INNE - FORUM
Praca - jak sobie z tym radzic? / Łamigłówki
18 sierpnia 2007Zara musze isc do pracy ale strasznie mi sie nie chce. Potrzebuje kilku zdan motywacyjnych. Dodam, ze moja praca nie jest szczgolnie meczaca, siedze sobie przy komputerze i robie swoje, tyle, ze ostatnio zaczely mnie nachodzic rozne takie mysli :ze jestem indiana jones i skacze gdzies w przepasc w ameryce płd albo pomagam biednym, malym dzieciom budowac domki z trawy i lisci, albo, ze mam rancho i walcze z grzechotnikami ktore zalegly sie w stajni. Potrzebuje pomocy.
-
ha! 1364,7
wywłoka (24 stycznia 2008) -
1280.6 nie wiem jak to zrobiłam
spokojna do czasu (24 stycznia 2008) -
1136,5.rzadze.
db (24 stycznia 2008) -
989,5 m :)
kisiel (24 stycznia 2008) -
531,7 m –mat, 24/1/2008 09:55 829,3 m
jak wystarczajaco wczesnie uderzysz, to krety bardzo pomoga (24 stycznia 2008) -
>Praca - jak sobie z tym radzic? są dwa wyjścia: albo pracować pracować all the people albo: http://www.youtube.com/watch?v=oVKdDOnMyOE
pracownik terenowy (24 stycznia 2008) -
531,7 m
mat (24 stycznia 2008) -
http://www.tredz.co.uk/Game.asp
grossvan (24 stycznia 2008) -
http://www.youtube.com/watch?v=zP0sqRMzkwo
oni to przewidzieli 30 lat temu (21 grudnia 2007) -
nie uwierzycie ale zadzwonili do mnie. z sekretariatu do spraw kalkulatorow. mowili ze podobalam sie im, eh. no i niestety zaryzykowalam bo chcialam podbic stawke, juz mniejsza o szczegoly, przed chwila jakas baba mi to sprzatnela sprzed nosa..bylo b. blisko. ale w ogole z moich przygod rekrutacyjnych jakie wydarzyly sie w ciagu czasu tak krotkiego mozna by juz stworzyc czeski film. nie ma czasu i miejsca zeby opisac wszystkie dziwy na jakie sie natknelam. kazda rozmowa kwalifikacyjna to kompletnie inny wszechswiat, nawet na podobne stanowiska. wczoraj natomiast robilam kariere w biurze inwestycji i ekspansji tesco. wszedzie jest inaczej i tam tez. byla to niespodzianka gdy na tylach supermarketu po wyjsciu z parkingu dla ciezarowek przywitali mnie z honorami, napojami i czerwonym dywanem na wejsciu. nie wiedzialam co i jak, gdy po chwili znalazlam sie w czyms jak szkolna klasa naprzeciwko dyrektora tesco. jednak widzialam juz, ze pomimo samych sprzecznosci idzie dobrze. wlasciwie przez caly czas gadal o samym sobie, na czym polega ekspansja tesco. nawet nie sprawdzil czy potrafie cos powiedziec po angielsku, przetlumaczyc cokolwiek, wlasciwie tylko sie na mnie spojrzal haha. i ze nastepnie umowi mnie z dyrektorem calego regionu polski tesco. moim zadaniem bylaby oczywiscie koordynacja pracy dyrektorow kilku regionow tesco, zalatwianie spraw. pisalabym po angielsku sprawozdania z ich dzialan geodezyjnych, architektonicznych. dzis natomiast przed siedziba gazety zaczepil mnie facet z aparatem w towarzystwie murzyna przebranego za swietego mikolaja. powiedzieli ze zrobia mi zdjecie ze swietym mikolajem, gdyz ladnie sie usmiecham. w srodku siedziby zas pytano mnie miedzy innymi o istnienie prawdy absolutnej. czy mowilam juz, ze czuje sie skolowana? :> a piosenka ostrzegala: nie idz do pracy! :>
z (21 grudnia 2007) -
>slyszalam ze placowo to jest dobrze w axelu springerze Fotoreporterom najlepiej płacą (podobno) w Rzeczpospolitej. Może to ma też zastosowanie dla innych posad.
