INNE - FORUM
Dejnarowicz solo / DRAW Records
26 września 2008Oficjalny wątek Dejnarowicz solo. W tym i tylko tym miejscu można odnosić się do muzycznej twórczości Borysa. Jakiekolwiek wzmianki, aluzje czy komentarze na temat muzyki Borysa pojawiające się w innych wątkach będą bezwględnie kasowane, wraz z całym postem - niezależnie od tego czy będzie to post jednozdaniowy czy pięciostronicowy esej. Miłej zabawy.
-
>>17 mnie właśnie oświecił co do tego wywiadu z pandą. borys- such a badass! ke?
ryba (6 grudnia 2008) -
A jakiś link do tego forum?
677 (6 grudnia 2008) -
A jakiś link do tego forum?
677 (6 grudnia 2008) -
A jakiś link do tego forum?
677 (6 grudnia 2008) -
17 mnie właśnie oświecił co do tego wywiadu z pandą. borys- such a badass!
szczur (6 grudnia 2008) -
forum muzyczne
. (6 grudnia 2008) -
Co to jest ILM?
677 (6 grudnia 2008) -
Kabaret Starszych Panów 60 minut, Polska 1969 Państwo Molkowie organizują w łazience spotkanie wielbicieli piosenek z "Devertimento". Sympatyczne grono dzieli się poglądami i problemami. Wśród gości jest pan Bącz, który zasypia w najbardziej nieoczekiwanych sytuacjach. Gdy wszyscy są już w komplecie, rozpoczyna się Pierwszy Festiwal Pieśniarzy Łazienkowych, który prowadzi Lucjan Kydryński.
TVP KULTURA, sobota 06.12.2008 21:05 (6 grudnia 2008) -
czy juz nalezy sie zwracac "Pan Borys"?
rageman (6 grudnia 2008) -
>sam borys mógłby napisać polemikę ze swoją polemiką. i też nieźle by się czytało.. użyłby przy tym wielu kwiecistych słów, np: zaiste inkorporacja konekstualziacja deinkorporacja dyskredytowanie zapewne jednakowóż acz wyimaginowana hiperbolizacja dualna przeintelektualizowany akademicki bełkot projekcja idei awangardy w ramach popowej estetyki jak i określeń: schematy myślowe brak otwarcia na popową wrażliwość stara gwardia krytyków idzie nowe! Dejnarowicz robi rewolucję na scenie polskiego dziennikarstwa i mediów elektronicznych! I nagrywa płyty niezależnie, w niezależnym wydawnictwie, za niezależne pieniądze.
!! (6 grudnia 2008) -
"odniosłem wrażenie, jakbyś po troszę polemizował sam ze sobą" trochę za długo stałem rano przed lustrem, wybacz. dobra, idę odkurzać. cześć.
?? (6 grudnia 2008) -
>>ogólnie jestem zdania, że samo to, że zdania są logiczne, zawierają solidny bagaż błyskotliwych odniesień, celują w niezły dowcip przy okazji, nie oznacza jeszcze, że czytamy coś jedynie słusznego i trafnego. sam borys mógłby napisać polemikę ze swoją polemiką. i też nieźle by się czytało.. tylko kto tu tutaj twierdzi, że jest na odwrót? nikt nie przekonywał tutaj zdaje sie, że linia borysa jest "jedynie słuszna i trafna". odniosłem wrażenie, jakbyś po troszę polemizował sam ze sobą
ryba (6 grudnia 2008) -
czepianie się, że nie napisał o Księżyku bez żadnej okazji wcześniej jest absurdem. przecież felieton jest odpowiedzią na krytyczną recenzję. gdybyś wytknął tych kilka bzdur i napisał dlaczego uważasz je za bzdury cały ten wątek byłby bardziej na temat i ciekawszy. –mz, 6/12/2008 15:08 odpowiedzią na krytyczną recenzję - owszem. ale odpowiedzią autora płyty, w ramach kolumny z subiektywnymi esejami na wszystkie tematy około muzyczne i nie tylko, ale nie kolumny do odbijania piłeczki w przypadku niewłaściwego potraktowania dziełka któregoś z felietonistów przez tego czy innego krytyka. subtelna różnica. może nie każdy dostrzega. albo nie każdemu to przeszkadza. mi nie tyle przeszkadza, co zastanawiam się czy np. za 13 lat, nawet jeśli nic się od dziś nie wydarzy, redaktor Dejnarowicz dalej będzie miał taki darmowy, łatwy wjazd ze swoimi refleksjami na temat refleksji innych na temat jego własnej produkcji. co do felietonu: istotnie może być