INNE - FORUM

okres w twoim zyciu którego nie ma

11 listopada 2007

16l. - do teraz

ceratka
  • > u mnie sprawa jest prosta: w mojej malej miejscowosci mlode kobietki interesowalo przede wszystkim wyrwanie sie z mojej malej miejscowosci, podczas gdy ja mialem to zapewnione, wiec mnie interesowalo mnostwo innych rzeczy i bylem dziwny –why bother?, 12/11/2007 12:52 a mnie wkurwia warszawa. po studiach wracam do dziury. tam się żyje. ;) nie wiem co tam będę robił.
    wiktor (12 listopada 2007)
  • żeby być sobą trzeba być kimś. ave satan
    ryba (12 listopada 2007)
  • warto byc kims lepszym niz soba,nie? w sensie jak ktos jest ciepla klucha i placze ze dziewczyny na niego nie leca, to moze jednak nie warto byc soba? byc soba to nic nie znaczy.czyli nie warto. pozdrawiam.
    ramanujan (12 listopada 2007)
  • >>"wrażliwcy" idealizują taka dziewczynę wnioskuję, że wrażliwcy mają przejebane na tym padole, skoro tak
    ryba (12 listopada 2007)
  • nie warto być dobrym chłopcem.
    Low (12 listopada 2007)
  • Low: To warto czy nie warto?
    johny_be_good (12 listopada 2007)
  • ja nie przerabiałem. no, może trochę. no dobra, kurwa, każdy. >mega wielkie zauroczenie, "miłosc mego zycia", zrobie dla ciebie wszystko, kwiaty, czułe smsy, otwieranie drzwi, podawanie ognia, drinki, i cały ten badziew, moznaby do znudzenia wymieniac. gay, gay, disneygay. laski na to nie lecą.
    Low (12 listopada 2007)
  • Każdy tutaj chyba przerobił hehe
    johny_be_good (12 listopada 2007)
  • ->robocie he,he. chciałbym, ale sam niestety przerobiłem schemat "emo".
    grossvan (12 listopada 2007)
  • spierdlaj robocie
    fabrice (12 listopada 2007)
  • kurwa. na porcysie jest krypto kącik złamanych serc.
    grossvan (12 listopada 2007)
  • Z czysto logicznego punktu widzenia nie warto, ale to miłość, nie? A miłość nie jest logiczna, czyli wychodzi, że warto. ;) A tak poważnie..hmm...sam już nie wiem.
    johny_be_good (12 listopada 2007)
  • no toż pytam o ten paradoks. "nie warto"? nie warto być sobą?
    borys d (12 listopada 2007)
  • >>2. oczywiście, nie ma lasek "nieosiągalnych", natomiast skąd pewność że naszym tu forumowiczom zależy tylko na ruchaniu? a może im chodzi o głębokie uczucie, ciepło, wzajemne zaufanie etc. i wtedy rola takiego "typowego psa" ich nie kusi, bo nie prowadzi do założonego celu. Nie wiem gdzie wyczytałeś ze gui boratto wywnioskował, że forumowiczom chodzi o seks. Moim zdaniem zobrazował on to, że właśnie laski idą w tą stronę. "wrażliwcy" idealizują taka dziewczynę, a okazuje sie ona inna od ich wyobrażeń. W sumie dziewczyny są trochę bardziej puste. Ulegają znaczniej kulturze masowej i lansowanym w mediach i różnych kręgach wzorcom. Lansowaniu bossostwa, albo taniemu romantyzmowi a la leonardo dicaprio ;). Może bierze się to też z genów, szukaja faceta, który wydaje sie zapewnić im bezpieczeństwo, pewnego siebie itp. Sam w sumie byłem takim "wrażliwcem" i dostawałem w dupę, wiec chyba nie warto.
    johny_be_good (12 listopada 2007)
  • gratuluję!
    babysitter (12 listopada 2007)
  • Okres... No właśnie mi się ponad 2 miechy spóźnia...
    oj... (12 listopada 2007)
  • >–last night gui boratto saved my life, 12/11/2007 01:40 gościu, masz w 90% rację, ale są co najmniej 2 dziury w twojej teorii: 1. z tego wywodu wynika, że aby zdobyć taką pannę trzeba grać/udawać tego "typowego psa". ale może dla wrażliwców taka rola to straszne gówno z którym źle się czują? więc wolą pozostać sobą czy coś. 2. oczywiście, nie ma lasek "nieosiągalnych", natomiast skąd pewność że naszym tu forumowiczom zależy tylko na ruchaniu? a może im chodzi o głębokie uczucie, ciepło, wzajemne zaufanie etc. i wtedy rola takiego "typowego psa" ich nie kusi, bo nie prowadzi do założonego celu. nie chcę bronić postawy "emo" w życiu ani deprecjonować roli elementu seksualnego w relacjach damsko-męskich - po prostu naświetlam lekki paradoks.
    borys d (12 listopada 2007)
