INNE - FORUM

Klasyka której nie dajecie rady

30 września 2008

Jak wiadomo istnieją płyty nazwane klasycznymi dla rozwoju muzyki rockowej, lecz ich przyswajalność jest mówiąc delikatnie dla większości słuchaczy lekko przyciężka. Generalnie sława albumu przysłoniła znajomość muzyki na nim zawartej. Kilka przykładów:
Captain Beefheart "Trout Mask Replica"
King Crimson "Larks Tongue In Aspic"
Zappa - większość
Czekam na Wasze propozycje "ciężko przyswajalnych klasycznych albumów" rockowych

Olo
  • To o re-hype chodziło, odnoszę wrażenie. Jak zrobią cos takiego Loveless, będę pierwszym który skomentuje: Sroveless. Żartowałem oczywiście. O kurwa, ale brudny się czuje. Oż kurwa.
    szczur (1 października 2008)
  • > ale ze co? no że dlaczego srin sre sraeroplane srover sre srea
    kopernik był niemcem (1 października 2008)
  • >>Nie ogarniam słabości In The Aeroplane Over The Sea ale ze co?
    on (1 października 2008)
  • Loveless GENIALNE. Nie ogarniam słabości In The Aeroplane Over The Sea
    PKS (1 października 2008)
  • Stary, zbytnio Cię lubię, by starać zrozumieć. Ech. Och. Ach. Ech. Kacpr twierdzi że klasyka, więc Twilight Twilight Singers. Eggzaltacja. Emocjonalny camp, zdaje się, charakterystyczny dla Dulliego.
    szczur (1 października 2008)
  • "Loveless" - kompozycje bardzo dobre (z tego, co pamiętam), ale płyta mnie odrzuca i chyba nigdy nie przesłuchałem jej świadomie w całości i to mi się raczej nie zdarzy w najbliższym czasie. Wiem, że brzmienie tej płyty stanowi o jej wyjątkowości, ale mnie ono nie rusza - powiem więcej, ono mnie wkurwia. Gdybyś miał przesłuchać podobno zajebistą płytę, ale ze słabo nastrojonego radia, to byś nie chciał, no nie? No więc ja mam tak z tą płytą. Nawet jeśli nad zakłóceniami we wspomnianym radiu ktoś będzie pracował, by brzmiały tak, a nie inaczej to i tak nie będę chciał tego słuchać. Wiecie, ja słucham piosenek, a jeśli muszę się przedzierać przez godzinę przez jakieś warstwy efektów po to, by usłyszeć z jakich akordów i melodii składa się utwór, to mnie to nie bawi. Chociaż ja w ogóle uważam, że jak ktoś ma do dyspozycji tylko piosenki, to niech nie leci w chuja tylko po prostu je zagra, a nie bawi się w jakie efekty. Dlatego będę słuchał tej płyty w wersji Japancakes - niby to nie oryginał, ale słucha się przyjemniej. Aha, z podobnych powodów niezbyt lubię "Daydream Nation".
    Twój Stary (1 października 2008)
  • loveless przede wszystkim większość z bowiego druga płyta wire remain in light
    aki kurvismaki (30 września 2008)
  • Kind Of Blue, sorry Davis
    Olo (30 września 2008)
  • loveless - sory kevin ale odpadam przy polowie plyty, dalej sie nie zmuszam
    tp (30 września 2008)
  • ja też nie rozumiem posta założycielskiego - bo prowadzi do sprzeczności: z jakiej racji mam cenić płytę, której nie lubię słuchać "no jak ma zachwycać skoro nie zachwyca" i o tym jest ten wątek coś ogólnie wyniesione na cokół, ale malutcy nie są tym zachwyceni i dla świętego spokoju mówią, że OK, fajne, klasyka itd
    Olo (30 września 2008)
  • ja też nie rozumiem posta założycielskiego - bo prowadzi do sprzeczności: z jakiej racji mam cenić płytę, której nie lubię słuchać? Możemy mówić o snobiźmie - tyle, że ja mam wrażenie, że snobi to ludzie, którym zabrakło wrażliwości, a chcą uchodzić za "znawców". A White Light to kiedyś nawet sprawiał mi przyjemność, zwłaszcza z powodu Sister Ray, który bardzo mi się podobał w zimnofalowej wersji Joy Division.
