INNE - FORUM
antek_emigrant@v... CZEŚĆ KOMUSZKI
8 listopada 2007Jak myślicie, kim naprawdę są osoby których komentarze można czytać pod KAŻDĄ notką na onecie?
Kiedyś mówiło się że to prowokacje, ludzie łykali to jak pelikany (jasiu śmietana). Ale od jakiegoś czasu nikt sie na to już nie nabiera - wszyscy ich znają.
Potem mówiło się że to pracownicy onetu wypisują takie pierdoły aby podnieść atrakcyjność portalu, aby przyciągnąć ludzi. Sprawa wygląda tak, że zmieniłem już portal bo nie mogłem znieść głupoty tych komentarzy, jednocześnie zawsze musiałem sprawdzić czy pod daną wiadomością zobaczę "CZEŚĆ KOMUSZKI" - nie umiem sie zdystanować od głupoty zawartej w tych wszystkich postach (i nie chodzi mi tu krytyke konkretnych opcje politycznych).
Po prostu zabija mnie myśl - kto jest tak głupi aby dzień w dzień, notka za notką, 24/h wypisywać wciąż to samo gówno.
Czy partie polityczne upadły tak nisko, że mają ludzi od siedzenie na necie i wypisywania pierdół w komentarzach ???
kogoś to dobija?
-
ja nie wiem jak mozna myslec ze antek emigrant to ktos z pisu? niby po co pis mial by wynajmowac kogos aby wkurwial ludzi? przeciez oni by na takich prowokacjach tylko stracili nic wiecej
janek (26 sierpnia 2008) -
btw, na wp moto był jeszcze WBR bodajże tak się nazywał się, i chwalił się ciągle swoim golfem II z dużym czipem
luk (26 sierpnia 2008) -
–darw, wygrałeś w kategorii najchujowszy motyw dla mozilli ;)
luk (26 sierpnia 2008) -
może to i prawda łącznie z inwektywami,ale dla mnie znamienne jest to że na Onecie jest "szukaj",wpisując swój nick wyrzuca mi moje wpisy z przed 4 lat,spróbujcie tam wpisać ~kapsloka~ - czysto!,a kto może czyścić zapisy Onet'u- chyba ten co ma dostęp do serwera czyli wyrobnik tego portalu
jerzy (26 sierpnia 2008) -
bodajże w ostatniej angorze jest ciekawy artykuł na temat lisa i jego nowej,średnio udanej żony.generalnie kupa śmiechu z tych państwa i ich poziomu intelektualnego.
paj (1 lipca 2008) -
wiesz co, nie chce sie wypowiadac na temat bydla ktore mysli ze majac kase moze gnoic innych. Takiego goscia doznalem na wlasnej skorze.nie bylo to przyjemne.
jarek (1 lipca 2008) -
Tomasz Lis pisuje na forach pod zmienionym nickiem. Wiem z pudelka.
co z ta polska? (1 lipca 2008) -
Witajcie wszyscy Dochodze do wniosku ze moze antek_emigrant to ktos z otoczenia braci kaczynskich. Moze jeden z tych prezydenckich ministrow ktorzy uzywaja mydla dla wlasnego interesu? Kto na zdrowa glowe ma tyle czasu na to??Jakis emigrant?, emigrant mysli tylko o tym jak zarobic pieniadze i jak godniej zyc. Ten gosc nie ma z tym nic wspolnego.Gdyz na codzien ubiera sie w garniturek i przesiaduje na forach by bronic swych kochanyc a jakze czystych pracodawcow. Co wy na to ???
