INNE - FORUM
The Smiths zespołem wpływowym?
15 sierpnia 2007Co sądzicie na temat legendy the Smiths i Morrisseya? Czy rzeczywiście to artyści inspirujący, mający wpływ na kierunek rozwoju muzyki? Jakie DOBRE zespoły zainspirowali?
Dla Brytyjczyków to ponoć jeden z ważniejszych bandów lat 80tych. W Polsce szerzej jednak nieznany, hołubiony przez garstkę fanów czekających na nowe płyty Mozzarelli. Dlaczego? Dopiero fakt, że "You have killed me" było swego czasu mocno grane przez Radio BIS uświadomił mi, że Smiths/Morrissey nie mają w Polsce czegoś w rodzaju "hita". Czy w takim układzie czy mamy szanse doczekać się kiedyś koncertu Mozza w Polsce?
-
The Smiths to mój ulubiony zespół i nie jestem tu obiektywny, ale słychać ich wpływy nawet u Interpolu w "Say Hello to the Angels", o Maximo Park czy Belle and Sebastian nie ma co wspominać. Indie-pop nie wyglądałby tak, jak wygląda dzisiaj, gdyby nie oni - chyba się zgodzicie. Więc o czym tu dyskutować?
Twój Stary (14 maja 2008) -
Na mnie The Smiths nie rzutuje. The Smiths- just a band.
Koką (14 maja 2008) -
wpływowi to byli Black Sabbath! ja to bym chętnie popisał w temacie The Smiths Vs. R.E.M. analogii jest bardzo wiele, czasami zestawia się te dwa bandy jako dwie połówki tego samego jabłka, przedzielone tylko ogryzkiem Atlantyku. moim skromnym zdaniem The Smiths bardziej ikoniczni, lepsze teksty, większa wyrazistość, wymowność piosenek od strony treści. ale brzmieniowo, produkcyjnie, czysto piosenkowo R.E.M. jednak ciekawsi.
?? (14 maja 2008) -
Tak z czubka głowy - Red House Painters, szczególnie w odniesieniu do wolniejszych numerów The Smiths. Gęsta janglująca gitara, konfesjonalne liryki śpiewanie łamiącym się głosem, zdecydowanie można coś usłyszeć.
korniszon (14 maja 2008) -
>Po pierwsze, Andrzej Buda, autor wspomnianej książki, chyba >zbyt wielkim autorytetem nie jest no co ty?!
em c (13 maja 2008) -
Po pierwsze, Andrzej Buda, autor wspomnianej książki, chyba zbyt wielkim autorytetem nie jest - vide zdania typu "Morrissey, porzucony przez matkę, czytający oscara Wilde'a, na płutach jak Yhe Queen Is Dead czy Strangeways, Here We Come bronił tradycyjnech angielskich wartości", tak więc nie warto odwoływac się do niego. Po drugie, Partia - to chyba WIELKI zespół. z mniejszych można wymienić np. The Dears - toż to miejscami wręcz zźynanie z The Smiths. Po trzecie, Morrissey i Marr byli takimi osobowościami, ze trudno doszukiwać się ich kontynuatorów w prostej linii, bardziej można mówić o może naleciałościazch ich stylu , ajk np. u The Stone Roses czy House Of Love.
Simon3rd (13 maja 2008) -
właśnie, Bielizna!!!
yeahnot (17 sierpnia 2007) -
>stronie 72 książki HISTORIA ROCKA, POPU i HIP-HOPU WEDłUG KRYTYKóW (strona 72) ale na której stronie? 74?
