INNE - FORUM
TCIOF
26 września 2008Odpowiadając na zapotrzebowanie społeczne, tworzymy oficjalny wątek TCIOF. W tym i tylko tym miejscu można wspominać nazwę TCIOF. Jakiekolwiek wzmianki, aluzje czy komentarze na temat TCIOF w innych wątkach będą bezwględnie kasowane, wraz z całym postem - niezależnie od tego czy będzie to post jednozdaniowy czy pięciostronicowy esej. Miłej zabawy.
-
a skąd te przypuszczenia? na wiosne płyta ma być i trasa.
ten koleś (28 listopada 2008) -
tci of się rozpadli?
17 (28 listopada 2008) -
okładka debiutu > okładka l&f
szczur (9 listopada 2008) -
też nie wliczam nowych tracków, bo jakoś jeszcze nie było mi ich dane usłyszeć. 10. Ellinor 9. Sell Sell Sell 8. Can't Cook 7. What Life's All About 6. Parker Posey 5. Miniskirt 4. Red Rocker 3. Expect Some Hatred 2. North by Northwest 1. Oh, Joe ------------------------------------------------ 0. "i wanted to touch you...fuck" (by kuba czubak) sto lat!
ryba (5 listopada 2008) -
http://www.thec ar isonfire.com/photos/4/2.jpg http://www.the car isonfire.com/photos/4/3.jpg nie wliczając nowych utworów, mój top 10 przedstawia się jakoś tak: 10. Break Up With Him 9. Red Rocker 8. Miniskirt 7. Love. 6. TCI OFEMI 4. Parker Posey 5. Can't Cook (Who Cares?) 3. Expect Some Hatred 2. What Life's All About 1. Oh, Joe 0. Seventeen
17 (5 listopada 2008) -
http://teledyski.onet.pl/10174,3888563,teledyski.html
no mieli, mieli... (2 listopada 2008) -
a w niemałej wytwórni przecież są...
markiz Czarpryski Diabate (2 listopada 2008) -
Nie orientuję się jak z recenzjami ale chyba podobnie jak z Glastonbury bardziej nie było niż było. W jakimś video wywiadzie, który oglądałem jakiś czas temu dało się wyczuć, że mieli mieszane uczucia co do Glasto.
Fanny Aleksander (2 listopada 2008) -
sprawa z kategorii orient-occident orientujecie się, jakie było przyjęcie bandu na Zachodzie - reviewy, Glastonbury...?
Townes (2 listopada 2008) -
> Jak można się postarać aż za bardzo? Bardzo łatwo. W jęz. polskim istnieją co najmniej dwa określenia na taką sytuację - 'nadgorliwość' i 'przesada'.
insect (4 października 2008) -
nie rozumiem ? Bębny ? czy bas płaski ? siad płaski do laski człowieku ! Albo użyj jakiegoś konkretnego terminu a nie płaskości bo płaski to jest brzuch Evy Mendes. Co wina warunków ?
db (4 października 2008) -
Z tego co mi wiadomo to już raczej wina warunków i budżetu niż zespołu
hush (4 października 2008) -
ale to,ze l&f byla rozbuchana aranzacyjnie to jeszcze nie znaczy,ze byla DOBRZE WYPRODUKOWANA.ktos tu chyba myli te dwa pojecia.produkcja l&f kuleje w wieeeelu miejscach.przede wszystkim jest obrzydliwie plaska.
ttt (4 października 2008) -
http://alfirin.ovh.org/koncertowo/2007/jarocin//img2824.jpg
wpierdol? (4 października 2008) -
Jak można się postarać aż za bardzo? No nie wiem. Widocznie to jest kwestia wrażliwości, bo L&F wyraża treści bardziej subtelne, osobiste. Ale jak ma się możliwość poszerzyć brzmienie, to czemu z niej nie skorzystać? Miło jest słuchać płyty i czuć, że ktoś faktycznie się postarał i dbał o każdy detal, a nie poszedł po najmniejszej linii oporu. Dla mnie debiut to potężny zastrzyk energii, kilka ciekawych pomysłów, ale zbyt jednostajny. Z pierwszej płyty i tak najbardziej doznaję chyba przy 'break up with him'.
vilo (4 października 2008) -
Nie, chodzi o to, że mi się nie podoba Carisonfire w tym wydaniu. Już mówiłam, że to jest pozornie zaleta - takie precyzyjne doszlifowanie, namaszczenie. Widać, że się wszyscy przy Lake and Flames postarali. Aż za bardzo.
insect (4 października 2008) -
chodzi chyba o próbę subtelnego przemycenia bynajmniej nie subtelnej myśli, że bez napierdalania nie ma grania.
mja (4 października 2008) -
Ależ właśnie that's the point. Niech nagrywają w garażu, szarpią za struny, niech to ma jakiegoś rockowego ducha a nie takie palce lizać perfectamente 'Lake and Flames'. Wytarli ten swój dobry styl w zamian dając coś na wysokim poziomie, owszem - ale tylko wysokim w kwestii produkcji. 'Lake and Flames' to płyta innego zespołu. Dobra płyta gorszego zespołu. A 'The Car Is...' było bardzo dobrą płytą bardzo dobrego zespołu. Got the difference? –insect, 3/10/2008 21:40 nie jarzę. przecież l&f to przede wszystkim songwriting. bez niego nikt w ogole nie doceniłby produkcji. nie znam płyty w której, ktoś doceniałby produkcję przy słabości piosenek. nie ta kolejność po prostu. naturalne. dlatego twierdzenie, że lake&flames to dobra produkcja, a słaba płyta to absurd.
