INNE - FORUM

The Smiths zespołem wpływowym?

15 sierpnia 2007

Co sądzicie na temat legendy the Smiths i Morrisseya? Czy rzeczywiście to artyści inspirujący, mający wpływ na kierunek rozwoju muzyki? Jakie DOBRE zespoły zainspirowali?

Dla Brytyjczyków to ponoć jeden z ważniejszych bandów lat 80tych. W Polsce szerzej jednak nieznany, hołubiony przez garstkę fanów czekających na nowe płyty Mozzarelli. Dlaczego? Dopiero fakt, że "You have killed me" było swego czasu mocno grane przez Radio BIS uświadomił mi, że Smiths/Morrissey nie mają w Polsce czegoś w rodzaju "hita". Czy w takim układzie czy mamy szanse doczekać się kiedyś koncertu Mozza w Polsce?

archer
  • teraz na tvp kultura koncert the smiths
    locust (19 lutego 2009)
  • Majewski ostatnio powiedział, że teraz słucha
    hojrak (4 grudnia 2008)
  • Paul Morley rozmawia z angielskim poetą Simonem Armitagem o "This Charming Man". Mike Joyce też tam jest. http://www.youtube.com/watch?v=j3Hn6wWjTZc
    PK (3 grudnia 2008)
  • Miecugow na pewno był fanem, czytałem z nim kiedyś wywiad (chyba w Dzienniku) - to był chyba taki wywiad-ankieta i gdy pojawił się temat muzyki wymienił The Smiths. Pamiętam, bo się zdziwiłem. Aha - czy ojciec Sianeckiego nie pracuje przypadkiem w polskim radiu, ale nie nazywa się Sianecki?
    Twój Stary (10 listopada 2008)
  • A tak. Cos pamietam. W popoludniowym Zapraszamy do Troki byly plyty w calosci. Miecugow prowadzil chyba z Rogowieckim i zawsze sie nabijali z okladek. PS Plyta the Smiths ukazala sie w Polsce na winylu wydana przez Tonpress
    siwiejacy porcysiak (10 listopada 2008)
  • legenda głosi (chyba za młody jestem by zweryfikować?), że Miecugow był fanem i często grał. w Trójce.
    ?? (10 listopada 2008)
  • ej czy pierwszym który grał Smiths w Polskim Radio gdy nie było rozgłośni prywatnych, nie był Kaczkowski Piotr?
    siwiejacy porcysiak (10 listopada 2008)
  • no a ten koncert, który w TVP Kultura kilka razy był w ciągu ostatniego roku? znów zjawiskowy magnetyzm mozzera, gdzieś tam mistrzostwo świata poetycko zaznaczonej furii - gość ani na chwilę nie traci werwy, nie jest ani na moment wybity z pantałyku, prosto do celu. plus słynne zmasakrowane bukiety kwiatów. ale od strony brzmienia właśnie - coś jakby realizator pzysnął, a zespół zapomniał połowy sprzętu ze sobą przywieźć. trafiali w nuty oczywiście, ale brzmiało to jak pierwsza próba The Housemartins:) co nie zmienia faktu, że jako całość koncert super.
    ?? (10 listopada 2008)
  • w każdym razie każdy element wizerunku The Smiths przekazywał wyraziste emocje polityczne i jakoś nie czuję się w tym poglądzie odosobniony. wystarczy poczytać, co mówił Morrissey w wywiadach
    PK (10 listopada 2008)
  • tak, ale to śpiewanie o wykluczeniu nie jest w gruncie rzeczy lewicowe samo w sobie. to po prostu zwykła wrażliwość. nie przypinajmy wszystkiemu politycznych łatek.
    mja (10 listopada 2008)
  • >drugiej strony - Morrissey jako piewca różnych poziomów >wykluczenia już taki konserwatywny nie jest. ok, bełkot trochę. chodziło mi o to, że śpiewał o gejach, nastolatkach, "half a persons" - jednostkach poza mainstreamem społecznym i to mi się z lewicową wrażliwością mocno kojarzy. no i kwestia sprzeciwu wobec thatcheryzmu i jedzenia mięsa również bliską mu była. na 3:1 dla konserwatyzmu Morrisseya strzela jednak Tom Ewing w tej recenzji na PFK, którą polecam
    PK (10 listopada 2008)
