SPECJALNE - Rubryka

Playlist: Rezerwa: Czerwiec 2009

10 lipca 2009



Tak, to prawda Maradona zmęczony trudami sezonu przesiedział cały deszczowy czerwiec na ławce. Na szczęście spędził ten czas w towarzystwie innych świetnych, choć nieco mniej utalentowanych zawodników. Oddaje głos do studia. Numery z czerwca skomentują dla was: Kacper Bartosiak, Borys Dejnarowicz, Mateusz Jędras, Filip Kekusz.

Toro Y Moi: E.D.E.N.
[8.0]
[posłuchaj]

KFB [8.0]: Takiej perełki w rezerwie to chyba jeszcze nie było. Kapitalny, nośny, zaraźliwe przebojowy bit uderza już od pierwszych sekund, w połowie kawałka następuje to niespodziewane załamanie, po którym wcale nie jest gorzej. Nad całością unosi się posmak dobrej zabawy i wakacyjnego luzu, czego chcieć więcej?

BD [9.0]: Jest taka scena w Feeling Minnesota jak Diaz wskakuje w sukni ślubnej na Reevesa i próbuje "trafić", aż wreszcie jej się udaje i krzyczy "bullseye!". No więc, yhm, "bullseye". Gościu od Les Sins, kroisz się na jednego z większych popowych producentów następnej dekady (2010-2019). Przez te cztery i pół minuty więcej się tu dzieje, niż w pozostałych dziewięciu kawałkach razem wziętych. Do zobaczenia przez resztę roku pewnie codziennie – "everyday and everynight". Wojtek, jaka rezerwa, jaka rezerwa.

MJ [8.5]: Pmtaaać A-a-R-kaaayne? Ewnnń, żpamtcie, pooznlści-e-e w ubgłuym rkuu. To t-raaz A-aar Kane w form-m-mlnym ekspspreeermencie jakiś koelś ("jaakiś kolś t' macha") miesza (w'góle, mszaanie w pokluturze, lololol) z takm pścielwoym Daft P-nk. Wstawanie z-kolaan jż nigdy nię będźź takie samo-oo: nie raz przrz-ćież otrzswalśmy się po rożmaitych szokach pożnawczych wywołowołanych mieszaniem pojęć, n-nawet, ośmioletnie już, rożwiążania narracyjne u niejakich Avalnches po kilkumiesię-cznejrekon-wa-les-cencji ("nie mogę bo załamałam nogę") wydawały się soczewicą dnia powszedniego. A tu? "Galang", choć wciąż bardziej czeszący, wydaje się snem piłsudczyka przy tym. Jak post-romantyzm daje w wakacje rady.

FK [6.5]: Jeśli skośnoocy biorą się za fuzję stylów, a docenia to wytwórnia pokroju Carpark, to zwykle wychodzi im dobrze, a przynajmniej dziwnie. Temu wyszło bardzo, jeśli wziąć pod uwagę, że na co dzień gra w o wiele słabszym zespole.


Classixx ft. Jeppe: I'll Get You
[6.5]
[posłuchaj]

KFB [6.5]: Zaczyna się obiecująco, ale im dłużej trwa tym mój entuzjazm bardziej gaśnie. Refren z gatunku chwytliwszych, to fakt, ale jakoś w zwrotkach już tak dużo się nie dzieje, dlatego hitu wakacji to z tego raczej nie będzie. Ale ten bit w refrenie kapitalny, zdania nie zmienię.

BD [7.0]: Profil z Myspace nieodżałowanego zespołu mówi "R.I.P." i naprawdę, to był kawał współczesnej historii popu, co oni wyprawiali. Solowe projekty tylko to potwierdzają.

MJ [5.5]: Oj tam. Moja dzielnicowa słyszała więcej świeżego metalu niż ja czegokolwiek tutaj. Dobre gejowskie granie, przyczepić się nie wypada, ale uch. Serwery nam umierają.

FK [7.0]: Nie do końca rozkminiam o co chodzi pani w zwrotkach. Na szczęście w sukurs w regularnych czasach przychodzi jej Jeppe, który zamiata debilnym poniekąd refrenem. A tłem do radosnych parkietowych pląsów jest cholernie selektywny podkład wyposażony we wszystko, co mogłoby być modne tego lata.


