INNE - FORUM
Dejnarowicz solo / DRAW Records
26 września 2008Oficjalny wątek Dejnarowicz solo. W tym i tylko tym miejscu można odnosić się do muzycznej twórczości Borysa. Jakiekolwiek wzmianki, aluzje czy komentarze na temat muzyki Borysa pojawiające się w innych wątkach będą bezwględnie kasowane, wraz z całym postem - niezależnie od tego czy będzie to post jednozdaniowy czy pięciostronicowy esej. Miłej zabawy.
-
"syndrom specyficznego polaka to syndrom operowania na autorytetach. to czego specyficzna odmiana polaka najbardziej się obawia to dyskusja, polemika. bartoszewczyzm/wałęsizm." - taaa i michnikowszczyzna.masz racje kakaok.dobrze ze nie ulegasz stereotypom i uogolnieniom i umysł masz otwarty. warto rozmawiac!
mrowkaweed (6 grudnia 2008) -
prywata: interes własny, korzyść osobista w sprawach publicznych
n'est-ce pas? (6 grudnia 2008) -
dobra, idzcie juz na obiad
Sikora Tomasz (6 grudnia 2008) -
cały czas otwartą pozostaje kwestia dlaczego panom z draw records tak na tej recenzji rafała księżyka zależało.
wydział śledczy (6 grudnia 2008) -
–PK, 6/12/2008 13:41 za z leksza zenujaca uwazam forme tego felietonu oraz niewlasciwe miejsce publikacji. chec wyrazenia wlasnego zdania, nawet obrona wlasnego dziela, jesli ma sie ku temu argumenty (b. ma) jest ok, natomiast ten tekst akurat jest cholernie personalny, poczawszy od samego tytulu i niestety dziecinnie pretensjonalny. pan dejnarowicz powinien ze 2 dni ochlonac i wowczas na zupelnie pelnym luzie opublikowac u siebie (w miejsu swoich re-recenzji, jak to ma w zwyczaju) krotka odpowiedz (na tenze skrawek prasowy) zlozona wylacznie z merytorycznej argumentacji, bez doszukiwania sie osobistych motywow u rk. ja tak o tym mysle. –kakaok., 6/12/2008 13:52 > syndrom specyficznego polaka to syndrom operowania na autorytetach. to czego specyficzna odmiana polaka najbardziej się obawia to dyskusja, polemika tez nieswiadomie operujesz stereotypami. kogo tu w zasadzie obchodzi, czy ucierpi ten czy inny 'autorytet'? > borys wjechał na księżyka i nawet jeśli zostanie zmiażdżony, to taka polemika jest dużo bardziej wartościowa niż płyta jacaszka. no ciekawe, kto o czym za pare lat bedzie pamietal. to dopiero jest myslenie lokalne. nie tyle polskie, co porcysowe
['] (6 grudnia 2008) -
PK - oczywiście masz rację, że te skamieliny retoryczne, wierność kilku zwietrzałym aksjomatom w pisaniu Pęczaka i jemu podobnych są do storpedowania od lat już. i to się powinno stać, a nie stało się. choć dzisiaj jesteśmy bliżej niż kilka lat temu. (choć Pęczak a Księżyk, przepaść jednak). pytanie brzmi tylko dlaczego Borys takiego felietonu nie napisał już jakiś czas temu. przecież obserwacje dotyczące osoby Księżyka w nim zawarte wskazują na dobrą znajomość tematu, nie od wczoraj pisanie Księżyka zna Dejnarowicz. otóż jeżeli dopiero teraz ukazuje się taka tyrada, kilka dni po recenzji 'mento, trudno nie odnieść wrażenia, ze Borysowi ktoś koło pióra zrobił i teraz za pomocą kilku trafnych spostrzeżeń, a kilku ukwieconych retorycznymi triczkami bzdur, B. bierze odwet.
