INNE - FORUM
Britney Spears - Gimme More
1 września 2007nowy singiel britney. moim zdaniem chujowy. szczegolnie te gimme gimme w refrenie.
http://www.youtube.com/watch?v=jAu9m2GB1Sg
-
... bo polityka autorska umarła parę dekad temu i lepiej się z tym pogodzić
kuncewiczowa (15 września 2007) -
rozwiązanie 'producent feat. piosenkareczka' to podobna forma asekuracji.
kuncewiczowa (15 września 2007) -
>hej, hej, ktoś na sali porównuje wokal Sinatry do tych pań? chodzi o formułe. ZAWSZE byli songwriterzy piszący dla gwiazd, które byli tylko od wykonywania tych piosenek. nie ma więc co robić nagle halo.
Low (15 września 2007) -
hej, hej, ktoś na sali porównuje wokal Sinatry do tych pań? akurat w jego wypadku nie napisałbym o piosenkarzynie. ta opinia jest funkcją mojego nastawienia do tych kawałków: zwracam uwagę mocno na stronę producencką, na rozegranie teł (?), kompozycję numeru, harmonie. w większości przypadków wokal, który słyszę, daje mi na to zezwolenie. dopiero potem mogę sprawdzić, kto napisał piosenkę i jeśli to jest autorskie (czyli chyba rzadkość ostatnio, tak?) to szacunek rośnie. wczoraj w nocy powróciłem z lękiem do płyty Demarczykowej. na kopercie przy żadnym utworze nie figuruje ona jako autorka tekstów, muzykę napisał Konieczny. doznałem nieskończenie. "Ewa Demarczyk" napisane na okładce - nie mam pytań.
yeahnot (15 września 2007) -
>mało: producent feat. piosenkareczka. nie bądź taki zasadniczy. frank sinatra też nie pisał sobie piosenek. wiem, to szokujące. nie wspominając o innych popowych gwiazdach z ostatnich 50 lat. och.
Low (15 września 2007) -
co do oczywistości z postu kuncewiczowej, wiadomo. ja i tak uważam, że sprawa jest "źle" stawiana. te kawałki powinny być podpisywane Britney feat. producent. co tam - mało: producent feat. piosenkareczka. ja podchodzę do tych utworów od strony "ciekawe, co interesującego stworzyli tym razem producenci z udziałem/dla tej a tej pani/pana". tak, słyszę różnicę w wokalu u Furtado i Spears na przykład, że jedna ma bardziej w głosie nutę słodką, inna rzewną, itp. etc., ale czasem mam wrażenie, że mogliby losowo wybierać, która zaśpiewa w danym numerze. czasami wydaje mi się, że to mogłoby iść dwutorowo: kto chce, bawi się tym, że w szpitalu, że brzuch taki, że wystąpiła z pytonem i mówi wtedy o Spears (oraz o twórcach od wizerunku) a drugim torem są występy producentów z gościnnym udziałem piosenkareczek. i rzucamy tu wówczas raczej nazwiskami tych pierwszych. czyli że w momencie słuchania tego utworu, dupa Britney mnie nie za bardzo interesuje. a utwór - machnąłem go właśnie ze 4 razy - jest, podtrzymuję, niezły. na minus jak dla mnie idzie dość kwadratowa melodia, zjawisko może podkreślane przez ten stąpająco-klaszczący bit. ale moi mili, już od 2. minuty, a głównie w okolicach 3. to jest prawdziwa orgia fantastycznie rozplanowanych wokalnych treli. do tego ta zima plam klawiszowych, jaskiniwo-kapiącego tła i futuro buczenia. (kurde, skąd ja znam ten wysoki motyw ze smykami?). pod koniec seryjnie włączyła mi się audializacja Berkoviego, Schmidta czy nawet Landstrumma. dałbym 6 z kawałkiem na pewno, ocena mnie nie dziwi.
yeahnot (15 września 2007) -
(taki drobny apel do uzytkownika o nicku "luke" - czy moglbys sie inaczej podpisywac? bo w konfuzje mozesz niektorych wprowadzac, dzieki z gory)
tomek wasko (15 września 2007) -
ja się cieszę że jest porcys. przed recenzją kawałka britnej nie wiedziałem czy mi się podoba, a te raz wiem że mi się podoba. bardzo fajnie że są na świecie ludzie którzy człowiekowi powiedzą co jest ok a co nie.
Jan (15 września 2007) -
–I, 15/9/2007 09:37 *co Britney
I (15 września 2007) -
trochę wieśniackie jest ocenianie utworów na podstawie tego kto je wykonuje.
słaby (15 września 2007) -
Ej, ale ta ocena nie jest na poważnie. To samo z Liars - jaja sobie z czytelników robią. Gdyby Liars oceniać w tej samej skali bo Britney dostaliby 15.0.
