INNE - FORUM

czy dzisiejsze mainsteamowe *indie* jest współczesnym odpowiednikiem pudel metalu?

23 sierpnia 2007

taka myśl naszła mnie po zobaczeniu klipów zespołów rooney i maximo park. wiecie, uniformy (nie tak radykalne, ale jednak), charakterystyczne fryzury, ruch sceniczny itp. analogia jest jak dla mnie dosyć oczywista. tak więc, co sądzicie? czy "somebody told me" będzie dla następnych pokoleń czymś w rodzaju "final countdown" dla nas? czy ta estetyka będzie kiedyś obciachowa bardziej niż dzisiaj?

Low
  • Klaxons jest spoko, co wy?!
    a (25 sierpnia 2007)
  • w temacie miksowania: http://ifc.com/static/sections/kelly/trapped.html
    em c (25 sierpnia 2007)
  • > nie nudzi Cię indie? mnie tak Mnie nie, najwyraźniej źle szukasz tych "dobrych kawałków". Mainstream zawsze zalatuje kiczem. Trzeba się umieć w tym poruszać i omijać indi-srindi. > większość nowej muzyki spod tego gatunku to kopia tego co już było. Zauważ, że większość nowej muzyki spod innych gatunków to jeszcze większa kopia tego co już było. Pierdolisz wiktor dla samej satysfakcji pierdolenia - idź na spacer. http://www.youtube.com/watch?v=d_LkAAzCQrQ
    I (25 sierpnia 2007)
  • istotnie wiktor, 'indie' jesr ok, nie zawsze i nie wszystko rzecz jasna ale jako styl jest w porządku tak więc nie rzucam gównami na lewo i prawo-ot stwierdzam że indie jest lepsze od r'n'b –insect, 25/8/2007 13:15 nie nudzi Cię indie? mnie tak. dobre kawałki to perełki. większość nowej muzyki spod tego gatunku to kopia tego co już było.
    wiktor (25 sierpnia 2007)
  • http://www.youtube.com/watch?v=-YPaPSyU-Vc bsc - nie moglabym powiedziec, ze indie, no ale r kelly r'n'b, i to polaczenie.. CHECK IT. wklejam tu, niech nie zginie w watku z roznymi linkami z youtube.
    jones (25 sierpnia 2007)
  • *wole poison niż tego murzyna mc hammera w workach po ziemnniakach*
    Low (25 sierpnia 2007)
  • istotnie wiktor, 'indie' jesr ok, nie zawsze i nie wszystko rzecz jasna ale jako styl jest w porządku a co do r'n'b to padliśmy ofiarą [i biedne r'n'b też] płynnością granic gatunkowych.takie wiesz, 'dla mnie to nie jest r'n'b' ' , 'a dla mnie tak'...ja za r'n'b uważam tych mruczących do mikrofonu murzynów [nic z rasizmu, ot, murzyni częściej parają się rhytm and bluesem] w stylu r.kelly'ego. nie wiem czy to gówno-ale wolę od niego kooksów po strokroć, to to napewno tak więc nie rzucam gównami na lewo i prawo-ot stwierdzam że indie jest lepsze od r'n'b
    insect (25 sierpnia 2007)
  • ikurwa wcale nie naduzywamy "co by nie mowic/powiedziec" tak jak zasad naszech.
    żoliborski inteligent i jego brat (25 sierpnia 2007)
  • indi-srindi, nigdy tego nie lubiliśmy! polecam riserz na majspejs, w celu przekonania się jak to się rozpełzło po polsce i jak wiele nastolatków się z tym identyfikuje. manifestując to głównie sposobem ubierania się, a nie wiedzą muzyczną. sori, ale w przypadku rasta, metalu, czy jakiego tam hip-hopu uniform jest dość jednolity, i można rzec, mało wyrafinowany. a indie, jak wiadomo, londyn '60 itd itp i od razu współczynnik lansu wzrasta 500 razy: "my nie jesteśmy żadnymi brudasami z osiedla, jeno wykwintną złotą młodzieżą". co by nie mówić, ma to już zalążki subkulturowej jednolitości & bezmyślności, jak wiadomo subkultury ssą fiuta, szczególnie w tzw. okresie późniejszym (ja sądzę że schyłkowy nie istnieje w naszym 'multikurtularnym, plurasitycznym świecie'). co by nie powiedzieć, chodzi o to żeby było "jak na Zachodzie".
    żoliborski inteligent i jego brat (25 sierpnia 2007)
  • >jedyne czego mogę z tego gatunku słuchac to gang of four, M&A i E&I. Chyba ze to nie to jest indie, bo ostatnio do tego gatunku wliczana jest wszelka gitarowa muzyka z Brytanii. trafiłem chyba w tarcze z tym tematem.
