INNE - FORUM

Dejnarowicz solo / DRAW Records

26 września 2008

Oficjalny wątek Dejnarowicz solo. W tym i tylko tym miejscu można odnosić się do muzycznej twórczości Borysa. Jakiekolwiek wzmianki, aluzje czy komentarze na temat muzyki Borysa pojawiające się w innych wątkach będą bezwględnie kasowane, wraz z całym postem - niezależnie od tego czy będzie to post jednozdaniowy czy pięciostronicowy esej. Miłej zabawy.

mz
  • >a swoją drogą ciekawe skąd ten cały costa ma tę płytę... >jasiu, 5/3/2009 20:29 Tak jak wszyscy, z zShare'a...?
    Bzyku (5 marca 2009)
  • mnie osobiscie jara fakt że "wytwornia" która wydała jedno cd ma 1 dyrektora i 3 menedzerow i to w czasach tzw. kryzysu
    oby tak dalej (5 marca 2009)
  • a swoją drogą ciekawe skąd ten cały costa ma tę płytę... pewnie wysłał mu ją sam borys. oczywiście z instrukcją jak należy słychać tej płyty, jaka ona jest, a jaka nie jest, itd. jak myślicie, czy płytę borys otrzymało tylko "Delusions of Adequacy", czy inne zagraniczne serwisy także? dlaczego recenzja jest tylko na DOA? czyżby innym nie spodobała się recenzja opus magnum polskiego wunderkinda? w takim razie nie ma się co dziwić, że borys sika w gacie ze szczęścia, że gdzieś jednak recenzja się pojawiła ;)
    jasiu (5 marca 2009)
  • "Tylko dlaczego wszyscy, którzy nie są specjalnie uprzedzeni do Borysa uważają tę płytę za lajtową, wręcz zbyt zachowawczą? Pewnie przypadek i pewnie o niczym nie świadczy." a to ze znasz WSZYSTKICH nieuprzedzonych do Dejnarowicza swiadczy o czym? O tym ze jest on kompletnym zjebem czy o tym ze Ty pierdolisz jak w amoku Że on sam popełnia publiczne samobójstwo to choć z trudem jestem w stanie zrozumieć ale nie wiem po chuj i dlaczego usiłujesz mu w tym pomóc
    dobra rada (5 marca 2009)
  • wszyskich
    errata musi być (5 marca 2009)
  • –em c, 5/3/2009 16:40 jak mogles mnie zdradzic z tym gejem wiraszko a ja cie kochalem! zapomnij o moich sutkach! aschoooll!
    bejnarowicz (5 marca 2009)
  • Klękam na groch, Tomek Waśko jest od kilku dni naprawdę Głosem Rozsądku w sprawie Divertimento. Pozdrawiam z tego miejsca. MZ dalej robi się jednak na dowódcę quasi-faszystowskiego komanda "PorcySS", siłą nakazującego jedyną możliwą drogę odbioru płyty swego kumpla (jakby każdemu MUSIAŁA się ona podobać). Śmieszny w sumie.
    Bezstronny obserwator (5 marca 2009)
  • michal, to nie ja, a Ty poslugujesz sie skrajna demagogia twierdzac, ze gdziekolwiek bronie ksiezyka i tym samym wkladajac mi w usta slowa, ktorych nie wypowiedzialem. ja absolutnie tego nie robie: ani go nie bronie, ani go nie krytykuje. calkowicie abstrahuje od tego czy jego recka jest zasadna czy tez nie. zwracam tylko uwage na absurdalnosc sytuacji w ktorej nagle wyciagniety jak z kapelusza pan costa okazuje sie kims kto w zamysle borysa ma skompromitowac wywody rafala i przypieczetowac wielkie zwyciestwo borysa w tym, moim zdaniem, niepotrzebnym nikomu sporze (choc "spor" to chyba zle slowo, bo tylko jedna strona go toczy). no bzdura piramidalna i nie wierze, ze tego nie zauwazasz. em c napisal dosyc trafnie z tymi szlaczkami i do tego na pewno zabawniej niz ja :) aha, ten argument z joy division bardzo nietrafiony. wybacz, ale akurat uwazam, ze o "divertimento" mozna miec rozne zdania i nie mozna w jakikolwiek sposob uznac, ze jedyne i wlasciwe jest tylko to o bezpretensjonalnosci tej plyty. co innego powiedziec cos obiektywnie niemadrego (typu "joy division jest radosne"), a co innego cos co jest "niemadre" tylko dlatego, ze nie zgadza sie z Twoim zdaniem (czyli w tym wypadku: "divertimento jest pretensjonalne") :)
    tomek wasko (5 marca 2009)
  • kurczak w porach - palce lizac, polecam!
    pani grażyna (5 marca 2009)
  • kiedy wreszcie ta recka?
