INNE - FORUM

czy dzisiejsze mainsteamowe *indie* jest współczesnym odpowiednikiem pudel metalu?

23 sierpnia 2007

taka myśl naszła mnie po zobaczeniu klipów zespołów rooney i maximo park. wiecie, uniformy (nie tak radykalne, ale jednak), charakterystyczne fryzury, ruch sceniczny itp. analogia jest jak dla mnie dosyć oczywista. tak więc, co sądzicie? czy "somebody told me" będzie dla następnych pokoleń czymś w rodzaju "final countdown" dla nas? czy ta estetyka będzie kiedyś obciachowa bardziej niż dzisiaj?

Low
  • > em c, 23/8/2007 23:37 Ja rozumiem, że ta dyskusja jest na temat mody i wizerunku estradowego, a nie na temat muzyki? Muzycznie te zespoły traktuję w większości na równi z bojsbendami wykreowanymi na potrzeby rynku i piszczących nastolatek - tylko nastolatki trochę w innym klimacie, ale ogólnie - to samo. Jeśli chodzi o wizerunek - to oczywiście, zgadzam się, że za kilka czy kilkanaście lat będzie on odbierany w kategorii obciachu - jak wszystko co jest (czy też stara się być...) ekstrawaganckie, jedyne w swoim rodzaju itp. Niestety w tej kategorii (mody estradowej) dla mnie broni się przed czasem tylko klasyka - również w ujęciu dżinsy + t-shirt i krótkie włosy.
    Gocha (24 sierpnia 2007)
  • chłopaki,chodźcie się upić,a nie.za miesiac wrocicie do szkoly i powalczycie z krawatami do postrzepionych dzinsow,joł.
    Dominus B. (24 sierpnia 2007)
  • nie lubicie Europe?
    słaby (24 sierpnia 2007)
  • a do tego argument z mojego top 3 argumentów w jakichkolwiek dyskusjach: "co zmieni dyskusja na ten temat?" niech skasują zatem z 90 (jeśli nie sto)% tematów. a tak się fajnie wątek zaczął...
    yeahnot (24 sierpnia 2007)
  • >a, i chujowe brzmienie bebnow. jakze calkowicie inne, a przeciez identycznie denne sa obecne trendy odnosnie brzmienia bebnow w stosunku do tych z lat 80-tych. jeżeli chodzi ci o gigantyczność i "studyjność" - absolutnie się zgadzam.
    Low (23 sierpnia 2007)
  • o kurwa, jak totalnie na maksa tak jest. kolejna analogia jest jakies kompletne zagubienie muzyki pod cala ta przykrywka. poza szeregiem pierwszoligowym ktory (powiedzmy) cos tam prezentuje istnieja cale stada wykonawcow ktorych muzyka to jakies totalnie nieporozumienie, niezaleznie jakie kategorie by do niej przykladac. a i tak zyskuja sobie wcale nie mala popularnosc. a, i chujowe brzmienie bebnow. jakze calkowicie inne, a przeciez identycznie denne sa obecne trendy odnosnie brzmienia bebnow w stosunku do tych z lat 80-tych.
    em c (23 sierpnia 2007)
  • bo tak to już genralnie jest, że jak się nie ma nic do powiedzenia, to trzeba nadrabiać w innych miejscach.
    szafi (23 sierpnia 2007)
  • >poza tym hajpy sa krotsze w obecnych czasach są, ale ilość tych hajpów (tzn. zespołów). dodaj do tego jeszcze internetowo rozwijające się uwielbienie, znacznie wszystko ułatwiające i upraszczające. co roku mamy co najmniej 5 sensacji. poza tym, by uściślić, dla mnie rzeczy w stylu my chemical romance czy fall out boy też się podpinają pod to, przynajmniej na potrzeby tej dyskusji.
    Low (23 sierpnia 2007)
  • Low ma rację. wcześniej wszyscy mieli pudla na głowie, kolorowe ciuchy i grali takie same solówki a teraz alternatywni chłopcy mają wyzej wspomniane krawaty i trampki + grzywki na bok i grają to samo gówno, więc uważam że analogia jak najbardziej trafna.
    grossvan (23 sierpnia 2007)
  • a moze ktos powie co bedzie po postmodernizmie?
    kulturalny (23 sierpnia 2007)
  • manieryzm jest okresem schyłkowym każdej epoki
    zajęcia z prof. Preissem dawno temu (23 sierpnia 2007)
  • "Młodzież w ogóle nie ewoluuje. Ostatnio zobaczyłem ludzi z liceum i wyglądali dokładnie tak samo, jak ja w ich wieku! Druga połowa lat dziewięćdziesiątych, Martensy, kostka. Gdzie jest New Rock Revolution? - Piotr Lipka, wokalista grupy Bohema w wywiadzie dla Relaza." Tak mi się przypomniało.
    bleble (23 sierpnia 2007)
  • Low - szacun za threada imho: może ale mi sie wydaje ze gdzies troche za malo szumu medialnego robia jędi chlopaki wokol siebie... za malo prochow, skandali, etc - jeden doherty trzyma poziom. no i do zapelniania stadionow jak g'n'r troche im brakuje. Grupa docelowa tej muzy tez jakby troche bardziej przesiana - moze troszke na wyzszym poziomie niz fani pudel-m (co nie oznacza wcale ze na wysokim)... poza tym hajpy sa krotsze w obecnych czasach wiec moze sie rozpusci i nie bedzie w przyszlosci ikoniczne
    Doktur_Szatan (23 sierpnia 2007)
  • mi chodzi o trampki do marynarek, krawaty do podartych dżinsów. estetykę pod którą podpinają się już nawet grandżowcy (plateau, hm?). o autoparodie. a nie, czy te zespoły naprawdę są independent, bo kogo to obchodzi, czy są?
    Low (23 sierpnia 2007)
  • wiesz, ja myślę, że estetyka indie jest obciachowa już w obecnych czasach, zwłaszcza że większość tych obciachowych kapel nagrywa dla dużych wytwórni, więc de facto nie jest niezależna. Myślę, że na scenie brakuje indywidualności jak Ian Brown i radykalizmu. Gdyby Bloc Party pisali więcej piosenek w stylu "Hunting For Witches"... Dlatego wolę słuchać hip-hopu, a z indie rocka lat 80-tych. Bo choć lubię słuchać THE VIEW to są oni zaledwie na poziomie Inspiral Carpets czy House Of Love, których kiedyś uważałem za drugoligowe, a obecnie doceniam.
    Andrzej (23 sierpnia 2007)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)