INNE - FORUM
ludzkie dramaty
27 października 2008http://bi.gazeta.pl/im/3/5842/z5842343X.jpg
http://bi.gazeta.pl/im/9/5842/z5842439X.jpg
http://img217.imageshack.us/img217/1322/jamg7.jpg
http://bi.gazeta.pl/im/0/5842/z5842430X.jpg
-
co ty, teraz jest slawny i wszystkie dupy jego.
em c (23 stycznia 2009) -
ale ten prawiczek to sobie przejabał życie godząc się na taką sesję.
bulwa (23 stycznia 2009) -
no raczej, ze tak :>
w trakcie wymyślania nicku (23 stycznia 2009) -
dobrze ci sie wydaje
b'skitu (23 stycznia 2009) -
a mi sie wydaje ze "dziennikarze" se czy faktu wymyslaja takie historie, a ludzie do fotostory sa po prostu podstawieni
geek (23 stycznia 2009) -
bohaterom tych artykow z faktu i se musza placic gruba kase. kto za darmo chcialby zostac idiota w ogolnopolskiej prasie? chyba, ze juz sie takim idiota jest..
w trakcie wymyślania nicku (23 stycznia 2009) -
http://img183.imageshack.us/img183/9752/prawiczekfd2.jpg
niesamowite! (23 stycznia 2009) -
http://www.papilot.pl/papilot/tv/news/2008/12/2609-chce-byc-znowu-dziewica-dla-meza/commentall/1.html czy to nie piekne?
superfakt (17 stycznia 2009) -
http://wyborcza.pl/1,75248,6170677,Nowy_bohater_Ameryki.html?skad=rss
szacun (17 stycznia 2009) -
http://bi.gazeta.pl/im/2/6145/z6145562O.jpg
f. (10 stycznia 2009) -
Pewien Amerykanin, którego nazwiska z litości nie ujawniono, wybrał się z synem na narty. Kiedy siadał na krzesełku wyciągu, zahaczył nartą o podporę. Ponieważ fotelik był w ruchu, nieszczęśnik stracił równowagę i poleciał głową w dół. Pech chciał, że jednocześnie zaczepił o oparcie spodniami. Dopiero po kwadransie udało się obsłudze wyciągu sprowadzić pechowca na ziemię. Kiedy go ratowano, inni narciarze, zamiast mu pomóc, powyciągali swoje komórki, aparaty i kamery. http://imagenes.yonkis.com/71200912654.jpg
ergh (9 stycznia 2009) -
http://failblog.files.wordpress.com/2008/12/fail-owned-eharmony-online-dating-fail.jpg
em c (6 stycznia 2009) -
to jest epokowe: http://www.youtube.com/watch?v=jmMQ9KjHTbs wlasnie dostalem raka uszu.
em c (22 grudnia 2008) -
łoo ludzie to są naprawdę nieporadni życiowo. Wsadził by mi jakiś ment swój paluch do mojego bigosu to wylał by to na niego ,albo opcja mniej radykalna - do kosza. Kilka osób by tak zrobił i odechciało by się żulom darmowego posiłku. proste
ender (18 grudnia 2008) -
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6077549,W_Krakowie_grasuje_grupa_wsadzajaca_palce.html
. (18 grudnia 2008) -
Kurwa, ale wyniki ankiety obok artykułu. Szwecja - jeden z najbardziej rozwiniętych, najbogatszych, najlepszych do życia krajów świata.
Twój Stary (17 grudnia 2008) -
http://www.thelocal.se/16398.html "In a bid to increase energy efficiency, a town in western Sweden is planning to connect the local crematorium to its district heating system." od paru dni sie tak nie smialem. to pewnie znaczy, ze jestem bardzo zlym czlowiekiem.
em c (17 grudnia 2008) -
wybitny. też sobie załatwię takie zalecenie, ale z warunkiem,że muszę te studia skończyć.
halu (11 grudnia 2008) -
slodkogorzka, 11/12/2008 18:58 oj tam dajcie spokój dziewczynie.. u mnie na historii sztuki jest młodzieniec chory na schizofrenię. wylatuje ze studiów zawsze po 3 roku, a zaczyna potem od drugiego (z resztą nie wiem może on ten trzeci rok w kółko powtarza). W każdym razie był ze mną na 3 roku, ja teraz jestem na 5 a on na drugim..dodam jeszcze, że zdarzało mu się grozić wykładowcom, grozić rzuceniem na nich uroku.. Zapyta ktoś, jak to mozliwe, że on tu ciągle jest? Otóż ma on skierowanie od swojego psychiatry z zaleceniem studiowania hist. sztuki, że niby ma to miec nań dobroczynny wpływ....
gdzie ja znajdę pracę po studiach ;/ (11 grudnia 2008) -
ludzkie tragedie? mam w klasie dziewczynę która ma jakieś problemy psychiczne (nie wypowiada się na forum klasy nic, z nikim nie gada). nie żeby było to typowe emo, dziewczyna po prostu siedzi i się tylko patrzy na ludzi. nie wiem nawet czy umie pisać bo z tego co widziałam to raz na biologii zamiast prowadzić notatki to tylko rysowała koniki (a jest w liceum, mimo wszystko). pytanie na geografii. "magda, najwyższy szczyt świata?" ciiiiiiiiisza. to dopiero tragedia. dodam jeszcze że dziewczyna jest koszmarną leserką i przyzwyczaiła się do tego że każdy do niej per "madziu, madzieńko, zrób to, proszę."
slodkogorzka (11 grudnia 2008) -
ja swoje liceum uwielbiałam i wspominam tamte czasy jako najlepsze takie pełne beztroski.
