INNE - FORUM
72 najbardziej żenujące filmy.
8 listopada 2007skoro tyle o filmach ostatnio rozmawiamy..
-
:-) teraz z kolei ja mam ochotę obejrzeć.
em c (6 czerwca 2011) -
Obejrzałem. Aż ciężko opisać co się tam dzieje. Cichym bohaterem filmu jest pan admirał, który grał przede wszystkim machając rękami. Ciężko wybrać najlepszą scenę - na pewno w topie jest moment, gdy antagonista wklepuje dwa hasła dostępowe do satelity ZA POMOCĄ DWÓCH KLAWIATUR NA RAZ jedno lewą ręką, drugie prawą. Fajnie też Steven niespiesznym joggingiem uciekał przed w zasadzie nie wiem czym. Generalnie zderzyły się dwa pociągi i Seagal uciekał wagonami, żeby zdążyć przed ich deformacją w wyniku zderzenia, które już nastąpiło. Dobre są też nieistniejące sceny - admirał mówi "połączcie mnie z prezydentem!". Cięcie, przebitka na coś innego i po chwili powrót do centrum dowodzenia NASA gdzie widzimy odkładaną słuchawkę z komentarzem "prezydent został powiadomiony". Podobnie Steven wyskoczył z pędzącego samochodu, przebitka na samochód wpadający do rzeki, a później z powrotem na Stevena, który JAKOŚ zdołał się zatrzymać i spokojnie wstać. A to tylko wierzchołek góry lodowej. Dzięki za polecenie tego filmu! Seagal w Expendables 2 - tego sobie życzę.
stef (4 czerwca 2011) -
:) z liberatora pierwszego bardzo niewiele pamiętam, raczej nie warto i na pewno nie trzeba. jest tommy lee jones, ale po za tym nic specjalnego, do epickości liberatora 2 nawet się nie zbliża. –em c, 30/5/2011 16:05 15 minut za mną. Na razie się nie pruli jeszcze. Ale pojawił się zły typ z Maski. Niemniej rozpierducha wisi w powietrzu.
stef (3 czerwca 2011) -
książka była hajpowana, film w moim przekonaniu powstał niejako przy okazji, niezależnie od ksiązki, ktoś podłapał, zebrała się grupa przyjaciół i zrobili kino.
statecznym wręcz (30 maja 2011) -
a to nie było tak z tą wojną, że w założeniu miała być kultowa, tylko trochę nie wyszło z różnych względów?
pytam, bo nie oglądałem (30 maja 2011) -
wojna polsko-ruska miejska poezja. i odjechane role. ja tam z kina wyszedłem podjarany, wręcz podkurwiony.
ale tak to jestem szacownym jegomościem (30 maja 2011) -
–stef, 29/5/2011 11:37 :) z liberatora pierwszego bardzo niewiele pamiętam, raczej nie warto i na pewno nie trzeba. jest tommy lee jones, ale po za tym nic specjalnego, do epickości liberatora 2 nawet się nie zbliża.
em c (30 maja 2011) -
bez jaj z tymi szybkimi i wściekłymi, dobra zabawa przeca
proszszsz (29 maja 2011) -
liberator 2 to solidny budzet, efekty, hollywood. i DODATKOWO steven segal sczytowo segalujacy, az nie wiem jak to opisac. szklana pulapka z totalnym downem. poezja. –em c, 8/9/2008 23:33 Kurde - nigdy nie widziałem Liberatora 2, ale ta recenzja jak żadna inna na maksa mnie zachęciła! Trzeba/warto oglądać wcześniej jedynkę?
stef (29 maja 2011) -
dołączam piątą część szybkich i wściekłych bo to 0.0 jakby... no i w sumie Bitwa o Los Angeles nie lepsza.
nosurprises (28 maja 2011) -
"Rewers" zdaje się, spełniał założenia "filmu środka", takie bardzo dobre (choć nie wybitne) kino gatunkowe. Nic innego nie przychodzi mi do głowy.
awers (28 maja 2011) -
>Ale w sensie, że dla mnie? cenimy sie, co? chodzilo o takie ogolnie polskie podejscie do kina, ze albo kinowe gowno dla mas, albo totalnie artyzm i chuj (ale tez bron boze poza 'ramami', bo wtedy napuszone). czekam na jakis przewrot kinowy w stylu 'toxic' britney, hehe.
