008)
  • http://www.infomuzyka.pl/Muzyka/1,92328,6029249.html komentarze są najsłodsze
    ejj (5 grudnia 2008)
  • czy to jakiś żart z tym leninem>? lenin jest jak matka. po reinkarnacji. http://www.souaczpark.poznanskirap.com/grafa/lenin1.jpg
    kakaok. (4 grudnia 2008)
  • hihi, ciekawe czy Stokfiszewski tak o sobie myśli żeby stylizował się na Lenina. ale ciekawie może być, zważywszy na to że KP potrafi doprowadzić zdawałoby się inteligentne osoby do ideowej rewolty lolz, wyobrażam sobie Fokusa mówiącego o drogach Paktofoniki : konserwatywnej oraz neoliberalnej. w zasadzie odczuwam pewien rodzaj współczucia dla ludzi zaangażowanych w projekt kp. ("ludzie kp")
    db (4 grudnia 2008)
  • jak to nie ponosi odpowiedzialności? jego firma plajtuje. vide, on traci pracę. może założyć nową firmę, na co raczej nie będzie miał kapitału (jeśli mówimy o małym albo średnim, a nawet średnio-dużym biznesie). tak więc jest tak samo bezrobotny jak jego pracownicy, którzy przecież też mogą sobie założyć nową firmę. przy czym on nie był członkiem żadnego związku, nie pojedzie do warszawy z siekierą i nic nie 'wynegocjuje'. raczej ma mocno chujowo. i zakładam chwilowo, że faktycznie był wyzyskiwaczem realnym. ale pewnie był takim, wg. twojej definicji. czyli, że nie dzielił się po równo z pracownikami swojej firmy zyskiem. stary, zejdź na ziemie.
    mja (4 grudnia 2008)
  • chodzi mi tutaj właściwie o Serię: Kanon, czyli Płomienie chociażby.
    rojal (4 grudnia 2008)
  • w sumie to ciekawe: jaką książke masz na mysli?
    kakaok. (4 grudnia 2008)
  • mja - ale popatrz, czy nieodpowiedzialny wyzyskiwacz, który wykorzystuje swoich pracowników, a w czasach, gdy jego ukochany kapitalizm chwilowo się sypie, i jego firma plajtuje, a ludzie tracą pracę itp. - i który nie ponosi za to żadnej odpowiedzialności żyje sobie dalej spokojnie, założy nowy interes, potem kolejny i kolejny, i zarabia, nie przejmując się niczym. Jak go stymulować do tego, by zobaczył, że czyni źle i jest niesprawiedliwy? A i ja bym z chęcią zabił wszystkich przychodzących do klubów KP, a ich dziwki chciałbym deflorować, jak to mówił Sajetan, z wystawianych przecież przez Sierakowskiego Szewców. KP to guano i zbiorowisko ekologów, gejów, lesbijek i naprawiaczy pralek przy starającym się coś robić Sierakowskim, którego jednak staram się bronić. Czasami tylko jakąś fajną książkę wydadzą, więc za to jednak plus.
    rojal (4 grudnia 2008)
  • nie no, wtedy to ja już choinkę ścinam nielegalnie i przepraszam się z mamą, nie będę sobie komuchami psuł klimatu, szkoda, że nie 2 tygodnie później.
    mja (4 grudnia 2008)
  • REDakcja KP Spotkanie: Gwiazda na Gwiazdkę z udziałem Fokusa, Rahima i Macieja Pisuka. Prowadzenie: Igor Stokfiszewski 16 grudnia 2008, wtorek, godz. 18.00, REDakcja KP, ul. Chmielna 26/19 (domofon 319), Warszawa KLUB KP W KRAKOWIE Spotkanie: Gwiazda na Gwiazdkę z udziałem Fokusa, Rahima, Krzysztofa Łuszcza (ojca Magika) i Macieja Pisuka. Prowadzenie: Piotr Marecki 17 grudnia 2008, środa, godz. 18.30, Bunkier Sztuki, pl. Szczepański 3, Kraków W Warszawie rozmowę prowadzi gość, który stylizuje się na Lenina więc myślę, że będzie ciekawie.
