INNE - FORUM
Kings of Leon
22 września 2008Nowa płyta do przesłuchania na Last.fm:
http://www.lastfm.pl/music/Kings+of+Leon
Pytanie co o tym sądzicie jest chyba nie na miejscu.
-
Closer fajnie plumka tym elektro
tt (27 września 2008) -
kingsi wypas.... pearl jam wziął ich na support, o czymś to świadczy...
ax (26 września 2008) -
ja np. uważam,że ten zespół mógłby się nazywać KOLedzy.
ania gacek (25 września 2008) -
E no bez przesady..sex on fire to mega chwytacz radiowy i fajny numer poprostu. Nie patrzylbym na KOL jako zespół odkrywców , raczej grający fajną rockową muzykę..i zdaje się że robią to bardzo dobrze.
Krist (25 września 2008) -
a to przepraszam z tym m83... :] i dziekuje za info
ax (23 września 2008) -
przehajpowane to są muchy, glasvegas, vampire weekend.m83 - zespoly które skonczą sie na 1 - 2 plycie.. jeszcze dodałbym kilku pieszczochów NME i Pulp.... kings jak na zespół rockowy w 21 wieku dają sobie nieźle radę... –ax, 23/9/2008 09:45 m83 o ile mi wiadoma nagrał 5 płyt; co do reszty wypowiedzi to się zgadzam
b (23 września 2008) -
3 pierwsze numery są fajne. dalej nudno.
Józef K. (23 września 2008) -
przehajpowane to są muchy, glasvegas, vampire weekend.m83 - zespoly które skonczą sie na 1 - 2 plycie.. jeszcze dodałbym kilku pieszczochów NME i Pulp.... kings jak na zespół rockowy w 21 wieku dają sobie nieźle radę...
ax (23 września 2008) -
no slucham wlasnie i kurwa to są jakieś rejony dwójkowo jedynkowe.sex on fire "dobry" radiowy chwytacz ale reszta to niezla rock- papka.nic nie gra, overhype totalny.dziwie sie ze taka lyv tyler chadza na ich koncerty.to ze gadamy o takiej plycie jest zaprzeczeniem idei wielkiego borysa. ja chce nieoczywistej muzy.
stir fry roll up!sajgonek smażony (22 września 2008) -
przesłuchałem z ciekawości i wnioski są raczej nieciekawe.o żadnym rozwoju mowy być nie może,bo grają z grubsza to samo,co na because of the times.podobne zagrywki basu,podobna perkusja,gitary.taka sama maniera wokalisty.utwory balladowe tragicznie nudzą i mulą,a szybsze też nie są jakoś szczególnie ekscytujące.wyróżniają się moim zdaniem:crawl,rewelry(niezły bas),17(słodka melodia i znowu bas)i mimo wszystko sex on fire.cała reszta zlewa się w bezkształtną,budyniowatą masę.no może jeszcze opener jest interesujący za sprawą elektronicznego plumkania,które przewija się przez cały utwór.jeżeli ten zespół zamierza się rozwijać w takim tempie,to obawiam się,że nie dożyjemy ich opus magnum.to ich czwarta płyta,nie ma co czekać na piątą.
paj (22 września 2008) -
jakże to,towarzyszu?twierdzicie,że gorsza od poprzedniczki?to niedobrze,bo tam tylko połowa utworów była świetna.jestem wielce zaniepokojony.
paj (22 września 2008) -
płyta ok, nie tak dobra jak because of the times , ale znajduję sie tu naprawdę kilka świetnych utworów... warto posłuchać.. płyta zyskuje za kazdym przesłuchaniem..
ax (22 września 2008) -
nie sluchalem ich wczesniej ale jesli tak brzmią po rzekomym rozwinięciu no to sorry
jason (22 września 2008) -
no co wy, a artur orzech tak zachwalal, ze sie niesamowicie rozwineli...
szyderca (22 września 2008) -
sex on fire słabe jak dla mnie
jason (22 września 2008) -
ich najgorszy singiel dotychczas. okolice trójki. [że nie wspomnę o teledysku, który jest aż zawstydzająco żenujący]
m.fall (22 września 2008) -
tez lubie sex on fire, za to calej plyty mi sie nie chce sluchac
krwki (22 września 2008) -
podoba mi się bardziej niż poprzednie albumy
b (22 września 2008) -
sex on fire tak na 6, czyli daje rade
ryba (22 września 2008)