Low (28 maja 2011) -
co do Wojny polsko-ruskiej to doceniam niecodzienną stronę formalną filmu, jakkolwiek zachwytów nie rozumiem. Ta książka chyba była bełkotliwa, sama Masłowska błyskotliwością i elokwencją nie grzeszy (słyszeliście kiedyś jak ona się wypowiada? -> http://www.youtube.com/watch?v=_ryOqtUfmgc) więc chyba Żuławski robiąc ten film chciał zachować 'ducha oryginału'. Poza tym zawsze powtarzam, że jak ktoś chce sobie obejrzeć dobry polski film niech obejrzy Dom Zły.
camel (27 maja 2011) -
Nam też ksiądz puścił na religii "Skazanego od bluesa". Oraz "W rytmie hip hopu". Oba równie złe. Dodam jeszcze "Crossroads - Dogonić marzenia" (Britney w roli głównej), "Austin Powers i złoty członek" i "Drogi Osamo", film absolutnie beznadziejny - choć zagrała w nim wybitna moim zdaniem aktorka, czyli Michelle Williams.
tymczasem osama is dead (27 maja 2011) -
Aż dziwne, że nikt nie wymienił Skazanych na Shawshank. Co za gówno o matko. Skazani na bluesa zresztą też, ksiądz na religii nam to kiedyś puścił
Neutralny (27 maja 2011) -
>ale zgaduje, ze dla niektorych kino to tylko dlugie ujecia bez ciec i egzystencjalizm, najlepiej z muzyka smyczkowa w tle. maks zabawy to tarantino, ale ironicznie. no dla mnie nie, np. Ale w sensie, że dla mnie? Bo ja to generalnie jestem totalnie sztywny i jak film jest nierealistyczny (ale nie w sensie artystycznym, tylko w sensie olewania praw rządzących światem) to to go dyskwalifikuje w moich oczach. Długie ujęcia i smyczkowa muzyka rzadko do mnie trafia, a sam Tarantino też mi wisi, to znaczy miło się ogląda (o ile dobrze pamiętam), ale nic specjalnego. W gruncie rzeczy ja w ogóle mało w życiu widziałem, tak tylko napisałem o tej "Wojnie".
Twój Stary (27 maja 2011) -
wojna to fajny, jak na polskie warunki, film. niczego mi nie urwal, ani nie zmienil swiatopogladu, ale dzialal na podobnej zasadzie co druga czesc 'boondock saints' - no w sumie brak tresci, ale frajda z ogladania straszna. na pewno podobal mi sie bardziej niz ksiazka. ale zgaduje, ze dla niektorych kino to tylko dlugie ujecia bez ciec i egzystencjalizm, najlepiej z muzyka smyczkowa w tle. maks zabawy to tarantino, ale ironicznie. no dla mnie nie, np.
Low (27 maja 2011) -
Ja filmu nie widziałem, a książkę czytałem w gimnazjum, więc również nie mówię o treści, ale sama Masłowska stwierdziła, że główny bohater niekoniecznie musi być dresiarzem ("Dres moze nosic jeansy albo spodnie w kancik i blyszczace buty, ale na mozgu ma wytatuowane trzy paski" - niedokładny cytat). Możliwości dla twórców filmu były więc duże i w sumie dziwne (biorąc pod uwagę zdanie samej autorki), że poszli po linii najmniejszego oporu. Wyobrażałbym sobie tego głównego bohatera bardziej jako takiego bezwzględnego, ale raczej nierozgarniętego faceta-drobnego biznesmena, może kogoś bardziej na dole w hierarchii w jakiejś firmie. Jak "Człowiek z blizną" - była nawet scena w trailerze "Wojny", jak bohater stoi na balkonie i mówi "to mi się podoba". W "Człowieku z blizną" była przecież podobna scena ("The world is yours").
Twój Stary (27 maja 2011) -
Dlaczego nikt nie wymienił "Wojny polsko-ruskiej" ? Treść jest ogólnie znana, więc pominę. Ale co ciekawe, zarówno ja jak i kilku znajomych zaobserwowało pewien moment po ok. 15 min. filmu, kiedy pojawia się pytanie pt. Co ja kurwa oglądam ? i o jak najszybszym wyłączeniu filmu tudzież wyjściu z kina. Niektórzy uchronili się w ten sposób przed utratą kilku punktów IQ, niektórzy (w tym ja) zdecydowali się oglądać. Dlatego przestrzegam.
oto ja flower (27 maja 2011) -
Człowiek z żelaza. Kosmiczne wtf.
