INNE - FORUM
Najlepsza płyta beznadziejnego roku 2007
17 października 2007Nic na horyzoncie nie widać, więc można śmiało po premierze RH dokonać wyboru.
Tyle premier i same rozczarowania.
/Według mnie/
Najlepiej wypadł w tej beznadziejności Modest Mouse. Wspaniałe teksty(jak zwykle), melodie, aranżacje. Na nieszczęście płyta wyciekła w lutym do internetu co zaważyło na ocenach i odbiorze, ale dalsze rozczarowania RH etc etc potwierdziły tylko solidność nagrania, bardzo dobrego.
-
To Kill a Petty Bourgeoisie - The Patron Boxcutter - Glyphic Yeasayer - All Hour Cymbals Burial - Untrue Slaraffenland - Private Cinema The Dillinger Escape Plan - Ire Works The Angelic Process - Weighing Souls With Sand tych dobroci w ostatnich dniach słuchałem, wszystko znakomite, pierwsza i ostatnia pozycja najlepsze. ciężko będzie podsumowanie skompletować, im bliżej końca roku, tym więcej ciekawych płyt znajduję...
plejeru (9 listopada 2007) -
mnie tam akurat 65dos nie nudzi, wrecz przeciwnie, ale na liscie też sporo niewypałów dla mnie - low, electralane, ugk, of montreal, kanye no i lcd przede wszystkim... wlasnie slucham tego polecanego angelic process i musze powiedziec, ze calkiem ladnie sie zaczelo. mam nadzieje, ze bedzie tak do konca.
plejeru (31 października 2007) -
>Poza tym (24.) Studio - West Coast jest z 2006 roku, co z tego, że dostali reissue w 2007. ale już na przykład Yerbook 1 wyszło w 2007 więc możecie nam naskoczyć, recka wkrótce
tygrysia maska (31 października 2007) -
te szwedzkie rzeczy typu Studio czy Shapiro powinny być uwzględniane, gdyż wcześniej wydano je tylko na lokalnym rynku i ciężko było na świecie ogarnąć to przed rankingiem 2006. dla ich dobra, bo zasługują.
borys d (31 października 2007) -
Poza tym (24.) Studio - West Coast jest z 2006 roku, co z tego, że dostali reissue w 2007. No i wtórne, nudne 65daysofstatic w pierwszej 50?
I (31 października 2007) -
Jeżeli to taki chujowy rok, to może jaka najgorsza płyta, hę?
hermenegilda (31 października 2007) -
sound of silver? ktoś tam chyba nie ma uszów
dżedajte (31 października 2007) -
z dupy ten ranking
... (31 października 2007) -
http://www.stylusmagazine.com/articles/pop_playground/top-50-albums-of-2007.htm bez kitu, bez animal collective w piecdziesiatce nawet? troche smieszne jednak
tomek wasko (31 października 2007) -
Dobra zmieniam zdanie: Sigur Ros - Hvarf-Heim
Nie żal (30 października 2007) -
http://www.myspace.com/boatclub
nicole scherzinger (30 października 2007) -
Liars - 2007 - Liars zle nie jest. ale recka z machiny ze to sie ociera o The Residents (bo chyba tak pisali - nie chce mi sie isc do kibla i sprawdzac) przegieta...
Doktur_Szatan (30 października 2007) -
life without buildings - live at the annandale hotel
dotchnij mnie (29 października 2007) -
Handinglove wymiata.
The Clientele (29 października 2007) -
The Clientele wymiata
handinglove (29 października 2007) -
dołożę jeszcze bardzo dobre przecież tegoroczne wydawnictwo The Clientele "God Save The Clientele"
pan miaygi (28 października 2007) -
twoja stara jest gorsza niz 2007
naukowy analityk (28 października 2007) -
Yeasayer wymiata.
dżdżawka (28 października 2007) -
Tigercity wymiata
kacperski (28 października 2007) -
do swoich wczesniejszych typów dodaje jeszcze Yeasayer - All Hour Cymbals znakomita płytka zwlaszcza dla wielbicieli pandy, zalecam danie im szansy http://www.myspace.com/yeasayer
Theodore (28 października 2007) -
Animal Collective Black Dice Panda Bear Shocking Pinks Field Radiohead Future of The Left Thief
intoeyes2001 (25 października 2007) -
>Who's Your Favorite Son, God? - Out of Body Diva 2006 <palacz>
fon_zydnfed (25 października 2007) -
akron/family, panda bear, animal collective, thief, caribou, field, radiohead, menomena, the twilight sad, spoon, of montreal tyle na teraz widzę
... (25 października 2007) -
Scissors for Lefty - Underhand Romance bardzo ladne piosenki, mimo ze stylistyki tego typu nie znosze, ale wy emo-indie ludzie pewno pokochacie to LP
Doktur_Szatan (25 października 2007) -
Akron/Family "Love is simple" rzeczywiście b.dobra, wzruszyłam się (1.Love, Love, Love (Everyone) (...) 11.Love, Love, Love (Reprise))
woman (24 października 2007) -
pablo honey to szajt
w (24 października 2007) -
Dzieki Ci boziu, za ocenę, uwagę, mamusię i cały świat. Wybacz proszę bezczelnośc, ale czy mogę się jeszcze dowiedziec, czy tak słabe jak "In Rainbows" czy nieco lepsze, jak "Pablo Honey"?
maluczki wobec majestatu, szczur (24 października 2007) -
słabe, choć szacun za oddanie
borys d (24 października 2007) -
ja pierdole, pieprzone kurwa, mialo byc "całkowicie subiektywnej" a nie jebane "subiektywnej całkowicie", pieprzony szyk.
szczur (24 października 2007) -
Wedle mojej subiektywnej całkowicie oceny ("mówiłem że") nieznajomośc filmografii Jean Luc Godarda ("to bezpośrednie naawiązanie do <<Króla Leara>>" i dalej) świadczy zazwyczaj (w tym konkretnym przypadku z pewnością, do czego przesłanki dała mi wcześniejsza działalnośc Porcys- zwróc uwagę, drogi B, na czas przeszły użyty w pierwszym członie drugiego zdania; to zdecydowanie najdłuższy nawias, który spłodziłem od czasu emota z królikiem) o tragicznym nieobyciu niezaznajomionego (w tym konkretnym przykładzie powiązanego z nabieraniem cech psich). Pierwiastek tęczowy dodałem, by uniknąc oskarżeń o offtopowośc (wszak topic ten mieni się uroczym tytułem "Najlepsza płyta beznadziejnego roku 2007"). Mam nadzieję, że taka dawka wytłumaczeń i interpunkcji zaspokoi w pełni Twoje pragnienie abełkotliwości. Oddany Szczur
j.w. (24 października 2007)