    PK (3 grudnia 2008)
  • jasne, rojal - na szczęście mogą się jeszcze pojawić czarne koszule - rewelacyjna kontrola na dla RAF, gdyby wymknęło się z pod kontroli. nienawidzę takich postulatów, nawet półżartem. ktokolwiek chce przenieść dzisiaj walkę polityczną na ulicę ten jest nieodpowiedzialnym pojebem. gdyby w polsce coś jak raf dokonało choćby jednego zamachu, a ja miałbym jakąś realną władzę nad czyimiś mięśniami i pałkami kazałbym zabić wszystkich przychodzących na dyskusje do klubów kp, haha. w systemie wolnorynkową kontrolą są niewielkie kryzysy, kiedy część podmiotów na rynku (w tym bankowym) plajtuje. od lat małe kryzysy są sztucznie powstrzymywane, a im dłużej się je powstrzymuje tym większy będzie potem duży kryzys. jeśli w ogóle państwo powinno podjąć jakąkolwiek interwencję, to ewentualnie zwrócić obywatelom wkłady, jakie bezpowrotnie utracili (ale w większości mogłyby to zrobić same banki). bank do upadłości, menedżerowie na bruk - może ich ktoś zatrudni, może będą musieli złapać za łopatę. a nowe banki oczywście by powstały. bardzo szybko i mądrzejsze o całą to sytuację. niestety nie dostaną szansy, bo prezesi banków i szefowie rządów zwykle spotykają się w jednej loży na rytuałach.
    mja (31 października 2008)
  • Jak inwestujesz we własny interes? Pompką do penisa?
    zły (31 października 2008)
  • ale wolny rynek polega właśnie na tym, że złe banki bankrutuję, a dobre - trwają dalej. Rozruchów społecznych nie byłoby, bo w przypadku upadłości praktycznie wszyscy klienci dostają z powrotem 80% wkładu. Dlatego absolutnie mi nie żal Lehman Brothers i rozumiem szwajcarskiego szefa banku z Niemiec, który wyznał że "wstydziłby się brać pieniądze od państwa". Branie takich pieniędzy to po prostu dowód nieudolności banku, dlatego osobiście uważam, że branie kredytów czy oszczędności to głupota. Lepiej inwestować pieniądze we własny interes, lub obligacje. Wolny rynek jest dla przyrody jak prawa fizyki, dlatego zdecydowanie wolę program UPR niż socjalistów.
    Andrzej (31 października 2008)
  • niechże wyjdzie moje wstrętne i irytujące lewactwo: PK - mogą ponosić, tylko trzeba reaktywacji RAF-u albo Czerwonych Brygad. To świetna instytucja kontroli burżujów, chyba najlepsza z możliwych.
    rojal (31 października 2008)
  • ale tekst o bankokracji to akurat wywiad z Gwiazdowskim, bardziej neoliberalna od niego jest tylko ściana. troche jakbYm czytał jakiegos UPR-owca. Michalkiewicza właśnie czy JKM. taki kumpel Mordasewicza, obniżyć wszystkie składki jak tylko się da, sprywatyzować wszelkie usługi medyczne interwencja musiała moim zdaniem być, bo bez niej NA BANK byłaby seria upadłości w realnej gospodarce, nie wirtualnej i megakryzys w tejże, łącznie z rozruchami i brakiem podstawowych dóbr. i tak nie wiadomo, czy do tego nie dojdzie. natomiast teraz jest chociaż trochę czasu na przemyślenie od podstaw systemu instrumentów finansowych i być może wprowadzenie właśnie mechanizmów jakiejś kontroli natomiast jak wszyscy jestem chyba zawiedziony brakiem konsekwencji wobec tych wszystkich fantastycznych kreatywnych prezesów rad nadzorczych i innych pół-bogów neoliberalizmu, którzy zgodnie do kryzysu doprowadzili. nie ogarniam, jak ludzie zarabiający taką kasę, mogą nie ponosić absolutnie żadnej osobistej odpowiedzialności
    PK (31 października 2008)
  • no masz co do zasady rację, moim zdaniem. mamy bankokrację, w której nieodpowiedzialność jest nagradzana rządowymi subwencjami.