Strzyż (25 maja 2011) -
Skoro już wspominacie wyścigowe filmy - Thunderbolt z Jackie Chanem - nie jako żenada oczywiście.
krabowy (25 maja 2011) -
>widziałem obszerne fragmenty filmu 'driven' ze stallonem, i to jest coś bardzo podobnego, ale o kierowcy amerykańskiej formuły 1. kolo wyrzuca sobie na tory monety żeby oznaczyć punkty hamowania, jeździ na torze pod prąd żeby wyciągnąć kolegę z płonącego samochody, poezja. Zdawało mi się, że pisałem na tym forum o tym filmie, ale najwyraźniej nie w tym wątku: "Szybki jak błyskawica" z Tomem Cruisem, obejrzałem kiedyś bodajże na Ale Kino!. Zły-nie zły (bardziej zły), ale montaż i prowadzenie historii w tym filmie raczej nie istnieje (albo strasznie kuleje), film ogląda się jak skrót serialu. Warto obejrzeć kiedyś w telewizji i spróbować zorientować się o co w ogóle chodzi.
Twój Stary (25 maja 2011) -
>ktoś tam wyżej pojechał How High. idź prowadzić terapię dla księży pedofilów ty cepie. chyba ty to samo dziewczyny z st. trinian = mokry sen. miałeś po seansie czy ocb? –carmody, 25/5/2011 13:13
krzesło (25 maja 2011) -
-kacper b. skoro uważasz Ciacho za dno, to nie oglądaj broń boże 'Weekendu' w reżyserii Czarka Pazury :P
camel (25 maja 2011) -
right. mr.nobody najgorszym filmem wszech. ktoś tam wyżej pojechał How High. idź prowadzić terapię dla księży pedofilów ty cepie. to samo dziewczyny z st. trinian = mokry sen.
carmody (25 maja 2011) -
myślenie o tym filmie poważnie mnie wkurwia.
em c się wkurwił (25 maja 2011) -
w tym przypadku wciąż w pełni zgadzam się ze sobą, bardzo polecam liberator 2. widziałem obszerne fragmenty filmu 'driven' ze stallonem, i to jest coś bardzo podobnego, ale o kierowcy amerykańskiej formuły 1. kolo wyrzuca sobie na tory monety żeby oznaczyć punkty hamowania, jeździ na torze pod prąd żeby wyciągnąć kolegę z płonącego samochody, poezja. natomiast w tym roku widziałem słownie 2 filmy. tym nie dokumentalnym był 'mr nobody' i był tak niewymownie, porażająco, niewyobrażalnie chujowy, że po obejrzeniu przeszła mi ochota na oglądanie filmów, mówię zupełnie poważnie. czytałem o 'driven' że nie jest to najgorszy film kiedykolwiek nakręcony ponieważ tematyka sportowa nie pozwala na upadek absolutny. otóż 'mr nobody' chce być filmem totalnym (miłośc, światy możliwe, społeczeństwo przyszłości, konsekwencje wyborów, podróże międzyplanetarne, fizyka kwantowa, czego tam nie ma) i konkursowo zasysa wszędzie gdzie może oraz w paru miejscach bonusowo. nie wiem, czy potrafię sobie wyobrazić żeby gorszy film mógł kiedykolwiek zaistnieć.
em c (25 maja 2011) -
-"the limits of control" –krzesło, 25/5/2011 00:19 no bez takich... a najbardziej żenujący film jaki jestem sobie w stanie teraz przypomnieć to Istota (Splice)
Fagerström (25 maja 2011) -
fajny temat a więc, najchujowszymi filmami widzianymi przeze mnie są: -"50 pierwszych randek" (to tak w temacie sandlera) -"dziewczyny z st. trinian" (prawdopodobnie najgorszy film wszech czasów) -"the limits of control" (w ogóle nie przepadam za jarmuschem ale to już jest kurwa sam nie wiem co) -"how high" -"anakonda" (która poza tym, że jest chujowa jest też zajebista)
krzesło (25 maja 2011) -
Jak odświeżamy temat to "Ciacho". Ja wiem, polskie kino rozrywkowe ostatnio niedomaga, ale co to kurwa miało być? Ej, jak można nie lubić Sandlera? Luuuudzie!
kacper b. (24 maja 2011)