tak, że nawet gdyby Divertimento było dziełem ponadczasowym, w tej formie w jakiej istnieje, z tą samą koncepcją, całym produkcyjno-brzmieniowym charakterem i tym samym, takim samym bagażem harmonii (dyskusyjne, przyznacie myszki), to redaktor Księżyk wciąż byłby nieprzychylny, bo jest uprzedzony do lżejszych, subtelniejszych form, a termin 'pop' traktuje z pogardą godną czasów zamierzchłego Jarocina. Borys istotnie wykazał, że redaktor porusza się, być może sprawnie, ale tylko po określonych polach, wykluczając użyteczność, wartość nieco innych estetyk niż dysonansowy eksperyment czy brudny, garażowy alt-rock. ale już cały pierwszy akapit jest niczym innym jak niemerytorycznym, lekko złośliwym odbiciem piłeczki (co mnie obchodzi co powiedział kolega z labela DRAW albo kto parsknął śmiechem, plus to odwrócenie sytuacji, na cytatach z recenzji.) "Ponadto, od zawsze popierałem "charakterną", wyrazistą krytykę muzyczną w naszym kraju i swego czasu sam również napisałem sporo "ostrych" recenzji. Tyle, że po pierwsze byłem wtedy nastolatkiem ("błędy młodości"), a po drugie u mnie "złośliwość" zwykle szła (lub przynajmniej miała iść) w parze z humorem i luzem – dla rozbawienia czytelnika." że jak? czyli zjechać płytę można tylko będąc nastolatkiem, w ramach "błędów młodości"? i ostra krytyka musi koniecznie, kompulsywnie bawić czytelnika? "Wprawdzie Divertimento jest wtórne wobec minimal music, ale Pustki wcale nie są wtórne wobec PJ Harvey, Ballady I Romanse wcale nie są wtórne wobec Cocorosie, Klimt wcale nie jest wtórny wobec shoegaze'u, Psychocukier wcale nie jest wtórny wobec Sonic Youth, Silver Rocket wcale nie jest wtórne wobec Air, Fisz wcale nie jest wtórny wobec Mos Defa i właściwie każda rokendrolowa kapela bazująca na gitarowych riffach i ekspresyjnym wokaliście wcale nie jest totalnie wtórna wobec wzoru wynalezionego przez Stonesów, który to wzór dobry był ponad 40 lat temu. To groteskowe..." argument-woda. owszem, wtórność do pewnego stopnia jest składową literalnie wszystkiego. księżyk jednak wskazuje na to, że taka właśnie wariacja na temat minimal music (właśnie taka!) sprawia wrażenie herlawego revivalu, który, jego zdaniem, nie broni się. "Ja tylko skromnie inkorporowałem struktury minimalistyczne do własnej, popowej konstrukcji. Zamiast modelu "zwrotka-refren" u Christiny Aguilery, jest zapętlona polimotywiczność i kameralna orkiestrowa aranżacja u Dejnarowicza. I od razu taki raban? Kogoś to naprawdę zabolało? Coś tak niewinnego uznano za zuchwałość? Wierzyć się nie chce. "This Is Pop"! Aczkolwiek żeby to zrozumieć, trzeba wpierw lubić chociaż jedną piosenkę Xtiny. Albo chociaż XTC. I wygląda na to, że to w tym wypadku chyba podstawowa przeszkoda, poprzeczka nie do przeskoczenia." z jednej strony Borys mówi w wywiadach, że męczy go trywialność, przewidywalność i pustka jaka wyziera z dzisiejszej sceny indie-rockowej. opowiada jak to postanowił uraczyć wiarę czymś z zupełnie innej beczki, dla osób o innej (bogatszej? tylko pytam) wrażliwości. z drugiej strony przy pierwszej okazji powołuje się na popowy anty-etos, popową anty-akademickość. 'ja tylko gram pop, jak xtina'. zupełnie od czapy dorzuca do tego jeszcze XTC, które to XTC sądzę iż Księżyk przynajmniej jako tako zna i docenia. ta spójność koncepcji jest, tylko jej nie ma. mógłbym tak jeszcze chwilę, ale miejsca dużo zajmuje. ogólnie jestem zdania, że samo to, że zdania są logiczne, zawierają solidny bagaż błyskotliwych odniesień, celują w niezły dowcip przy okazji, nie oznacza jeszcze, że czytamy coś jedynie słusznego i trafnego. sam borys mógłby napisać polemikę ze swoją polemiką. i też nieźle by się czytało..
