INNE - FORUM
49 najlepszych filmów 2000-2007
1 listopada 2007co powiecie na takie zestawienie?
49. Garden State
-
Ocean's Eleven - klasa i bossostwo
17 (14 września 2008) -
>>scena wysadzenia szpitala jest dobra tak, znakomita. ale ja chyba najbardziej zachwycilem sie ta scena z jokerem w policyjnym aucie: nawet trudno mi jakos szczegolowo argumentowac czemu, ale zrobila na mnie duze wrazenie. –tomek wasko, 2/9/2008 17:39 jak sobie myślę o tdk to mam w głowie właśnie ten obrazek, ma coś takiego mroczno lirycznego w sobie.
a psik! (2 września 2008) -
Nie, mówię zdecydowanie o filmie Greengrassa. Jeżeli biorą was chwyty typu pożegnalny telefon do matki to spoko, dla mnie to żerowanie na najbardziej prymitywnych ludzkich uczuciach i nie nadaje się to do oglądania ;> Cała wizja walki w samolocie przedstawiona przez greengrassa również jest totalnie nieprawdopodobna i naciągna. Dawno oglądałem ten film, ale czułem się nim zażenowany, to nawet top100 moim zdaniem nie jest, pierwsza dziesiątka to jakieś kpiny chyba. O pewnych rzecach filmów się nie robi, a jak się robi to wychodzą takie jak ten. Mi się nie podobał ;] Ja bym się opowiadał za stawianiem wyżej 'dark knighta' od 'batmana' głównie z dwóch przyczyn. Pomijam ofc totalnie różne wizje postaci batmana przedstawione przez obu reżyserów, ale batmanem bardziej z mojej bajki jest Bale, bo co by nie mówić o keatonie, to w roli człowieka-nietoperza był mocno mdły. Dwa - joker ledgera jest mimo wszystko lepszy od tego nicholsona. Do tego u burtona mamy wkurwiającą mnei niemiłosiernie Kim Basinger i wynik może być tylko jeden.
kacpr (2 września 2008) -
a u mnie tak 1. powrót batmana 2. mroczny rycerz 3. batman 4. batman: poczatek
krwki (2 września 2008) -
nie,nie i jeszcze raz nie.pierwsze miejsce zdecydowanie dla batman,potem powrót,a dalej jest przepaść i dopiero batman:początek i mroczny rycerz.(pomijam idiotyczne wizje schumachera).przecież to widać,słychać i czuć.nie ma w ogóle porównania.
paj (2 września 2008) -
u mnie top identyczny, tylko ze "dark.." zamieniam miejscami z "batmanem".
tomek wasko (2 września 2008) -
to bym musiał sobie burtony przypomnieć bo nie ukrywam, że oglądałem je jeszcze w poprzedniej dekadzie, póki co mój batmański top wygląda tak: 1. Mroczny Rycerz 2. Batman 3. Powrót Batmana 4. Batman: Początek 5. Batman Forever 6. Batman i Robin
młodzieżowy detektyw (2 września 2008) -
Ja nigdy nie przepadałem za Batmanem Burtona, pomimo paru znakomitych scen, ale Dark Knight fajniejszy. Znikający ołówek, wiadomo.
szczur (2 września 2008) -
>scena wysadzenia szpitala jest dobra tak, znakomita. ale ja chyba najbardziej zachwycilem sie ta scena z jokerem w policyjnym aucie: http://host.trivialbeing.org/galleries/tdk-may4-second-dark-knight-trailer-screenshots/joker-cop-car-heath-ledger-snapshot20080504111707.jpg nawet trudno mi jakos szczegolowo argumentowac czemu, ale zrobila na mnie duze wrazenie.
tomek wasko (2 września 2008) -
(z tym ze ja chyba minimalnie wyzej stawialbym pierwszego burtona od drugiego nolana)
tomek wasko (2 września 2008) -
>mam wrażenie że tomek wasko mówi o filmie 'united 93' greengrassa, a reszta o 'flight 93', telewizyjnej produkcji, która wyszła mniej więcej w tym samym czasie :) no wlasnie pisalem o tym wczesniej: "chyba ze ci sie filmy pomylily, kacpr, obrazow o tym samolocie bylo kilka..." tak czy siak wygrywa em c tekstem o wesleyu, to rzeczywiscie byloby znakomite podsumowanie tej wymiany zdan. "dark knight" - mlodziezowy detektyw otm.