?? (6 grudnia 2008) -
pytanie do MZ: jak znajdujesz 'devertimento' w skali porcys? jestem bardzo ciekaw Twojej opinii na temat tej płyty, zreszta chyba tylko nie ja.
darw (6 grudnia 2008) -
a już szczytem jest biczowanie na publicznym forum recenzji własnej płyty przez grającego dziennikarza. czym innym jest felieton na temat sceny, komentarz do jakiegoś wydarzenia, nawet kontr-recenzja płyty. ale, na boga szatana, nie swojej. mylę się? –??, 6/12/2008 13:41 nie mylisz się. to dziwne. ale pieprz już to forum stary, tylko zajmij się pisaniem dalszych recenzji. to najlepse co możesz zrobić. a na małym forum porcys w kącie polskiej sieci internetowej ciągle będą bronić "swoich" >>>też uważam, że ten tekst jest bardzo ciekawy, nie wiem, gdzie tu żenada. żenująco nudny bywa felietonista Sasza Tomaszewski. Treny > Divertimento ja uważam, że ten tekst jest bardzo egzaltowany. żenada już dawno zjadła dejnarowicza. dla niego nie ma granic żenady. a Sasza Tomaszewski ciekawie bawi się słowem i podprogowo przemyca ciekawe treści. Boniek > Lato
!! (6 grudnia 2008) -
pytanie do mz, czyli redaktora naczelnego: czy Divertimento bedzie brane pod uwage przy rocznych podsumowaniach redaktorów porcys?
grossvan (6 grudnia 2008) -
mz i PK wyartykułowali 2 podstawowe punkty o których nie chciało mi sie pisać. szczególnie to co powiedział PK jest ważne i od razu rzucało mi się w oczy. syndrom specyficznego polaka to syndrom operowania na autorytetach. to czego specyficzna odmiana polaka najbardziej się obawia to dyskusja, polemika. bartoszewczyzm/wałęsizm. borys wjechał na księżyka i nawet jeśli zostanie zmiażdżony, to taka polemika jest dużo bardziej wartościowa niż płyta jacaszka. PS. ta recenzja PASAŻERA o ewie braun akurat chyba trafiona hm? :) (tzn. dobre ukontesktowienie)
kakaok. (6 grudnia 2008) -
–PK, 6/12/2008 13:31 ze probuje dyskutowac to nawet mu sie chawli, ale niechze to do cholery robi w mniej oblesny sposob, ok? ale oczywiscie stary jestem, nowe idzie, nie umiem sie przestawic i jestem skazanym na wymarcie dinozaurem, blablabla srutututu
stary porcysiak (6 grudnia 2008) -
jak ktoś słusznie zauważył, "na zupełnie pełnym luzie" to cytat z piosenki Papa Dance, "Bez dopingu", a luz może mieć różne przedziały semantyczne - np. taki, że BD na luzie nokautuje RK w walce na argumenty. tyle w kwestii luzu. ja raczej rzadko bywam wyluzowany jednak miałem rację - "wróg publiczny nr 1" "w pewnych kręgach" oczywiście
PK (6 grudnia 2008) -
>>w nastepnym felietonie borys wypunktuje wam gdzie ten luz i wtedy zobaczycie –tak mysle, 6/12/2008 09:22 9/10
darw (6 grudnia 2008) -
też uważam, że ten tekst jest bardzo ciekawy, nie wiem, gdzie tu żenada. żenująco nudny bywa felietonista Sasza Tomaszewski. Treny > Divertimento
PK (6 grudnia 2008) -
"znacie osoby, które są dziennikarzami muzycznymi i muzykami jednocześnie? (Brian Warner - znany z zespoły marylin manson - był ponoć kiedyś dziennikarzem)" jest tego więcej, choćby Neil Tennant z PSB, był wcześniej dziennikarzem muzycznym. chociaż nie kojarzę przypadku, by ktoś pisał i grał (zawodowo, nie w domu czy dla znajomych) jednocześnie. to tylko u nas możliwe. ale nie ma w tym nic zdrożnego, dopóki pilnujemy, by pisanie nie zaczęło wynikać z grania. a już szczytem jest biczowanie na publicznym forum recenzji własnej płyty przez grającego dziennikarza. czym innym jest felieton na temat sceny, komentarz do jakiegoś wydarzenia, nawet kontr-recenzja płyty. ale, na boga szatana, nie swojej. mylę się?