    kościotrup przed monitorem (5 marca 2009)
  • i zeby bylo jasne: sam fakt ze borys polemizuje z recenzjami jest jak dla mnie ok, ma prawo. ale po co wywlekac i wracac? zostaje tylko czekac na powrot chacinskiego do sprawy przegladu prasy.
    em c (5 marca 2009)
  • telenoweli ciag dalszy. zgaduje, ze borysa recenzja ksiezyka zabolala bardziej, niz dal po sobie poznac, wcale nie przyjal tego tak lightowo i na luzie jak pisal, bo inaczej nie wracalby do tego przy okazji pochlebnej recnezji. teraz to juz serio dziecinnie to zaczyna wygladac, troche na zasadzie "tamta pani nauczycielka kiedys powiedziala ze rysuje brzydkie szlaczki, ale tej pani nauczycielce sie podobaja, o! tamta jest bu i fe, a ta jest siuper". jezeli faktycznie 'tamta jest bu i fe' to po co do tego wracac?
    em c (5 marca 2009)
  • >mz, 5/3/2009 13:45 misiu, byles swietny, czekam na ciebie wieczorem
    bejnarowicz (5 marca 2009)
  • Nie ma co kopać leżącego , proponuję zamknąć wątek.
    humanista (5 marca 2009)
  • "Tylko dlaczego wszyscy, którzy nie są specjalnie uprzedzeni do Borysa uważają tę płytę za lajtową, wręcz zbyt zachowawczą?" Aha, czyli osoby, które uważają, że ta płyta jest chujowa są uprzedzone do Borysa? :D
    glootech (5 marca 2009)
  • "do odwrotnych wniosków niż przedstawione przez Księżyka (i ochoczo podchwycone przez gawiedź)" byłbyś na tyle uczciwy i przynjamniej nie udawał że nie wiesz że ta gawiedź uważała płytę Twojego kumpla za kiepską zanim Ksieżyk to napisał a to co wypisuje Borys nie jest pretensjonalne tylko wręcz żałosne
    paulo (5 marca 2009)
  • michal, jednak sie nie zgadzam z tym co napisales - miedzy innymi z tego wzgledu o ktorym ktos napisal juz cos wyzej: skad mozemy niby wiedziec jakie sa wrazenia przecietnego sluchacza po odsluchu "divertimento"? moze dla wiekszosci odbiorcow jest to rzecz wlasnie na maksa pretensjonalna i moze dla nich opinia ksiezyka bedzie bardziej celna niz pana costy? ani jedna, ani druga koncepcja nie da sie udowodnic - dlatego zastanawia mnie dlaczego tak nagle jakas anonimowa postac staje sie wielkim autorytetem :) pozdro! –tomek wasko, 4/3/2009 23:20 Z pewnością anonimowy Costa nie jest autorytetem, a nawet gdyby był, nie oznaczałoby to, że jego opinią należy na lewo i prawo wymachiwać jako „prawidłową”. Tym niemniej, ta recka Costy (bynajmniej nie entuzjastyczna) zdecydowanie warta jest przytoczenia, jako głos osoby (kompetentnej, co wynika z tekstu), która jest zupełnie z zewnątrz, i dochodzi do odwrotnych wniosków niż przedstawione przez Księżyka (i ochoczo podchwycone przez gawiedź). Oczywiście, zawsze można posłużyć się skrajną demagogią i napisać „skąd wiesz jak przeciętny słuchacz mógłby taką płytę odebrać”. Czyli jak osoba A napisałaby o sofomorze Joy Division, że jest radosny, osoba B, że raczej mroczny, a osoba C zwróciłaby delikatnie uwagę, że rację ma ta druga osoba, to też byś pewnie bronił tej pierwszej, że jej opinia ma przecież dokładnie taką samą wartość, jak opinia drugiej? Ok, no fakt, że wszystko co nie polega na faktach, tylko wrażeniach, nawet najbardziej oczywistych, da się sprowadzić do sofizmatów, zakwestionować i obalić, niewątpliwie. Tylko dlaczego wszyscy, którzy nie są specjalnie uprzedzeni do Borysa uważają tę płytę za lajtową, wręcz zbyt zachowawczą? Pewnie przypadek i pewnie o niczym nie świadczy. Jasne, że pisanie eseju, czy komentowanie niemal każdego tekstu o własnej płycie może być przez ludzi, zwłaszcza tych mniej życzliwych, uznane za pretensjonalne, a przytaczania komplementów za chełpliwe, ale przerzucanie swoich wrażeń odnoszących się do otoczki na samo dzieło to chyba jest błąd. Nie mówiąc już o tym, że między innymi ty mnie za to krytykowałeś przy okazji B i R (niesprawiedliwie), a teraz jak się za to samo – utożsamienie otoczki z treścią dzieła - Księżyka krytykuje, mając znacznie solidniejsze podstawy, ty wspierasz sofistyczne argumenty w obronie recki Księżyka. Duuuża niekonsekwencja.