mr. americano (3 października 2008) -
Debiut to było demo. Zajebiste, ale demo.
es (3 października 2008) -
> Nawet gdyby nagrali plyte w garazu rzeklabym, ze sa swietni. Ależ właśnie that's the point. Niech nagrywają w garażu, szarpią za struny, niech to ma jakiegoś rockowego ducha a nie takie palce lizać perfectamente 'Lake and Flames'. Wytarli ten swój dobry styl w zamian dając coś na wysokim poziomie, owszem - ale tylko wysokim w kwestii produkcji. 'Lake and Flames' to płyta innego zespołu. Dobra płyta gorszego zespołu. A 'The Car Is...' było bardzo dobrą płytą bardzo dobrego zespołu. Got the difference?
insect (3 października 2008) -
l&f wg mnie może i był dorym pomysłem, ale wg mnie słabo zrealizowanym. nie strzelam na oślep. –Krist, 3/10/2008 19:43 jakiś konkret proszę.
ten (3 października 2008) -
nie. ale serio. totalnie nie łapię czepiania się produkcji lake & flames
17 (3 października 2008) -
dupa tam..pierwsza plyta była grejt..nie ma się co oburzac, wyrażam swoją opinię. l&f wg mnie może i był dorym pomysłem, ale wg mnie słabo zrealizowanym. nie strzelam na oślep.
Krist (3 października 2008) -
haha, narzekać na produkcję l&f to jak narzekać np. na sound debiutu rage against the machine - 'mam ogólnie wąty, to strzelę se na oślep, chuj'
shitty bicker (3 października 2008) -
Ze niby produkcja slaba? A wcale, ze nie! Co mnie uderzylo, to naprawde dobra produkcja jak na polskie warunki! Ale ja jestem nieobiektywna :> Nawet gdyby nagrali plyte w garazu rzeklabym, ze sa swietni.
w trakcie wymyslania nicku (3 października 2008) -
Nie chodzi o napierdalanie w gitary..raczej o ogólny klimat jaki panowie wytworzyli na płycie..owszem fajnie ..ale nie zadziornie. Produkcja była słaba..wylazło polskie studio tu mnie nic nie przekona bo też mam uszy :) Brakuje mi zwartej formy, piosenkowej..35 minut konretu..cos jak revolver ;)
Krist (3 października 2008) -
Nie nie nie nie nie! Produkcja "po polskiemu"? To można by zarzucić ewentualnie np. debiutowi Much, ale nie "Lake & Flames", które zostało wyprodukowane zajebiście! I nie rozumiem tego sposobu myślenia, że jak zespół przestaje napierdalać w gitary = "smuci".
es (3 października 2008) -
no niestety..l&f była przewalona produkcją która wyszła bardzo po polskiemu. Wg mnie fajnie jest jak się zespół rozwija, ale wolałbym żeby został im rock n rollowy pazur z pierwszej płyty..narazie minerva mnie przekonuje że panom siadło napięcie....szkoda. Mam nadzieję ze reszta materiału jest bardziej energetycza..młodzi są, niech zaczną smucic na starosc ;)
bono (3 października 2008) -
to spierdalaj.
złota rączka db- mistrz ciętej riposty (3 października 2008) -
O ile selftitled Samochodu w Ogniu był świetnym kawałkiem garażowego grania na wysokim poziomie, pełnym chwytliwych numerów podszytych sporym potencjałem muzyków, niekwestionowanym talentem songwriterskim o tyle 'Lake & Flames' mnie zaskoczyło negatywnie. Coś co moi podjarani znajomi i pewnie każdy normalny słuchacz uzna za zaletę, mi jawiło się jako rażąca wada - mianowicie profesjonalność tej płyty. Była obrzydliwie ulizana, dopieszczona, brakowało jej pazuru 'Cranks' czy 'Sexy Flawless Waitress Rules' (prywatnie mój ulubiony numer Samochodu). Ta płyta wymagała ode mnie spojrzenia na Samochód w Ogniu jak na zupełnie nowy zespół, z mniej lubianej przeze mnie półki. Było spoko, naprawdę profeska ale dla mnie nie byli zespołem, który miał się szczycić profeską. Mieli być wciąż chłopakami z garażu z pomysłami, z tym buntem, świeżością. Co do nowych kawałków to tylko 'Ombarrops' daje radę, jest naprawdę w porządku, takie oldtci.offowe. Reszta nazbyt lejkendflejmsowa. A to jakim głosem idzie to 'łiiiiiiiiiiiir goooooooooooooooooooin faaaaaaaaaaaaaaaajn, Mineeeeeeeeeeeerwaaaaaaa. Łiiiiiiiiiiiir gooooooooooin faaaaaaaaajn' stawia mi przed oczami takiego przyćpanego kolesia, który niekoniecznie wie ocb i pewnie na stałe ma otwarte usta - z racji przerośniętego migdała, czy co. Uprzedź ktoś czy cały album ma być taki, bo chcę wiedzieć czy angażować dysk do współpracy. Jeśli ma być w stylu 'Mineeeeeeeeerwyyyyyyyy' - to my dziękujemy.
insect (2 października 2008)