INNE - FORUM
Sara May
3 października 2008Jestem niezależną wokalistką i krytykiem muzycznym, zapraszam na mojego bloga:
http://sara-may.blog.onet.pl/
-
łał, szałowe. musze to mieć!
zachwyt (21 lutego 2009) -
Juz za parę tygodni na rynku ukazę się nowe wybitne wydawnictwo DVD (Blu-ray Disc tylko dla mądrych ludzi). Zapis ostatniej oszałamiającej trasy koncertowej Sary May "Styki & Sweat Tour". 20 milionów wyprzedanych biletów, 38 tirów sprzętu, armia obsługi licząca 1000 profesjonalistów! Nominacja do Grammy Awards w kategorii Best Tour! To megaultranowoczesne wydawnictwo wyreżyserwoał wielbiciel talentu Sary May, sam David LaChapelle. poniżej 2 trailery zapowiadające tę oczekiwaną premierę! one disc: http://www.youtube.com/watch?v=dULthss2Ggw two disc: http://www.youtube.com/watch?v=8LZaQ_RatF0 Do sklepów gamonie.
management i biuro Sary May (21 lutego 2009) -
Zamknijcie się gamonie, skupcie się na mnie. Myślicie, że jak się okręcicie afgankami to jestescie cool, ze jak chodzicie do kulturalnej, obiektu i na pankiewicza, ze jak założycie kolorowe rejvowe najki tudziez reeboki, że jak czytacie aJDI oraz dezjed i konfjuzed, a4 i K magazyne, to jestescie tacy hajperscy? ze jak z ta swoja blazą pojedziecie do londynu polizać neony w metrze i jak wyskoczycie do berlina to jetescie tacy fajni? myslicie, ze jak studiujecie na uwu, ujocie i innym uwr, agh i sggw, to wam wszystko wolno? myslicie, ze jak chodzicie pomelanżowac do saturatora to jestescie lepsi ode mnie? myslicie, ze jak lizneliscie houellebecq'a, teatr rozmaitosci jarzynę i warlikowskiego, radiohead, buriala, antonyego hegarty'ego (swoja drogą tępa, bez cienia talentu aseksualna ameba i pulpa tłuszczu ciota), marysię peszek i nosowską (durne paskudne otyłe brzydkie i skrzeczące krowy które nie wiedzą o czym pieprzą cipuliny przebrzydłe), bjorka o ktorej nikt zdrowy psychicznie już nie pamięta (to to uciekło chyba z zoo i wyje i rzuca się po ścianach w kokonie z folii aluminiowej), to myslicie, ze jestescie mądrzy? Gówno mądrzy jesteście! Myslicie, ze jak sie 2 lata snobowaliscie na tę patologię alkoholiczke i narkomanke amy winehouse (ja nigdy nie wypaliłam trawy, nigdy! rolnicy jak palą trawę na wiosnę, to podczas palenia giną wszystkie pożyteczne owady, chrząszcze, biedronki, piękne polne kwiaty i słowiki! nie wolno palić trawy!) to jestescie takie miastowe? myslicie, ze jak nosicie te swoje kolorowe ponczochy 140 den, te buciki a la '80s to gówno całe, te płaszczyki z paskami co sobie w lumpexach kupujecie albo w bershka (ja sie ubieram tylko w Kupieckich Domach Towarowych na placu Defilad! A moda jest dla głupich i ciemnych, powiedzą, że coś modne i idiotki od razu chcą być modne i wszystkie noszą te kwadratowe okulary, grzywki, i każda chce wygladac jak to ciemne straszydło Agnes Dein, które wygląda jak szwedka przejechana przez trolejbus) bo głupi jesteście i tępi! każdy kit i chłam można wam wcisnąć a wy to zjecie jak gówno i jeszcze powiecie YUMMY !!!! YUMMY! Was wszsytkich to powinno się spalić i na syberie wywieść! Wy wsiury i miastówy jedne! CHŁAM! DNO! Głupota! A poza tym to jesteście brzydkie i chinki cipulinki niewydymane i włosy się wam świecą jak psu jajca (mam Babkę na wsi więc wiem jak się świecą)! Poza tym to Wam sperma do tych pustych czerepów uderzyła! Wy ciemniaki, gamonie, tłuki, debile! Sluchac muzyki to Polacy nie potrafią, ich trzeb atego nauczyc, ale są tepi, bo to słowiańskie dusze i nie czują rytmu, nie mają rytmu we krwi! Zapraszam na stronę www.saramay.pl .Można posłuchać 4 piosenek z mojego nowego albumu ”Erotic soul”. Polecam tytułowy utwór ”Erotic soul”.