jarek (1 lipca 2008) -
Może i to pracownicy onetu lub PIS kogoś nają ale PRAWDE MUWIĄ to tszeba pszyznać
Łukasz (11 kwietnia 2008) -
Balcerowicz musi odejsc
Rysiek z Klanu (15 stycznia 2008) -
on tak o tym nie mysli, aby mial chuja w dupie zapewne
m (15 stycznia 2008) -
Andrzej, chuj ci w dupę
czuly_wojtek (15 stycznia 2008) -
a ja jestem na 100% pewny że jest to pracownik ONETU lub internauta chroniony przez moderatora tego portalu-dlaczego?-proszę spróbować zaglądnąć do jego historii(opcja `szukaj`) wynik zero, a kto? może zacierać ślady i spróbujcie cokolowiek napisć w temacie o ktorym pisze ten osobnik- odpowiedzi zero
jerzy (15 stycznia 2008) -
to pracownicy onetu te wszystkie antki kasie itd, zreszta sprobujcie to napisac w ich temacie i zobaczcie czy to przepuszczą
esm (24 grudnia 2007) -
andrzej - z okazji świąt - chuj ci w dupę
antek_amy_grant (24 grudnia 2007) -
Andrzej jesli tvn to WSI i w ogóle matecznik wszelakiego zła zagrażającego wolnej RP, to dlaczego masz bloga na onecie, przeciez to jedna rodzina ?
grossvan (24 grudnia 2007) -
wystarczy zrozumieć wolność słowa, aby przestać się pieklić jakimiś jasiami śmietana czy antkami emigrantami. U antka podoba mi się, że wyraża niegłupie poglądy w prosty sposób - bo prosty nie znaczy głupi, w przypadku antka wystarczy mieć poczucie humoru. wraz z nową władzą onet dołączył do chóru TVN i wybiórczej - widać to na forach, gdzie zatrudnili klakierów do nagonki na prawicę i Radio Maryja. Są w sumie kiepskiej jakości - bo dają lawinę krótkich chaotycznych komunikatów, a każdy oryginalny pogląd ich rozbraja. Coraz więcej ludzi rozumie tę sztuczność i widzę czasem jak redakcja onetu się z nagonki wycofuje jakby badając na ile sobie może pozwolić. Wcześniej takie praktyki stosowały np. wytwórnie płytowe, osobiście znam przypadki wynajmowania klakierów forumowych, płacili im ale na ogół się to głupio kończyło. Antek jest odtrutka na takie manipulacje i czytam go z uśmiechem:-)
Andrzej (24 grudnia 2007) -
antek_emigrant buszuje ostatnio na interi i czuly wojtek tez heheh
neto (24 grudnia 2007) -
apropo czułego wojtka... http://img136.imageshack.us/my.php?image=czuywojtekkw8.jpg –darw, 8/11/2007 23:38 Nieźle - wszystko powoli zaczyna się układać
zmęczony (9 listopada 2007) -
rzeczo o podwórku...no, no!
sivi (8 listopada 2007) -
apropo czułego wojtka... http://img136.imageshack.us/my.php?image=czuywojtekkw8.jpg
darw (8 listopada 2007) -
Kto się wychowywał na podwórku? Wpisywać miasta i zapalać świeczki "szlachcie" ! Kto uważa, że z ludźmi ogarniętymi ideologią, chorobą psychiczną oraz akwizytorami można rozmawiać o rzeczywistości jest niedoświadczonym interlokutorem, albo nadaje się na terapeutę. Nie wolno z ludźmi borykającymi się z chorobą umysłową, z ludźmi pochłoniętymi ideologią i akwizytorami wchodzić w dyskusję. Akwizytorów traktujemy kartką, zakaz wstępu, ideologów i chorych uprzejmie prosimy o opuszczenie prywatnego terenu, nie grożąc, nie szczując złymi psami, po prostu grzecznie prosimy: `bardzo pana/panią przepraszam, niezwykle interesujące jest to co pan/pani mówi, ale właśnie mleko mi kipi, dziecko ząbkuje i na dodatek mąż/żona miał/miała przed chwilą stłuczkę'. Takie usprawiedliwienie powinno zadziałać, jeśli nie zadziała, można dorzuć ochotę i wolę spotkania się z panem ideologiem chorym psychicznie w późniejszym terminie, powiedzmy 30 lutego, albo 31 kwietnia. A propos czego, ta instrukcja? Już mówię, bo rzecz jest niezwykle intrygująca, ta instrukcja powstała wyniku