Low (17 sierpnia 2007) -
Kurcze, czemu tak mało osób zna THE SMITHS nawet na tym forum? Rozumiem, że Weiss nigdy nie poświęcił im wkładki w TR, a Grzegorz Brzozowicz wyzywał Morisseya od narcyzów i pedałów na antenie Trójki, ale był przecież Paweł Sito, który lansował THE SMITHS w Rozgłośni Harcerskiej i Radiostacji. Brytyjscy krytycy cenią THE SMITHS niekoniecznie za wpływy na innych (HOUSE OF LOVE, GENE, RADIOHEAD) ale za to, że w połowie lat 80-tych byli właściwie jedynym (!) tradycyjnym zespołem gitarowego rocka. Polecam tu artykuł o THE SMITHS na stronie 72 książki HISTORIA ROCKA, POPU i HIP-HOPU WEDłUG KRYTYKóW (strona 72) bo dzięki THE SMITHS tradycyjny gitarowy rock przetrwał. Także w sferze tekstów Morrisseya. Warto też prześledzić jak oceniano THE SMITHS: http://www.andrzejbuda.webpark.pl/course1984.html http://www.andrzejbuda.webpark.pl/course1985.html http://www.andrzejbuda.webpark.pl/course1986.html http://www.andrzejbuda.webpark.pl/course1987.html Co ciekawe, dziś krytycy zmienili zdanie http://www.andrzejbuda.webpark.pl/course4.html i zamiast "Strangeways" wyżej oceniają "The Queen Is Dead" - co mnie cieszy, bo jestem obrońcą tradycyjnych konserwatywno-liberalnych wartości:-)
Andrzej (17 sierpnia 2007) -
>(rozmiem, że chodziło o wzruszenie Marra, kiedy O'Brien zagrał mu "Knives out" i przyznając się do inspiracji Smiths?) yup
Low (17 sierpnia 2007) -
film do którego dałem linka powyżej naprawdę wyjaśnia tę kwestię, warto sprawdzić, jest 9 części.
szafi (17 sierpnia 2007) -
Przypomniało mi się, że w jakimś tekście CKOD pada nazwa the Smiths. ;) (taki żarcik...) Odkryłem, że Oasis kowerowali "There is a light...", a wielkim zespołem chyba swego czasu byli. Jeff Buckley przyznawał się do fascynacji - wykonywał fragmenty "I know it's over" na koncertach. Belle & Sebastian - tekstowo może i racja. Tej historii z Radiohead nie znałem - ciekawa (rozmiem, że chodziło o wzruszenie Marra, kiedy O'Brien zagrał mu "Knives out" i przyznając się do inspiracji Smiths?). Należy też chyba wspomnieć, że wydawnictwo Morr Music uhonorowało Mozzerra tribute-albumem.
archer (17 sierpnia 2007) -
słynna historia z knives out chociażby
Low (16 sierpnia 2007) -
w których piosenkach Radiohead słychać wpływy The Smiths?
owca (16 sierpnia 2007) -
chociażby Radiohead.
szafi (16 sierpnia 2007) -
w dalszym ciagu nikt nie odpowiedzial na pytanie,jakie WIELKIE zespoly zainspirowali the smiths
ttt (16 sierpnia 2007) -
http://pl.youtube.com/watch?v=GtRCOBkYzWk
szafi (16 sierpnia 2007) -
o kurwa, jak ja nie znosze the smiths. a moze morrisseya tylko, ale w swej nienawisci osleplem i nie potrafie rozgraniczyc. w kwestii inspiracji to ich gitarowy zainspirowal chyba ze dwa pokolenia gitarowych brytjskich, moze dlatego nie przepadam za ich (i tych, i tych) dokonaniami. a moze tak sie po prostu gra jak sie urodzilo na wyspie, kwestia klimatu. nie wiem.
em c (16 sierpnia 2007) -
Mi się wydaje, że z nowszych kapel to Voxtrot brzmi dosyć "smithsowo", przynajmniej na epkach...
skrent (16 sierpnia 2007) -
Jak była żałoba po JPII to niemal na zmianę w Bis puszczali "Hurt" J. Cash'a i "There Is A Light That Never Goes Out" właśnie. Nie wiem czy teraz jeszcze na codzień zdarza im się takie coś puścić.