jbuła (11 grudnia 2008) -
hehe :P na studniowce tez nie bylam.
w trakcie wymyslania nicku (11 grudnia 2008) -
piatka! ja nawet studniowke olalem.
em c (11 grudnia 2008) -
ja absolutnie nienawidzilem liceum. chyba tak bardzo, jak mozna nienawidzic jakiejs instytucji. z cala pewnoscia najgorsze 4 lata mojego zycia, niech mi je oddadza z powrotem. jedyne moje osiagniecie z ktorego jestem dumny to pobicie rekordu w ilosci godzin niesuprawiedliwonych. brrr, syf! poziom szczegolowosci na sprawdzianach to jakis hardkor byl. pamietam pytanie na klasowce (w formie testu): "jaka powierzchnie ma sredniej wielkosci gospodarstwo rolne w kolumbii". CO, KURWA? –em c, 11/12/2008 15:09 tez nienawidzilam swojej szkoly. przez trzy lata wciaz chodzilam na wagary, przegielam w klasie maturalnej, kiedy przez 2 miesiace nie pojawilam sie na zadnej lekcji. mature zdalam. na zakonczenie roku nie poszlam, na rozdanie wynikow maturalnych tez nie. dopiero pozniej. ale jak wychodzilam z tego budynku mojego LO czulam sie jakbym wygrala los na loterii.
w trakcie wymyslania nicku (11 grudnia 2008) -
tak to jest jak się realizuje ambicje rodziców i wybiera się topowe liceum.
wujek dobra rada (11 grudnia 2008) -
ja wlasnie liceum wspominam bardzo sympatycznie. jeden wielki luz, kazdy robil to, co uznal za najwazniejsze i najciekawsze, ale nie wynikalo to raczej z ugodowosci nauczycieli, tylko z postawy wychowawczyni, ktora ciezko ogarniala to, co sie dzieje i nie reagowala nawet powyzej 300 godzin opuszczonych przez ucznia. ale najwiekszym dramatem i tak byla fizyka w szkole. nie przecze - moze i ciekawy przedmiot, jednak potrzeba kogos, kto potrafi nim zainteresowac, przekazac w odpowiedni sposob, a nie omawiac (OMAWIAC!) jakies doswiadczenia, zamiast je pokazywac i na zywo komentowac.
e.agent (11 grudnia 2008) -
"mapa konturowa", tak wlasnie. fatalna nazwa dla zespolu punkowego. temat o ludzkich dramatach plynnie przeszedl w temat o szkole. i bardzo slusznie. ja absolutnie nienawidzilem liceum. chyba tak bardzo, jak mozna nienawidzic jakiejs instytucji. z cala pewnoscia najgorsze 4 lata mojego zycia, niech mi je oddadza z powrotem. jedyne moje osiagniecie z ktorego jestem dumny to pobicie rekordu w ilosci godzin niesuprawiedliwonych. brrr, syf! poziom szczegolowosci na sprawdzianach to jakis hardkor byl. pamietam pytanie na klasowce (w formie testu): "jaka powierzchnie ma sredniej wielkosci gospodarstwo rolne w kolumbii". CO, KURWA?
em c (11 grudnia 2008) -
ja mialam fajna pania od geografii, pija na zapleczu, nosila ciemne okulary, zaslaniajace przekrwione oczy i jak miala dobry dzien, to nawet sporo nam wytlumaczyla. za to od francuskiego.. stara dziwaczka, w dodatku panna. nosila czarne klapeczki na lekkim obcasie i dotego biala, taka rajtuzowata, skarpetke. byla ą i ę. nie znosila przychodzic do nas na lekcje, bo byly w niej same matoly ktore nie chcialy nauzyc sie tego wspanialego jezyka. wiec w koncu podzielila nasza klase na 3 stopnie zaawansowania: debile z francuskiego, osoby, z ktorych cos bedzie i wybitne przypadki. oczywiscie wszyscy z trzeciej grupy poszly na romanistyke.
w trakcie wymyslania nicku (11 grudnia 2008) -
a u mnie w liceum nauczycielka od geografii robila swoisty konkurs. cala klasa musiala wstac z krzesel i mowila kazdemu po kolei nazwe jakiegos kraju, a nastepnie ten ktos mial powiedziec stolice tego panstwa. jesli odpowiedzial poprawnie - siadal, jesli nie - stal dalej. czasem trafilo na "wybitna" osobe, ktora stala nawet po kilkanascie minut, mimo, ze zostala juz sama w grze. highlitem ktoregos z takich konkursow bylo, gdy zadala koledze ekwador, a kolega oczywiscie nie wiedzial, ale byl juz tak zestresowany sama gra i tak zly na nauczycielke, ze caly czas nie moze usiasc, ze odpowiedzial jej "manieczki"... wielkopolanie powinni wiedziec, o co cho.
e.agent (11 grudnia 2008) -
u mnie w liceum byl sprawdzian z geografii, na ktory mielismy sie nauczyc nazwy wszysytkich krajow swiata ze stolicami a potem zaznaczyc je na mapie konturowej. niby fajnie, ale teraz nic nie pamietam z tego. zreszta podobnie glupich zadan byla cala masa. np na wosie, zamiast tlumacyzc nam co znacza poszczegolne ustawy, jak mozemy je wykorzystac, kazano sie uczyc wszystkich ustaw na pamiec. bez zrozumienia, ino na blaszke i zaliczone. bardzo nie lubilam swojego liceum. do tej pory nienawidze francuskiego.
w trakcie wymyslania nicku (11 grudnia 2008)