Sara May (21 lutego 2009) -
"Sara May zaatakowała forum screenagers!" Atak został odparty, a wątek spuszczony w elektroniczną próżnię
ivy (21 lutego 2009) -
Też kocham Dejnarowicza i Sarę May. To są dwaj wspaniali artyści. –Fan Dejnarowicza i Sary May, 21/2/2009 14:13 W zasadzie mogliby połączyć siły i coś razem nagrać: oboje mają przerośnięte ego, oboje są artystami niedocenionymi przez publiczność, oboje lubią krytykować. Oboje też skończyli kulturoznawstwo... (czy jest jakiś związek między tymi faktami?)
dromedary (21 lutego 2009) -
I jak tu teraz nie wierzyć, ze to jakiej kto muzyki słucha nie świadczy o IQ;)
... (21 lutego 2009) -
a zaraz potem to "ale smiejemy sie nie tak jak wy bo kulturalnie". No chyba padnę.
ivy (21 lutego 2009) -
no tak, skoro chodzi o Rubika, to faktycznie wszystko już idealnie pasuje. Szczególnie wzbijający się na wyżyny intelektualne poziom komentarza: "Pewnie grzebiecie sobie w majtkach a druga reka piszecie na tym forum"
Ivy (21 lutego 2009) -
Tam jest jakaś mocna selekcja w komentarzach internautów. Zupełnie jakby zatwierdzane były jedynie te prostackie i bardzo obraźliwe (które udowodnią tezę, że tylko idioci krytykują Sarę May) lub od ukochanych fanów. To gorzej niż źle.
smutno i refleksyjnie (21 lutego 2009) -
Saro May okazujesz sie byc troche aroganka osoba. Jedyna osoba ktora moze nazywac mnie robaczkiem jest Pan Mistrz, czyli Piotr Rubik, a i on tego nie robi w mailach jakie z nim wymieniam. Ja nie mialabym nic przeciwko, ale jego zona moglaby byc zazdrosna. Rozumiem to i szanuje, mimo ze czasami mysle o tym co mogloby byc i placze, ale po cichu i tylko troche. Nie jestem tez twoja fanka, a o muzyka Boryska nie bardzo mi odpowiada, ale do mnie ogolnie przemawia tylko muzyka stworzona w slowianskiej duszy Pana Mistrza, a nie w Japonii.
Karola (21 lutego 2009) -
Też kocham Dejnarowicza i Sarę May. To są dwaj wspaniali artyści.
Fan Dejnarowicza i Sary May (21 lutego 2009) -
Dziękuję ci mój robaczku za to, ze stawiasz mnie jako artystkę w jednym rzędzie obok pana Boryska (bo to o niego chodzi tak?). Mam nadzieję, że to zostanie przez pana Mistrza zauważone i że pan Mistrz ucieszy się, że ma fankę, która w ten sposób go doceniła (tak jak ja się cieszę). Pozdrawiam moją największą fankę Karolę
Sara Może (21 lutego 2009) -
No prosze, misie-porcysie maja kolejna ofiare. Kurz wokol postaci Pana Mistrza troche spadl, wiec znalezliscie sobie innego artyste ktorego sprobojecie zdeptac swoja glupia masa? Nie rozumiem waszej mentalnosci, waszej zawisci, waszej zlosci. Pewnie grzebiecie sobie w majtkach a druga reka piszecie na tym forum. Albo nawet ta sama, fuuuu. Kiedy o was mysle to wstydze sie, ze jestem przedstawicielka tego samego kraju, i nie jestem w tym sama - na forum Pana Mistrza ktory wyglada cudnie jako szatyn, wspominamy sobie czasami wasze ataki i smiejemy sie z was. Ale ale smiejemy sie nie tak jak wy bo kulturalnie, bez chamstwa, tak jak pewnie robia to fani pani Sary May, ktorych pozdrawiam, i ja tez.
