SPECJALNE - Rubryka

Porcys Składak: The Clientele

21 listopada 2017

Musiałem to powiedzieć, za chwilę deszcz wszystko rozmaże. Muzyczną ewolucję Clientele zgrabnie przedstawił w swojej recenzji redaktor Gołąb, dlatego skupię się na nieistotnych szczegółach: kwietniu w głowie, bezsenności, oczach mieniących się wieczorem i amfetaminą, porcelanie, wkładce do Person Pitch, traceniu zmysłów, pustce, dzieleniu nocy, domach w ogniu, ultramarynie, gorączkach, cienistych palcach w mroku, latarniach, niedoświetlonych zdjęciach, sarabandach, nieznanych geometriach i piłkarskich kibicach wracających do domu po wygranej Arsenalu. Nie zapomnę też o kasanowie z księgarni polecającym Ostatnie Noce Paryskie i kwasa w drinku, i kaca. A to tylko część zaklęć, gdyż o ile nazwisko lidera angielskich melancholików (MacLean) nieuchronnie prowadzi do powieści sensacyjnych, to imię (Alasdair) już zawsze będzie wskazywało na czarodziejskie skojarzenia, nietrzeźwe inkantacje. To dźwięki, z którymi zaskakująco łatwo nawiązać emocjonalny stosunek, więc uważajcie na siebie, bo znam takich, co nie uważali i teraz trochę żałujemy. Niektórzy pamiętają czasy, gdy Porcys dobrze się czytało, ja natomiast staram się zapomnieć o roku, w którym (zaczarowany) zrobiłem składankę z piosenkami Clientele dla jakiejś dziewczyny. Na całe szczęście nic z tego nie wyszło, ale płyty londyńskiego zespołu nadal kocham. Lata słów musujących na języku – sprawdźcie, to niemal wiek cudów.

Paweł Wycisło    
BIEŻĄCE
Moses SumneyAromanticism
BjörkUtopia