    mja (30 października 2008)
  • a jednak dorzucę swój kamyczek do ogródka >nie dało się inaczej, bo wszyscy byśmy dziś leżeli i kwiczeli tak, tylko, że teraz mamy, jak to ujął Najsztub w Przekroju, bankokrację. nie mamy realnego kapitalizmu. banki, które z własnej winy rozdawały kredyty na lewo i prawo niewypłacalnym kontrahentom upadły. wg prawa wolnego rynku nikt nie powinien w tej sprawie interweniować. USA wspiera system tzw. bankokracji. być może w dalszej perspektywie wszyscy przez taki właśnie system ucierpią. nie twierdzę, że tzw. realny kapitalizm byłby w dzisiejszym świecie możliwy do zrealizowania, jednak to, co widzimy utopijnym kapitalizmem nie jest. jeśli powtórzyłem jakieś poglądy za kimś wyżej musicie mi wybaczyć, drodzy towarzysze dyskusji, ale nie czytałem wszystkiego. wszystkim, którzy rzucą się na powyżej zaprezentowane poglądy i będą pisać, że jestem naiwny od razu odpowiadam - tak, upraszczam, nie wchodziłem głebiej w temat. a propos tematu - proponuję go zmienić na: "Paktofonika, Krytyka Polityczna, a współczesny kryzys finansowy". pozdrawiam dobranoc
    meth (30 października 2008)
  • trzymaj się! w sumie jesteś całkiem rozsądny jak na lewaka, hehe.
    mja (30 października 2008)
  • ale właśnie różnimy się zasadniczo w kwestii przyczyn, bo ja uważam, że ten stan jest ustanowiony odgórnie. oczywiście nie na zasadzie jakiejś decyzji w podziemnej kaplicy wielkiego wschodu, ale zdecydowanie mamy tu do czynienia z systemem sterowanym. nie ma klasycznego wolnego rynku bez pewnej ramy prawnej, która go konstytuuje. ta rama została już dawno rozmontowana. rozmontowały już najróżniejsze środowiska - pewnie po połowie cynicznie lobby wielkobiznesowe i lewica, która wierzy (nie ogarniam na jakiej podstawie), że jeśli da się więcej pieniędzy państwu, to państwo przeznaczy je na dystrybucję ich w dół. otóż nie - państwo dystrybuuje te pieniądze w górę. dlatego praktyka popierania socjaldemokratów przez wielki biznes nie ma nic wspólnego z wyrzutami sumienia czy jakąś filantropią. obecny stan światowej gospodarki to nie owoc 200 lat kapitalizmu, chociaż już rezygnowanie z pełnej swobody umów w dziewiętnastym wieku było pierwszym krokiem. pod płaszczem stricte lewicowych postulatów (jak bezpieczeństwo wszelakie przed wszystkim) podnosi się podatki, zaostrza normy i reguluje bardziej szczegółowo. nie mówiąc już o kolejnym skoku na kasę, jakim jest walka z ociepleniem. dla obecnych na rynków gigantów nie jest to najmniejszy problem. dorzucenie paru groszy aby obniżyć emisję, 'wyrównać dochody' czy zamontować w samochodzie bezpieczniejsze superdrogie poduszki jest warte eliminacji konkurencji już na wstępie. gdyby ktoś dzisiaj chciał zacząć produkować tanie samochodziki do jazdy po mieście, które kosztowałyby powiedzmy 5000 złotych (zupełnie realna sprawa) to nie zacznie, bo nie spełni unijnych norm bezpieczeństwa i nie będzie miał perspektyw na ich spełnienie. to wszystko nie jest pokłosiem założeń liberalizmu, ale pokłosiem odejścia od nich. oczywiście możemy się bawić w dialektykę, że odejście było koniecznym rezultatem tych założeń, ale wtedy okaże się, że jesteś realnym i autentycznym marksistą, a tu już sobie dalej nie pogadamy, bo będziemy mówić innymi językami, które się na siebie nie przekładają.