lektury wywiadu akwizytora fanatycznej ideologii, człowieka nikczemnego wzrostu i jeszcze bardziej nikczemnej osobowości. Ów wygłosił mowę w swoim stylu i korzystając z instrukcji nie będę się wdawał w polemikę, pogadamy z panem strategiem 31 kwietnia. Natomiast przedstawię swoją ocenę stanu chorobowego gasnącej `gwiazdy' polskiego kołtuństwa, dewocji i parafialnego sposobu bycia i mam nadzieję uczynić to nader oryginalnie. Nie zamierzam szczegółowo opisywać nienormalności małych ludzi, zamierzam opisać wielkość i normalność podwórka, co bezlitośnie powinno obnażyć paranoję akwizytora ideologii. Wiele w tym mdłym wywiadzie symptomów choroby, nie ma czasu i koniecznej wiedzy, aby diagnozować szczegółowo, skupie się na tym, że pacjent nie wychował się na podwórku lecz w innych, `bardziej przyzwoitych miejscach'. Nie znam lepszego miejsca do wychowywania niż podwórko, są takie miejsca, które nie maja konkurencji i właśnie podwórko jest poza konkurencją. Na podwórku wychowywali się Polacy, jak podejrzewam w sile 80%,. Poza podwórkiem wychowywały się dzieci komunistycznych prominentów, wykładowców WULM, ale i to nie wszystkie, ewentualnie dzieci księży również ni zaznały podwórka, chociaż i tu nie ma reguły. Dlaczego polskie dzieci wychowywały się na polskich podwórkach, chyba nikomu normalnemu tłumaczyć nie trzeba, może jednak dla porządku przypomnijmy, skąd się wzięła ta szkoła życia zwana podwórkiem. Wzięła się z biedy, bieda wygoniła dzieci na podwórka, rodziców dzieci podwórka miały od święta, rodzice zasuwali w komunistycznych fabrykach wiążąc koniec z końcem. Podwórko było świetlicą, domem, stołówką, boiskiem, kinem, a nawet szpitalem dla wielu z nas. Na podwórku kopało się `gumiaka' i wylewało łzy, kiedy `futbolówka' trafiła w wystający drut siatki. Nikt na podwórku nie szukał lekarza, kiedy zarył dwoma kolanami w betonową płytę i poprawił łokciami, co było efektem czystego wślizgu na piłkę. Kontuzjowany siadał na ławce, w kałuży obmywał krew, wycierał ranę trawą, albo liściem łopianu i wracał do gry, zwykle na bramce, bo ciężko było biegać z rozprutymi kolanami. Podwórko dzieliło gumę Donald na 8 równych kawałków, nie miał co szukać na podwórku, ten co przyniósł Donalda i przeżuł sam. Na podwórko babcie wynosiły chleb ze smalcem, jak już się nie dało wyrwać zawodników na przerwę obiadową. Podwórko uczyło jak przemycić się do kina na Wejście Smoka, od 18 lat, kiedy się miało lat 12, a to nie lada sztuka. Przede wszystkim należało zdobyć kasę sprzedając butelki, tudzież wymieniając chomika na klaser znaczków, klaser na akwarium, akwarium na chińskie trampki i w końcu trampki na walutę. Potem odrobina szczęścia i uśmiech losu pozwalający trafić na zmianę bileterki, która przyjęła bilon i od tej chwili pozostało sie tylko modlić, aby kierownik kina nie kręcił się po kanciapie. Kiedy kończyła się Polska Kronika Filmowa, jeszcze przez co najmniej 5 minut nie było mowy o wejściu na salę, dopiero jak bileterka sprawdziła teren i zobaczyła zahipnotyzowane twarze dorosłych widzów, można było wejść i usiąść w ostatnim rzędzie. Takie było podwórkowe kino. Każde podwórko uczyło rozrywki szacunku, szczególnie szacunku dla starszych. Choćbyś przed chwilą zapakował gumiaka pod ladę i darł się jak opętany, to musiałeś zauważyć kątem oka babcię Magdy, ojca Grześka, matkę Krzyśka i między `jeeeeest', a `ale weszła w samo okno', wcisnąć: Dzień dobry proszę Pani, czy Krzysiek może jeszcze zostać, do końca drugiej połowy? Bardzo ważne było to, aby wołany