Quid (16 sierpnia 2007) -
z rzeczy mniej oczywistych The Smiths mają swój udział w zdjęciu części obciachu z country i rockabilly, czyli czyli odwoływanie się do tego, co w tych gatunkach najlepsze, a nie jakieś tam pielgrzymki do Memphis, ołtarzyki dla Elvisa i Mrągowo. ja w Belle and Sebastian słyszę dość dużo The Smiths. a z The Smiths w polskim radiu to moja koleżanka podczas ostatniej żałoby narodowej słyszała There Is A Light That Never Goes Out, oczywiście tekst piosenki w ówczesnym kontekście dawał dość kuriozalny efekt.
bh (16 sierpnia 2007) -
The Stone Roses raczej nie, to innego rodzaju bajka, inne fascynacje, choć też rodem z lat '60. Z Suede może byc coś na rzeczy, choć ani Nicola z filmu "Życie jest słodkie", ani Raymond Marks z "Innego chłopca" koszulki z Andersonem już by nie włożyli. Prasa UK ma skłonnośc widzieć we wszystkich tandemach wokal-gitara nowych Morrisseyów i Marrów, ale w przypadku Suede sa pewne dźwiękowe zbieżności. Gene - pamiętam, że oni akurat wypłynęli na błogosławieństwie samego Morrisseya. Na pewno po drodze jeszcze The Sundays. I rózne rzeczy takie typu C-86. >Jakie DOBRE zespoły zainspirowali? np. zespół Partia.
halc. (15 sierpnia 2007) -
James!
Miodek (15 sierpnia 2007) -
Pierdolenie. The Smiths zainspirowali cały britpop, ze Stone Roses itd włącznie
digdi (15 sierpnia 2007) -
"tak, ale gdzie są te wielkie zespoły, które The Smiths zainspirowało? tylko biedne Arctic Monkeys i Suede? w czym tkwi wielkość The Smiths?" http://www.morrissey-solo.com/news/2005/images/news02262005009.jpg
! (15 sierpnia 2007) -
tak, ale gdzie są te wielkie zespoły, które The Smiths zainspirowało? tylko biedne Arctic Monkeys i Suede? w czym tkwi wielkość The Smiths?
owca (15 sierpnia 2007) -
joyce generalnie grał w seude przez chwile.
Low (15 sierpnia 2007) -
Wyrażenie "nowe the Smiths" można chyba uznać za wagę tego zespołu na Wyspach. Mówi się przecież podobnie o zespołach wielkich, tj. Beatles. O prawdziwości tezy, że "Arctic to nowe cokolwiek" chyba nie musimy dyskutować. A już porównanie do Morrisseya zakrawa na dowcip.
archer (15 sierpnia 2007) -
No właśnie chodziło mi o to, żeby nie patrzeć na allmusic (no chyba że ktoś rzeczywiście nie zna - nie trzeba znać przecież), ale powiedzieć, gdzie WY słyszycie the Smiths. Przykład wczesnego Suede (powiedzmy 3 początkowe płyty) chyba jest niezły: specyficzny wokal ze swoją niedookreśloną seksualnością i gitarzysta o wyrazistym stylu (nawet jeśli się zmienił, to i tak styl Butlera na "Coming up" został zachowany) to na pewno cechy wspólne. Ale co z zespołami, o których profil Smiths na allmusic nie wspomina? Np. świetne, na-zawsze-już-trzecioligowe Gene i Strangelove? Przyznam się, że czasem wciąż do nich wracam i odniesienie do the Smiths było chyba na pewnych etapach gwoździem do trumny obu zespołów.
archer (15 sierpnia 2007) -
Nawet Arctic Monkeys ogłosili nowymi Thje Smiths. A dokładniej mówiąc, to ich wokalistę nazwano nowym Mozzem. Brytole mają to do siebie, że każdą nową, popularną grupę nazywają nowymi The Smiths. Wiecie, taki pijar.
d (15 sierpnia 2007)