INNE - FORUM

okres w twoim zyciu którego nie ma

11 listopada 2007

16l. - do teraz

ceratka
  • uwazam, ze oczekiwanie od mezczyzn by mescy byli jest nieco anachroniczne
    prawda czasu, prawda porcysu (13 listopada 2007)
  • kocham ten wątek, doprawdy.
    ładna mądra szmata. (13 listopada 2007)
  • >>ast night gui boratto saved my life, zajebiscie to opisałes, sama esencja normalnie :) przykre i bolesne, ale to stereotypowy przykład zachowania dup, wielokrotnie przerabiany w zdarzeniach z zycia mojego i kumpli. Przykładowo mój znajomy -identyczny przypadek, super laska, mega wielkie zauroczenie, "miłosc mego zycia", zrobie dla ciebie wszystko, kwiaty, czułe smsy, otwieranie drzwi, podawanie ognia, drinki, i cały ten badziew, moznaby do znudzenia wymieniac. Nigdy nie zapomne widoku jego gęby jak jakis czas po odrzuceniu spotkał ja w pubie jak miętoliła sie przy stoliku z jakims lumpiastym hiphopowcem. I to sa te chwile których nie ma, w takich momentach strzela cie tak wielki chuj ze az zdychasz przytłoczony tą goryczą –Thrak, 12/11/2007 19:19 "(...) Opowiem wam ryjem historyjkę - jest straszna Jak wojak Szwejk jest Jaroslava Haska tak ja byłem jej - a miała na imię Aśka Dziś nazywam się gej - oto moja porażka Całowałem ją za uszkiem w parku za krzaczkiem ona była kwiatuszkiem słoneczkiem misiaczkiem ja - dopełnieniem czasu wolnego Zrobiło się niemiło bo to nie były atrakcje typu tego o który chodziło Więc niepewnie zgubiony zupełnie zapytałem: "Czego ty właściwie chcesz ode mnie? Co jest dla ciebie ważne?" Na co listę upomnień usłyszałem - to było straszne porównywano jakichś żuli do mnie To było tak: "Jesteś facet? Zachowuj się jak facet Zdobywaj zadowalaj wykonuj swoją pracę Zamiast być wyluzowany - nerwy tracisz zamiast być agresywny to płaczesz jesteś jakiś dziwny (...) "Zmień się bo zginiesz - taka moja rada Liczyłam na faceta a dostałam dziada A przecież miałeś trząść moim życiem przebijać się do przodu i odnieść wiele zwycięstw a jesteś miękki jakiś nie pijesz nie palisz nie masz kasy po klubach nie lubisz łazić A ja z chłopakiem muszę się przede wszystkim dobrze bawić!" I wyszła Lepiej dla mnie mogła nigdy się nie zjawić Ciężko to było strawić - odebrało mi mowę moje naiwne nadzieje zostały zwarzone i poczułem tonę gówna na głowie Ona do grubasa poszła sobie Ktoś dla kogo żyłem bezpowrotnie znikł i kto wiedział że to się tak skończy?" http://www.tekstyhh.pl/content/view/73/67/ nie mogłam się powstrzymać, ale jakże to prawdziwe, teksty Afro dobre na wszystko:>
    woman (13 listopada 2007)
  • ej, znajdzcie sobie domine jakas porzadna. zrealizujecie sie, a sluchanie przez godzine Ordo Equilibrio zamiast Modest Mouse tez przezyjecie
    Doktur_Szatan (13 listopada 2007)
  • porcys bawi i uczy
    chopinpederasta (13 listopada 2007)
  • hahaha, możecie wydac poradnik
    sivi (13 listopada 2007)
  • Sluszna uwaga Panno Zosiu, tylko czemu jak sie okazuje na forum Porcys tak wielu ma niefortunnie? Wydawac sie moze, ze kwestia wrazliwosci na muzyke implikuje wrazliwosc w zyciu co implikuje z kolei bycie potencjalna ofiara.
    d_nac (13 listopada 2007)
  • moim zdaniem po prostu ten temat wyczerpal juz wilku -'raz sie wiedzie dobrze, a raz bywa niefortunnie'. obawiam sie ze nikt nic madrzejszego jeszcze w tej kwestii nie wymyslil.
    z (13 listopada 2007)
  • >ej Vrooom, nie skumałeś nadal kwestii. proste że olewanie, ignorowanie i traktowanie z góry przynosi efekty. ale to jest pragmatyzm, Mysle, ze niekoniecznie o to chodzi - jezeli dziewczyna ma sie jakos ku facetowi to na poczatku znajomosci sprawa lezy po srodku - nie mozna przegiac ani w jedna ani w druga strone - uprzejmosc i drobne gesty w jej kierunku nie zaszkodza, ale bez unizenia i nekania non stop. Inna kwestia, gdy laska nic do goscia nie czuje, to traktowanie z gory i olewka moze ja zafrapowac, przez co bardziej sie zainteresuje, a jezeli nie to przynajmniej koles nie bedzie zyl ze swiadomoscia, ze zrobil wszystko i dostal nic. >a pytanie było inne - pozostać idealistą szczerym ze sobą samym czy grać w te sztuczki wbrew sobie (zakładamy że te sztuczki nie są dla kogoś atrakcją - choć znam i takie postaci). –borys d, 13/11/2007 00:16 I znowu prawda lezy posrodku. Z jednej strony, na pewno sztuczki i naginanie sie mialyby sens przez jakis czas, ale oczywiste jest, ze nienaturalne zachowanie moze prowadzic do dwoch rozwiazan, albo w koncu czlowiek peknie i wroci do swej pierwotnej postaci albo sie zmieni w takiego skurwysynka, co w obu przypadkach jest raczej niewskazane, o ile chcemy zostac zgodni ze swoim morale, a jednoczesnie zgodni ze swoja miloscia :) Takze mysle, ze lekkie nagiecie siebie w pewna strone jest ok - na tyle, na ile jestesmy w stanie zniesc, ale tez bez popadania w przesade.