    mja (30 października 2008)
  • (tymczasem spadam, na potencjalne posty odpowiem jutro. ciał)
    ryba (30 października 2008)
  • staram się przez to wszystko powiedzieć, że nie da się stworzyć bardziej wolnorynkowej ideologii od ideologii neoliberalnej, którą rządziła wszem i wobec od przełomu lat 70 i 80. dlatego też nie da się obecnego systemu (co do którego zgadzamy się, że jest ewidentnie do zmiany) naprawić poprzez jeszcze większą deregulację. a tak w ogóle to, że uratowano w czasie trwającego właśnie kryzysu kilkanaście banków, było sprawą wyższej konieczności. daję głowę, że wszyscy ci, którzy krytykują obecne interwencje rządów, postąpiliby tak samo, gdyby to w ich rękach leżały decyzje. nie dało się inaczej, bo wszyscy byśmy dziś leżeli i kwiczeli
    ryba (30 października 2008)
  • hej, Ciekawa wymiana poglądów. Szczerze podziwiam erudycję, wiedzę i poglądy nt. współczesnej ekonomii politycznej/polityki ekonomicznej. Natomiast projekt Krytyka Polityczna faktycznie mnie nie interesuje. Jakkolwiek podtrzymuję opinię o tym, iż Paktofonikę zapewne niespecjalnie obchodzi czy wydawcy ich "biografii" chcą zapanować nad umysłami warszawiaków, Polaków, opanować rejon Europy Wschodniej, wprowadzić lewicowe poglądy na Kaukazie czy w Bangladeszu. Choć ich fanem nie jestem raczej "jestem na tak" i, moim zdaniem, swego czasu robili "spoko" muzykę na poziomie.
    meth (30 października 2008)
  • no ok, możemy sobie kontestować założenia neoliberalne na zasadzie: gówno prawda, że są liberalne, skoro czerpią z keynesa maynarda johna. ale tak się jakoś złożyło, że to założenie legło u podstaw ideologii neoliberalnej, zgodnie z jej podręcznikowymi definicjami i rzeczywistą praktyką. jeśli ma to coś z keynesizmu, to jest to keynesizm bardzo na rękę neoliberałom, bo napędza cały ten bajzel. nazywasz obecny stan neosocjalizmem. ale jeśli jest to neosocjalizm, to nie stworzony odgórnie, ale w wyniku procesów wewnątrzynkowych, tworzenia się monopoli, wysokiej bariery wejścia itd. jest to wynaturzenie klasycznie pojmowanego, demokratycznego wolnego rynku, ok. i jeśli formułujesz zarzut, że na tym rynku nikt nie bankrutuje (a powinien) to ja nie czuje się wezwany do tablicy, bo ja staram się mówić o założeniach, które leżą u podstaw kapitalizmu AD 2008, a ty o jego realnych praktykach, co świadczy jeszcze gorzej o tych założeniach.
    ryba (30 października 2008)
  • "wiara w to, że jak największa deregulacja, ograniczenie roli państwa do minimum, oraz popudzająca (nadmierną) konsumpcję polityka niskich stóp procentownych, jest najlepszym rozwiązaniem. za tym wszystkim stoi zaś przekonanie o racjonalności działań podmiotów na rynku, bo skoro coś jest racjonalne, to nie potrzebuje kontroli. racjonalność to na przykład umiejętność obliczenia ryzyka." o widzisz, dwa pierwsze punkty - zgoda, trzeci jest już wybitnie nie wolnorynkowy. czysty keynesizm. kolejna rzecz- skrajni wolnorynkowcy nie uważają, że kontroli być nie powinno dlatego, że podmioty działają racjonalnie. uważają, że jej być nie powinno, bo nie ma takiego aksjologicznego powodu, dla którego miała by być. gdyby wszystkie podmioty na rynku działały racjonalnie żaden by nie bankrutował. i tu docieramy do sedna. bo w tym neosocjalizmie o którym rozmawiamy nikt nie bankrutuje. nikt nie robi miejsca na rynku i nikt nie zostaje 'ukarany' za nieracjonalne decyzje. fetysz stabilności staje się ważniejszy od podstawowych zasad rynkowych, a milionerzy zostaną uratowani z pieniędzy horrendalnie opodatkowanych drobnych przedsiębiorców, emerytów i kogo tam chcecie. zastanawialiście się kiedyś czemu od lat żadna nowa marka samochodowa nie weszła na rynek? chińczycy ponoć zaczynają, ale to tylko potwierdzi regułę. żeby przebić się przez wyśróbowane lobbingami normy bezpieczeństwa trzeba mieć na starcie grube miliony. rynek został zamknięty oczywiście w trosce o klienta.