I (15 września 2007) -
ja rowniez nie widze w tym utworze momentow na 7, ani na 6 chociaz wlasciwie jest to maksymalnie czworka
luka (15 września 2007) -
zaskoczony tak wysoką oceną przesłuchałem dokładnie. normalnie mnie pani spears nie ciagnie, ale teraz nie mogłem się oprzeć i muszę wam powiedzieć, że słabe to jest. serio. nie mniej szanuję twoją ocenę łukaszu. może popełniłeś ten tekst w chwili słabości. zresztą o gustach się nie rozmawia. nie kumam natomiast dlaczego miałbyś być z tego powodu pojebanym. luke? wyjaśnisz?
lukki (15 września 2007) -
wy jestescie kurwa pojebani i sie sami osmieszacie. nie no kurwa rozumiem ze mozna dac raz kiedys jakiejs umbrelli siodemke, ale numer ktory zasluguje na 1.0 dostaje 7.5? Bo co? bo Britney ma fajna dupe? i want none of this hajpowanego tutaj radiohead jest na takim samym poziomie co gimme more?. Bo britney moze? Bo jest blondynka i obowiazuje jakas inna skala ocen? Isaac Brock gdyby nagral gimme more ile by dostal ? 0.0? Spoko moze Lukasz Halicki najbardziej lubi pop i przeboje ktore lataja na esce i tak jak Borys (ktorego szanuje) moze uwazac asereje za katharsis i dzielo epokowe. niech sobie tancvzy z rodzina przy gimme more i opowiada jak przy tym doznaje, ale mnie to zwyczajnie wkurwia. Juz widze te opinie na forum ze "zawsze mi sie ten kawalek podobal" albo " it's britney bitches jakie to jest cool " (patrz asereje) Nie robcie ludziom wody z mozgu. ja tam wole Liars od gimme more.
luke (15 września 2007) -
jest dobry...niemal równie dobry jak Relax (Take It Easy)
jacek (14 września 2007) -
mniej więcej. poza tym tu nie chodzi o jakąś tam gwiazdę pop, ale o Brit! Tą samą, która ogoliła się na łyso, ogłosiła antychrystem i zjadła swoje dzieci. O Brit po występie na VMA. Nawet w Bravo takie zdanie wywołałoby konsternację, bo nie ma już nikogo kto by się tak "oszukiwał". A na porcu brzmi to jak niepotrzebne asekuracyjne podparcie. Że jesteśmy profesjonalni i niezal i uważamy, że Britney Spears jest wokalistką słabą oraz pozbawioną talentu, ale... Przypominają się żarty o Dodzie. to tyle, podumowując: więcej pleasure, mniej guilt
kuncewiczowa (14 września 2007) -
tym, że nikt już się nie oszukuje, że gwiazdy pop piszą swoje piosenki.
Low (14 września 2007) -
Nie bójmy się tego słowa, jesteście kiepscy.
la di da (14 września 2007) -
czym?
wiktor (14 września 2007) -
to "nie oszukujmy sie" razi
17 (14 września 2007) -
ja też nie.
yeahnot (14 września 2007) -
ale o co Ci chodzi, bo chyba nie kumam?
tomek wasko (14 września 2007) -
niech mi ktoś wyjaśni po cholere w recenzji brit i to recenzji z 2007 roku musi się obowiązkowo pojawić: " Nie oszukujmy się, "Gimme More" to bardziej popis producenckiego kunsztu oraz możliwości dzisiejszego popu, niż efekt talentu Brit." to wkurwia jednak...
kuncewiczowa (14 września 2007) -
jeden z możliwych tytułów płyty za oficjalną stroną brit www.britneyspears.com: Omg is Like Lindsay Lohan Like Okay Like
riki (11 września 2007) -
plota roku to wiadomośc, że nowy album britney ma nosić tytuł "wolf eyes/black dice" - no, to byłaby parada
halciion (11 września 2007) -
u mnie sytuacja mniej wiecej taka jak powyzej a umbrella sie nie robi lepsza, tylko jest przez caly czas dokladnie taka sama, co jest calkiem niezlym osiagnieciem jak na hit lata
dżedajte (11 września 2007) -
dla mnie ten kawalek jest mocno sredni, nie moge sie przekonac. a stare piosenki britney lubie jak najbardziej.
z (10 września 2007) -
britney jedzie trochę patentem nowego timberlake'a, który mi się nad wyraz spodobał jak go już poznałem w całości, wiec nic dziwnego, że nowa propozycja panny spears też. bardzo bardzo elektroniczne, zmniejszona rola wokalu i te zimne klawisze w refrenie + powykręcane paszczękowe odgłosy. coraz bardziej mi się podoba, ha. wybroniła się, jak dla mnie.
Low (10 września 2007) -
kawałek jest lepszy od tej całej umbrelli (jak ktoś napisze, że "umbrella jest lepsza z każdym kolejnym przesłuchaniem", to się pośmiejemy trochę). to gimi-gimi w refrenie jest z pewnością lepsze od ela-ela-e-e-e-e... co z kolei nie zmienia faktu, że numer Britney nie jest jakiś fascynujący.
yeahnot (10 września 2007) -
to się niczym nie różni od piosenek puszczanych w rmf maxxxxxxxx może już tam nawet leci ?
Caryca_cię_kocha (10 września 2007)