  • Jak to mawiał Montgomery do Pattona na hasło "market garden"- pierdol się. Nie mogę, psiamac, uwierzyc, jakie teksty się płodzą na tym forum. Kolega Gui Boratto całkiem nieźle opisał jednego z naszych milusińskich pokrzywdzonych, pieknie mu odpisujecie, ale gubicie istotę rzeczy. To ten wrażliwiec jest największą sierotą! Kurna, trochę dystansu, mniej cierpiętniczej masturbacji! Nie chcecie widziec nieodżałowanej eks miętolącej się z harleyowcem z piekła- to kurwa znajdzcie kogoś z mózgiem, a nie zgrabną dupą. Mogę się założyc, że słyszeliście to miliardy razy, tylko czemu kurna, nikt nie próbuje? Trochę oświeconego ateizmu i skończ się popłakiwanie w poduszkę. I myjcie rączki po zabawach w piaskownicy. Jizzz, czuję sie jak Droga Edyta. Offtop się zrobił, a ja naprawdę chcę poczytac o tym, jak kto inny tracił cenny czas.
    szczur (12 listopada 2007)
  • Last night gui boratto saved my life, zajebiscie to opisałes, sama esencja normalnie :) przykre i bolesne, ale to stereotypowy przykład zachowania dup, wielokrotnie przerabiany w zdarzeniach z zycia mojego i kumpli. Przykładowo mój znajomy -identyczny przypadek, super laska, mega wielkie zauroczenie, "miłosc mego zycia", zrobie dla ciebie wszystko, kwiaty, czułe smsy, otwieranie drzwi, podawanie ognia, drinki, i cały ten badziew, moznaby do znudzenia wymieniac. Nigdy nie zapomne widoku jego gęby jak jakis czas po odrzuceniu spotkał ja w pubie jak miętoliła sie przy stoliku z jakims lumpiastym hiphopowcem. I to sa te chwile których nie ma, w takich momentach strzela cie tak wielki chuj ze az zdychasz przytłoczony tą goryczą
    Thrak (12 listopada 2007)
  • te "nieosiągalne" kochają gnoić takich złamasów, więc podejrzewam że miałyby niezłą polewkę dowiadując się o kilkuletnich absencjach soków witalnych u jednostek którym połamały tak zwane serca. –last night gui boratto saved my life, 12/11/2007 01:40 proponuje, aby nazajutrz po przebudzeniu mniej na swiat spogladac wytartym stereotypem u mnie sprawa jest prosta: w mojej malej miejscowosci mlode kobietki interesowalo przede wszystkim wyrwanie sie z mojej malej miejscowosci, podczas gdy ja mialem to zapewnione, wiec mnie interesowalo mnostwo innych rzeczy i bylem dziwny
    why bother? (12 listopada 2007)
  • teraz.
    wywłoka (12 listopada 2007)
  • 2000-2001 plus kilka podokresów przed i po, teraz też mnie nie ma.
    tottenhamon (12 listopada 2007)
  • a mmnie chyba wciąż nie ma.
    czy coś (12 listopada 2007)
  • >>od środy do soboty. zapierdalałem dniami i nocami, a teraz koleś chce mi zapłacić połowę kasy. postrasz go prawem pracy, haha
    ryba (12 listopada 2007)
  • Moge dla od miany napisac, ze to ja rzucilem moja, mimo, ze na gwiazdke kupila mi "good news of people who love bad news" z wlasnej nieprzymuszonej woli, generalnie doznawala przy rh, sufjanie, guillemots i miala duze ce? Nie zmienia wciaz faktu, ze ten okres i tak w mojej swiadomosci funkcjonuje jako niebyly.
    tsts (12 listopada 2007)
  • ja sie bojowo nastawiałem do dziewczyn nastwiałem słuchając ckod,ale nie wyyszlo.
    rossssssss (12 listopada 2007)
  • Jizz, co z wami? Ja swoją rzuciłem jakiś czas temu, a z obecną słucham Microphones. Mwahaha. Taki ze mnie szczur.
    szczur (12 listopada 2007)
  • obecny (też mnie kurwa znaczy sie dziewczyna rzuciła.)
    rossssssss (12 listopada 2007)
  • hahaha cóż za emo-okresy wszyscy ktorzy dostali kosza - nie zauwazyliscie ze macie jedna ceche wspolna, przez ktora moze was rzucily laski? podpowiem: czytacie porc... –mysliciel, 11/11/2007 19:27 żeby dupa mogła rzucić to trzeba ją najpierw zdobyć, a oni dostawali kosza więc odrzucenie nastąpiło w momencie w ogóle jakiejś próby, right? ja bym raczej typował że cechą wspólną jest tu coś w rodzaju hmm, "syndromu wrażliwca", haha zakochiwanie się w ślicznej (już w momencie startu idealizowanej,projektowanej na wzór czegoś nieosiągalnego) pipie, klejenie love-story i blamaż odchorowany kilkuletnim (LOL!!!) dołkiem. podczas gdy do tej samej panny podbija typowy pies, rżnie ją często jeszcze w ten sam wieczór a przy sprzyjających okolicznościach porobi foty jak laska targa mu pałę żeby pokazać kumplom co zaliczył. takie życie. te "nieosiągalne" kochają gnoić takich złamasów, więc podejrzewam że miałyby niezłą polewkę dowiadując się o kilkuletnich absencjach soków witalnych u jednostek którym połamały tak zwane serca.
    last night gui boratto saved my life (12 listopada 2007)
  • od środy do soboty. zapierdalałem dniami i nocami, a teraz koleś chce mi zapłacić połowę kasy.
    wiktor (12 listopada 2007)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)