  • zajebisty wątek!!!! TS: R.E.M. (powiedzmy pierwsze 4 płyty) vs The Smiths oczywiście REM, bez konkurencji w ogóle, songwriting produkcja, to że nie wiem do tej pory, o czym były teksty Stipe'a (z drugiej strony wielopiętrowość interpretacji, o czym świadczy choćby blog popsongs.wordpress.com) magia z połowy ich piosenek z tamtego okresu, klimat południa Stanów Zjednoczonych. co do tradycyjnych wartości, których bronił Morrissey - to I TAK I NIE. muzycznie - na pewno byl to jeden z najbardizej konserwatywnych wielkich zespołów. charakterystyczny motyw nienawiści Morrisseya do reggae i w ogóle kolorowej muzyki - house, hip-hop. na tym resentymencie całe "białe" indie było do pewnego momentu ufundowane. (teraz oczywiście się wszystko zlało i namecheckowanie hiphopowych artystów żadną transgresją nie jest). czytałem wywiad wywiad z Mozem z lat 80. - dużo pierdolenia o brytyjskiej tożsamości, wiec znów zwycięstwo Andrzeja z drugiej strony - Morrissey jako piewca różnych poziomów wykluczenia już taki konserwatywny nie jest. fajną reckę nowej kompilacji The Smiths napisał Tom Ewing dla Pitchforka, gdzie też odnosi się do kwestii konserwatyzmu POPULARNYCH KOWALI aha, Afrojax powiedział mi że Moz to jego największa inspiracja tekstowa
    PK (10 listopada 2008)
  • a właśnie - morrissey już inaczej się sprawdza. rzeczy z pierwszej połowy 1990s mają kapitalne gęste, dostojne jednocześnie brzmienie. dopiero jak się ogląda ten koncert The The "...Vs. the World" z 1989 gdzie w zespole gra Marr i zupełnie inaczej ustawiona jest dynamika, inne spektrum brzmień, dopiero wtedy można w pełni docenić inwencję Marra. której oczywiście nie sposób nie docenić na płytach smiths, ale jednak zbyt często płasko nagrane są jego gitary tamże.
    ?? (10 listopada 2008)
  • >pięta achillesowa the smiths - brzmienie, produkcja na płytach Nie, no nie mogę. Produkcja The Smiths to jedna z rzeczy, które najbardziej u nich kocham. Słodkie brzmienie gitary w "Some Girls Are Bigger Than Others", no brak słów. Klawiszowe smyki w "There Is A Light That Never Goes Out"? Brzmienie akustycznej w większości ich kawałków? Naprawdę nie doznajesz? Z drugiej strony przecież w tych kawałkach prawie nie ma produkcji! Czy wierny cover jakiegoś kawałka The Smiths mocno różni się od oryginalnej wersji albumowej? Cover "The Headmaster's Ritual" Radiohead chociażby? >za dużo wszelakich kompilacji po rozpadzie Haha, właśnie wychodzi kolejna.
    Twój Stary (10 listopada 2008)
  • za dużo wszelakich kompilacji po rozpadzie, ale to już nie ich wina (raczej)
    luk (10 listopada 2008)
  • chyba fajny wątek mnie ominął. później może się spróbuję odnieść. na szybko mam tylko jedną uwagę - nie jestem w stanie wysłuchać więcej niż 1 płyty Morrisseya/Smiths pod rząd, po prostu zamula mnie, jakbym wziął jakieś ciężkie tranquilizery, a przecież uwielbiam ten zespół
    PK (10 listopada 2008)
  • prawda, ale często brzmieli kiepsko. momentami ujemnie wręcz. wszystko 'na sofcie' i zreverbowane. po latach to zdecydowanie rzuca się w uszy, tym bardziej, że nawet w tej rzekomo całkiem plastikowej epoce, nagrywały gitarowe zespoły, które wciąż brzmiały świetnie. także - pięta achillesowa the smiths - brzmienie, produkcja na płytach. choć są wyjątki - tytułowy na 'TQID' czy 'Stop Me If You Think...', jest ich więcej.
    ?? (10 listopada 2008)
  • >którą z książek o nich warto przeczytać, który z filmów dokumentalnych warto obejrzeć? o wlasnie?
    es (10 listopada 2008)
  • Ech, The Smiths. Wiedzieli, kiedy się rozpaść, czterech świetnych muzyków, charakterystyczny, zajebisty wokal, dziesiątkowe teksty, image, no rewelacja. Oni istnieli tylko pięć lat! Przy okazji: którą z książek o nich warto przeczytać, który z filmów dokumentalnych warto obejrzeć?
