INNE - FORUM

Klasyka której nie dajecie rady

30 września 2008

Jak wiadomo istnieją płyty nazwane klasycznymi dla rozwoju muzyki rockowej, lecz ich przyswajalność jest mówiąc delikatnie dla większości słuchaczy lekko przyciężka. Generalnie sława albumu przysłoniła znajomość muzyki na nim zawartej. Kilka przykładów:
Captain Beefheart "Trout Mask Replica"
King Crimson "Larks Tongue In Aspic"
Zappa - większość
Czekam na Wasze propozycje "ciężko przyswajalnych klasycznych albumów" rockowych

Olo
  • Hej Sparrow, a Red Sparrow "Every Red Heart Shines..." ? Rewelacja prawda?
    nell (3 października 2008)
  • The Cure Pornography!!nigdy więcej I jak juz ktoś był uprzejmy wspomnieć Television Marquee Moon nie rozumiem fenomenu ..
    Sparrow (2 października 2008)
  • moje ulubione momenty na epkach pavement (bez ocen, bo oceny to chuje): z "watery, domestic" - całość (destylat pavement w dziesięciu minutach) ze "slay tracks" - box elder (wiadomo.) ze "spit on stranger" - harness your hopes (ma taką melodię, że nawet moje głupie młodsze rodzeństwo nuci ten kawałek) z "major leagues" - the classical (świetny cover, jakby na koniec kariery podsumowali się grając the fall - wyjebista sprawa jak dla mnie) z "shady lane" - wanna mess you around (nie do przeskoczenia "I wanna fuck arooooooooound!", rozbija mnie to za każdym przesłuchaniem) z "pacific trim" - give it a day (po prostu. znakomite.) i nie widzę większego sensu w szeregowaniu ich albumów. mieli kilka brzmień, kilka pomysłów na siebie, i właściwie wszystkie te podejścia i brzmienia były mocarne.
    howard w. campbell (2 października 2008)
  • To co, ranking epek? Nie znam wszystkich, ale watery domestic to okolice dziewiątkowe, bliżej końca skali. I fanomenalna okładka, btw.
    szczur (2 października 2008)
  • w sensie, ze to genialne i to
    luk (2 października 2008)
  • luk, czyli w sensie że 'jeden lepszy od drugiego'?
    rojal (2 października 2008)
  • smieszne oceny to 10 ale to juz nie bo tylko 9.8
    tp (2 października 2008)
  • s&e 10.0 crcr 10.0 wz 9.8 btc 9.0 tt 9.8 plus co najmniej 8 zajebistych epek. proszę mie tu najlepszego zespołu lat 90. nie obrażać.
    kręte schody (2 października 2008)
  • crooked > ok computer > crooked
    luk (2 października 2008)
  • crooked > ok computer
    rojal (2 października 2008)
  • czyli s&e mógłbym wymienić w tym wątku. mam nadzieję, że jeszcze się kiedyś do tego albumu przekonam, w końcu większość musi mieć rację - i tutaj chyba jednak ma... od siebie dodam jeszcze hüsker dü - zen arcade a z rzeczy naprawdę ciężko przyswajalnych (jak dla mnie) godflesh - streetcleaner swans - children of god
    crooked rain (2 października 2008)
  • mógłbym się zgodzić, że taką klasykę klasykę stanowi s&e i crooked rain crooked rain, ale ja w sumie uwielbiam wszystkie, z wyjątkowym wskazaniem na terror twighlith, ale to może kwestie osobisto wspominkowe, nie wiem.
    mja (2 października 2008)
  • E, bez porównań, no, slanted crooked nierówny, crooked wowee tak samo.
    szczur (2 października 2008)
  • Nie tylko Ty.
    łh nzlg (2 października 2008)
  • mowiac o pavement w kontekscie klasyki to bardziej debiut niz crooked rain, a tak btw czy tylko ja najbardziej lubie Wowee Zowee?
    tp (2 października 2008)
  • czy jest tu ktoś kto lubi pavement? –mja, 2/10/2008 12:03 wszyscy prawie. psychocandy tez mi kompletnie podeszlo. pamietam tyle, ze muzyka mi nie podobala za bardzo a brzmienie bylo fatalne. zdaje sie chcialem dac druga czy trzecia szanse, ale nie dalem. loveless lubie, ale nie tak jak statystyczny fan indie/alternative/whatever. choc widze, co ludzi tak kreci, przynajmniej tak mi sie zdaje. velveci w ogole maja momenty genialne i jawnie niedorzeczne, nie bardzo rozumiem dlaczego nietkorzy sie upieraja, ze tylko genialne.
    em c (2 października 2008)
