INNE - FORUM
Britney Spears - Gimme More
1 września 2007nowy singiel britney. moim zdaniem chujowy. szczegolnie te gimme gimme w refrenie.
http://www.youtube.com/watch?v=jAu9m2GB1Sg
-
panie macku jebnij sie pan w leb, jakby
britney (12 października 2008) -
http://www.studencka.pl/artykuly.php?AID=227&cpage=&page=1
kto z naszych artystów zdejmie po pijaku majtki? (12 października 2008) -
Ujęcia w łaźni gorętsze niż para nad wodą...
Twój Stary (11 października 2008) -
piosenka strasznie słaba. strasznie. teledysk średni. britney moze iść na emeryturę.
a (11 października 2008) -
a nie z radar?
Sz.P.K.T (11 października 2008) -
Nie wiem jak wam ale mi mocno kojarzy się z toxic. Nie jest źle, ale to juz było i nudzi..
pff (11 października 2008) -
Brytni wielką artystką jest.
Józef K. (11 października 2008) -
http://www.youtube.com/watch?v=IQbLKaXXDE0 nie wiem jak wy, ja się podniecam
Szanowny Pan Kilgore Trout (11 października 2008) -
Z serii znalezione na YouTube: http://www.youtube.com/watch?v=rkngMGs-oFE
b (3 października 2008) -
Teledysk do "Piece Of Me": http://youtube.com/watch?v=89oS4SN4mNg
Twój Stary (16 grudnia 2007) -
http://esensja.pl/film/publicystyka/tekst.html?id=4747
gratulacje :) (7 grudnia 2007) -
Zachwyty nad płytą "Blackout" i kawałkiem "Gimme more" mogą być podyktowane tylko chrześcijańską litością. Osobiście zobowiązuję się do kupna tej płyty i sugeruje, żebyśmy wszyscy zrobili to samo. Recenzje też oczywiście należy pisać tylko dobre i bardzo dobre. Może wysokie wyniki sprzedaży poprawią pannie Spears humor i pozwolą jej wyjść z depresji, narkomanii czy na co tam ona cierpi. To miłe ocalić bliźniego przed upadkiem. :)
Matka Boska (20 listopada 2007) -
http://www.pitchforkmedia.com/article/feature/47096-column-poptimist-10
krewki (20 listopada 2007) -
byłam jeszcze chwilkę temu gotowa skopiować TEN post luke'a [ten od pojebanego Łukasza] i bijąc brawo zakładać post z pytaniem do redaktorów, jak to jest właśnie z tą brit na równi z radiohead, ale naszło mnie, że w reckach brit czy rihanny 3/4 jest rozpływaniem się nad kunsztem Timby a 1/4 doznawaniem nad [niegdysiejszą, prawda panowie? macie jeszcze gust, right?] figurą panny/pani? spears czy federline? [or somehow] a w reckach radiohead 4/4 to pisanie o radiogłowych i to winno być znaczące i wszystko wyjaśniające-> przy brit trzeba wychwalać tego, co ją wyłowił z dna a przy radiohead nie ma osób trzecich. wniosek jasny:)
insect (19 listopada 2007) -
Ej dajcie spokój, zajebista jest ta nowa płyta - żaden numer to nie nowy "Toxic", ale poziom jest równy, mało słabszych momentów.
Twój Stary (18 listopada 2007) -
obszedłem jezioro - jezioro zostało przeze mnie ...(?) –abstrahując, 15/9/2007 14:21 zostało przeze mnie obyte
hix (31 października 2007) -
"loose" to to nie jest, ale mozna spokojnie nazwac tegorocznym "great escape" (z mniej przebojowa gwiazda promujaca material)
znaftsa (30 października 2007) -
poczekaj na DVD
johny_be_good (30 października 2007) -
ej to jest naprawde dobra płyta, coś jak zeszłoroczne "Loose", szczególnie podobne z producenckiej strony, może nie ma tutaj hitów na miarę "maneater" czy "promiscuous" ale jako całość się broni, nic specjalnie nie odstaje, szkoda że "get back' tylko jako bonus... no to by było na tyle
bloody bastard (29 października 2007) -
no ta płyta to całkiem solidne gówno, najgorszy okres w jej zyciu = najlepsza plyta? brawa dla producenta
bloody bastard (26 października 2007) -
http://muzyka.onet.pl/30443,2795109,27072,stream.html a,i cała płyta też do odsłuchania.
ł,ł (25 października 2007) -
proste, britney śpiewa to do dody
zaprawdę (17 września 2007) -
najpierw doda "diamond bitch", teraz "its britney bitch". co te suki wyprawiajo?
bgsh (17 września 2007) -
przedostatni post został nieźle napisany po względeml leksykalnem, a ostatni jest zabawny.