tomek wasko (2 września 2008) -
bardzo bym sie ucieszyl, gdyby okazalo sie czesc postow mowi o filmie na podstawie wydarzen z 9/11, a czesc o filmie w ktorym gral wesley snipes i jaks blondyn w roli psychopaty ktory porwal samolot. tzn, of korz ze tak nie jest, ale byloby to sliczne.
em c (2 września 2008) -
Oba Batmany Burtona były świetne aczkolwiek wyżej cenię Mrocznego, tamte były mimo wszystko czymś w rodzaju dość ponurej baśni, Dark Knight to kawał porządnego, realistycznego kina policyjnego z cholernie wiarygodnym psychopatą w jednej z głównych ról.
młodzieżowy detektyw (2 września 2008) -
-młodzieżowy detektyw, 1/9/2008 23:46 nie zgadzam się,bo wielopoziomowa narracja nie jest niczym nowym.dlaczego mam się zachwycać oczywistością?osobiście prawie nic nie pamietam z the dark knight,a obejrzałem go w zeszły weekend.ok,scena wysadzenia szpitala jest dobra i więcej już nie pamiętam.to nie jest najlepszy film.porównaj sobie z batmanem burtona,to tam są nezapomniane sceny.
paj (2 września 2008) -
to ja już nie wiem, który oglądałem. serialnie. ale chyba nie ten greengrassa, bo chyba bym coś z niego zapamiętał, a nie pamiętam nic. a co sądzicie o traffic soderbergha?
ryba (2 września 2008) -
a jak o Greengrasie to Bloody Sunday tez niezle ale miejscami chyba jednak przejaskrawione btw lot 93 pierwsza dziesiątka w podsumowaniu
tp (1 września 2008) -
ok, przy okazji: bierzemy pod uwagę filmy wyprodukowane w 2000-2007(8) czy te, które miały swoją polską premierę w tych latach? jeśli to drugie to American Beauty, Ghost Dog, Fight Club (premiera luty 2000) łapią sie bezwzględnie. (ja dodałbym jeszcze Blair Witch Project - za sam pomysł). Poza tym czy tylko mnie brakuje w zestawieniu 4 miesięcy, 3 tygodni i 2 dni?
młodzieżowy detektyw (1 września 2008) -
–paj, 1/9/2008 21:53 paj, pieprzycie, kolego, Nolan wykorzystuje ciekawe sceny dużo lepiej niż każdy z poprzednich autorów przygód Batmana, weź chociażby pierwsze wejście Jokera, weź obecną w kilku momentach kilkupoziomową narrację, motyw wysadzenia szpitala, trochę zbyt dobrze jak na standardy kina opartego na komiksie? (co do braku zwarcia fabuły: owszem, Batman-Początek, tam dokuczały irytujące przestoje) –hipsterka, 1/9/2008 18:33 Powrót zdecydowanie, też dziwię się, że nikt sobie wcześniej nie przypomniał
młodzieżowy detektyw (1 września 2008) -
czyli jednak pomyliły się komuś filmy?całe szczęście,bo to by była straszna kompromitacja nawet jak na to forum.
paj (1 września 2008) -
O, kurna, możliwe. Rofl lolmao. No tak, zgadzanie się z kacprem. Coś mi od początku nie pasowało.
szczur (1 września 2008) -
ja pierdzielę i wy jesteście studentami?te wasze z dupy argumenty na temat filmu greengrassa to jest absolutny brak rozumienia konstrukcji filmu.no chyba,że to o jakimś innym locie mówicie.jak mało trzeba filmów obejrzeć w życiu żeby twierdzić,że dark knight to druga dziesiątka roku?to aż tak słaby rok mamy?powtórzę może jeszcze raz,że fabuła niedopracowana,nie jest zwarta.ma się wrażenie,że nolan chciał pociągnąć kilka wątków naraz i w pewnym momencie zgubił się,nie mógł się zdecydować,który z nich ma być najważniejszy.po za tym nolan marnuje potencjał ciekawych scen.dajmy na to:przemiana denta w dwie twarze.zupełnie bezpłciowa.batman ma tylko jeden bardzo mocny punkt-rolę ledgera.w ostatnich latach,spośród wszystkich obrazów widzianych przeze mnie, zdecydowanie wybija się lot 93.na razie niezagrożona pozycja lidera,pod każdym względem.