Karola (21 lutego 2009) -
Sara May zaatakowała forum screenagers!
strach sie bać (21 lutego 2009) -
Sary May (Katarzyny Szczołek) nie trzeba chyba przedstawiać czytelnikom serwisów plotkarskich. O ile przeciętny radiosłuchacz miałby pewnie problemy z wymienieniem choć jednego przeboju tej artystki, o tyle każdy, kto choćby sporadycznie odwiedza Pudelka, Kozaczka i tym podobne portale, powinien kojarzyć ten pseudonim. Kim jest Sara May? Według reklamowej notki, zamieszczonej na oficjalnej stronie artystki, jest to "jedyna w Polsce niezależna piosenkarka, która zajmuje się od a do zet swoją karierą (...) Śpiewa po polsku, angielsku i francusku" (o tym za chwileczkę powiemy szerzej). Sara uważa się również za niekwestionowany autorytet w dziedzinie wokalistyki - na swoim blogu regularnie zamieszcza krytyczne teksty o artystkach tej miary, co Edyta Górniak, Kayah, Anna Dąbrowska czy Justyna Steczkowska. Cóż... Samopoczucie pani Sary jest niewątpliwie bardzo dobre. Nieco inne zdanie na jej temat mają internauci. Karol Starski, autor bloga o celebrity culture, określa ją mianem "przerażającego zjawiska" i "odrażającej dziewuchy, która stworzona jest do robienia kariery na kolanach w toaletach prowincjonalnych dyskotek polski D". Użytkownicy serwisu Youtube porównują jej twórczość do disco polo, a jej nosowy głos kojarzy im się z... Kają Paschalską. Nie jestem specjalistą w dziedzinie muzyki czy image'u, więc nie czuję się uprawniony do oceny strategii marketingowej czy dokonań muzycznych p. Szczołek (prywatnie uważam, że są one poniżej wszelkiej krytyki). Chciałbym się natomiast skoncentrować na anglojęzycznych tekstach pani Sary. Takiego nagromadzenia błędów ortograficznych, gramatycznych i leksykalnych nie widziałem jeszcze nigdy, a uczę tego języka od ładnych kilku lat. Weźmy pierwszy z brzegu tekst (http://wykonawca.emuzyka.pl/sara_may.html - teksty na tej stronie są identyczne z tymi, które do niedawna znajdowały się na oficjalnej stronie Sary): "Never" I always thought we will make it trought I tryied to find the best think from of you I could wait cos I wanted you But never mind I wanna dance all night long with you Plus wanna have every inch of my boo And every day and every night I wanted fly away I wondered if something’s wrong with me I found out it’s you I’m not gonna change your mind You never wanted try I know you ain’t ready tonight We never gonna fly And I don’t know what I’m gonna do I need your arms why you left me boo I tried do something more ,It is true But never mind You ‘ve got to fight for me like I for you Want you to do everything that I do Not other place,not other time There won’t be chance for us I’m not gonna change your mind You never wanted try I know you ain’t ready tonight We never gonna fly Autorką powyższego tekstu jest niejaka Mel Baranowska. Nie wiem, czy to kolejny pseudonim pani Szczołek, czy też nazwisko jakiejś niedouczonej (a może złośliwej?) koleżanki. Tak czy owak, głównym źródłem wiedzy tej osoby o języku angielskim był chyba tandetny amerykański pop z MTV, bowiem mamy tu istne zatrzęsienie kolokwializmów typu: wanna, gonna, cos, ain't, boo (= "chłopak, sympatia", choć przypuszczam, że publiczność na koncertach pani Sary - o ile takowe sie odbywają - może nieco inaczej zinterpretować znaczenie tego słowa ;)) Autorka ma też poważne problemy z ortografią, nie potrafi zapisać najprostszych słów: trought (=through, a może chodzi tu o "trough", czyli m.in. koryto). W innych tekstach spotykamy wyrazy: mees (=mess), bleading (=bleeding, chyba, że chodzi tu o "bleating", czyli beczenie