INNE - FORUM

Jakie płyty udaje Wam się przesłuchać w całości bez robienia przerwy?

2 października 2008

Mnie generalnie już każda płyta nudzi i nie daje rady przesłuchać całego cd, kiedy wyłącznie skupiam się na muzyce.

znudzony
  • Merzbow - Satanstornade - nawet kilka razy pod rzad
    Doktur_Szatan (4 października 2008)
  • ja mam tak samo jak em c,czyli jak już słucham to przynajmniej strony a lub b.kasety miały jednak tę zaletę,że słuchało się longplaya w całości,bo ciężko było przewinąć bezproblemowo do ulubionej ścieżki albumu.dziś żyjemy w erze skipowania utworów.
    paj (4 października 2008)
  • Czasami wybieram swoje ulubione kawałki, że na przykład mam ochotę na "Add It Up", nie całe "Violent Femmes", ale ogólnie słucham płyt w całości. Ostatnio przesłuchałem w nocy jedna po drugiej "Life Is Full Of Possibilities" i "Mount Eerie" (chyba byłbym skłonny stawiać tę pierwszą nad drugą). Natomiast takie "Satanic Panic..." nie da się inaczej jak w całości, dopiero włączyło się pierwszy utwór - i płyta się kończy.
    Qfwfq (4 października 2008)
  • ja wciaz slucham albo w calosci albo umownej strony 'a' lub 'b', niechybnie mentalne przyzwyczajenie do kaset. mp3 nie zmienily moich nawykow, z czego bardzo sie ciesze.
    em c (4 października 2008)
  • Może jestem dziwny ale ja płyt słucham tylko w całości No chyba że wy słuchacie słabych płyt których nie da się przesłuchac bez skipowania...
    GM (4 października 2008)
  • Tak z pamięci: Alphabeat - Alphabeat The Changes - Today is Tonight Weezer - Pinkerton Crystal Castles - Crystal Castles Sally Shapiro - Disco Romance Interpol - Turn On The Bright Lights XTC - Apple Venus vol. 1 No i EPka "Frankisum", hehe No, XTC i debiut Interpolu to bardziej klasyczne rzeczy, przyznaję. Często zdarza mi się przesłuchiwać płyty w całości, najczęściej w samochodzie. Niestety rzadko słucham płyt w taki sposób, ze siadam i słucham w skupieniu - czego oczywiście żałuję, bo kiedyś tylko tak słuchałem. Cholerne mp3.. Aha - prawie nigdy nie słucham w całości płyt, które dopiero poznaję. Podobają mi się tylko te melodie, które już słyszałem i wtedy mogę słuchać, jak już jako-tako znam konstrukcję utworów. Paradoksalnie najbardziej lubię słuchać w całości płyt, które wcale nie są jakimiś klasykami - wolę, żeby były równe i trzymały jakiś tam poziom. Kiedy słucham takiego np. "The Queen Is Dead" mam straszne ciśnienie, żeby wrzucić od razu koniec i zacząć doznawać przy dwóch ostatnich utworach, mimo, że wiem, że pozostałe również są zajebiste. Krótko mówiąc - do osobistej klasyki (w sensie swoich ulubionych płyt) mam (ma się?) o wiele bardziej osobisty stosunek, zawsze jest jakiś ulubiony kawałek. Przy mniej "klasycznych" płytach takiego ciśnienia nie mam i mogę po prostu umilać sobie czas słuchając w całości i wyłapując różne smaczki, motywy-motywiki itp. No i niestety zawsze po jakimś czasie płyta się nudzi i pozostają już tylko pojedyncze przesłuchania...
    Twój Stary (4 października 2008)
  • jedynymi plytami, ktore udaje mi sie przesluchac absolutnie w calosci bez oszukiwania to ,,turn on the bright lights'' i ,,loveles''.
    nie wiem (3 października 2008)
  • Ja włączam sobie płytki do zasypiania, bo zasypiam właśnie tak mniej więcej 45 minut po położeniu się, więc prawie każdą płytę tak mogę przesłuchać i nie można tego nazwać stratą czasu bo i tak nic innego bym wtedy nie mógł robić.
    sas (2 października 2008)
  • a ilu przed faktem/po fakcie uzna to za stratę czasu? –yeahnot, 2/10/2008 16:32 Jeśli chodzi o sranimal srollective to zawsze strata czasu! Ale im powiedziałem, porcysiakom, jee.
    szczur (2 października 2008)