    Low (25 sierpnia 2007)
  • Przepraszam Cię insect jeżeli poczułaś się urażona. Nie to było moim zamiarem. Ale wytłumacz mi jak rozumieć to: "ja rozumiem, że w przypadku klipów r'n'biowych można dyskutować o urodzie laseczek przy mercedesach i aparycji sexy niggas bo wartości muzycznej nie posiadają takie zespoły raczej, ale żeby rozkładać na czynniki pierwsze wygląd muzyka grającego dobrą muzykę?" Przecież wyraźnie widać, że z góry zakłądasz iż r&b to gówno, a indie to "dobra muzyka".
    wiktor (25 sierpnia 2007)
  • młodzież w większości chodzi w trampkach, –Gocha, 25/8/2007 11:13 Gdzie? Jaka młodzież?
    chopinpederasta (25 sierpnia 2007)
  • Teraz mi się skojarzyło - syn mojej znajomej chodzi do gimnazjum, w którym dodatkiem do mundurka szkolnego ma być krawat. Wiadomo, że młodzież w większości chodzi w trampkach, więc w nowym roku szkolnym będą mieli niezły ubaw - cała szkoła w stylu indie!
    Gocha (25 sierpnia 2007)
  • wiktor, masz żałosne podejście do ludzi. z góry zakładasz, że jedno moje zdanie rzutuje na całą rozpiętość mojego gustu. jakbym widziała autora tematu o rozpływaniu się porcysa nad złą płytą-wyrwać z kontekstu i rozbuchać, gratuluję, taka postawa ma wzięcie w redakcji Faktu 'tak sie składa, że ja ostatnio znajduje lepszą muzyke w stylistyce innej niż indie.' a to co, jakiś kontrargument? nietrafiony
    insect (25 sierpnia 2007)
  • kurczę, najwyraźniej mam nieco inne podejście od większosci z was, bo w indie pociąga mnie głównie estetyka (trampki do marynary rlz) natomiast męczy muza. Nie trawię the View, Klaxons, Bloc Party i Arctic Monkees, bo sa obrzydliwie nudni, jedyne czego mogę z tego gatunku słuchac to gang of four, M&A i E&I. Chyba ze to nie to jest indie, bo ostatnio do tego gatunku wliczana jest wszelka gitarowa muzyka z Brytanii. A co do tematu, to stylistyka indie na pewno bedzie obciachem za jakis czas, ale nie dlatego, że nabierzemy dystansu i stwierdzimy jakie to było głupie, tylko zwyczajnie przerzucimy się na jakis inny obciach.
    chopinpederasta (25 sierpnia 2007)
  • –insect, 25/8/2007 09:58 masz żałosne podejście do muzyki. z góry zakładasz, że indie jest cool, a r&b do dupy. tak sie składa, że ja ostatnio znajduje lepszą muzyke w stylistyce innej niż indie. a już zwłaszcza gówniane i pedalskie krawatowo-trampkarskie indie.
    wiktor (25 sierpnia 2007)
  • po raz enty będę sobie gratulować kompletnego braku zainteresowania klipami do kawałków indie... ja rozumiem, że w przypadku klipów r'n'biowych można dyskutować o urodzie laseczek przy mercedesach i aparycji sexy niggas bo wartości muzycznej nie posiadają takie zespoły raczej, ale żeby rozkładać na czynniki pierwsze wygląd muzyka grającego dobrą muzykę? jasne, że moda indie straciła na swojej specyfice i niegdysiejszej oryginalności i dlatego polecam opuszczenie wszelakich zakamarków youtube czy innych mtv zwei'ów bo skończy się na obrzydzeniu do dźwięków 'bo jak słyszę ... to mi staje przed oczami ten pedałek w krawacie i majtkach na głowie'.i nici z przyjemności
    insect (25 sierpnia 2007)
  • Dobra muzyka nie potrzebuje etykietek.
    łopata (25 sierpnia 2007)
  • polecam artykuł w nowym Hiro autorstwa niejakiego Filipa Sarniaka
    borys d (24 sierpnia 2007)
  • Termin indie nic nie znaczy, bo mnie uczono, że Modest Mouse to indie i na dźwięk słowa indie moje oduchy warunkowe sprawiają, że widzę okładkę Pavement na przykład. A nie The View.
    Mossad (24 sierpnia 2007)
  • ale przyznac sie... kto ma Motley Crue na scianie i kitra w szufladzie pikczersy Poison? albo zdjal 2 miechy temu Tylera ze sciany bo juz zaden indie znajomy nie chcial odwiedzac? estetyka estetyka... pudle to od biedy jakis taki zbiednialy glam byl, ale nalezy przyznac ze momentami songwriterka tam stala na calkiem nieobrzydliwym poziomie poza tym Dee Snyderowi oddalbym sie cialem i dusza O.o
    Doktur_Szatan (24 sierpnia 2007)
  • blur? indie? kolejny argument za tym, że ten termin nic nie oznacza.
    grossvan (24 sierpnia 2007)
  • >tylko wykrzywiają indie, a nie trwale je niszczą niszczą bardzo. pewnie ludzie lubiący pudel metal mówili tak samo w latach 80s, że tylko wykrzywia metal. poza tym, to jest znacznie bardziej obciachowe niż czy hip-hop. właśnie dlatego, że większości się wydaje, że nie jest. ee, no i blur? co ma blur do tego? może pavement od razu?