np. owcy czy kozy - czyżby aluzja do barwy głosu wokalistki?), baging (=begging; "I was baging you to stay" - czyzby pani Sara wpychała ukochanego do torby, by został? Jak to rozumieć?), foult (=fault), drie (=dry), mounth (=mouth), gose (=goes), hight (=high), cathing (=catching) itd. Rzeczywiście, straszliwy "mees". Teraz nalezałoby przejść do omówienia błędów gramatycznych, ale jest ich tu takie mrowie, ze prawdę mówiąc nie mam pojęcia, od czego w ogóle zacząć... Podajmy kilka najbardziej rażących przykładów: * Autorka tekstów powinna się chyba solidnie pouczyć czasów gramatycznych i odmiany czasownika, bo na razie nie ma o tym zielonego pojęcia, o czym świadczy np. takie zdanie: "I love how you gets me high" ("Spin it baby"). Końcówkę -s w czasie Present Simple mają w angielskim wyłącznie czasowniki w trzeciej osobie liczby pojedynczej, a więc: I get, you get, he/she/it gets. Nigdy: you gets! * kolejny podstawowy błąd to brak inwersji (szyku przestawnego) w pytaniach: "Why you are gone?" ("All alone"), "Why you're blind to my pain?" ("Everybody sad") * Jak wiadomo, po niektórych czasownikach w języku angielskim moze występować bezokolicznik tzw. "to-infinitive" ("full infinitive") lub forma gerund (czasem oczywiście dopuszczalne są obie możliwości, co może powodowac zmianę semantyczną lub nie - są to zagadnienia dobrze znane każdemu uczniowi szkoły podstawowej). Autorka tekstów jest dyplomatką: gdy nie wie, którą formę zastosować, wprowadza tzw. bare infinitive, np. "I wanted fly away"; "You never wanted try " ("Never"). Jest to oczywiście błąd. * Podobną osobliwie pojętą dyplomację stosuje autorka w przypadku przyimków. Nie wiemy, czy zastosować "from" czy "of"? No to dajmy oba! "I tryied to find the best think from of you " ("Never") * Tworzenie form czasu przeszłego to dla pani Baranowskiej również czarna magia: cryied (zamiast "cried"), tryied (zamiast "tried"), w tekście "All alone" pojawia się forma "tolded" (zamiast "told). Ja czasowników nieregularnych uczyłem się w czwartej czy piątej klasie podstawówki. Czyżby pani Mel Baranowska zakończyła swoją edukację wcześniej? Na tym skończymy. Boli mnie głowa i jest mi niedobrze. Jeżeli chcecie, sami pobawcie się w szukanie błędów w tekstach pani Sary (tak, jest ich tam dużo, dużo wiecej!). Jak już powiedziałem, błędy występują czasem w takim nagromadzeniu, że kompletnie uniemożliwiają zrozumienie tekstu. No bo cóż moze znaczyć np. taki fragment: Even thaught It's taking from me all I've got When I'm stound When I'm hight To zresztą żadna strata: teksty pani Sary i tak są o pewnej części ciała przysłowiowej Maryni. W każdym jest mowa mniej więcej o tym samym: pani Sara cierpi, gdyż uciekł od niej jej "boo" i jest nieszczęśliwa.... Nie dziwię mu się. Ja tez mam ochotę uciec... Przerażające jest to, że - wbrew temu, co twierdzi bloger Starski - pani Sara nie jest dresiarą z dyskoteki w "Polsce D" (cokolwiek to znaczy), tylko absolwentką dobrego warszawskiego liceum i średniej szkoły muzycznej, oraz studentką (uwaga, trzymajcie się!) KULTUROZNAWSTWA. Wiele się mówi o upadku poziomu szkolnictwa, o antyintelektualizmie, ale to, co wyprawia pani Mel Baranowska (o ile jest to rzeczywista osoba) i pani Katarzyna Szczołek, po prostu nie mieści się w głowie. Pani Saro, mieszka pani w Warszawie, w duzym mieście... Czy naprawdę tak trudno znaleźć tak kogoś, kto zna angielski chociażby na poziomie FCE i dać mu te teksty do sprawdzenia? Ale czego ja wymagam? Przecież, jak śpiewał kiedyś Kazik Staszewski: "Debil nie wie, że jest debil..." –lololol, 18/2/2009 22:56 Classic Engrish!
