INNE - FORUM

Dejnarowicz solo / DRAW Records

26 września 2008

Oficjalny wątek Dejnarowicz solo. W tym i tylko tym miejscu można odnosić się do muzycznej twórczości Borysa. Jakiekolwiek wzmianki, aluzje czy komentarze na temat muzyki Borysa pojawiające się w innych wątkach będą bezwględnie kasowane, wraz z całym postem - niezależnie od tego czy będzie to post jednozdaniowy czy pięciostronicowy esej. Miłej zabawy.

mz
  • http://www.youtube.com/watch?v=aVB5_-Vlq9g
    nie znam dobrze dyskografii strokes (24 marca 2011)
  • Jeśli dobrze zrozumiałem, to chodzi o Doe Deer.
    pies_pawłowa (24 marca 2011)
  • co to za sex-track na 9.5?
    dazenie do prawdy (24 marca 2011)
  • zabawne, wczoraj przesłuchałem sobie po raz pierwszy od dawna i man jakie dobre.
    szczur (24 marca 2011)
  • bardzo spóźniony, ale trzeba to powiedzieć: Yours Sincerely, to będzie polski utwór dekady, lekkim chujem
    dokladnie tak (24 marca 2011)
  • Tak, język i komponowanie to są różne sprawy, ale zupełnie inaczej komponuje się do angielskiego tekstu, a zupełnie inaczej do polskiego, który jest dość trudny w tym względzie. Nie każdy potrafi tak operować językiem polskim jak Kabaret Starszych Panów. To samo jest z pisaniem muzyki do gotowego tekstu polskiego np.do jakiegoś wiersza. Rodzimi artyści mają pod górkę z tworzeniem muzyki na rynek zachodni. Polski język praktycznie wyklucza wypłynięcie na szersze wody, a śpiewanie polskich muzyków po angielsku jednak razi sztucznością póki co. Abba śpiewała chwilę po szwedzku, na początku kariery, jeszcze pod inną nazwą chyba. Generalnie Skandynawowie mają łatwiej. Dla nich angielski jest drugim językiem, który chłoną od małego. U nas dopiero od niedawna. Efektem są dość proste, czasem prostackie rozkminki typu: "ja kocham cię, a ty mnie nie, oł jee".
    paj (22 marca 2011)
  • No ale przecież język tekstu i songwriting to dwie różne rzeczy. Nie wspominając o pieniądzach (teledyski, promocja) czy o połączeniu talentu i pieniędzy czyli producentach. Poza tym byłoby fajnie, gdyby np. w Anglii chcieli tak słuchać naszej muzyki, jak my chcemy słuchać ich, ale wiadomo, że to angielski dominuje dziś w popie, zresztą w indie też, i nie ma szans. Tylko hip-hop się ostał. Czy Abba byliby tak popularnym zespołem, gdyby śpiewali po szwedzku?
    Twój Stary (21 marca 2011)
  • "Cały czas ścigamy się desperacko z Zachodem, śpiewamy po angielsku i największym możliwym komplementem jest to, że brzmimy już prawie jak oni. To jest jakaś żenada, bo zespołów poszukujących własnego soundu jest w Polsce jak na lekarstwo." Z tym się w zasadzie zgadzam, ale przecież są chyba jakieś zespoły, artyści śpiewający po polsku coś ciekawego, oryginalnego? Chyba są? Bo śpiewając po angielsku nigdy nie dorównamy Brytyjczykom czy Szwedom w popie, a Amerykanom w r'n'b i rapie. Zawsze będziemy tylko odtwórcami i kopistami podążającymi wytartą ścieżką. A po co słuchać kopii, jak można mieć oryginał?
    paj (21 marca 2011)
  • i że chórki robiła, zapomniałem dodać*
    gdybym mógł, to bym jebnął ci (21 marca 2011)
  • lol, rzadko oglądam tv leci sobie VIVA, i jakiś tam program o 100 klipach coś tam... i jakiś teledysk blog 27 a tam Małgorzata Halber mówi o jednej z tych lasek z zespołu, że widziała ją na koncercie zespołu Newest Zealand, którego to liderem jest, "jeden z najostrzejszych krytyków muzycznych w Polsce"
    gdybym mógł, to bym jebnął ci (21 marca 2011)
  • wychodzi na to ze waglewski spusci sie sluchajac nerwowych wakacji
    moh (21 marca 2011)
  • waglewski pewnie nie ma pojęcia o czymś takim jak substanceonly, a powód dla którego wspomniał o NZ jest raczej prosty "Teraz w Polsce jest taki okres nieznośny, jako tzw. dziennikarz muzyczny [WW prowadzi audycję w radiowej Trójce – przyp. aut.] dostaję mnóstwo płyt z nową muzyką i dzielnie je wysłuchuję. I w większości I see darkness... (śmiech) Cały czas ścigamy się desperacko z Zachodem, śpiewamy po angielsku i największym możliwym komplementem jest to, że brzmimy już prawie jak oni. To jest jakaś żenada, bo zespołów poszukujących własnego soundu jest w Polsce jak na lekarstwo."