wiktor (17 września 2007) -
nie podpisuję się pod tym słowami
real luke (17 września 2007) -
1. stanowczo prosze uzytkownika, który założył ten watek a nastepnie z pasja argumentował swoje tezy, by znalazł tez chwile czasu na wymyślenie sobie innego nicka, gdyz "luke' jest juz od dawna - przez mnie - zajety. 2. wierzę, że sygnowanie przezeń wypowiedzi podpisem identycznym z moim, to niefortunny zbieg okolicznosci. zmiana sygnatury byłaby wskazana nie tylko ze względu na grzeczność. polemiczna pasja nowego "luke'a" wskazuje na osobowośc o wyrazistych ideologiczno-estetycznych poglądach. zmiana nicka na oryginalny ułatwiłaby ich utożsamienie z własciwym autorem, zaś mi przyniosłaby dużą ulgę. sytuacja, w której zbieram niezasłużone pochwały mocno mnie zawstydza. :) 3. byłoby miło uniknąć ataku skretyniałych trolli, których bawi mnozenie wpisów typu "to byłem ja. real luke" "nie, real luke to jednak ja" etc... 4. da się zrobić?
luke (17 września 2007) -
nie wiem czy to czas i miejsce na wszczynanie takich dyskusji, wiem za to, że mi się nie chce. myślałm że w kontekście poprzednich wypowiedzi jest to czytelne. kolejna tu dyskusja 'porcys a dzielenie muzyki popularnej na 'wysoką' i 'niską', autorską i producencką itp. nie na moje siły. może przydałby się jakiś manifest porcysowy, skoro pojawiają się ludzie, których wciąż dziwi, że brit może spokojnie leżeć obok liars i być oceniana w tej samej skali, ale, nie, to by śmieszne bardziej było. co do pierwszego- no wiadomo, ale zdaje się, że porcys jest skierowany do ludzi, którzy wiedzą, że britney spears to nie jest 'autorka' ani 'artystka' w romantyczno-modernistycznym sensie, nudno w sumie dzisiaj jakoś
kuncewiczowa (16 września 2007) -
parę groszy: >Low od razu muszę się uderzyć w pierś, że nie sprawdzam za każdym razem (wręcz rzadko to robię), kto jest autorem. no trudno, jestem spalony. sprawdzam w przypadku moich faworytów. uczepiłem się tak tej producenckiej strony, bo w moich uszach ona kuriozalnie w dzisiejszych czasach przygniata osobę, która daną rzecz śpiewa (ciągle mówię o popie z mtv). dlatego z takiego może bezsensownego i gorączkowego poczucia absurdu pisałem o producencie feat. piosenkareczce. być może mitologizuję czasy przeszłe, ale kiedyś np. pop śpiewały lepsze wokale (chociaż niekoniecznie jest to dla mnie priorytet), jakby osobowości były wyrazistsze. ale mówię, stąpam po grząskim terenie, tym bardziej odnośnie osobowści - to dość subiektywne i mgliste. np. w takim Motown część tego mojego zainteresowania pracą producencką przeszłaby raczej na wokale, chórki. być może mitologizuję, powiadam, bo może i wtedy olewałbym wokale a przeżywał Spectora czy coś i tylko po latach w zestawieniu z nędzą lat obecnych wydają mi się tak rewelacyjne. no bo - może Beyonce daje radę, Timberlake jest poprawny, reszta dla mnie to losowo wymienne przeciętniactwo (i pliz, nie o żadną Celine Dion mi chodzi). może mam dziwną skalę odniesienia, może kogoś tu nie doceniam. acha, zauważam, że w ogóle nie piszę o autorstwie, czyli że chyba zakładam, że oni tego nie piszą albo mało mnie to interesuje. z drugiej strony nie jest też tak, żebym musiał sobie specjalnie zdejmować ścieżkę wokalną takiej Britney żeby przeżyć te moje producenckie rewelacje. podsumowując, co jakiś czas się ocykam (od 'ocknąć'), że irytuje mnie odmienianie wszędzie nazwiska piosenkarki przez przypadki, podczas gdy on/ona jawi mi się marginalną (np. czytaj: zastąpioną przez jakąś dzieweczkę z college'u czy youtube'a) tutaj w kontekście tego, co słyszę (o widzeniu tu nie piszę). >kuncewiczowa może i niepotrzebna ta asekuracja, ale właśnie słuchając utworu Spears ocknąłem się w tej sprawie. a co do tego, że asekuranckie = niepotrzebne, bo "nie ma już nikogo, kto by się tak "oszukiwał", to nie byłbym taki przekonany. "... bo polityka autorska umarła parę dekad temu i lepiej się z tym pogodzić" to kolejne radykalne chlapnięcie z Twojej strony, bardzo nieprecyzyjne.
yeahnot (16 września 2007) -
>szanuję twoją ocenę łukaszu. może popełniłeś ten tekst w >chwili słabości. zresztą o gustach się nie rozmawia. nie >kumam natomiast dlaczego miałbyś być z tego powodu pojebanym. >luke? wyjaśnisz? Nikt nie jest pojebany. Pisalem to pod wplywem alkoholu i w afekcie. zawiodla mnie kobieta bliska memu sercu (niee, nie Nelly Rokita) i bylem wkurzony a ten playlist przelal czare goryczy ;)hehe i tak sie napisalo te wyzwiska Nie uwazam Lukasza ani nikogo za pojebanego. >(taki drobny apel do uzytkownika o nicku "luke" - czy moglbys >sie inaczej podpisywac? bo w konfuzje mozesz niektorych >wprowadzac, dzieki z gory) ze co? kon.. co? hehe cos od "confusion"? zaklopotanie ? he? ;)
el_luke_da_pooh (15 września 2007) -
obszedłem jezioro - jezioro zostało przeze mnie ...(?)
abstrahując (15 września 2007)