xyz (21 lutego 2009) -
zamknijcie mordy ciemniaki, ćwoki, jełopy i pedały! Sara zna się na muzyce, bo mieszka w apartamencie obok Maryli Rodowicz!
Fan Sary (21 lutego 2009) -
bisajds to czytajcie zawsze ulotki przed zażyciem leku!! proszę
znowu refleksyjnie (20 lutego 2009) -
Mam to w dupie! Nikogo się nie boję! Jestem niezależna i kontrowersyjna!
Katherine Shtolekk (20 lutego 2009) -
Moi ludzie dojadą cię za to, co powiedziałaś o narodzie rosyjskim i naszych pięknych kobietach. Oczekuj nieoczekiwanego.
tow. Putin (20 lutego 2009) -
mogę Ci dać parę lekcji, ale za edukukowanie to takie debile, ciemniaki i jełopy jak Ty płacą mi grube pieniądze. nie mam czasu na trenowanie tłuków. nie umiesz?! to nie dotykaj piłki!
Katherine Shtolekk (20 lutego 2009) -
Średnio mi wychodzi serwowanie piłki. Gdzie mam się zgłosić?
Qfwfq (20 lutego 2009) -
"Sara May może Cię zarazić - ale tylko pasją" "Sara May może Cię zarazić - ale tylko pasją" "Sara May może Cię zarazić - ale tylko pasją" "Sara May może Cię zarazić - ale tylko pasją"
LOL (20 lutego 2009) -
i chciałbym dodać, że każdego gamonia, ciemniaka, cipkę niewydymkę, jełopę, anię dąbrowską i tych, którzy nie potrafią serwować piłki; należy poddać praktykom eugenicznym. bo nieprzystosowanych do życia i niecharyzmatycznych należy się pozbyć, usunąć jak weszy i mendy! dość chłamu! już dosyć! złote myśli Sary May: "Sara May może Cię zarazić - ale tylko pasją"
Katherine Shtolekk aka Sara Rey (20 lutego 2009) -
---> do Berty Ja nie jestem wcale faszystką, ja tylko uważam, że ludzi słabych (ze szczególnym uwzglednieniem dzieci i niewidomych z "Mam talent") powinno się zabić, a Ruscy to podludzie rozjechani przez czołg.
Sara Shtolekk (20 lutego 2009) -
Sara ma mega wkurwa, kiedy się z niej nabijacie! Musicie być zszokowani jej wypowiedziami, bo jest taka kontrowersyjna i nieszablonowa, a nie robić sobie z niej jaja !!!!
Xenia (20 lutego 2009) -
Te komentarze były naprawdę chamskie, kupcie biednej Sarze białe kozaczki na przeprosiny. Na pewno się ucieszy.
daria (20 lutego 2009) -
ej no ale wątek był całkiem niewinny. Ktoś zadał głupie pytanie, które aż się prosiło o odpowiedź. Ot i wszystko. prawie cały wykasowany wątek http://rapidshare.com/files/200298853/2_ID365397813_SL365422215_index.html
:) (20 lutego 2009) -
ale ten zostawiła hhahaha " Saro, podziwiam cię, że skomponowałas cos dla Radiohead, ... ... przecież ten Thom Yorke jest wokalista nijakim, czystym przezroczystym, c.ipką niewydymką jakąś normalnie. nie wiem, jak mogłaś się zniżyć do jego poziomu, ale ... ~wielbiciel Sary 2009-02-19 16:43 " szkoda, że już całego nie da się przeczytać bez zalogowania.