Twój Stary (20 grudnia 2007) -
pracowal ktos w / wie ktos cos o biurze ogloszen wyborczej? czy w ogole jakas praca w wyborczej nawet tam jest czyms co nalezy brac czy tez mozna to olac i miec spokojne sumienie? siedze i mysle, moze ktos ma refleksje w temacie. poki co to slyszalam ze placowo to jest dobrze w axelu springerze a nie w wyborczej. no ale niby w koncu ta gazeta jest to demoniczna moc przejmujaca stopniowo wladze nad swiatem i umyslami wiec moze jednak..
z (20 grudnia 2007) -
Jest praca! Jest praca! Dooooooooobra praca! Dooooooooobra praca! Kraść nie chcesz?
Kukła (15 grudnia 2007) -
Zabawne, że pudełkową zagadkę em c rozwiązałem i zrozumiałem w 20 sekund może, a z matmy noga jestem, hehe.
bumbum (14 grudnia 2007) -
ja zamiast w trakcie wyznaczonych 2h na int. jakies wazne sprawdzac, to juz ponad godzine jakies pudelka czy inne koty widze. proponuje jakas adnotacje przy watku wprowadzic typu - 'uwaga! trzeba myslec'. co do pracy i nawiazujac do poczatku (>em c chyba): ja nie kumam, jak mozna nie przyznac sie, ze sie z czyms nie mialo do czynienienia, jesli sie nie mialo, a jest sie o to pytanym. no taa, 'cos bylo, ale zapomnialem' - no przeciez jak to wyglada. z reszta zawsze mam wrazenie, ze juz w nastepnej minucie albo w ewentualnym pierwszym dniu pracy nieznajomosc czegosc zostanie obnazona. ja raz - co prawda mowa o pracy-pikus i doswiadczenie mam niewielkie w takich gadkach - na pytanie 'czy pracowal pan kiedykolwiek w tego typu miejscu?'/'czy mial pan wczesniej do czynienia z tego typu rzeczami?', odpowiedzialem, 'nie'. po minucie bylem przyjety, co niczego nie dowodzi. no fakt, jak jest ...dziesiat osob na miejsce, to pewnie nie ma tak fajnie. przy nastepnej okazji bede chyba liczyl-nie-wiem-jak jakie jest prawdopodobienstwo, ze jesli sklamie, to to nie wyjdzie albo wyjdzie, ale nic sie nie stanie, przez te pudelka.
yeahnot (14 grudnia 2007) -
moja intuicja jezykowa jako nie godzi sie na uzywanie slowa "paradkos" w tym przypadku (ani innych, podobnych). ta, czytalem definicje z liknkow z google.
em c (14 grudnia 2007) -
mnie na wlasciwe tory bytowania przestawil przyklad ze stoma bramkami http://pl.wikipedia.org/wiki/Paradoks_Monty_Halla#Sto_bramek
gientki_roman (14 grudnia 2007) -
tak, moje zycie po przeczytaniu tej zagadki juz nigdy nie bedzie takie jak wczesniej.
tomek wasko nzlg (14 grudnia 2007) -
http://img127.imageshack.us/my.php?image=wzordf1.jpg paintowa robótka.
pompadour (14 grudnia 2007) -
co i tak nie sprawi ze zapomnisz o tym ze przeczytales ta zagadke.
em c (14 grudnia 2007) -
jezu, chyba zaraz skasuje ten watek bo przez was zamiast myslec o konkretach mam w glowie tylko te pieprzone trzy pudelka...
tomek wasko nzlg (14 grudnia 2007) -
ten wzor to pewnie ten sam co jest na wiki.