?? (6 grudnia 2008) -
hej, to moze ja jeszcze sie doloze, ze mam dokladnie takie same odczucia, co –jackhammer, 6/12/2008 15:35 dla mnie 2 kluczowe sprawy, to ze 1. szum wokol tej plyty nijak ma sie do jej wartosci artystycznej. i byc moze cale podejscie do owego szumu zalezy od subiektywnego odbioru materialu. mz notorycznie unika udzielenia odpowiedzi na pytanie, jak sam ocenia divertimento (badz co badz watek poswiecony mial byc muzyce, a nie tej calej pompie). mnie naprawde zdumiewa, ze tu jest 700 postow. kiedys byl temat bodajze o artykule m.falla i niewyjasniona pozostala kwestia, jakie nalezy obrac kryterium, zeby mozna bylo jakas plyte uznac za dziejowa... heh 2. jezeli chce sie udowodnic slusznosc swoich pogladow, to nie robi sie tego emocjami i zolcia z watroby, a rozumem bardziej. dla mnie bd obral zla forme na swoja polemike i przez to sam sie zdyskredytowal. obral zle miejsce nie dlatego, ze jakis abonament, ze jakas misja publiczna pr, tylko dlatego, ze badz co badz jest to prywata (mz ma jakis filtr chyba, ze wyswietlaja mu sie tylko punkty merytoryczne, ale tam kwestie meryt silnie przeplataja sie z watkami osobistymi- w tym z personalnymi zarzutami), a od prywaty ma sie wlasne witryny. mnie sie wydaje, ze naprawde, gdyby bd te 2 dni odczekal i wypowiedzial sie scisle, rzeczowo, to reakcja bylaby zgola inna. a przynajmniej nie dalby tylu powodow do kpin hejterom, na ktorych i tak przeciez jest mocno wyczulony. pozdrawiam, serdecznie!:)
['] aka std (6 grudnia 2008) -
http://porcys.com/Forum.aspx?id=6773 nalegam
ryba (6 grudnia 2008) -
to ja może zostawię cię z tym przekonaniem, że ten skomasowany atak anonimowych użytkowników jest dziełem "ludzi mniej zainteresowanych zyciem serwisu porcys" :> –mz, 6/12/2008 15:40 jesli jest dzielem ludzi bardziej zainteresowanych, to chyba nawet gorzej, bo to znaczy, ze tekst sie nie przyjal nawet "na wlasnym podworku"
realista (6 grudnia 2008) -
"ak wiec powtarzam: po takim potraktowaniu sprawy mozna sie spodziewac, ze ludzie mniej zainteresowani zyciem serwisu porcys wejda sobie tutaj i skrytykuja BD za przekroczenie zbyt wielu granic na raz" to ja może zostawię cię z tym przekonaniem, że ten skomasowany atak anonimowych użytkowników jest dziełem "ludzi mniej zainteresowanych zyciem serwisu porcys" :>
mz (6 grudnia 2008) -
Ojejku, dobrze że Kuba Radkowski zdementował plotkę dla uspokojenia zszokowanych użytkowników, bo przecież zabieganie o recenzję przez nowo powstały label jest naruszeniem jednak pewnych standardów LOL. Heroiczne czasy Porcys wróciły :)
db (6 grudnia 2008) -
"Rafała Księżyka ceniłem za świetne przygotowanie merytoryczne oraz zwłaszcza *kwiecisty język opisowy.*"
mz (6 grudnia 2008) -
mz, jako jeden z takich "nowych" nickow (strone czytuje od jakiegos czasu, ale to forum nigdy nie bylo szczegolnie atrakcyjnie), spogladajacych na cala sytuacje z pewnym dystansem, moge powiedziec tyle: niezbyt interesuje mnie, co Borys tam napisal, albowiem przesluchalem jego plyte i nie ma dla mnie doslownie ZADNEJ wartosci, nawet zerowej. ot po prostu taki sobie projekt, nieszczegolnie udany, do szybkiego zapomnienia natomiast co jest bolesne, to jak tworca albumu zachowuje sie po jego wydaniu. faktycznie, nie