    srokes (21 marca 2011)
  • będzie. na zupełnym luzie.
    krzesło (21 marca 2011)
  • The Strokes wydali płytę w 2003
    17 (21 marca 2011)
  • Będzie jakaś pyskówka na linii Waglewski-Borys? Albo chociaż jakaś polemika?
    paj (21 marca 2011)
  • Libia = Irak?
    Pan Rafał (21 marca 2011)
  • o co cho z tym 2003 rokiem?
    pytanie (21 marca 2011)
  • byliśmy w pogotowiu
    szpiegi Waglewskiego (21 marca 2011)
  • ale zauważcie może, że artykuł borysa ukazał się 2 dni po wywiadzie z ww
    metys (21 marca 2011)
  • zdaje się, że wypowiedź waglewskiego to reakcja na zjechanie tego singla z abradabem i kimśtam jeszcze
    zwobot (21 marca 2011)
  • Jakkolwiek określanie placu handlowego "rynkiem" jest dla mnie zrozumiałe, to dziwi mnie to, że nigdy w życiu w bezpośredniej rozmowie się z nim nie spotkałem. A w internetowych wypowiedziach mnóstwo razy. CHOCIAŻ: http://www.naszrynek.eu/ (Warszawa).
    Szop (21 marca 2011)
  • Wszyscy jesteśmy na rynku Porcys.
    em c (21 marca 2011)
  • rynek znaczenie: 1. dawniej: główny plac targowy w centrum miasta; 2. zagadnienia handlowe i gospodarcze; wymiana kapitałów i usług http://www.sjp.pl/co/rynek
    bardzo oczytane to forum, sami humaniści i studenci kulturoznawstwa (21 marca 2011)
  • Rynek to po łacinie forum, a po włosku mercato. Stąd pewnie angielski marketplace. To nie jest regionalizm, który się rozprzestrzenia. Tak się po prostu mówi w Europie na to miejsce. A z Waglewskim to chyba jest tak, iż jest on po prostu przeceniany. To zwykły średnio zdolny kompozytor o konserwatywnym spojrzeniu na komponowanie, muzykę. Pewnie dlatego tak się dziwił na metodę pracy The Edge'a. Nieco wsteczny gość i tyle. Co nie znaczy, że nie ma racji od czasu do czasu.
    e (21 marca 2011)
  • Jak zwykle nieprecyzejnie się wyraziłem. :/ Skojarzenie rynku z handlem jest oczywiste, ale ostatnio dużo częściej się z tym spotykam, w internecie np. więc zakładam, że to regionalizm który się rozprzestrzenia. Pytanie - skąd i dlaczego.
    Szop (20 marca 2011)
  • Słownik polsko-angielski PARK Copyright: (c) wersja książkowa słownika dostępna w (http://www.park.pl) wydawnictwie PARK rynek n masc C 1. (plac) marketplace. 2. (econ)market.
    miejscowość (20 marca 2011)
  • kurwa, jestem z Łodzi i tu się tak mówi, "rynek"(czyli bazar). tyle i nie pierdolcie
    widzew w moim sercu (20 marca 2011)
  • –dzordzio, 20/3/2011 14:54 rynek- słowo powstało jako spolszczenie niemieckiego Ring (Ring to był specyficzny rodzaj Marktplatz z zabudowaniami na środku (domki budnicze, ratusze i inne sukiennice) - no a Marktplatz to miejsce w średniowiecznym mieście gdzie krzyżowały się drogi od głównych bram miejskich którędy do miasta dostawali się kupcy.) Jako, że w Polsce dominują miasta wybudowane według prawa magdeburskiego (mające właśnie te zabudowania na środku) i podobnych to nie dziwi popularność tego określenia. Z czasem do pierwotnego znaczenia (plac) doszło kolejne jako targ który ma tam miejsce:) Inna sprawa, że targowiska i bazary to zazwyczaj miejsca gdzie stale odbywa się handel a rynek odbywa co jakiś czas np. raz na tydzień -wszak kupcy krążyli od miasta do miasta. bazar to targowisko z perskiego bodajże targ to słowiańskie, rosjanie maja chyba "torg" (ma chyba nawet wspólne pochodzenie ze słowem gród)
    synhenryka (20 marca 2011)
  • i to ty mi przyznajesz taki tytuł? wow. myślałem, że koniec kariery małysza wyczerpał mi limit wzruszeń na niedzielę. dzięki!
    mja (20 marca 2011)
  • –mja, 20/3/2011 11:37 white album postów na porcysie
    szczur (20 marca 2011)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)