    Andrzej (30 września 2008)
  • Merfolk, 30/9/2008 19:19 klasyczna w sensie, że ma wyrobioną 'jakąś tam' wysoką pozycję (przynajmniej tutaj) idąc tym tropem to zapomniałem dodać jeszcze 2 płyt a mianowicie: 'loveless' - to nie jest tak, że jej nie lubię i że dissuję ją dla samego dissu. ogolnie dla mnie jest to płyta z momentami przy których doznaję, czasem nawet bardzo (takie 'sometimes' np.) ale całościowo męczy + zawsze kiedy pomyślę o niej w kontekście płyty wszech czsów (często jest tu tak przedstawiana) to włącza mi się wewnętrzne ble. 'blueberry boat' - w tym miejscu wytrę sobie mordę borysem trochę "Są granice, których przekroczyć nie wolno. Wybaczcie powrót do skojarzeń kulinarnych, ale słuchanie De-Loused In The Comatorium chwilami przypomina delektowanie się strawą przyrządzoną według receptury zmieszania wszystkich spiżarnianych składników w ogromnym, beczkowatym garze. Parówki cielęce, szarlotka, rosół z kury, majonez, dżem z jeżyn (niskosłodzony!), mocno wysmażony bekon, niedokończony omlet z czekoladą, prażonym jabłkiem i rodzynkami z przedwczoraj, ogórki kiszone, kopytka. Starczy? Teoretycznie sposób ten zakłada wariackie eksperymentowanie ze smakami w celu urozmaicenia konfiguracji codziennego menu. Jednak pamiętajmy, dlaczego sałatka grecka tak wymiata. Bo ktoś kurwa pomyślał dlaczego jedno łączyć z drugim, dlaczego jedno do drugiego pasuje i dobrze się przegryza. Inaczej "kreatywność" kucharza prosi o osobną nazwę. Jeśli wpakujemy na talerz dowolne składniki w dowolnych proporcjach, to zaiste, jest to "ciężkie w odbiorze". Pokażcie mi żołądek, który bez szwanku przetrzymałby opisaną próbę. To musiałby być jakiś żołądek wszechczasów chyba. " no i właśnie dla mnie blueberry boat jest taką płytą - przekombinowaną, absolutnie nieprzyswajalą. koniec przydługiego wywodu
    ojdana (30 września 2008)
  • atrasznie london calling jednak nie-jakby podoba wam sie to naprawde? mocarnie ?
    luk (30 września 2008)
  • no nyc ghosts and flowers to też nie jakiś wielki klasyk
    Merfolk (30 września 2008)
  • T A L K T A L K
    Barry Burns (30 września 2008)
  • White Light to faktycznie ciężka płyta, ale nie tak kultowa jak jedynka VA
    Olo (30 września 2008)
  • to macie kilka linków: http://www.porcys.com/Others.aspx?id=61 http://porcys.com/Forum.aspx?id=1319 (tu jakieś zalążki się pojawiły. nie twierdzę, że tożsamy wątek) http://porcys.com/Forum.aspx?id=3515 na logikę biorąc, to powinny być mocno podobne niech będzie velvet underground - white light. przepraszam.
    17 (30 września 2008)
  • 17, 30/9/2008 18:54 wymień płytę, która jest uznawana za klasyczną (zajebistą, przełomową itp itd) jednak tobie, słuchanie jej nie sprawia przyjemności, tudzież nie słyszysz w niej nic odkrywczego. jaśniej?
    ojdana (30 września 2008)
  • mam problem z interpretacją posta założycielskiego. –17, 30/9/2008 18:54 no wiesz, wszyscy mówią płyta klasyczna ale nikt jej de facto nie zna, nie słucha i słuchać nie ma zamiaru, bo go rzecz przerasta albo mu sie po prostu nie podoba
    Olo (30 września 2008)
  • spiderland nyc ghosts and flowers
    ojdana (30 września 2008)
  • mam problem z interpretacją posta założycielskiego.
    17 (30 września 2008)
  • marquee moon
    luk (30 września 2008)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)