w czasie meczu na obiad, czy inne nieistotne czynności miał wsparcie podwórka, wszyscy chórem krzyczeli: `jeszcze trochę, psze pani, jeszcze trochę'. Samotnie nieszczęśnik wołany na obiad nie miał szans. Do dziś grzmi mi w uszach ten klasyczny i nieustający dialog: - Krzysiek do domu. - Już mamo. - Nie już, tylko zaraz. - Zaraz mamo - Nie zaraz, tylko natychmiast. - Już mamo. - Bo ojca zawołam. - Idę, idę. Pisanie o podwórku jest jak spowiedź, tyle że, grzechy są znane wszystkim podwórkowiczom i nigdy nie nastąpiło postanowienie poprawy. Ktoś, kto nie zna smaku podwórka, nie czuje zapachu pieczonych ziemniaków, nie swędzi go sterane na betonie kolano, nie zbierał puszek po Coca Coli, nie grał w `grzyba', `podchody', nie chodził na jabłka i nie walczył z `wilczurami' sadownika, jeszcze nie jest pacjentem, ale nie mam pojęcia o Polsce i polskim życiu. Cóż lepszego, ważniejszego i ciekawszego może spotkać młodego człowiek, niż podwórko? Nie jest też żadną tajemnica, że dzieci notabli, wożone służbowymi Polonezami, patrzyły zza szyb nie z wyższością, ale zazdrością, wielu z nich wyrywało się na podwórka i wielu wyrosło na ludzi, reszta w dżinsach z Pewexu i enerdowskimi żelkami wyglądała jak kosmici. Kiedy takiemu spadł kropla Coca Coli na nogawkę, wyfiokowana mamusia w kozaczkach z butiku wypłacała ufoludkowi `lepę', aż mu główka odskakiwała i całe podwórko rżało z nieboraka, który sprzedał życie za `dżiny' i flaszkę Coca Coli. Ci spoza podwórka zwykle mieli wszystko, zanim poszli do przedszkola, już dyrektor liceum wiedział, że ma zarezerwować miejsce w środkowym rzędzie dla Aguni, Michałka, czy innego `zdolnego synusia-córusia'. Tak naprawdę dopiero w liceum ci nieszczęśnicy poznawali smak podwórka i jeśli tylko spustoszenie w umyśle nie było trwałe, wielu z nich zaczynało systematycznie, krok po kroku przechodzić na `naszą stronę'. Jeśli w latach od 50 do 80, ktoś wychowywał się poza podwórkiem i nie nadrobił tego w szkole, dziś mieszka jako 60 latek z mamusią i wszystkie uczucia przelewa na kota. Właściwie więcej jest tu powodów do współczucia niż złości, więcej nadaje się do leczenia, niż polemiki. To jest rodzaj kalectwa nie tylko emocjonalnego, ale również życiowego, z tego nie wolno się śmiać, temu należy się przyglądac z politowaniem. Takie były czasy, że zgubiona rękawiczka oznaczała tęgie lanie w domu, dyndający klucz na szyi był jak talizman, trzeba było strzec talizmanu i dbać bardziej niż o oko. Wszystkiego uczyło podwórko, odpowiedzialności, solidarności w biedzie, kultury, szacunku dla ciężkiej pracy i ludzi starszych, uczyło grzechu, pokazywało pierwsze gołe cycki wygrzebane z tajnej skrytki rodziców Andrzeja, zapracowanych na drugą zmianę. Każdy z podwórkowiczów potrafił odgrzać obiad, nakarmić młodszą siostrę, czy brata, każdy wiedział, że w drzwiach szafy nafaszerowanej politurą odbija się ekran telewizora, dzięki czemu można było katem oka obejrzeć Kobrę, albo kino nocne. Po co dyskutować z ludźmi, którzy zza żółtych firanek wychowywali się w salonach reżimowej kinematografii? Po co polemizować z dziećmi herbu Pomian przeżuwającymi samotnie balonowe gumy i przesyłane przez ojca zagraniczne zabawki. Nie dogadamy się z dziećmi dygnitarzy PRL, nie dogadamy się, chociaż jak się na nich patrzy, to aż trudno uwierzyć, że to szlachta i potomkowie służącej PRL inteligencji. Patrząc na te bliźniacze sieroty widzimy raczej plebejskie obyczaje i styl życia, takiego proletariatu nawet na podwórkach nie było. Znam parę szlacheckich