    Twój Stary (10 listopada 2008)
  • uwielbiam the smiths. za wszystko. jesli chodzi o "przeboje" to "this charming man" czasem sie gdzies w radiu uswiadczy, no i "stop me if you think you've heard this one before" tez. ale generalnie z ich znajomoscia w Polsce jest dosyc cienko. a spora inspiracja sa chocby dla Wiraszki (Wiraszko? nie wiem czy to sie odmienia), obok joy division i modest mouse miedzy innymi. nie wiem czy Muchy to WIELKI zespol i nie chce wywolywac kolejnej jalowej dyskusji, ale chyba warto o tym wspomniec.
    es (10 listopada 2008)
  • na TOK FM chyba teraz leci audycja o the smith
    juz 4 piosenka poleciala (9 listopada 2008)
  • Low chyba nie przepada za REM. podstawowe podobieństwa: -podobny moment startu (REM nieco wcześniej), całkowita opozycja w stosunku do elektronicznego, syntetycznego popu czy kiełkującego szybko hair-metalu, pamiętajmy, że takich zespołów było wtedy tylko kilka jeszcze (Replacements, Husker Du, Echo & The Bunnymen). -bardzo charakterystyczny gitarzysta, którego styl można rozpoznać po kilkunastu sekundach. -podobnie z wokalistą -teksty dotyczące zagubienia post-punkowych nadwrażliwców, egzystencjalne dywagacje, opowiedzenie się po stronie tych odrzuconych, nie mieszczących się w lifestyle'owych ramach tamtych czasów. -niezależne labele (I.R.S., Rough Trade) -i, może przede wszystkim, dość podobne podejście do tematu pisania piosenek, melodii. zakorzenione gdzieś w latach 60ych, ale zdradzające facynacje punkową motoryką czy, z drugiej strony, organicznością, wydajnością folku. oczywiście środek ciężkości w przypadku obu grup leżał gdzie indziej.
    ?? (15 maja 2008)
  • Rozumiem, Low, no offence. A co sądzisz na temat tej drugiej części wypowiedzi? bo jednak jakby nie było to R.E.M. nei jest oparty na aż tak wyrazistych osobistościach, jak The Smiths i pewnie Smiths byli przeznaczeni do szybkiego zrobienai swojego i spalenia się, niż do wyblaknięcia.
    Simon3rd (15 maja 2008)
  • >I proszę nie tłumaczyć, wiem, jaka jest różnica w tzw. kulturze muzycznej między Polską a Zachodem. akurat nie o to mi chodziło.
    Low (15 maja 2008)
  • Oczywiście, że nie. Chodzi mi o klimaty juwenaliowe, jako że własnie się u mnie zaczęły. I proszę nie tłumaczyć, wiem, jaka jest różnica w tzw. kulturze muzycznej między Polską a Zachodem. BTW, czasami się zastanawiam, czy gdyby The Smiths przetrwali do dzisiaj, tez raczyliby nas "dziełami" jakości "Around THe Sun" .
    Simon3rd (15 maja 2008)
  • >Porównajcie to prosze z polską fascynacją Akuratem i Comą - nóż się w kieszeni otwiera. coma i akurat były w spektrum zainteresowań studentów w latach 80tych? nie wiedziałem.
    Low (15 maja 2008)
  • Z innej beczki: Słynny Red Hot Bartek z TR porównał jeden z utworów Fall Out Boy z ostatniej płyty do brzmienia The Smiths. Sprawdziłem i okazało się, że po prostu mieudolnie podrobili gitarę Marra. Rzeczywiście R.E.M.-The Smiths to porównanie jak najbardziej na miejscu; oba bandy wyrosły na gruncie zaintersownia studentów. Porównajcie to prosze z polską fascynacją Akuratem i Comą - nóż się w kieszeni otwiera.
    Simon3rd (15 maja 2008)
  • miałem debiut Maximo, ale sprzedałem. pierwszy singiel z dwójki fajowy, reszta płyty do zapomnienia.
    ?? (14 maja 2008)
  • ja tam lubię Maximo Park, nieważne, ale nadal wątek The Smiths-REM wydaje się mieć tu sens.
    nn (14 maja 2008)
  • o maximo park na pewno nie ma co wspominac. w zadnych okolicznosciach.
    em c (14 maja 2008)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)