?? (6 grudnia 2008) -
> chyba dość jasno widać, że występuje jako autor płyty Divertimento > ten motyw, że niby jakimś wielkim nadużyciem jest pisanie na stronach internetowych audycji muzycznej offensywa w programie trzecim polskiego radia polemiki dotyczącej własnej płyty bardzo naciągany. ja wiem, że misja publiczna, abonament itd. ale bez przesady. poza tym ta polemika jest dość interesująca w oderwaniu od kontekstu płyty. nie wiem czy tylko dla mnie, ale sądząc po żywej reakcji jaką wzbudziła to chyba nie. –mz, 6/12/2008 13:31 skoro wystepuje jako autor plyty divertimento, to do prowadzenia polemiki na temat wlasnej plyty ma chyba wlasna domene. rozumiem, gdyby nie mial, po przystankach chyba nie bedzie tekstow rozklejal. ale jednak ma, a za tamto dostaje pieniadze, czyli nota bene ktos mu zaplacil, by mogl sie wyzalic z argumentami merytorycznymi miedzy wierszami.
['] (6 grudnia 2008) -
widzę, że zatrzęsienie zupełnie nowych nicków i każdy odmienia przez wszystkie przypadki słowo żenada.
mz (6 grudnia 2008) -
>znacie osoby, które są dziennikarzami muzycznymi i muzykami jednocześnie? niegdys steve albini.
em c (6 grudnia 2008) -
"przede wszystkim jednak nie rozumiem w jakiej roli w tej chwili występuje Borys. to jakiś precedens na skalę światową. człowiek-wszystko." ja z kolei nie rozumiem, czego tu nie rozumieć. chyba dość jasno widać, że występuje jako autor płyty Divertimento. ale może nie skumałem o co ci chodzi. ten motyw, że niby jakimś wielkim nadużyciem jest pisanie na stronach internetowych audycji muzycznej offensywa w programie trzecim polskiego radia polemiki dotyczącej własnej płyty bardzo naciągany. ja wiem, że misja publiczna, abonament itd. ale bez przesady. poza tym ta polemika jest dość interesująca w oderwaniu od kontekstu płyty. nie wiem czy tylko dla mnie, ale sądząc po żywej reakcji jaką wzbudziła to chyba nie.
mz (6 grudnia 2008) -
a zauważyliście, że coś takiego jak "dyskusja" czy "polemika" na temat muzyki pop - szczególnie w polskich wysokonakładowych mediach - po prostu nie istnieje? nikt nie ma ochoty weryfikować tego, co wypisują Pęczak, Sankowski czy nawet Księżyk. nikt się o to nie spiera, nikt tego nie traktuje poważnie ani tak naprawdę nie potrzebuje. są polemiki filmowe, teatralne, literackie, ale krytyka pop-muzyczna to po prostu zazwyczaj przedszkole. "wrócił rock proszę państwa" - to jest ten poziom, który uznaje się za poprawny i nieinwazyjny. i wchodzi taki Borys, przyznam - trochę arogancki i czasem wręcz nadęty, ale operuje językiem krytycznym z zupełnie innego poziomu, więc jedyne co macie do powiedzenia to że jest źle wychowany, nie ma klasy, bo próbuje dyskutować o swojej płycie czy cos w tym stylu. więc legitymizujecie tę obowiązującą miałkość. kurwa, niemal każdy wątek na ILMie (tam jest tego za dużo, ale to jest ideał, kiedyś myślałem że forum Porcys ma szansę być takim miejscem gdzie się rozmawia o muzyce bez tabu i się jak najchetniej "profanuje") wzbudza we mnie poczucie że muzyka jest w Polandzie tylko pewnym subkulturowym, lajfstajlowym dodatkiem i nawet ludzie bardziej wyedukowani niestety poddają lenistwu intele i pozostają przy kilku aksjomatach recenzja Księżyka - podejrzewam, ze on już o całej sprawie oraz tej płycie zapomniał, ale "brzmienie dla grubych audiofilów" jako synonim złej muzyki - już mógłby sobie darować. co do tego typu figur "muzyka dla x" (x jako grupa, którą łatwo wytknąć palcem), to mój wpis z innego forum (oczywiście nikt tego tam nie podjął): "kiedyś bym się przejął, gdyby jeden z moich ulubionych polskich zespołów dostał etykietkę "muzyka dla wczesnego liceum". ale jestem coraz bardziej jestem przekonany, że najlepsza muzyka pop to z reguły taka, którą da się określić jako skierowaną dla 1) licealistów 2) rozhisteryzowanych nastolatek 3) dresiarzy (chavsów/rednecków co tam sobie chcecie) 4) gejów 5) przekwitających kobiet itd. którą łatwo jest pośrednio językowo napiętnować". więc Księżyk na luzie spłodził recenzję duchem z zina punkowego, gdzieś późne 90's. pamiętam, jak płytę Ewy Braun, bodajże Electromovement, w PASAŻERZE zrecenzowano jako "płytę dla egzaltowanych licealistów, którą mogą sobie postawić na półce między nową książką Coelho i egzemplarzem Machiny". bo true punk to był crust w owym czasie
PK (6 grudnia 2008) -
haha? nie wystarczylo kolesiowi pierwsze miejsce w kategoriach najgorsz plyta(pyta?) roku, najgorszy debiut fonograficzny i najbrzydsza okladka roku? jeszcze najwieksza zenada roku mu potrzebna?