  • 'ale z pavement klasyka to tylko crooked rain (5/5, rewelacja i w ogóle)' SLANTED
    locust (2 października 2008)
  • pavement jest zajebisty. u mnie tuż obok pixies, z pewną jednak przewagą pixies
    rybak (2 października 2008)
  • pierwsze zdanie - NIE nick - TAK
    17 (2 października 2008)
  • ale z pavement klasyka to tylko crooked rain (5/5, rewelacja i w ogóle) można też posłuchać brighten the corners (spoko, ale trochę zaczęli już przynudzać).
    crooked rain > daydream nation (2 października 2008)
  • czy jest tu ktoś kto lubi pavement?
    mja (2 października 2008)
  • MBV, Jesus and Mary Chain i Pavement są poza moim zasięgiem. Panda Bear, Iron & Wine też mi nie idą. Dead Can Dance już absolutnie nie trawię. Póki co, wszystko. Byłoby tego swego czasu o wiele więcej, ale chcę chłopakom dawać szanse i coraz lepiej je wykorzystują.
    insect (2 października 2008)
  • psychocandy psychodeliczne? raczej traktowałem jako płytę z muzyką taneczną
    17 (2 października 2008)
  • Psychocandy jest dla mnie płytą nie do przejścia. Jak zresztą większość płyt określanych jako psychodeliczne Nie jestem w stanie przesłuchać bez odruchu wymiotnego Kultowych płyt Kultu czy Brygady Kryzys Przy Loveless czasem mam ciary, ale całość nie do przejścia Prawie cała klasyka metalu jest dla mnie (obecnie) nie do przejścia Pierwsze płyty Sonic Youth, mimo mojego szacunku do tego zespołu - nie do słuchania, to samo dotyczy Mercury Rev King Crimson - zacząłem znowu słuchać tych płyt z lat 70., ale ciężko, tylko fragmenty mi wchodzą. Wolę lata 80., np. Beat
    rybak (2 października 2008)
  • Akurat MBV to jest jedna z tych rzeczy, którą usłyszawszy po raz pierwszy rzekłem - bingo! zupełnie nie wiedząc, że to jakiś klasyk or sth (poza tym mogło to być w okolicach 94-go, więc nie musiało być wtedy klasykiem, a może - nie wiem). Więc w moim przypadku zupełnie się nie łapie pod temat. Nie wiem, czy to sie łapie z kolei pod klasykę, ale "Uwaga jedzie tramwaj" nie rusza mnie aż TAK, jak chyba powinno, tzn - podoba mi się i daję radę, ale nie mam wrażenia obcowania z Dziełem - ot płyta z muzyką. Cała reszta świada wydaje się mieć jednak inne zdanie. Może nie poświęciłem tej płycie wystarczająco dużo uwagi - bywa.
    b52 (1 października 2008)
  • Żeby przybliżyć o co mi chodziło generalnie w wątku posłużę się przykładem z literatury. Wszyscy umieszczają "Ulissesa" Joyce'a w kanonach literatury światowej, prawie wszyscy ten stan akceptują, ale prawie nikt nie przeczytał w całości a co dopiero zrozumiał.. w muzie jest niestety podobnie, czasem jest po prostu wstyd powiedzieć, że dana muzyka (z tzw klasyki gatunku) jest dla mnie za trudna i w ogóle nie załapałem o co w niej chodzi, że potrzebuję jeszcze przesłuchać kilka tysięcy płyt żeby złapać sedno a nie słuchać i odbierać powierzchownie. "A Love Supreme" Trane'a - słucham, lubię, ale mam wrażenie, że tej muzyki jeszcze nie poznałem do końca, nie zrozumiałem jej, potrzebuję czasu, może przyjdzie eureka a może nie:-)
    Olo (1 października 2008)
  • ale myslalem ze chodzi o bardziej klasyczna klasyke.
    em c (1 października 2008)
  • ale za to nigdy nie mogłem przekonać się do Pavementu. –mt, 1/10/2008 22:34 piatka!
    em c (1 października 2008)
  • no widzisz, a ja prędzej zrozumiem jak można się nie podjarać daydream nation (chociaż się jaram) niż pavementem. ja za to nie do końca kumam fear of music. przynudza mi miejscami.
    mja (1 października 2008)
  • ja trochę nie czaję jak można nie lubić "White Light/White Heat", toż to wspaniały album, bliski "& Nico" podobnie nie czaję jak można nie być powalonym "Loveless" "Daydream Nation" to już w ogóle ale za to nigdy nie mogłem przekonać się do Pavementu.
    mt (1 października 2008)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)