    Low (24 sierpnia 2007)
  • Myślę, że odpowiednikiem Pudel-metalu za 15 lat będzie obecny hip-hop spod znaku Lil' Jona. Indie to mimo wszystko zbyt pojemna stylistyka (a na dodatek zbyt zależna od songwritingu, który na pewnym etapie każdy zaczyna doceniać) by zostać trwale ośmieszona wyłącznie przez stroje i image wykonawców. Każdy gatunek zostaje prędzej czy później wykrzywiony w celach komercyjnych. Pudel-metal był bardziej gównianą wersją dennego heavy-metalu czyli czymś w rodzaju uber-gówna. Wszelkie zespoły, które wymieniliście tylko wykrzywiają indie, a nie trwale je niszczą. Wciąż pozostaje np. Blur (to w końcu też indie, prawda?) i inne dobre zespoły.
    Twój Stary (24 sierpnia 2007)
  • >można się domyśleć, jakie inspiracje rzucaliby indie artyści (zależy jeszcze od skrzydła). a pudle? że black sabbath? led zepplin? rush? czy van haleny co najwyżej? ale to tak na marginesie. tu też sprawa jest zbliżona, bo inspiracje brali od siebie tak jak indie dzisiaj. że jest jeden zespół indie i inni tez postanawiają być indie, nosić takie ciuchy itd. to samo było z pudlem. jasne, w wywiadach się podaje co innego (vide nasze nell) niż jest w rzeczywistości. ale to jest samo-napędzające się pod tym względem dosyć mocno i klasyczne inspiracje odgrywają drugorzędną rolę.
    Low (24 sierpnia 2007)
  • ciężko jest mi sobie wyobrazić więcej obciachu wokół stylu/zjawiska niż to jest w wypadku tego całego pudel metalu. nie wiem, nie oglądałem teledysków ostatnio dłużej jakichś nowych. bo muzycznie to trzeba by oddzielić ziarno od plew, tutaj zdaje się maximo park czy futureheads jakieś szóstki czy siódemki dostawali. pobocznie nadmienię, że skłaniam się bardzo ku Szatowowemu z recenzji ostatniej odrzucaniu tego, co jest poniżej pewnego wysokiego poziomu (tam poleciano z M&A, czyli rozumiem skaczemy Sotomayorem) - czyli mi też w sumie szkoda czasu na Futureheadsy nawet. np. przy okazji tych pierwszych pisano coś tu i ówdzie o ciekawych, sprytnych tekstach piosenek; może, nie sprawdzałem. nie jestem pewien, czy coś takiego w pudel metalu występowało. nie wiem też, czy w wypadku pudla metalu można mówić o dobrych piosenkach - może co najwyżej "final countdown" czy "livin' on a prayer" i coś tam jeszcze w kategoriach goodshitu rozpatrywać. nie chce mi się wierzyć, że więcej było dobrych z nurtu kiedyś, na bieżąco słuchanych. nota bene: fajne porównanie "somebody" do "final". dalej: można się domyśleć, jakie inspiracje rzucaliby indie artyści (zależy jeszcze od skrzydła). a pudle? że black sabbath? led zepplin? rush? czy van haleny co najwyżej? ale to tak na marginesie. co do strojów fanów to ja się nie znam. nie mam takich znajomych, nie moje pokolenie, ale ostatnio np. jak widuję takie dziewczyny na czarno z różowymi elementami, makijażem, ozdobami, gadżetami, full-professional, to znów* nie wiem, czy to fanka joy division, the-cure-nowe-pokolenie, sisters of mercy, my chemical romance czy tokio hotel. wstydzę się zapytać. *bo kiedyś w pierwszej fazie myślałem, że każdy gość z krokiem niżej ma a tribe called quest czy jeru the damaja'e na słuchawkach.
    yeahnot (24 sierpnia 2007)
  • modest mouse to indie?
    dzordz (24 sierpnia 2007)
  • ale kurwa przeciez nie ma takiego gatunku indie-rock!
    japierdole (24 sierpnia 2007)
  • offtopowe zdziebko, ale sie nie moglem powstrzymac: http://images.wikia.com/nonsensopedia/images/7/75/1215992469lui6.jpg
    Doktur_Szatan (24 sierpnia 2007)
  • szalik wokalisty zespołu Kasabian jest naprawdę obciachowy (a może to apaszka?). myśle, że za parę lat będzie mu się śnił po nocach.
    Wayne (24 sierpnia 2007)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)