  • a ilu przed faktem/po fakcie uzna to za stratę czasu? –yeahnot, 2/10/2008 16:32 A co w takim razie nie jest stratą czasu? Gapienie się w TV? Picie piwa? Walenie konia?
    ... (2 października 2008)
  • a kto W OGÓLE i czy często słucha płyt siedząc w fotelu zapatrzony w zasłonkę/leżąc wpatrzony w sufit, skupiając się na muzyce? –yeahnot, 2/10/2008 16:32 Ja tak lubię, super sprawa. Przede wszystkim ambientów i dronów się świetnie tak słucha, przy rzeczach bardziej dynamicznych zaczynam się ruszać i nie ma takiego efektu.
    plejeru (2 października 2008)
  • To, jak pozostali, radzę znaleźć coś nowego i życzę by przy okazji dobrego. Jeśli płyta mnie nudzi to albo jest nie dla mnie - jeśli nowa, albo już nazbyt osłuchana i wtedy się zostawia na jakiś czas i wraca. Ogólnie to dość marny jest dobór utworów singlowych, dlatego nauczyłam się już słuchać płyt w całości bo najczęściej to utwór dziewiąty na 12 gniecie. A na singlu jest utwór pierwszy i/lub piąty. ;] Ach, no jak wy nie macie czasu to inna sprawa, wtedy to jest bardziej zrozumiałe. To może tak nie pędzić z osłuchaniami, tylko raz na tydzień przysiąść do płyty i doznać.
    insect (2 października 2008)
  • czas na słuchanie płyt w całości i skupiając się tylko na muzyce mają obecnie jedynie jebani studenci. –doktor nauk, 2/10/2008 16:07 bzdura, ale rozumiem frustrację. a kto W OGÓLE i czy często słucha płyt siedząc w fotelu zapatrzony w zasłonkę/leżąc wpatrzony w sufit, skupiając się na muzyce? a ilu przed faktem/po fakcie uzna to za stratę czasu?
    yeahnot (2 października 2008)
  • czas na słuchanie płyt w całości i skupiając się tylko na muzyce mają obecnie jedynie jebani studenci. –doktor nauk, 2/10/2008 16:07 absolutna racja
    u (2 października 2008)
  • czas na słuchanie płyt w całości i skupiając się tylko na muzyce mają obecnie jedynie jebani studenci.
    doktor nauk (2 października 2008)
  • Bez problemu albumy łykam w całości, niektóre nawet kilka razy pod rząd. Inna sprawa, że bardzo rzadko teraz skupiam się _wyłącznie_ na muzyce. Zazwyczaj coś tam klikam, piszę jakieś głupoty itd, przy czym zaangażowanie w tę czynność równoległą jest odwrotnie proporcjonalne do stopnia "absorbowalności" płyty, aż do całkowitego "zawieszenia" na muzyce - ale to raczej fragmentami, niż w całości. Albo takie czasy, albo taka przykra oznaka starości, ale zwisa mi to szczerze mówiąc, tak mi pasi.
    b52 (2 października 2008)
  • mnie nudzą płyty dłuższe niż 45-50 min...
    ahaehe (2 października 2008)
  • ma ktoś kanapkę z grillowanym kurczakiem?
    przygłodnawy (2 października 2008)
  • hm..może poszukaj sobie czegos nowego, albo dokładniej okresl swój gust a znudzenie przejdzie tak mysle, ciągłe poszukiwanie...hm..moze kombajn, mi np sie nie nudzi,ale to zalezy od indywiduły:) pozdrawiam.
    momuaw (2 października 2008)
  • insect podziwiam, że potrafisz w skupieniu wysiedzieć i wysłuchać całą długość jakiegoś albumu (nie wliczając "ręcznie" robionych składanek). U mnie efekt znudzenia występuje już w połowie.
    znudzony (2 października 2008)
  • Odpowiedziałabym może na pytanie, których mi się nie udaje bez przerwy - ich jest z pewnością znacznie mniej. :| I widzicie? Zakłada temat jakiś znudzony muzyką albo rozczarowany brakiem ewenementów od dwóch lat i potem takie kwiatki się rodzą, jak 'wszystko w muzyce juz było' i nic na 10.0 nie powstanie. Wiem, się powtarzam ale to były takie bzdury, że do teraz się zżymam.
    insect (2 października 2008)
  • nie wiem, może jeszcze jesteś w ciąży.
    lekarz medycyny (2 października 2008)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)