    d_nac (13 listopada 2007)
  • "It's all about popęd, which is nienasycony, so eveything's nędza." kjutaśne
    brejknela mi pajpa (13 listopada 2007)
  • Z Frommem da się życ, ale cholera, młody, piękny jestem, dlatego preferuję cyrenjaski hedonizm B-). I nie powiedziąłbym, że zachodzi jedyną trudnością jest tu konflikt "miec a byc", całkiem sensowna zdaje się byc Schopenhauerowska koncepcja nędzy życia, łapiecie. It's all about popęd, which is nienasycony, so eveything's nędza. Najbardziej zaskakujące jae sto, że, z tyloma konfliktami i bezsensami nie powinno raczej wychodzic, nie? A u mnie haha, działa. Wybaczcie, muszę iśc- zamierzamy wspólnie przesłuchac "You Forgot It in People" przed zajęciami. Mwahahaha.
    szczur (13 listopada 2007)
  • http://pl.youtube.com/watch?v=KedEnXVvqvw tak a propos
    w (13 listopada 2007)
  • Zosia, przyznalem ci rację z panem Ludwigiem - ale już wystarczy!
    borys d (13 listopada 2007)
  • dobro, zlo, laski, psy, kluchy. kapitan żbik. gama zagadnień. przyznam, ze zgubilam sie troche. podobalo mi sie co powiedzial ramanujan. nikt mi nie wmowi ze czarne jest czarne a biale jest biale. i czy byliscie wewnatrz psa?
    z (13 listopada 2007)
  • girls just wanna have fun!
    sivi (13 listopada 2007)
  • that's the spirit mate!
    borys d (13 listopada 2007)
  • >tylko czy "warto" z filozoficznego punktu widzenia zmieniać siebie (i to z "dobrego" na "złego"!) / pozostać idealistą szczerym ze sobą samym czy grać w te sztuczki wbrew sobie (zakładamy że te sztuczki nie są dla kogoś atrakcją - choć znam i takie postaci). nie warto. bo gówno i tak w końcu uderzy w wentylator. to chyba oczywiste.
    Low (13 listopada 2007)
  • ej Vrooom, nie skumałeś nadal kwestii. proste że olewanie, ignorowanie i traktowanie z góry przynosi efekty. ale to jest pragmatyzm, a pytanie było inne - pozostać idealistą szczerym ze sobą samym czy grać w te sztuczki wbrew sobie (zakładamy że te sztuczki nie są dla kogoś atrakcją - choć znam i takie postaci).
    borys d (13 listopada 2007)
  • Generalnie filozofia jest prosta -im bardziej włazisz lasce w tyłek (bez skojarzen) tym bardziej cie olewa, działa takze w druga strone i to bardzo skutecznie
    Thrak (13 listopada 2007)
  • mowicie o tej niemiaszce shlezinger?
    fabrice (12 listopada 2007)
  • "W sumie dziewczyny są trochę bardziej puste. Ulegają znaczniej kulturze masowej i lansowanym w mediach i różnych kręgach wzorcom. Lansowaniu bossostwa, albo taniemu romantyzmowi a la leonardo dicaprio ;). Może bierze się to też z genów, szukaja faceta, który wydaje sie zapewnić im bezpieczeństwo, pewnego siebie itp." - coś w tym jest. Niektóre laski niby wszystko z nimi gra. koleś sie w takiej zakochuje, świata nie widzi. I pewnego dnia przychodzi moment ze jak coś ona powie to jedyne co stwierdzasz to to ze albo jej sie we łbie popierdoliło albo z tobą coś nie tak
    dany (12 listopada 2007)
  • johny_be_good, 12/11/2007 23:53 skończy jak ją wreszcie będzie miał. chyba to jest jasne he,he
    grossvan (12 listopada 2007)
  • Borys kiedy ty skończysz z ta całą Nicole. Ona jest raczej na "mieć"
    johny_be_good (12 listopada 2007)
  • seth z zycia na fali, niby komiksiarz a zajebista laske miał, wiec true
    fabrice (12 listopada 2007)
  • na komiksy o kapitanie żbiku
    ryba (12 listopada 2007)
  • no chuj, no. to na co lecą laski?
    jajko (12 listopada 2007)
  • oczywiście, że mieć i być
    ryba (12 listopada 2007)
  • "I want him super, super bad / Super bad / Super super bad / Bad boys are driving me crazy", śpiewa Nicole i wszyscy wiemy jak to działa ale doszło tu do pomylenia znaczeń nie pytam czy się cynicznie "opłaca" być dobrym czy złym chłopcem tylko czy "warto" z filozoficznego punktu widzenia zmieniać siebie (i to z "dobrego" na "złego"!) w sumie sprowadza się to do "mieć czy być" (i czy Erich Fromm wiedział jak żyć)
    borys d (12 listopada 2007)
  • na chuj mi laska ? :( :(
    ... (12 listopada 2007)
  • > ja nie przerabiałem. no, może trochę. no dobra, kurwa, każdy. hehe, żułwik. >>mega wielkie zauroczenie, "miłosc mego zycia", zrobie dla ciebie wszystko, kwiaty, czułe smsy, otwieranie drzwi, podawanie ognia, drinki, i cały ten badziew, moznaby do znudzenia wymieniac. > gay, gay, disneygay. laski na to nie lecą. true!
    I (12 listopada 2007)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)