    mz (5 marca 2009)
  • a może BUDY zamiast ANDRZEJE?
    czarny Pi aR (5 marca 2009)
  • Jakby istniały takie nagrody jak ANDRZEJE to Dejnarowicz zgarnia ANDRZEJA 2009 za wszystkie kategorie
    ole! (5 marca 2009)
  • podsmazasz pokrojone filety kurczaka z cebulka plus przyprawy wg uznania, w tym czasie kroisz selera naciowego. jak sie kurczak podsmazy, ukladasz warstwami w naczyniu zarodpornym: kurczak/seler, jak juz wypelnisz naczynie, zalewasz fixem bodajze winiar do kurczaka curry i na sama gore sypiesz starty ser. do piekarnika na nie pamietam ile (chyba z pol h?) i juz. do ruchania divertimento raczej nie, ewentualnie do slonecznego poranka 'po'.
    krwki (5 marca 2009)
  • chyba że coś dosypałeś do kurczaka zapiekanego w selerze naciowym.
    Fuzja smaków (5 marca 2009)
  • dziewczeta, z ktorymi jadlem te kolacje, zupelnie bedac poza tym co w postach powyzej i w machinie, nawet spytaly co to jest, bo im przypadlo –krwki, 4/3/2009 23:46 ruchaliście się potem? bo być może wtedy zrozumiemy sens nagrywania takiej płyty.
    doktor nauk (5 marca 2009)
  • ej, zapodaj przepis... i daj namiary na te dziewczęta ;)
    film i uwentualnie telewizja (5 marca 2009)
  • bosh, jakie tu burze sie dzieja; bez kitu, ale britney musi miec przerabane. co do plyty - kiedys robilismy kurczaka zapiekanego w selerze naciowym z sosem curry i puscilem divertimento i w okolicznosciach smacznego jedzenia, wina i swobodnego gadania sprawdza sie ta plyta; dziewczeta, z ktorymi jadlem te kolacje, zupelnie bedac poza tym co w postach powyzej i w machinie, nawet spytaly co to jest, bo im przypadlo
    krwki (4 marca 2009)
  • michal, jednak sie nie zgadzam z tym co napisales - miedzy innymi z tego wzgledu o ktorym ktos napisal juz cos wyzej: skad mozemy niby wiedziec jakie sa wrazenia przecietnego sluchacza po odsluchu "divertimento"? moze dla wiekszosci odbiorcow jest to rzecz wlasnie na maksa pretensjonalna i moze dla nich opinia ksiezyka bedzie bardziej celna niz pana costy? ani jedna, ani druga koncepcja nie da sie udowodnic - dlatego zastanawia mnie dlaczego tak nagle jakas anonimowa postac staje sie wielkim autorytetem :) pozdro!
    tomek wasko (4 marca 2009)
  • To chyba osoba Borysa Dejnarowicza wartościuje na swojej oficjalnej stronie recenzentów (mało tego, także na jednej z podstron państwowego radia) ze względu na stosunek do jego solowego debiutu, jakby. Kompletnie to bez sensu, bo przecież liczy się wyłącznie materiał muzyczny, a nie autor - a jakąkolwiek krytykę tego materiału wykonawca ten odbiera jako osobistą nagonkę na siebie. Co on robi, ludzie?
    Bezstronny obserwator (4 marca 2009)
  • co wy robicie,ludzie?wartościujecie opinie dwóch recenzentów ze względu na ich stosunek(lub może brak ustosunkowania się)do osoby borysa dejnarowicza.przecież liczy się wyłącznie materiał muzyczny,a nie autor.kompletnie to bez sensu.
    paj (4 marca 2009)
  • pan mz - Jak skąd wiesz jakie wrażenia ma przeciętny słuchacz? Jak możesz z góry takie rzeczy zakładać? Skąd wiesz co ja czułem słuchając tej płyty i jeśli było to rozbieżne od twoich doznań, to jakie masz prawo decydować że moje odczucie jest nieprawidłowe? No i na koniec - czy divertimento może się *nie podobać*? Ja mogę podać nawet argumenty, dla których uważam ten album za przeciętny, wręcz nijaki, ale czuję, że to tutaj w ogóle nie ma sensu.
    takie pytanie (4 marca 2009)
  • "odwrotna do wrażeń, które przeciętny słuchacz..." racja, zgadzam się w 100% - "divertimento" to po prostu przeciętna płyta dla tzw. przeciętnego słuchacza.
    przeciętny obserwator (4 marca 2009)
  • –mz, 4/3/2009 13:18 a ty się pobawisz sutkiem!
    dywertymento (4 marca 2009)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)