em c (14 grudnia 2007) -
nie, naprawdę tak jest http://img113.imageshack.us/my.php?image=kozanw9.jpg w ksiażce było tak, że: występujesz w teleturnieju, w którym możma wygrać samochód. są trzy drzwi. za jednymi jest samochód, za dwoma - kozy. masz dokonać wyboru. wybierasz drzwi, ale się nie otwierają, prowadzący otwiera jedno z dwojga drzwi, których ty nie wybrałeś i pokazuje koze. a potem mówi, że masz ostatnią szansę na zmianę decyzji przed otwarciem drzwi, za którymi moze być samochód albo koza. pyta więc, czy chcesz ją zmienić i wybrać drugie zamknięte drzwi, co powinieneś zrobić? marilyn vos savant (niby ma największe iq gdzieśtam), że należy bezwzględnie znienić decyzję i wybrać drugie drzwi, ponieważ masz 2 szanse na 3, że będzie za nimi samochód. jest jeszcze długi wzór, mogę go napisać, kceta?
popmadoru (14 grudnia 2007) -
nie, naprawdę tak jest http://img113.imageshack.us/my.php?image=kozanw9.jpg w ksiażce było tak, że: występujesz w teleturnieju, w którym możma wygrać samochód. są trzy drzwi. za jednymi jest samochód, za dwoma - kozy. masz dokonać wyboru. wybierasz drzwi, ale się nie otwierają, prowadzący otwiera jedno z dwojga drzwi, których ty nie wybrałeś i pokazuje koze. a potem mówi, że masz ostatnią szansę na zmianę decyzji przed otwarciem drzwi, za którymi moze być samochód albo koza. pyta więc, czy chcesz ją zmienić i wybrać drugie zamknięte drzwi, co powinieneś zrobić? marilyn vos savant (niby ma największe iq gdzieśtam), że należy bezwzględnie znienić decyzję i wybrać drugie drzwi, ponieważ masz 2 szanse na 3, że będzie za nimi samochód. jest jeszcze długi wzór, mogę go napisać, kceta?
popmadour (14 grudnia 2007) -
(wiem, że em c napisał to samo. ale moja jest chyba bardziej czytelna)
17 (14 grudnia 2007) -
głowa mnie boli od tej zagadki, podam swoją intepretację sytuacji: na początku decydujemy się czy robimy strategię zamiany czy nie. 1. robimy strategię zamiany: w tej sytuacji wygramy kasę wtedy i tylko wtedy gdy za pierwszym razem wybraliśmy karton bez kasy, na co mamy szansę dwie trzecie 2. robimy strategię braku zamiany: w tej sytuacji wygramy kasę wtedy i tylko wtedy gdy za pierwszym razem wybierzemy dobry karton. czyli jedna trzecia szansy. ta interpretacja ma raczej zobrazować że rzeczywiście tak jest niż pomóc zrozumieć gdzie popełniamy błąd w swoich intuicyjnych interpretacjach sytuacji
17 (14 grudnia 2007) -
fakty, slyszlaem ze czesto zdarza sie to w warzywniakach, przy zakupie pomidorow. badzmy czujni!
em c (14 grudnia 2007) -
em c - zgadza się w zagadce to jest, ale tak rozważałem już globalnie, życiowo. Nigdy nie wiesz kiedy ktoś Ci zaproponuje 2 płyty The Killers albo 100 tyś złotych. Pozdro!
Zły Człowiek (14 grudnia 2007) -
blad robisz w miejscu kiedy mowisz "i tak na koncu mamy szanse". to nie jest sytuacja w ktorej po wywaleniu jednego pudleka szanse sie resetuje i mamy inna wersje jednorazowego rzutu moneta (czy innej sytuacji pol na pol). przeczytaj moj wczesniejszy post (albo link do wiki, dzieki za to!) i zobacz w ktorym miejscu sie nie zgadzasz - wlasnie tam popelnisz blad.
em c (14 grudnia 2007) -
Nie no, jakis absurd z ta zamiana pudelka. Przeciez i tak na koncu mamy szanse jedna na dwie, ze trafimy, niezaleznie od wyboru pudelka a nie wiemy nic o tym, czy w ktoryms bardziej prawdopodobnie znajduje sie kasa lub plyta. Przepraszam, ja jestem ze scislych tzw. i moze u mnie pewne abstrakcyjne zwoje mozgowe nie dzialaja, ale to jest dla mnie jasne jak najbardziej. Jezeli sa jakies watpliwosci, to zapytam bardziej uwazajacych na zajeciach z prawdopodobienstwa kolegow.
d_nac (14 grudnia 2007)