paj (1 września 2008) -
szczur na 95% o jakimś innym filmie mówisz. nam chodzi o: http://www.allmovie.com/cg/avg.dll?p=avg&sql=1:334030 tylko w kwestii aktorstwa mogę się częściowo zgodzić z kacprem. otóż momentami irytowała sztuczność rozmów, szczególnie tych w centralach lotów or sth. i tu nie chodzi o to że język urzędników, po prostu bywało dziwnie bardzo sztucznie niezatrudnianie znanych aktorów oczywiście bardzo słusznym rozwiązaniem było. jedynie słusznym film dla mnie wspaniały
17 (1 września 2008) -
mam wrażenie że tomek wasko mówi o filmie 'united 93' greengrassa, a reszta o 'flight 93', telewizyjnej produkcji, która wyszła mniej więcej w tym samym czasie :) no bo jaka zarastająca dziura w ziemi? film greengrassa kończył się ściemnieniem ekranu tuż przed uderzeniem samolotu w ziemię. ale mogę się mylić.
cromwell (1 września 2008) -
Niewiarygodne, ale zgadzam się z kacprem. u93 nie miał żadnej funkcji, ni to estetyczne, ni to wypowiadające się na jakikolwiek temat... Na dodatek wspomagane paroma wątpliwymi zabiegami, jak właśnie te wzruszające rozmowy, przedstawianie się przy terminalu czy zarastająca dziura w ziemi (heh). Po co to? Pokazać, że smutno umierać? Że czas leczy rany? No nie, naprawdę? Cóż za oryginalne spostrzeżenia! A tak w ogóle, ten film był bez sensu. (tak w ogóle, to od kiedy o "amerykańskości" danego utworu świadczy pochodzenie reżysera? Ej no, panie Waśko. Dla mnie dzieło brytola było zupełnie amerykańskie- dosłowność, dosłowność, dosłowność, tanie wzruszenia i tania symbolika) Wiem, że zabrzmię trochę przykro, ale to była taka Pasja 2, ludzie.
szczur (1 września 2008) -
kacpr, uczepiles sie jednego slabego argumentu, ktory daje sie zbic bardzo prosto. ja nie pamietam, musze przyznac, ile razy bohaterowie filmu dzwonili do swoich rodzin, tym niemniej kazda z tych rozmow jest uzasadniona tym, ze ten film nie ma jednego glownego bohatera, nie ma tez dwoch czy trzech glownych postaci, chodzi bardziej o zbiorowosc, stad kilka podobnych scen, ktore jednak na pewno nie sa tanimi/prostackimi chwytami, lecz zagraniami jak najbardziej zasadnymi w swietle calosci obrazu greegrassa. to samo tyczy sie tego co piszesz o drewnianym aktorstwie - ja widzialem ten film jakis czas temu, nie pamietam wiec dokladnie jak to aktorstwo wygladalo (wydaje mi sie, ze calkiem przyzwoicie), ale jednego jestem pewien: zamysl obsadzenia w rolach tych ludzi anonimowych aktorow byl znakomity. obsadzenie jakiejkolwiek "gwiazdy" w roli ktoregokolwiek z pasazerow calkowicie polozyloby ten film, bo - chcac nie chcac - zapewne skupialibysmy sie na tej roli, podczas gdy, jak juz wspomnialem, chodzi tutaj o zbiorowosc i o pokazanie "bohaterstwa zwyklych ludzi". oczywiscie, masz racje, ze do pewnego stopnia to jest film bedacy wyobrazeniem greengrassa o tym, co moglo sie wydarzyc na pokladzie samolotu, lecz ani na chwile nie wydaje sie, by te wyobrazenia daleko odbiegaly od tego co moglo sie tam realnie wydarzyc. ja przynajmniej wierze w te autorska wizje greengrassa. zarzut o "amerykanskosci" tego filmu jest strasznie chybiony i tym smieszniejszy, ze greengrass jest brytyjczykiem i moim zdaniem podszedl do tematu z nalezytym dystansem. jak sie nie robi filmow o 11 wrzesnia pokazal stone (swoja droga jego nowy film o bushu zapowiada sie wybornie), greengrass sie obronil unikajac, z tego co pamietam, lopoczacych