tak? (6 grudnia 2008) -
znacie osoby, które są dziennikarzami muzycznymi i muzykami jednocześnie? (Brian Warner - znany z zespoły marylin manson - był ponoć kiedyś dziennikarzem) znacie taki przypadek, że muzyk "punkt po punkcie" odpowiada na negatywne recenzje swojej płyty? a tak poza tym - dyskusja wuja charta. Księżyk dostał płytę do recenzji i napisał kilka zdań, Dejnarowicz się przejął i walnął felieton na stronach polskiego publicznego radia. jakiś porcys, jakieś divertimento, za 10. lat mało kto będzie o tym pamiętał. nie byłoby w tej sytuacji nic dziwnego, gdyby: 1. nie był to felieton na stronach www polskiego radia 2. Księżyk znęcałby się szczególnie nad Dejnarowiczem 3. Dejnarowicz nie pisałby nigdy wściekłych, atakujących innych muzyków, złośliwych recenzji 4. nie było by w osobie tow. Dejnarowicza Włodzimierza takiej egzaltacji i chęci udowodnienia swoich racji całemu światu. on próbuję słowem przekonać tłumy, że ta płyta jest dobra, a muzyka albo się podoba albo nie. a takie myślenie na pewno nie jest niezależne. niezależne myślenie jest wtedy, gdy opinia innych cię nie obchodzi. a Dejnarowicza krytyka zabolała, co widać w jego felietonie i miejscu, gdzie je opublikował. 25.lecie Nobla Wałęsy - to jest temat! Ale sorry - Wałęsy się tu nie ceni.
!! (6 grudnia 2008) -
Ja trochę pana Borysa Dejnarowicza rozumiem. Zostawiła go dziewczyna, teraz nagrał płytę i też dostał kosza od Rafała Księżyka. To może być dość traumatyczne przeżycie, chowane jednak pod tzw. "wyluzowaniem", że "bez spinki".
dr Waldemar Syrop (6 grudnia 2008) -
5.9 dla trenow faktycznie lol
ambientoznawca (6 grudnia 2008) -
nawet nie czytam dyskusji, jak dla mnie temat divertimento umarl po przesluchaniu tej plyty, jakies 200 postow wczesniej. sztuczne pompowanie zainteresowania tym przecietnym materialem, poprzez skrupulatnie budowana przez autora przeintelektualizowana otoczke i rozdmuchiwanie nieprzychylnych recenzji (na milosc boska, ile w tej machinie bylo, 700 znakow? przeciez ten caly ksiezyk nad tym nawet nie myslal tyle, ile borysowi zajelo napisanie o tym newsa na stronie) na niewiele sie zda. stawianie tego typu felietonow nie na dejnarowicz.com, a na witrynie polskiego radia, z mysla przewodnia, iz negatywna recenzja wynika z 'checi dokopania akurat temu dejnarowiczowi - to nic innego jak megalomania wlasnie. jezeli borys ograniczylby sie do wypunktowania bledow merytorycznych odnosnie materialu i zrobilby to pod swoja domena to byloby to ok, a nawet godne pochwaly, jako rzeczywista polemika o muzyce a nie prywatne porachunki. dlatego suma summarum zgodze sie z calym tym ksiezykiem- divertimento to borysowy pomnik megalomanii, jednak nie tyle w kwestii samej muzyki, co calego zjawiska. na szczescie michal jacaszek nie musi prowadzic z nikim wyluzowanej wojny werbalnej, tylko jako muzyk robi swoje. jego 'treny' (na porcysie zdaje sie 5.9, LOL) ciesza sie sporym zainteresowaniem na zachodzie i pojawiaja sie w licznych zestawieniach najlepszych ambientowych plyt 2008. czas sie chyba ogarnac i zajac tym, co rozsadne i istotne.