ma w tym kraju zwyczaju "wyjasniania" rzeczy, ktore krytyk mogl w swoim pobieznym spojrzeniu pominac i BD robi pod tym wzgledem cos nowego. jednak jesli juz postanowil wprowadzil takie novum, to wypadaloby to zrobic mimo wszystko z wiekszym dystansem. merytorycznie tekst jest znakomity (a dokladniej te fragmenty, na ktore rzucilem okiem, teskt zdecydowanie poraza niepotrzebnadlugoscia), ale co z tego? podany jest w formie, ktora jest po prostu nie do przelkniecia. jednym z podpunktow jest odrzucenie tezy o megalomanii, tymczasem cala stylistyka riposty POTWIERDZA ten zarzut. podawane kontrargumenty czyta sie niemalze jak porady starszego kolegi po fachu w stylu "glupka z siebie zrobiles, ale mlodosc ma swoje prawa". problem powstaje, poniewaz takie slowa BD kieruje do czlowieka starszego o lat ponad 10, ktory muzyka zajmowal sie w momencie, kiedy BD jeszcze przezywal pierwsze licealne milostki. tu nie chodzi o jakis uszczerbek autorytetu RK, tu chodzi o brak elementarnego poszanowania tak wiec powtarzam: po takim potraktowaniu sprawy mozna sie spodziewac, ze ludzie mniej zainteresowani zyciem serwisu porcys wejda sobie tutaj i skrytykuja BD za przekroczenie zbyt wielu granic na raz, a glownie tych, ktorych przeciez spokojnie moglby nie przekraczac i nadal uzyskac zamierzony efekt
jackhammer (6 grudnia 2008) -
czepianie się, że nie napisał o Księżyku bez żadnej okazji wcześniej jest absurdem -mz, 6/12/2008 15:08 Chodzi raczej o to: Rafał Księżyk nie jest krytykiem. Jest poetą. (...) http://www.porcys.com/Mails.aspx?id=81 –odwłok, 4/12/2008 20:51 Kiedy Borys zmienił zdanie na temat Księżyka?
.......... (6 grudnia 2008) -
ha!
nikt nie spodziewał się hiszpańskiej inkwizycji! (6 grudnia 2008) -
Nikt z DRAW nie dzwonił do Rafała Księzyka z prośbą o recenzję. Zadzownilem do niego jak i do kilkunastu redakcji z pytaniem czy płyta dotarła, bowiem mieliśmy sygnały, że są problemy z wysyłką. Tak więc sprawy nie ma. Pozdrawiam
kuba radkowski (6 grudnia 2008) -
PS. B. D. jest kompletnie nieprzystojny, przyznaję, choć jako dupofanka mam skrzywienie na punkcie muzyków wszelakich!
dupofanka (6 grudnia 2008) -
dejnarowicz z roli obrazonej primadonny urosl do roli zdesperowanej obrazonej primadonny
czekam na ciag dalszy bo to jest zajebiste! (6 grudnia 2008) -
Wiem, że to już dawno nieaktualne i niezwiązane z tematem dyskusji, ale... Kiedyś tam miałam egzamin z teorii literatury na studiach i śniło mi się, że ktoś z jakichś przyczyn formalnych uznał ten egzamin za nieważny, wiecie, nie odnotowano gdzieś jakiejś oceny czy coś. I dzwonią do mnie z dziekanatu, że mam go jutro zdawać ponownie, bo unieważnią mi studia. No to ja szybko do książek wkuwać pseudonaukowe postmodernistyczne błebły... i budzę się, i wchodzę na te stronę, i czytam posty użytkownika Jimi... Jestem semi-prorokiem, kurwa!!!!!!111
d. (6 grudnia 2008) -
wypierdalaj. tak, to poziom forum porcys.
em c (6 grudnia 2008) -
>>>sorry ale pojebało was? - red naczelny porcys.com - oto i poziom PORCYS
kał kał w oko (6 grudnia 2008) -
wiedziałem, że ten wątek się jeszcze do czegoś przyda. zapraszam: http://porcys.com/Forum.aspx?id=6773
ryba (6 grudnia 2008) -
mz, sypiasz z borysem?
sąsiad tamtego chuja (6 grudnia 2008)