flag i lzawych przemow. pokazal zwyklych ludzi w niezwyklych okolicznosciach - jezeli dla Ciebie jest to film ktory zbywasz tekstem o biednych mieszkancach Ameryki, to jest to Twoj wybor. moim zdaniem bledny. aha, jeszcze co do tego potraktowania tematu "po lebkach" - wiesz, sam tytul jakby wskazuje, ze to nie jest film o calym 11 wrzesnia i o motywacji tych, ktorzy te tragedie wywolali. to jest film o locie numer 93 nie roszczacy sobie pretensji do bycia czyms wiecej niz proba odtworzenia tego co moglo stac sie na pokladzie tego samolotu. pozdrawiam
tomek wasko (1 września 2008) -
Przeglądając pobieżnie listę nie zauważyłem na niej kilku filmów, o których trzeba wspomnieć: "POWRÓT" Andrieja Zwiagincewa !!! "Ondskan" ("Zło") Mikaela Hafstroma "Horem Padem" ("Na złamanie karku") Jana Hrebejka "This is England" Shane Meadows
hipsterka (1 września 2008) -
ja zobaczylem terminatora na ale kino ostatnio (znow) i mysle o terminatorze, chce ogladac wiecej o terminatorach, najchetniej to bylbym terminatorem. zsciagnalem zatem wynalazek pt. sarah conner chronicles, taki serial z 2007 czy 2008 dziejacy sie po T2 a przed T3, pani connor z synem (zdaje sie ze lat 15, wyglada bardziej na 20) ucieka, spotyka inne maszyny, podruzuje w czasie, chce rozbic skynet i w ogole cuda niewidy. dialogi potworne, obecne w kazdym odcinku monologi sary obezwladniajaco zenujace, wyraz bolu i cierpienia na jej twarzy oraz zrezygnowany glos meczy juz po jednym odcinku (obehjrzalem cztery), akcja albo przewidywalna albo z serii 'czego to jeszcze nie wymysla'. i zrobione to jest tak, ze az krzyczy 'amerykanski serial sensacyjny', jakies chujowate smigniecia kamery i rozmycia obrazu, litosci. fajne sa: terminatory, ladna terminatorka ochroniarz johna (jakby model z T1 w wersji mlodziutkiej, drobnej laski, nie t3 w zadnym razie. ciekawe, czy ruchalna?), terminatorzy, akje zwiazane z terminatorami, sceny zwiazane z terminatorami i czasami fajny pomysl, prawie zawsze zwiazany z terminatorami, tak z raz na odcinek oraz murzyn grajacy gliniarza (zginie albo okaze sie terminatorem). oprocz tego terminatorzyh maja tu cala siatkie, rebelia tez, a mimo serial ten chwilami wyglada jak terminator: teenage movie. john connor wyglada tak, ze ma sie mu ochote zajebac. a, i wszystkie dzieje sie w 'alternatwnej linii czesowej', wiec wydarzenia z t3 chyba nie obowiazuje. ogolnie syf, o czym ja w ogole myslalem.
em c (1 września 2008) -
kacpr ma jakis spory problem z amerykanskoscia chyba, ciekawe
realista (1 września 2008) -
To nic wiecej jak naiwna bajeczka, pełna prostych, żeby nie powiedzieć prostackich chwytów, które mają wzruszać/zmuszać do łez/wzruszeń. Wspomniane 'dzwonienie do rodziny' - po kiego pokazywać to z osmiu perspektyw? Ok, jedna osoba dzwoniąca - to można znieść, ale 8? czemu nie 143? Co jest w tym filmie świetnego? Drewniane aktorstwo? Quasi-dokumentalny styl? Cały temat został potraktowany 'po łebkach', mnie np. o wiele bardziej zaciekawiłaby próba wniknięcia w glowy fundamentalistów niż skupianie się po raz 1569 na losie biednych i pokrzywdzonych mieszkańców Ameryki i ich solidarnosci w trudnych chwilach. Zresztą jaka jest wiarygodność tego filmu, nikt z żyjących nie może wiedzieć co tam sie stało, i robienie o tym ckliwego filmidła nie ma sensu.
kacpr (1 września 2008) -
ale "słoń" nie jest przegadany :)
ryba (1 września 2008)