pamietamy ['] (6 grudnia 2008) -
>>jezeli ktos chce napisac cos o tym ze, sila rzeczy, zawsze rozmawiamy o intepretacjach, nie ma 'faktycznego' czegokolwiek, a generalnie to wszystko jest tekstem, to niech nie pisze, tylko od razu spierdala. haha, pięknie to uchwyciłeś. najszybszy sposób sprowadzenia dyskusji do jałowego umysłowego glaskania pytonga. kiedyś na zajęciach jakaś skończona idiotka po dwóch tygodniach leżenia w solarium próbowała mnie przekonać, że encyklopedia to zbiór poglądów jej autora, bo, uwaga, wszystko jest interpretacją! aczkolwiek ja się pod tym stanowiskiem podpisuję ;)
ryba (6 grudnia 2008) -
"w sensie, że zużywa cenne bajty za nasze ciężko zarobione pieniądze? :) skandal." zabawne nawet. - uważam, że red. Księżyk znęcił się nad 'mento trochę ponad miarę, to widać gołym okiem. choć nie należę też do osób, które się zasłuchują w 'mento czytając jednocześnie oświecone teorie Borysa nt. takiego a nie innego artystycznego zwrotu. bo trąci to przerostem ego nad realną wartością dziełka i tego zwrotu. - przede wszystkim jednak nie rozumiem w jakiej roli w tej chwili występuje Borys. to jakiś precedens na skalę światową. człowiek-wszystko. klucze do miasta Wrocławia może też już dostał? jest też lutnikiem? honorowym prezesem ZPAV? nie chodzi o cenne (MZ, tak bardzo!:) bajty na stronie radia. po prostu - nawet jeśli przy okazji pewne rzeczy słusznie Księżykowi wypomniał, nie wiem dlaczego człowiek, który niczym się nie przejmuje musi w tempie ekspresowym napisać esej (mimo wszystko w swojej obronie) na stronie programu 3. PR. w jakim charakterze? jeszcze muzyka? czy już krytyka muzycznego? a może wszystko inclusive? nie chcę tu zdradzać całej kuchni, ale nie każdy felieton napisany przez któregoś z czterech felietonistów Offensywy miał aż takie uprzywilejowanie, by w ciągu 7 sekund pojawił się online. a wręcz przeciwnie. - lubię, cenię Borysa. niczego mu nie zazdroszczę.
?? (6 grudnia 2008) -
nie wydaje wam się, że cała sytuacja jest co najmniej niesmaczna? w moich oczach borysa już naprawdę nie ma.
smutny murzyn mariusz (6 grudnia 2008) -
Wy tego Dejnarowicza traktujecie poważnie? przecież to jakieś zakompleksione dziecko jest
a_wszysko_to_wina_rodzicow (6 grudnia 2008) -
na pudelka z ta telenowela. nie wiem, wyglada mi jakby posunal sie bardzo charakterystyczna dla nie go, daleko idaca kreatywnoscia w interpretacji argumentow* ksiezyka, i nie wiem czy polemizuje z faktyczna recenzja, czy swoim jej wyobrazeniem. kilka punktow trafnych, paru nie jestem pewien. jezeli ktos chce napisac cos o tym ze, sila rzeczy, zawsze rozmawiamy o intepretacjach, nie ma 'faktycznego' czegokolwiek, a generalnie to wszystko jest tekstem, to niech nie pisze, tylko od razu spierdala.
em c (6 grudnia 2008)