    mja (30 października 2008)
  • a agora wydaje książkę o cool kids of death. i nawet płytę do tej książki dodają gratis.
    machnik (30 października 2008)
  • Cóż, prawa rynku są dla przyrody jak prawa fizyki. Zapraszam na fantastyczny wykład Stanisława Michalkiewicza, bo w przystępny i krótki sposób wyjaśnia skąd wziął się kryzys: http://pl.youtube.com/watch?v=Kg4ISM5H6oI&fmt=18
    Andrzej (30 października 2008)
  • wiara w to, że jak największa deregulacja, ograniczenie roli państwa do minimum, oraz popudzająca (nadmierną) konsumpcję polityka niskich stóp procentownych, jest najlepszym rozwiązaniem. za tym wszystkim stoi zaś przekonanie o racjonalności działań podmiotów na rynku, bo skoro coś jest racjonalne, to nie potrzebuje kontroli. racjonalność to na przykład umiejętność obliczenia ryzyka. a teraz Greenspan: "Jeśli chodzi o bankierów... Pracowałem w banku centralnym i bankach prywatnych dziesiątki lat. I zawsze ludzie udzielający kredytów wiedzieli wiele więcej o ryzyku oraz o tych, którym kredytu udzielają, niż nawet najlepsi urzędnicy Fed. W tym właśnie tkwi mój problem: coś, co wydawało się fundamentem systemu rynkowego, nawaliło. I to naprawdę był dla mnie szok. Wciąż nie do końca rozumiem, dlaczego tak się stało. I nie wykluczam, że gdy poznam, jak do tego wszystkiego doszło, zmienię swoje poglądy." (cytat za wyborczą)
    ryba (30 października 2008)
  • ale jakie fundamenty? fundamenty czego? zastanów się, skąd wziął się ten kryzys - to przeciez wprost skutek keynesistowskiego 'nakręcania koniunktury' poprzez kredyty. i poczucia, że istnieją państwowe gwarancje. że można tworzyć sztuczny pieniądz niemal w nieskończoność. nie wiem co to za wiara, ale nia ma nic wspólnego z wolnym rynkiem.
    mja (30 października 2008)
  • no, wraz z bankierami bankrutuje też neoliberalizm (pojmowany jako pewna ideologia). przecież taka spowiedź byłego szefa Fed, jaka miała niedawno miejsce przed komisją kongresu, jest tego najjaskrawszym świadectwem. żeby się przekonać o tym, że jesteśmy świadkami zmiany, wystarczy prześledzić retorykę, jaką posługują się w ostatnich tygodniach finansiści i ekonomiści - ci ludzie są kompletnie zagubieni, bo fundamenty wiary, którą wyznawali, właśnie się kruszą. >>współczesny 'neoliberalizm' to system, w którym wielki biznes wspólnie z politykami pilnuje bardzo uważnie, by gra sił rynkowych nie zmieniła rozdania, w którym oni są na górze, reszta na dole starasz się chyba wykazać, że neoliberalizm na papierze i neoliberalizm, który się aktualnie realizuje, to zupełnie dwie odmienne sprawy, czyli w domyśle jest to kwestia wypaczeń. ja jednak uważam, że zasadniczych różnic nie ma,a co za tym idzie innego neoliberalizmu nie ma i być nie może zwracam uwagę na to, że ja pojmuję neoliberalizm wyłącznie jako jeden z prądów myślowych (najbardziej radykalny) w ekonomii wolnorynkowej, a nie zaś jako jedyną jej egzemplifikację
    ryba (30 października 2008)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)