Air France: GBG Belongs to Us
[6.5]
[posłuchaj]

KFB [6.0]: Eee, ja wiem? Biorąc pod uwagę, że to przecież nowy kawałek Air France to oczekiwania miałem ciut większe. Przesłuchałem dwa razy, jutro pewnie zapomnę. Raczej nie na taką ‘ulotność’ liczyłem.

BD [6.5]: I to już cały kawałek? No spoko panowie, dużo to tam się nie dzieje, aczkolwiek milutkie.

MJ [7.0]: Wakacje na Morzu Północnym na zawsze pozostaną w naszej pamięci. Iberystyka i blondynki, nie jakieś Bahamy.

FK [6.5]: Za kilka godzin jadę do Chabówki. Gdybym jechał nad morze, to chciałbym tego słuchać cały dzień.


HURTS: Wonderful Life
[6.375]
[zobacz klip]

KFB [7.5]: Był już kiedyś głośny kawałek o takim tytule, ale to nie jedyna rzecz kojarząca utwór HURTS (czemu właściwie ten caps?) z 80s. Zaczyna się całkiem mrocznie, trafia do mnie zwłaszcza ten bit zaczynający się na wysokości drugiej zwrotki. Potem panowie kombinują, pojawia się jakiś saksofon i robi się jeszcze ciekawiej. Mało kto tak dziś gra, dlatego jeśli nie skończą im się dobre pomysły, to chyba wróżę karierę.

BD [6.0]: Otwierając linka liczyłem na cover Blacka. To jak, wracają czy dekada kiczu?

MJ [6.0]: Kultura wysoka, a jakże.

FK [6.0]: To jest jakiś piętrowy żart. Po dwudziestu pięciu latach Black spotyka Bronski Beat – a dla niepoznaki w teledysku operują konwencją grobu i wyginającą się kobietą. Niezależnie od zwyrodnienia pomysłu, nie mogę się opędzić.


Drums: I Felt Stupid
[6.125]
[posłuchaj]

KFB [7.0]: Chłopaki się nasłuchali Terroromansu chyba (żart taki). Chociaż… Tekstowo może nazbyt dosłownie, ale prosty refren i interesujący mostek podnoszą końcową ocenę w rejony siódemkowe. Żeby większość niezal-kapelek tak grała to naprawdę mielibyśmy w czym przebierać.

BD [7.0]: Ja gdzieś tych kolesi widziałem... Ładna piosenka. Nic nie wnosi, ale taki zespół Changes trafił się w sumie jeden na dekadę, więc należy się cieszyć, że kolejni próbują tą ścieżką.

MJ [7.0]: Trochę taki uśmiechnięty syntetyczny pop z hookami od Hooka, trochę listowego punka z tych samych przedziałów epoki, a trochę rozmytych gitar. Przepraszam, zajawiam się. Jeszcze jakieś klimaty Gidget przemycone. Niech to.

FK [3.5]: Być może są jeszcze ludzie, którzy nie znają Smiths i New Order. Oni może zajarają się Drums. Ale wątpię.


Picture Picture: I'm Still Here
[6.0]
[posłuchaj]

KFB [5.5]: Wokal niby taki monotonny i smutny, muzycznie też na pozór zbyt wiele się nie dzieje. Nie wiem wobec tego, czemu tak mi się podoba, może dlatego, że tym minimalizmem wyróżnia się na tle reszty? Bez dwóch zdań smęty z klasą.

BD [7.5]: Singlowe to w ogóle nie jest, ale intuicja podpowiada mi, że jeszcze tę nazwę usłyszymy.

MJ [7.0]: To ładne, mroczne takie, refleksyjne. Oszczędny, recesyjny Ris Paul Ric.

FK [5.0]: Bardzo ładne, bardzo się cieszę, nic nie pamiętam.


Clipse ft. Kanye West: Kinda Like A Big Deal
[6.0]
[zobacz klip]

KFB [4.5]: Próbujemy być gangsta? Jakoś niespecjalnie wychodzi, zwrotka Gayfisha trochę ożywia sytuację, ale poza tym naprawdę… Podkład monotonny a Clipse smęci, zdecydowanie mnie to nie rusza. W teledysku amunicja, syreny policyjne, groźni panowie, jakąś niezamierzoną autoparodię w tym wszystkim wyczuwam.

BD [6.5]: Już nigdy nie powtórzą cudu pod tytułem "Mr. Me Too", właściwie jednego z... najlepszych hip-hopowych singli w ogóle. Ale nowy numer wstydu nie przynosi. Poza obecnością Kanyego nic mnie nie drażni.