dzieci, ale te nie położyły się spać, jeśli nie umyły zębów, żadne z nich nie mlaskało, bekało i nie jeździło ozorem po wargach. Buty zawsze na glanc wypastowane, jedwabne chusteczki, wełniane płaszczyki, zamiast spękanej skóry, w piórniku porządek, czyste paznokcie. Mnie dziecku podwórka daleko do takiego szyku, ale robiło to wrażenie, tacy mali dorośli, koleżanki zachwycały się tym stylem hrabiowskim. Ci dwaj w roli szlachciców wyglądają jak furmani przebrani w smokingi. Dziwne twory, niedefiniowalne, nie mają nic z podwórka, nie mają nic ze szlachetności, taka czeladź, przeflancowana z litewskiego majątku na wczesno komunistyczny elitarny Żoliborz. Coś mi w ostatniej chwil wpadło do głowy, jest pewna kategoria, w której się mieści bliźniacza małość, to są tchórzliwi żeglarze płynący przez życie z prądem. Za komuny gwiazdy kinematografii, w czasie pożogi hop pod spódnicę mamy i dalej pod pierzynę. Po komunie antykomuniści pełną gębą, bezczelna czerwona burżuazja odwołująca się do prostego wychowanego na podwórkach ludu. Takie życie wiodą ci, co na piersiach mają siną farbą kłute ryby, jedna ryba nazywa się `nie wychylaj się, bo ci się krzywda stanie', druga ryba wabi się `krzycz jak najgłośniej, kiedy to nic nie kosztuje, bo wtedy wiele można zarobić'. Dziwią się dziś ci dwaj, że zebrali baty od podwórka i szlachty, od prostych ludzi i od elit, od miast i wsi. Zebrali i zbiorą jeszcze większe, bo do nikogo i niczego nie pasują. Jest takie brzydkie powiedzenie - znajda, w bardziej dosadnej wersji - bękart, nie mają większej szansy na trwały sukces bękarty wychowane poza podwórkiem, patrzące na Polskę zza żółtych firanek, a potem szybko owijających się w narodowe sztandary, tak by w przebraniu wydrzeć kawał sukna. Oderwani od Polski podwórkowej, oderwani od prawdziwego życia, sztuczne, śmieszne małe cyborgi, niekochani i nie potrafiący kochać, zimni, wredni, mali chłopcy w dżinsach z Pewexu, wyprasowanych na kant, przeżuwający między mahoniowymi zębami balonowe gumy, popijane Coca Colą. I nagle bęc, potknęły się bidule i zaryły kolanem o betonowa płytę, ryk i lament, po doktora, boli i dżinsy w trokach. Zamiast opatrunku dostali `lepę' od Polaków i poszli z płaczem do mamy. Obiadu sobie nie odgrzeją, z wilczurem nie poradzą, klucza do władzy na szyi nie noszą. Jarek, Leszek do domu. Nie zaraz NATYCHMIAST. Matka_Kurka , 08.11.2007 20:17
no to musiałem wrzucić z onetu (8 listopada 2007) -
Lech Wałęsa o_0?
ziombro (8 listopada 2007) -
właśnie odkryłem pewien trop... jest w POlsce pewien dosyć powszechnie znany człowiek, którego numer gg posiada zapewne część użytkowników tego forum i któryż to człowiek przesiaduje w necie 24h na dobe... –więc?, 8/11/2007 17:10 jeśli byś wiedział o czym traktują te komentarze to wiedziałbyś że to nie ta osoba.
ag (8 listopada 2007) -
to nie ja
lech w. (8 listopada 2007) -
właśnie odkryłem pewien trop... jest w POlsce pewien dosyć powszechnie znany człowiek, którego numer gg posiada zapewne część użytkowników tego forum i któryż to człowiek przesiaduje w necie 24h na dobe...
więc? (8 listopada 2007) -
właśnie zawsze się zastanawiałem co to za debile to piszą...
Józef K. (8 listopada 2007) -
jeszcze bardziej od tych postaci wkurzający są ludzie, którzy nieudolnie próbują podrabiać ten "styl" wojtka, antka, czy innych, czy też tego samego, tej samej.
xxx (8 listopada 2007) -
to ja zatrudniam Porcys
zbulwersowany (8 listopada 2007) -
a porcys zatrudnia zbulwersowanego?
jeszcze bardziej (8 listopada 2007)