... (20 lutego 2009) -
Mamo Szczołek jesteś wielka. Bardzo żałowałam, bo już myślałam ze nie ujrzę więcej Twego komentarza. Dzięki Ci wielkie, że tu go wklejasz:D Moje serce się raduje:DDD A zabawa była przednia dzisiaj oj hahah ubawiłam się jak dziecko w piaskownicy.
ivy (20 lutego 2009) -
Sara May (prawdziwe nazwisko Katherine Shtolekk ; ur. 6 czerwca w Gnojnej pod Suwałkami) – w czasie II wojny światowej nadzorczyni w niemieckich obozach koncentracyjnych, członkini personelu pomocniczego SS (niem. Hilfspersonal der SS). Swoje związki z SS zapoczątkowała pracując w sanatorium SS w Hohenlychen jako nauczycielka gry na pianinie i trójkącie, ale jej próby zdobycia wykształcenia i posady pianistki nie przyniosły rezultatu. Wróciła na krótko do pracy w mleczarni w Fürstenburgu. Wbrew ostrym sprzeciwom ojca nie aprobującego jej nowej kariery wstępuje do NSDAP. W wieku 18 lat w 1941 zgłosiła się na szkolenie dla strażniczek do obozu w Ravensbrück. Szkolenie ukończyła w marcu 1943 i została skierowana do Auschwitz-Birkenau gdzie już pod koniec tego roku została awansowana na posadę Oberaufseherin, zastępczyni głównej nadzorczyni obozu kobiecego w Brzezince. W tym czasie zdobyła również legitymację instruktora siatkówki TKKF, oraz patent żeglarski. W styczniu 1945 powróciła do Ravensbrück z więźniami ewakuowanymi z Auschwitz-Birkenau z powodu nadciągającego frontu, a po ewakuacji obozu Ravensbrück marcu 1945 do Bergen-Belsen, gdzie zatrudniono ją jako Arbeitsdienstführerin do momentu wyzwolenia obozu przez Brytyjczyków. Była jedną z najokrutniejszych nadzorczyń SS. W Auschwitz-Birkenau więźniarki nazywały ją "wiolinową bestią". Była niezwykle brutalna, nie rozstawała się z biczem w kształcie klucza wiolinowego, którym katowała co wrażliwsze i inteligentniejsze osoby. Często kierowała traktorem rozjeżdżając napotkane na drodze Rosjanki. Nierzadko brała udział w preselekcjach więźniarek, niezależnie od tego osobiście niejednokrotnie je klasyfikowała i karała za niedpowiednie utrzymywanie tonacji i fałszowanie. Świadek Helga Neiger zeznała: "W sierpniu 1944 roku widziałam, jak Shtolekk opluła w obozie młodą, ok. 30-letnią Polkę. Widziałam to z okna mojego baraku. Kobieta ta stała przed swoim blokiem i patrzyła na przybycie nowego transportu, kiedy Shtolekk przejeżdżała obok niej na swoim traktorze. Shtollek zsiadła z traktoru i zaczęła krzyczeć, po czym wyciągnęła klucz wiolinowy, wycelowała i nazwała ciemniakiem i prymitywem tę kobietę. Po wyzwoleniu Bergen-Belsen, 15 kwietnia 1945, została aresztowana przez Brytyjczyków i zesłana do więzienia. W stan oskarżenia wraz z 44 osobami, sądzono ją podczas procesu Bergen-Belsen, który odbywał się 17 września-17 listopada 1945 w MTV-Halle w Lüneburgu. Katherine Shtolekk została skazana na usunięcie bloga z serwera onet.pl - wyrok wykonał angielski kat Albert Pierrepoint 13 grudnia 1945 o godz. 9:34 w więzieniu w Hameln.
Berta (19 lutego 2009)