MJ [6.5]: Dopóki Kaszkiet Nie Spadnie zapowiada się wyśmienicie, nawet generyczny Kanye z czasów swojego pełnometrażowego debiutu bardziej cieszy niż smuci. Śmiały powrót no-hopu w wydaniu materialistycznym-Rousseau-r'n'b.

FK [6.5]: Miło w końcu usłyszeć Kanye'go w wersji bezczelnej i hedonistycznej. Miło w końcu usłyszeć Clipse'a w wersji hardej. Miło w końcu usłyszeć ich obu na fantastycznie wyprodukowanym, głębokim podkładzie.


Lorentz & M.Sakarias: Baby!
[5.5]
[zobacz klip]

KFB [6.0]: Jest coś niezwykle urzekającego w tym podkładzie, poważnie. Szkoda, że poza tym angielskimi wstawkami nie ogarniam o czym nawijają, ale pewnie wakacje, wóda, koks, dziewczyny, te sprawy?

BD [5.5]: Snook to oni nie są, ale słyszałem gorszy europejski rap i gorsze refreny. Natomiast za autotune należy się dzień klęczenia na grochu, bo to się stało tak nudne, jak wąskie spodnie, krawaty, przypinki i grzywki.

MJ [5.0]: Szwedzki Lerek & szwedzki Nowator jako drugi w tym miesiącu reprezentant nurtu muzyki teledyskowej. Piątka za niecodzienne podejście to tożsamości architektonicznej i nieskrywaną miłość do Marty'ego McFly'a.

FK [5.5]: Dwóch Skandynawów, absolwentów podstawówki chyba, jedzie na wakacje do ciepłych krajów. Tam rapują po swojemu, urozmaicając język popularnymi anglicyzmami (np. "fuck") i dziesiątkami elementów, które powinny się znaleźć w każdym popularnym rapie teraz. Kurwa. Straszna szkoda, że kawałek szybko łapie zadyszkę bo mógłby być tegorocznym "Alles Neu". Niemniej, połączenie klipu i muzyki: zjawisko. Kurwa.


Ryan Leslie ft. Pusha T: Something That I Like
[5.5]
[posłuchaj]

KFB [5.0]: Na solowej płycie R-Lesa byłby to jeden ze słabszych kawałków. Nie ma kombinowania z podkładem, klimatu też za bardzo nie udaje się stworzyć, kompozycyjna nijakość bije po uszach. Generalnie to słyszałem gorsze wypadki przy pracy, także nie ma co specjalnie tragizować, ale… po co mu był ten kawałek?

BD [5.0]: Żeby tylko ilość nie zaważyła na jakości, kolego. Bo ("bo"!) s/t bardzo daje RADY i szkoda byłoby ten obraz zepsuć tak szybko.

MJ [6.5]: Fajne, przypomina, że słuchamy za mało Lord Willin', nawet mniej dlatego, że Pusha gości. I że dużo Murzynów lubi śpiewać – zauważcie wahania kwantyfikatora na przestrzeni dekad.

FK [5.5]: Kacper, masz w grafiku wciąż tę recę Lesliego. Weź się ogarnij, może wtedy zrozumiem o co chodzi.


Drake: Best I Ever Had
[4.375]
[zobacz klip]

KFB [3.0]: Hehehe, komizm teledysku! Ale co ja pierdolę, przecież wszystkie koszykarki są tak zajebiście zgrabne, mają wielkie cycki i trenera, który jest od nich ciut młodszy. Ta, a po polskich ulicach szaleją niedźwiedzie polarne. Muzycznie to taka balladka r’n’b z gatunku raczej słabszych, zgrabny refren ratuje całość od rejonów tragicznych.

BD [7.0]: Znałem ten kawałek wcześniej, ale teledysk to muszę uczciwie przyznać, że mnie zaskoczył. Świetna ballada. Aha, klip reżyserował Kanye... Kurwa... Zaraz komuś "przypierdolę w ryj przy wszystkich pracownikach"...

MJ [6.0]: Ooo, widzę, że się tu nam koleżanka nieźle spociła od tych piwotów... No niestety, geopol rozprowadzony wymaga dwóch dziewcząt na skrzydłach. Nie za darmo stypendium sportowe. Ja tu mam taką dziurkię i widzę.

FK [1.5]: Kim jesteś Drake'u i dlaczego pedałem?

BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2017: Polska muzyka
Lista przebojów Carpigiani: Notowanie #5